macte poema Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Ciekawa próba sonetu, przyjazna w lekturze. Pozdrawiam ciepło
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Przyjazna jak gołąbek pokoju w którym został napisany :) Dlaczego próba?
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Przyjazna jak gołąbek pokoju w którym został napisany :) Dlaczego próba? Skoro sonet wzbudza wątpliwości, że jest sonetem, to może teraz trochę o samym sonecie O sonecie Przeróżnie przez stulecia pisano sonety, od Dantego, Petrarki nazwane włoskimi, Później, w trochę zmienionej formie francuskimi - Lecz tworzono je zawsze... głównie dla kobiety! A, że i ta zmieniła się ponoć przez wieki, Więc nieco nasz Grochowiak metrum, rym przetrącił, Wreszcie dla mnie Sokratex do reszty go zmącił, Powodując na licach Muzy swej wypieki. Lecz ciągle osiem wersów zostało w dwóch strofach, A na końcu przemienne rymami tercyny, Niczym inna fryzura tej samej dziewczyny. A choć sonet jak gdyby do tyłu czas cofa, to po to, by tam przetrwać nas wszystkich... niestety! i gdzieś, kiedyś - zamarzyć dla Nowej Kobiety.
Leszek Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Przyjazna jak gołąbek pokoju w którym został napisany :) Dlaczego próba? Skoro sonet wzbudza wątpliwości, że jest sonetem, to może teraz trochę o samym sonecie O sonecie Przeróżnie przez stulecia pisano sonety, od Dantego, Petrarki nazwane włoskimi, Później, w trochę zmienionej formie francuskimi - Lecz tworzono je zawsze... głównie dla kobiety! A, że i ta zmieniła się ponoć przez wieki, Więc nieco nasz Grochowiak metrum, rym przetrącił, Wreszcie dla mnie Sokratex do reszty go zmącił, Powodując na licach Muzy swej wypieki. Lecz ciągle osiem wersów zostało w dwóch strofach, A na końcu przemienne rymami tercyny, Niczym inna fryzura tej samej dziewczyny. A choć sonet jak gdyby do tyłu czas cofa, to po to, by tam przetrwać nas wszystkich... niestety! i gdzieś, kiedyś - zamarzyć dla Nowej Kobiety. Jesteś niesamowita Cecoreczko wypada się tylko zakochać. :)
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Po tamtej stronie jest wszystko oprócz liryki a pan, Leszku, jest tam słońcem którego miesiącami czekają martwe pingwiny kiwając się na mrozie: tik tak... tik tak... To prawda - Sokratex mnie utopił ale zapomniał o odbiciu wyrytym w wodzie. Wymykam się nim niekiedy przypomnieć sobie łamanie w kościach gdy tafla jeziora pulsuje jak krew w aortach a wiatr miesza liście drzew z ludzkimi myślami... Stała naprzeciw siebie nad wezbraną rzeką i padał deszcz ze śniegiem i ze śniegiem deszcz przebiegały przez nią i przez jej przeźrocze, łabędzie po niebach wracały jak echo. Która była którą? Zatracone w sobie zagubiły drogę którą tutaj przyszły: rzuciły się, chcąc odejść, przez wezbraną wodę i przez siebie na brzeg jeszcze bledsze wyszły. I patrzyły na siebie przez piany na rzece, jak śnieg pada z deszczem i jak z deszczem śnieg. Na łabędzie, jak echo, na przeciwnym niebie lecące za nimi do drugiego z nieb. .
Messalin_Nagietka Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 rad żem bo nieźle tu, jak widzicie, wpław wiersza takoż sonecicie jak Lech co nie był znaną porą bitwy na słowa pod Cecorą, hihihihi z ukłonikiem i pozdrówką MN ps. sorka to tylko żart
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ach, nie ma powodu żeby przepraszać i miło Cię tu widzieć, Messalinowy Bardzie. W końcu to zółty, wesoły wątek który jak kurczaczek rośnie, żeby można było łeb kurze ukręcić ;)
Messalin_Nagietka Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Uff... zajrzałem na org a tu takie cyrki! Najmocniej pana przepraszam, panie Leszku. Zdarzyło mi się w dzieciństwie ze dwa razy skasować bilet, kiedy osiągnąłem pełnoletnosć skasowałem raz samochód, a teraz obiecuję panu, że jutro najpóźniej do 20.00 skasuję Cecorkę i cały ten jej żałosny wątek. Pozdrawiam, Sokratex. wojna? acz - może jakiś pojedynek? zacz, może ja w nim miast Leszka zginę? i jak to echo - w pole się wyniescie buch! strzeli wieść o Sokratex'ie hihihi z ukłonikiem i pozdrówką MN ps. sorka za wtrącanie, nie mogłem wytrzymać, hihihihi
macte poema Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Próba sonetu, nie umniejsza ani trochę wielkości dzieła. Gratuluję dążenia do doskonałości. Jeżeli coś ... to temat nie wciągnał mnie wcale. Życzę powodzenia
Oxyvia Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oba wiersze są o malarskich portretach kobiet. I nie ja pierwsza je zestawiłam ze sobą... Porównywać można wszelkie wiersze, choćby z tej racji, że należą do tego samego rodzaju literackiego. Dlaczego zwraca się Pan/i do mnie z małej litery? Błąd ortograficzny czy chęć okazania lekceważenia? Pozdrawiam.
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No cóż... nie rozpłaczę się z tego powodu, rwać włosów nie będę ani rąk załamywać. Poza tym to oczywiste, że nic tak nie porusza jak tematy sercowe węc nie dziwi mnie, że pisanie o czymś innym bywa z reguły mniej pociągające. Pozdrawiam, Cecorka
jacek_sojan Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 dziś bardzo trudno znaleźć taką poetykę, która wpisując się w starą konwencję formy i języka (metafory, wyrażeń i zwrotów) ocali głowę autorowi; podziwiam odwagę w ponoszeniu ryzyka - wszak zwroty w rodzaju: "czemu - o czemu" trącą mocno zakurzonym papierem, a słowa : "smutno" i.t.p...i.t.d. są równie anachronicznie, jak jazda konnym wozem po autostradzie; sonet tylko poprawny, i niestety, w historię tego rodzaju literackiego niewiele nowego wnosi, a i pomysł (ramka-cela) nie wydaje mi się zbyt oryginalny; ze znanych mi piszących m.in. Messa dość szczęśliwie meandruje balladą regularnie rymowaną, stroficzną, ale to wyjątek...J.S
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oba wiersze są o malarskich portretach kobiet. I nie ja pierwsza je zestawiłam ze sobą... Porównywać można wszelkie wiersze, choćby z tej racji, że należą do tego samego rodzaju literackiego. Dlaczego zwraca się Pan/i do mnie z małej litery? Błąd ortograficzny czy chęć okazania lekceważenia? Pozdrawiam. Nie - mój jest o przenikaniu się dwóch światów. Portret/obraz jest tu tylko granicą, punktem w którym się stykają. Prosze nie kierować tamatu na małą/dużą literę bo to małostkowe. Przykład? zwracono tu się do mnie per ty a jakoś nie robiłam z tego tragedii - uważam ,że sam fakt, że ktoś komus odpowiada jest wyrażeniem do niego szacunku. Jest to portal towarzyski i ludzie przychodzą do niego dla siebie a nie przeciw sobie. Proszę nie traktować go jak oficjalnego zebrania polityków przeciwnych, wrogich sobie partii. Pozdrawiam. (Proszę zwrócic uwagę, że za każdym razem Pozdrawiam, a przecież jest to wyrazem szacunku dla swojego Rozmówcy?)
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. "Czemu, o czemu" - ma oddawać charakter Peela. Jest to obraz pewnego człowieka patrzącego na inny obraz. Nie było moim zamiarem robienie z tego rewlucji w dziedzinie fizyki czy poezji - raczej zwrócenia na coś uwagi bez odautosrkiej próby wyjasniania tego. Pozdrawiam.
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. "Czemu, o czemu" - ma oddawać charakter Peela. Jest to obraz pewnego człowieka patrzącego na inny obraz. Nie było moim zamiarem robienie z tego rewlucji w dziedzinie fizyki czy poezji - raczej zwrócenia na coś uwagi bez odautosrkiej próby wyjasniania tego. Pozdrawiam. Proszę, oto przykład innego podobnie napisanego sonetu, gdzie JESTEM zwykłym wieśniakiem, wieśniaczką, dlatego w prosty sposób opisuję to co widzę: Na miedzy. Tłusta dziewucha oparta o gruszę usta nadęła, cyce stroszy wielkie; Obok, chłop chudy przeżywa katusze i nieuważnie rozgniata brukselkę. Przy bluzce słońce guziki rozpina, "cóś dziś gorąco..." niesie przed się wietrzyk; Jak brzoza pobladł i zgłupiał chłopina gdy z piersi wielkiej oko puścił pieprzyk! I ulęgałki - jak jaka ulewa raptem spadają choć dzień tak bezchmurny, ptak wesolutki w gałęziach nie śpiewa a tylko wietrzyk w pustym gniazdku jurny mruczy i trzęsie i drży drżączką wielką: nad chłopem, babą i ponad brukselką. Jest to obraz pewnej chwili. Prawdziwej ale przez swoją sielskość i prostotę stający się metaforą tego co odeszło, lub prawie odeszło. Pozdrawiam.
Gość Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O nie, nie - to nie odcinek senascyjnego serialu :-) Zaskoczeniem jest tu uświadomienie sobie przez Peela, że podobnie do oglądanej przez siebie damy z obrazu jest tylko utkwionym w ramach własnej wyobraźni więźniem. "Obrazki z wystawy" Modesta Musorgskiego rozszerzone na tego, który własnie wpatruje się w jeden z nich. Pozdrawiam, Cecorka Dama z obrazu, w czterech ramkach celi uśmiecha się do mnie dziwnie i smutno... Z życia zostało jej raptem to płótno, jak piórko pawia rzucone w chłód bieli. O, czemu? Czemu to ty płaczesz właśnie, w której uśmiechu przystają miliony? Jesteś snem ludzi, nigdy nie prześnionym! W korowód spojrzeń wpleciona. I w baśnie. Dama z obrazu, w czterech ramkach celi, uśmiecha się do mnie dziwnie i smutno... "Przecież to obraz? Tylko martwe płótno! Więc czemu słyszę ptaka co weseli? I szumią drzewa? Czuję zapach sukni?" - W ramkach swej celi zamyślam się smutny. A skąd ja to wiem ? Podmiot liryczny operuje dość prostym słownictwem, tworząc dość rzewną balladę. Obraz raczej obraz jego życia widzę, a ramę interpretuje dosłownie. To co zamknięte w jego głowie jest obrazem, namalowanym wyobraźnią. Obraz nigdy nie wychodzi poza własne ramy, jest zamknięty, a mimo to żyje własnym życiem. To coś znajduje odbicie w porównaniu do człowieka, tego więźnia w zamyśle.
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dobrze, jest to pierwszy i najbardziej oczywisty sposób czytania - a posteriori. Wiersz celowo nie zawiera skomplikowanych metafor, naukowych terminów a jednak jak widzę i bez tego nie mieści się w głowie :) Pozdrawiam.
Rhiannon Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dotknęła pani sedna. Proszę postawić się w roli Peela, Peelki (wszystko jedno): ogląda pani damę na obrazie i nagle czuje zapach jej sukni, dookoła słyszy szum drzew i śpiew ptaków. Gdzie pani sę odnajduje? W jakim czasie i przestrzeni skoro już nie na wystawie? Pozdrawiam, Cecorka To już zależy od nastroju i humoru, jaki wtedy mam. :) Trudno określić, gdy się ma pytanie przed sobą, a nie sytuację. Cóż, kobieta podobno zmienną jest... ;) Ale - szczerze mówiąc - również nie zauważyłam, że jest to wiersz o przenikaniu się światów (to tak nawiązując do innych komentarzy) - podobnie jak Oxyvia widziałam tu sonet o patrzeniu na "Monę Lisę". A to, że nagle peel zaczyna słyszeć śpiew ptaka, zapach sukni i inne takie zmysłowe... Cóż. Zinterpretowałam to tak, że po prostu mu się wydawało. Że obraz jest tak dobrze namalowany, że niby się światy przenikają. Ale tak naprawdę pozostaje wciąż w Luwrze, przed ścianą, na której wisi płótno. Pozdrawiam, R.
Cecorka Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dotknęła pani sedna. Proszę postawić się w roli Peela, Peelki (wszystko jedno): ogląda pani damę na obrazie i nagle czuje zapach jej sukni, dookoła słyszy szum drzew i śpiew ptaków. Gdzie pani sę odnajduje? W jakim czasie i przestrzeni skoro już nie na wystawie? Pozdrawiam, Cecorka To już zależy od nastroju i humoru, jaki wtedy mam. :) Trudno określić, gdy się ma pytanie przed sobą, a nie sytuację. Cóż, kobieta podobno zmienną jest... ;) Ale - szczerze mówiąc - również nie zauważyłam, że jest to wiersz o przenikaniu się światów (to tak nawiązując do innych komentarzy) - podobnie jak Oxyvia widziałam tu sonet o patrzeniu na "Monę Lisę". A to, że nagle peel zaczyna słyszeć śpiew ptaka, zapach sukni i inne takie zmysłowe... Cóż. Zinterpretowałam to tak, że po prostu mu się wydawało. Że obraz jest tak dobrze namalowany, że niby się światy przenikają. Ale tak naprawdę pozostaje wciąż w Luwrze, przed ścianą, na której wisi płótno. Pozdrawiam, R. Pięknie :) A teraz prosze sobie uprzytomnieć, jak głęboko zapadła w naszej wyobraźni Mona Lisa, że wystarczy napisac "dama uśmiechająca się na obrazie" i od razu nam się z nią skojarzy? Temat do rozmyślań, ale na wieczór podam jeszcze lepszy: Od dawna prowadzę badania nad uśmiechem Mona Lisy. Przejrzałam tysiące reprodukcji pochodzących z różnych okresów, w tym ówczesnych Leonardowi da Vinci i poddałam je dokładenej analizie komputerowej. Co się okazuje? Mona Lisa z obrazu Leonarda uśmiechała się kiedyś szerzej, pełniej, radośniej! Na oryginale jej uśmiech powoli zaciera się, staje się coraz mniej widoczny a to co widzimy jest jedynie cieniem tego co przed laty namalował mistrz Leonardo. Obecnie pracuję nad tym aby okreslić mniej więcej okres kiedy Mona lisa przestanie się całkiem uśmiechać i zastanawiam się, co Leonardo chciał przekazać wskazując na tą datę? Być może Mona Lisa nie będzie się uśmiechać za 500 lat, może za 1000 - tego jeszcze nie wiem ale pewne jest, że jej zanikajacy uśmiech nie jest li tylko przypadkiem. Pozdrawiam serdecznie ;)
jacek_sojan Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. "Czemu, o czemu" - ma oddawać charakter Peela. Jest to obraz pewnego człowieka patrzącego na inny obraz. Nie było moim zamiarem robienie z tego rewlucji w dziedzinie fizyki czy poezji - raczej zwrócenia na coś uwagi bez odautosrkiej próby wyjasniania tego. Pozdrawiam. Proszę, oto przykład innego podobnie napisanego sonetu, gdzie JESTEM zwykłym wieśniakiem, wieśniaczką, dlatego w prosty sposób opisuję to co widzę: Na miedzy. Tłusta dziewucha oparta o gruszę usta nadęła, cyce stroszy wielkie; Obok, chłop chudy przeżywa katusze i nieuważnie rozgniata brukselkę. Przy bluzce słońce guziki rozpina, "cóś dziś gorąco..." niesie przed się wietrzyk; Jak brzoza pobladł i zgłupiał chłopina gdy z piersi wielkiej oko puścił pieprzyk! I ulęgałki - jak jaka ulewa raptem spadają choć dzień tak bezchmurny, ptak wesolutki w gałęziach nie śpiewa a tylko wietrzyk w pustym gniazdku jurny mruczy i trzęsie i drży drżączką wielką: nad chłopem, babą i ponad brukselką. Jest to obraz pewnej chwili. Prawdziwej ale przez swoją sielskość i prostotę stający się metaforą tego co odeszło, lub prawie odeszło. Pozdrawiam. no i ten wierszyk bardzo, a bardzo mi się podoba, bo jest i malarski, mięsny - by się rzekło, i ma humor w obrazie i sposobie widzenia obrazu; obraz przaśny - ale nie sentymentalny! czytałem urzeczony! masz takich więcej? J.S
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się