Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzień z życia próżności

Mglisty poranek o 5.30
i to ma być wiosna?
widywałam pogodniejszą jesień

na śniadanie to co zwykle
kawa i papieros
może później coś zjem

wychodzę na przystanek
odgradzam sie od ludzi
muzyką ze słuchawek
30 minut stania w korku
wystarczy na myśli samobójcze

w końcu przystanek-dworzec
kolejny papieros i dalsza droga

szaro-kolorowy budynek
praca- coś co nie pozwala
myśleć
myśleć o rzeczach eschatologicznych
bo po co?

kolejny dzień strojenia
sztucznych uśmiechów
sztucznego głosu
i fałszywych uprzejmości
kwintesencja bezsesnu życia

w przerwach wyrywam sie
na wycieczki w głąb
mojego umysłu
gdzieś trzeba

koniec pracy
tak źle
a tak niedobrze

po drodze do domu
wstępuje do sklepu
w końcu muszę coś zjeść
tak sądze

wchodze do pustego mieszkania
witają mnie echa przeszłości
głosy rodziców
i szczekanie psa
teraz chyba na nic nie mam czasu

przekąska, serial komediowy
dłuższa pogawędka
z przyjaciółką przez telefon
godzina smutnych refleksji w wannie
i po co to wszystko?

układam sie w ciemności na łóżku
kolejna bezsenna noc
gapienia sie w sufit
z mokrymi policzkami
i dlaczego to wszystko?

Opublikowano

Bardzo współczuję peelowi (peelce?). Doskonale rozumiem taki depresyjny nastrój, poczucie bezsensu, samotność, wspomnienia bliskich, których już nie ma.
Są dobrzy psychologowie i psychiatrzy, którzy uczą odnaleźć się na nowo w życiu i nadać mu sens. To, jak się czujemy, zależy głównie od naszego składu chemicznego, a mniej od zewnętrznych czynników, choć najczęściej tak nam się wydaje. W każdej sytuacji można czuć się bezsensownie i bezcelowo, podobnie jak w każdej sytuacji można się podnieść z dołka i być optymistą, który energicznie bierze się za zmianę nieprzychylnej rzeczywistości i za swoją przyszłość. I nawet nie to jest najważniejsze, czy się wygra i osiągnie założony cel; najważniejsze jest to, by zawsze jakiś cel sobie stawiać i dążyć do czegoś, i brać się za bary z życiem. Wtedy człowiek czuje, że żyje i że nie tylko on zależy od świata, ale i świat trochę zależy od niego.
Natomiast jeśli chodzi o wiersz... Muszę powiedzieć, że nie jest to poezja. Jest to zwierzenie człowieka, będącego w głębokim dole psychicznym. To proza, to list do przyjaciela lub do psychologa. I można ten list realnie wykorzystać - właśnie pokazując go komuś, kto potrafi profesjonalnie pomóc (o ile peel nie jest całkowicie zmyślony).
Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

To interesujące, naprawde. Czy nadal bedzie on uwazany za zwierzenia osoby niestabilnej emocjonalnie, jezeli dodam, że zostało to napisane dokładnie miesiąc po 18 urodzinach? (czyli jakies pól roku temu) Ja raczej uwazam to za protest przeciw dorosłości, ale to tylko moja opinia.
Bardzo dziękuje za krytyke, wszelkie uwagi zawsze wykorzystuje w dalszych pracach.

Opublikowano

Też uważam, że nieco przegadane. I nieco prozowate.
I z mnóstwem błędów, zwłaszcza od połowy wiersza. Literówek, jak sądzę, ale równie dobrze można to wziąć za orty, bo głównie brakuje fiftaszków pod "e" tam, gdzie powinno być "ę". Na końcach słów oznaczających, że "ja" coś robię.

Dla mnie to opis zwykłego dnia zwykłego człowieka.
Współczuję Autorce dorosłości... (to w kontekście komentarza, w którym napisałaś, że to było pisane w dzień po Twoich osiemnastych urodzinach).
Średnio do mnie przemawia. Nie jest najgorszy, ale najlepszy też - według mnie - nie jest.

Pozdrawiam, R.

Opublikowano

A gdyby ten egocentryzm troche pogłębić, nie gadać do "przyjaciółki" jak nie ma o czym...

I odkryć to nieco ważniejsze, co dzieje się pod tą powierzchownością, gdybym miał żyć tą warstwą, o której pisze wiersz, nie miałbym o czym pisac, jeśli to jest taki schemat, że pod tym jest właśnie to coś wartościowsze i cenniiejsze, to warto pogrzebać i pokazać co to jest...

Inaczej znowu skończy się na łzach w wannie, a szkoda czasu...

Na razie widzę komunikat o przeczuciu tego co jest "prawdziwe" i cenne", czekam na efekty odkrycia tego właśnie per se.....

I to może być ciekawsze, choć kto powiedział, że pisanie, nawet forumowe, jest łatwe....

:o)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  Dobry wiersz. Pozdrawiam.    
    • @KOBIETA  Wieża Eiffela to matematyczna ekspresja miłości, wygrywa siłą ducha, toczy się pomiędzy kochankami, jak błyskawica. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi,   Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone…   Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc,   A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie…   Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni   W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas.   W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni,   Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości…   Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask,   Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły…   I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach,   W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę…   Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask,   Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały…   Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg,   Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie,   Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa,   By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze…   Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy,   Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule.   A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia,   Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy…   Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę,   Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości.   Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode,   Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską…   Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas,   Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza,   O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą,   Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki,   By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar…   Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne,   Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany…   Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki,   Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki.   Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki,   Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce…   Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem,   By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością,   By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier.   By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach,   By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana,   Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch,   By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani…   Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej.     Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy...  I tak narodził się pomysł tego wiersza...       Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.     Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze.     Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie.     Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
    • @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!...  Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
    • Meta, leżeli ileże latem?    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...