Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tomek przerzucał nuty, a ja rozglądałam się po stolikach, zastanawiając się ilu jest dziś zagranicznych gości i czy śpiewać “Rosemary Baby” po polsku czy po angielsku. Zazwyczaj śpiewałam do improwizacji po polsku, a potem po angielsku, ale teraz do końca seta zostało tylko pięć minut i trzeba było zagrać wersję skróconą. Tomek musiał to wiedzieć - bo polski tekst ma trzy zwrotki, a angielski dwie.
- Gramy dwa A, solo, A i coda – zdecydowałam.
Jak zwykle już przy pierwszych dźwiękach odleciałam i zapomniałam gdzie jestem i co się dzieje wokół. To magiczna melodia, nie można pozostać wobec niej obojętnym. Śpiewając ją zawsze mam wrażenie odprawiania jakiegoś odwiecznego rytuału, wnikania w głębię człowieczeństwa aż do dna naszych najbardziej skrytych pragnień i lęków. Nie docierają wtedy do mnie żadne bodźce i wszystko to sprawia, że każde wykonanie traktuję jak wielkie święto.
Tym razem też tak było. Płynęłam poza czasem i przestrzenią, kołysząc śpiewem imaginowane półdiablę i obiecując mu ocalenie przed całym złem, nawet tym które tkwi w nim samym. Głębokie brzmienie fortepianu potęgowało wrażenie bezkresnej przestrzeni zapisanej nutami. Powietrze zdawało się opalizować, napięte, a czas płynął wolniej. Przy stolikach też ucichły rozmowy i wspólnie przeżywaliśmy to misterium. Było cudownie.
Kiedy wybrzmiały ostatnie dźwięki jeszcze przez chwilę cała sala pogrążona była w ciszy. Łapałam oddech i powoli przytomniałam. Zawsze trudno mi zejść na ziemię po takich lotach. Im piękniejszy utwór tym trudniej.
Ocuciły mnie oklaski.
- Dziękujemy – ukłoniłam się – i zapraszamy na przerwę.
Dałam znać barmanowi, żeby włączył magnetofon i odłożyłam mikrofon.
- Co gramy po przerwie? - spytał Tomek.
- Nie wiem, co chcesz.
- To może przegramy nowy materiał?
Na sali robiło się już rodzinnie, zatem nie widziałam przeszkód.
- Dobra, to ułóż w kolejności, a ja idę do baru. Wziąć ci piwo?
- Nie, dzisiaj gin z tonikiem, podwójny.
- Ok.
Przy barze siedział samotny facet i wgapiał się we mnie. Dziwne, nie zauważyłam go wcześniej. Kiedy podeszłam wstał i ukłonił się. Zaskoczyło mnie to, ale też się ukłoniłam i spojrzałam na niego uważniej. Miał coś niepokojącego w oczach, coś co zawróciło moje myśli ku śpiewanej przed chwilą piosence.
- Dobry trop – powiedział nieznajomy. - Śpiewałaś właśnie o mnie, dlatego przyszedłem – milczał przez chwilę obserwując moją zaskoczoną minę – tak, czytam w myślach.
Rzeczywiście czytał, bo właśnie stawiałam sobie to pytanie. “No to kim jesteś?” - pomyślałam.
- Rosemary Baby, do usług, – skłonił się lekko – a ludzkie imię nadasz mi sama.
“Niby dlaczego?” - uniosłam brwi.
- Bo ci wierzę, na pewno mnie ochronisz. Będę u ciebie mieszkał, aż uleczysz moją diabelską połowę.
Gdy zamawiałam drinki zniknął tak nagle jak się pojawił. Nie pamiętam reszty tego wieczoru, na pewno zagraliśmy ostatniego seta, ale po tym spotkaniu wszystko wydawało się lekko rozmyte, moje myśli krążyły wokół tej dziwnej rozmowy.
Zaczęłam spotykać go coraz częściej, zawsze w najmniej spodziewanym miejscu i o dziwnych porach. Zazwyczaj kiedy miałam jakiś problem i potrzebowałam pomocy. W końcu mnie uwiódł, rzeczywiście się wprowadził, a ja zaczęłam go uzdrawiać.

Trwało to ponad pięć lat. Miesiąc temu odszedł uczłowieczony. Moje dziecko, mówię o nim. Nie nadałam mu innego imienia, jak będzie gotów wybierze je sobie sam.
Teraz odpoczywam. Jak go wychowałam pokaże przyszłość, ale “Rosemary Baby” śpiewam już znacznie radośniej. Powietrze opalizuje wtedy alchemią przemian.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




O, to miłe, dziękuję. Masz rację: końcowe akapity zamierzam rozbudować i będzie się wolniej kończyć. ;)
Miłe spotkać innego wokalistę, mieszkasz w Wawie? To byś może na jam wpadł?
Pozdrawiam Serdecznie.
  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ile pamiętam, ta kobieta, gdy wreszcie udało jej się zobaczyć swojego ukochanego, umarła. Niektórzy przychodzą po miłość jak po swoje, i mają wszystko. Inni otrzymują ją, i marnują, niszczą, nie umieją docenić. A na końcu przychodzą ci, którzy usiłują te zgliszcza jakoś posklejać i płacą własną bezradnością, bezsilnością za to, co zrobili ci przed nimi. Mimo wszystko jednak miłość jest czymś, co warto przeżyć, nawet za późno...
    • @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję!  Zgadzam się - półśrodki w miłości to najgorsza opcja. Albo jest to ciepło i realność, albo nie ma sensu udawać. Pozdrawiam. :)    @Lenore Grey Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) 
    • Rzekła jedna tylko kobieta, a pozostałe wyszły z domu robić karierę, podróżować po świecie i cieszyć się życiem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam.
    • @Anton_Borowicz Doceniam, bo kawał roboty

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W wolnym czasie zerknę także na inne prace. Ale proszę szanować Czytelnika, którego Pan zaprasza do... chlewika zamiast na salony. Pozdrawiam.
    • @violetta A jak potrzebna! Bardzo dziękuję i pozdrawiam. :)  @andrew  Bardzo dziękuję! Jak zawsze piękny wiersz i dużo optymistycznego nastawienie do życia. :) Pozdrawiam.  @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Zgadzam się - słowami sypie się , więc dewaluacja jest powszechna.  No i co innego jest czas poznawania, a inny jest czas bycia ze sobą w codzienności. W drugiej części oprócz słów, bardzo ważne są czyny. :) Pozdrawiam. :)  @Annie Bardzo dziękuję! To nie jest aż tak wygórowane marzenie. Może się nie spełnić, ale wówczas można z takiego związku wyjść. Tam, gdzie są same słowa, a nie idą za nimi czyny - "miłość" jest zbyt kulawa. Wyjść i można marzyć dalej. :))) Pozdrawiam. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję!  "Jedno bez drugiego nie istnieje" - masz rację, zawsze harmonia jest potrzebna, ale to już prawie ideał. :) Moja koleżanka mnie zainspirowała, mówiąc o swoim partnerze: "Kilkanaście razy dziennie powtarza, że mnie "kocha", ale nawet jak jestem chora, zostawia mnie dla kumpli i piwa." I wówczas zaczęłam się zastanawiać nad połączeniem słów i czynów. Pozdrawiam. @Andrzej_Wojnowski Bardzo dziękuję! Dokładnie tak! Pozdrawiam. :)  @AmberBardzo dziękuję! To też jest forma rozmowy o uczuciach i emocjach, o naszych oczekiwaniach w związku. Pozdrawiam. :)         @huzarcBardzo dziękuję! Lakonicznie i wszystko jasne! :) Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...