Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wokoło jak komety fruwają, fruwają,
wirują zwiędłe trawy i liście.
A w drzew koronach wiatry zagrają, zagrają,
nim zima zmrozi wszystko srebrzyście.

I o czym ty tak dumasz kochanku, kochanku,
gdy stoisz tu zziębnięty, skulony.
Czy jutro się spotkamy znów na tym przystanku,
by przeciw wiatrom znaleźć osłonę.

A kiedy rzeczywistość zawieje, zawieje,
zamąci w głowach, dusze wypali,
gdzie szukać mają miejsca, co znów ich ogrzeje,
ci wszyscy ludzie skromni i mali.

Za chwilę będą święta, choinka, prezenty
a karpie jeszcze w stawie pływają.
Zasiądą za stołami rodziny i wszędy
kolędę do wieczerzy zagrają.

I będą znów szczęśliwi, na chwilę zapomną
o troskach, gdy ucieszą swe dzieci
prezentem pod choinką, choć nawet i skromną,
gdy gwiazdka na niej jasno zaświeci.

I tylko to jest ważne, a jeśli nie, po co
pochylać się nad życiem od nowa.
Szaliki na przystankach łopocą, łopocą.
Włóż czapkę, bo pogoda grypowa.

Opublikowano

Joanno - troszkę na tak i na nie - boć opowiedziałąś wszystko o świętach, które ... ech
tak jakoś smutno zostawiłaś te trawy - a choinka? toż to drzewo, nie żal Ci ścięcia?
ale - dobra - wracam do wiersza - te powtórzenia jakby czasem nie potrzebne - są jakimś echem, jakim? w wierwszu wszystko winno grać - a tu bierzesz zabawkę i odrzucasz - zastanów się jeszcze - i szybciutko zmień
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mówiąc szczerze nie bardzo wiem co Ci odpisać Nagietku.
Nie rozumiem co ma wspólnego ścinanie choinek z moim wierszem. Wycinanie choinek w lasach zdarza się oczywiście i to należy ganić, ale świąteczne choinki są głównie wycinane na plantacjach, gdzie posadzone, przez kilka lat rosną właśnie po to, aby można je było kiedyś ozdobić świątecznie. Czy kwiatów też kobietom nie dajesz, bo się je ścina i więdną. A może lepsze są choinki plastikowe, które wprawdzie służą kilka lat, ale też w końcu trzeba je wyrzucić i nie zamienią się na wysypisku w próchnicę. Będą tam leżały wieki całe.
Smuci mnie też sposób w jaki odebrałeś sam wiersz.
Powtórzenia w wierszu są celowe i nic zmieniać w nich nie będę. Nie ja się tak bawię tylko wiatr. To wiatr jak zabawki rozrzuca liście i kręci nimi młynka.
Wiersz nie jest też o świętach, chociaż jest w nim taka nutka. To wiersz o potrzebie ciepła, bliskości i bezpieczeństwa, które daje dom . W święta najmocniej można to odczuć. To taki przystanek w drodze przez życie, gdzie wieją wiatry, padają deszcze, ale nie są one groźne, jeśli mamy się gdzie schronić, tak jak tych dwoje ludzi w wierszu, ukrytych pod wiatą, w drodze do pracy. I choćby dlatego warto brnąć przez życie.
Pozdrawiam już chyba świątecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację, że ten wiersz jest jak piosenka. Jeśli dla Ciebie jest to zbyt ckliwe, to bardzo mi przykro. Niektórzy nie lubią świąt, być może jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa, nie wiem. Dla mnie święta są zawsze piękne i wzruszające.
Opublikowano

Czuję i myślę dokładnie to, co Ty - i w wierszu, i w odpowiedziach na komentarze pod nim. Ani chwili się nie wahałam - to jest właśnie to, co czuję.
Piękny wiersz. Nic nie zmieniaj, oczywiście. Te powtórzenia i te rymy - tzw. "częstochowskie", co i mnie często zarzucają - to właśnie jest klimat tego wiersza: jego muzyczność, wirowatość, wietrzystość, zimowość...
Bardzo serdecznie pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Fajne, Messa. Podoba mi się wierszyk. No to zamów śnieg jakimś zaklęciem - przecież to Ty jesteś tu głównym i nadrzędnym językowcem!... No przestań się wałkonić! ;-)
Pozdro i ukło.
Opublikowano

Rymy częstochowskie - nazwa pochodzi od rymów "banalnych, tudzież oklepanych" - a używa się takiego zwrotu, gdy są one (rymy cz.) rażące - czyli widac, że autor nie radzi sobie z materią językową i pisze bez słuchu i bez sensu, co jest prymitywnością tekstu. Dlatego uważałbym o podpisywaniu akurat tego tekstu jako "częstochowa" - szczególnie, że jest on daleki od prymitywizmu. Tyle od strony technicznej, chcąc nie chcąc wdaje sie w dyskusje, azali chętnie, bo można w tym tekście znaleźc kilka rozwiązań dużo głębszych rozwiązań stylistycznych niż "częstochowa" - której tutaj raczej nie ma.
Tyle techniki- co do treści - nie jest to niestety - jak dla mnie - najlepszy tematycznie tekst w Twoim dorobku. Zresztą same święta nie są zbyt wdzięcznym tematem, wolałbym o tym "kochanku" bez tej ekstensyfikacji świąt. No ale - jak to się mówi - co ma byc, to będzie (czyli święta :)
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację, że ten wiersz jest jak piosenka. Jeśli dla Ciebie jest to zbyt ckliwe, to bardzo mi przykro. Niektórzy nie lubią świąt, być może jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa, nie wiem. Dla mnie święta są zawsze piękne i wzruszające.

tak, miałem bardzo trudne dzieciństwo, rodzina patologiczna i 3 lata w kryminale:/ ech!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie. To właśnie miałam na myśli.
I tak samo jest w moich wierszach "muzycznych, wirujących".
Tzw. "częstochowa" nie zawsze jest uzasadnionym zarzutem.
Dzięki, Michale.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Masz tu jakiś błąd językowy, nie da się Ciebie dokładnie zrozumieć.
W każdym razie powtórzenia w wierszu "muzycznym, dźwiękowym" - jak ja to nazywam - zawsze mają uzasadnienie i nie są błędem ani zapychaniem żadnych braków w pomysłowości metaforycznej. Bynajmniej.
Nie mniej ten krytyczny komentarz pocieszył mnie, bo to znaczy, że przynajmniej niektórzy krytycy na tym forum nie rozumieją funkcji i uroku powtórzeń w wierszach "muzycznych". To mnie pociesza, bo i mnie bardzo często stawiano takie zarzuty, a ja właśnie świadomie stosuję ten zabieg w moich "muzycznych" wierszach. (Podobnie zresztą, jak i rymy gramatyczne, nazywane przez niektórych "częstochowskimi", choć są stosowane świadomie).
Pozdrowienia. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Fajne, Messa. Podoba mi się wierszyk. No to zamów śnieg jakimś zaklęciem - przecież to Ty jesteś tu głównym i nadrzędnym językowcem!... No przestań się wałkonić! ;-)
Pozdro i ukło.

śniegu, śniegu
jeden szczegół
abyś z brzegu
legł wpół biegu
przebóg!

z ukłonikiem i pozdrówką MN
ps. i co?
Opublikowano

Ładne. :)
Niezłe. :))
Podoba mi się. :)))
Przpomina mi nieco wiersz Mirona Białoszewskiego "Karuzela z madonnami":
Wsiadajcie, madonny
madonny
Do bryk sześciokonnych
...ściokonnych!(...)

Lubię katarynkowość, powtórzenia i rytmiczność. Piosenkowość.
Faktycznie, piszesz podobnie jak Oxyvia. I dobrze. Właśnie takie wirowanie lubię. Wirowanie bez końca.
Jednak mogę się poczepiać?
I nie czekając na odpowiedź dopisuję:
"Czy jutro się spotkamy znów na tym przystanku,
by przeciw wiatrom znaleźć osłonę." - nie lepiej byłoby zamiast kropki dać przecinek? Bo to w sumie pytanie jest i ta kropka mi nie gra...
"I tylko to jest ważne, a jeśli nie, po co
pochylać się nad życiem od nowa." - nie wiem, czy między nie, a po co nie lepiej pasowałby myślnik zamiast przecinka...
Poza tym - ale to już tylko taka luźna dygresja - nie wszyscy są szczęśliwi przy wigilijnym stole. Dużo ludzi myśli o tym, co na niego położyć. A jeśli już położy - co dać rodzinie jutro jeść?
Drudzy nie mają rodziny.
A jeszcze inni ją mają...
;)
Pozdrawiam, R.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No to zamów śnieg jakimś zaklęciem - przecież to Ty jesteś tu głównym i nadrzędnym językowcem!... No przestań się wałkonić! ;-)
śniegu, śniegu
jeden szczegół
abyś z brzegu
legł wpół biegu
przebóg!

z ukłonikiem i pozdrówką MN
ps. i co?
Ładne. Ale tak sobie patrzę za okno i...
...śnigu ni mo...
;)
Może to zaklęcie trzeba jakoś specjalnie odmawiać? Specjalna intonacja, udziwnianie, pełnia księżyca, dziewicza krew, włosy ropuchy spod pachy, bryła lodu, rondelek włóczęgi...?
I czarne świece. Śnieg jest [u]biały[/u], a czarne świece służą do [u]czarnej[/u] magii. Wszak podobno przeciwieństwa się przyciągają?
;)
Pozdrawiam, R.
Opublikowano

Messalin Nagietka
Dzięki za wierszyki. Śnieg spadnie i jeszcze nam się da we znaki. W tamtym roku zasypało wszystko na biało, aż się boję, że znowu będę musiała wykopywać się z zasp. Daleko mam do drogi z pierwszeństwem odśnieżania :)

Oxyvia J.
Dziękuję za komentarz i cieszę się, że się podobało. Rozumiem oburzenie krytyką rymów w ogóle. Nie jest prosto pisać z rymami. W dodatku taki wiersz bardzo łatwo ocenić. W rytmicznych wierszach tym bardziej, bo słychać potknięcia przy czytaniu. A i głoski można policzyć. To jakie wiersz ma rymy, też jest ważne i lepiej aby banalnych i gramatycznych, do których najczęściej przypina się określenie “częstochowskie”, było jak najmniej. Ale i tak najważniejsze jest aby użyte słowa nie znalazły się w wierszu przypadkiem. Już to gdzieś pisałam, że można napisać zły wiersz, gdzie będą same dobre rymy.
Pozdrawiam.

kyo
Masz rację, moje słowa o nieudanym dzieciństwie, źle zabrzmiały. Nie miały dotyczyć Ciebie osobiście, jeśli tak to odebrałeś, to przepraszam. To taka ogólna uwaga, a przyczyny mogą być różne.

M. Krzywak
“Zresztą same święta nie są zbyt wdzięcznym tematem, wolałbym o tym "kochanku" bez tej ekstensyfikacji świąt. No ale - jak to się mówi - co ma być, to będzie (czyli święta :)”

Tematem wiersza nie są święta, raczej samo życie, którego święta są barwnym i ciepłym elementem. Słowo “kochanku” w wierszu jest użyte w sensie: “mój kochany”, mój drogi”, “mój miły”. Choć niewykluczone, że w końcu się ta osoba kochankiem stanie. Nie na darmo mu panienka przecież szalik poprawia pod tą wiatą i czapkę każe włożyć :))))

Mirosław Butrym
Już pisałam o celowości powtórzeń w tym wierszu. Mogłabym go bez trudu napisać bez tych powtórek i zarówno ilość głosek jak i rytm wiersza byłby prawidłowy. Nie rozumiem zarzutu o brak formy. Zrozumiałabym gdybyś napisał, że Ci się nie podoba. O gustach trudno dyskutować. Słowo “rymowankość” nie brzmi dobrze. Ja takie wiersze właśnie lubię.
Napisałeś poniżej, że potrafiłbyś napisać wiersz z powtórkami. Jeśli Ci się to uda i wkleisz go, bardzo proszę o wiadomość. Mam mało czasu niestety i mogłabym go przegapić. Bardzo chętnie przeczytam, ale pod warunkiem, że potraktujesz to poważnie i nie sklecisz czegoś przypadkowo.

Rhiannon
Bardzo dziękuję. Do Mirona Białoszewskiego jeszcze nikt mnie nie porównywał :)))
Aż mnie w fotel wgniotło z wrażenia. Nawet jak trochę na wyrost to porównanie, nie powiem żeby mi się nie podobało. Jestem próżna okropnie :)))
Z podejściem do świąt jest różnie. Też miałam okresy w życiu gdzie nie lubiłam tych rodzinnych spotkań i całego zamieszania ze świętami związanego. Ale czy można sobie wyobrazić żeby świąt w ogóle nie było?
A prezenty, a życzenia, a uśmiechy, o uściskach i całusach nie wspominając, nawet jeśli same święta są skromne.

Życzę Wszystkim Wesołych Świąt :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @lena2_ @Stukacz serdecznie dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...