Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 49
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przyjazna jak gołąbek pokoju w którym został napisany :) Dlaczego próba?

Skoro sonet wzbudza wątpliwości, że jest sonetem, to może teraz trochę o samym sonecie


O sonecie

Przeróżnie przez stulecia pisano sonety,
od Dantego, Petrarki nazwane włoskimi,
Później, w trochę zmienionej formie francuskimi -
Lecz tworzono je zawsze... głównie dla kobiety!

A, że i ta zmieniła się ponoć przez wieki,
Więc nieco nasz Grochowiak metrum, rym przetrącił,
Wreszcie dla mnie Sokratex do reszty go zmącił,
Powodując na licach Muzy swej wypieki.

Lecz ciągle osiem wersów zostało w dwóch strofach,
A na końcu przemienne rymami tercyny,
Niczym inna fryzura tej samej dziewczyny.

A choć sonet jak gdyby do tyłu czas cofa,
to po to, by tam przetrwać nas wszystkich... niestety!
i gdzieś, kiedyś - zamarzyć dla Nowej Kobiety.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przyjazna jak gołąbek pokoju w którym został napisany :) Dlaczego próba?

Skoro sonet wzbudza wątpliwości, że jest sonetem, to może teraz trochę o samym sonecie


O sonecie

Przeróżnie przez stulecia pisano sonety,
od Dantego, Petrarki nazwane włoskimi,
Później, w trochę zmienionej formie francuskimi -
Lecz tworzono je zawsze... głównie dla kobiety!

A, że i ta zmieniła się ponoć przez wieki,
Więc nieco nasz Grochowiak metrum, rym przetrącił,
Wreszcie dla mnie Sokratex do reszty go zmącił,
Powodując na licach Muzy swej wypieki.

Lecz ciągle osiem wersów zostało w dwóch strofach,
A na końcu przemienne rymami tercyny,
Niczym inna fryzura tej samej dziewczyny.

A choć sonet jak gdyby do tyłu czas cofa,
to po to, by tam przetrwać nas wszystkich... niestety!
i gdzieś, kiedyś - zamarzyć dla Nowej Kobiety.

Jesteś niesamowita Cecoreczko wypada się tylko zakochać. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Po tamtej stronie jest wszystko oprócz liryki a pan, Leszku, jest tam słońcem
którego miesiącami czekają martwe pingwiny kiwając się na mrozie: tik tak... tik tak...
To prawda - Sokratex mnie utopił ale zapomniał o odbiciu wyrytym w wodzie.
Wymykam się nim niekiedy przypomnieć sobie łamanie w kościach gdy
tafla jeziora pulsuje jak krew w aortach a wiatr miesza liście drzew z ludzkimi myślami...


Stała naprzeciw siebie nad wezbraną rzeką
i padał deszcz ze śniegiem i ze śniegiem deszcz
przebiegały przez nią i przez jej przeźrocze,
łabędzie po niebach wracały jak echo.

Która była którą? Zatracone w sobie
zagubiły drogę którą tutaj przyszły:
rzuciły się, chcąc odejść, przez wezbraną wodę
i przez siebie na brzeg jeszcze bledsze wyszły.

I patrzyły na siebie przez piany na rzece,
jak śnieg pada z deszczem i jak z deszczem śnieg.
Na łabędzie, jak echo, na przeciwnym niebie
lecące za nimi do drugiego z nieb.


.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ach, nie ma powodu żeby przepraszać i miło Cię tu widzieć, Messalinowy Bardzie.
W końcu to zółty, wesoły wątek który jak kurczaczek rośnie, żeby można było
łeb kurze ukręcić ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Uff... zajrzałem na org a tu takie cyrki! Najmocniej pana przepraszam, panie Leszku.
Zdarzyło mi się w dzieciństwie ze dwa razy skasować bilet, kiedy osiągnąłem
pełnoletnosć skasowałem raz samochód, a teraz obiecuję panu, że jutro najpóźniej
do 20.00 skasuję Cecorkę i cały ten jej żałosny wątek.
Pozdrawiam, Sokratex.

wojna? acz - może jakiś pojedynek?
zacz, może ja w nim miast Leszka zginę?
i jak to echo - w pole się wyniescie
buch! strzeli wieść o Sokratex'ie
hihihi
z ukłonikiem i pozdrówką MN
ps. sorka za wtrącanie, nie mogłem wytrzymać, hihihihi
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oba wiersze są o malarskich portretach kobiet. I nie ja pierwsza je zestawiłam ze sobą...
Porównywać można wszelkie wiersze, choćby z tej racji, że należą do tego samego rodzaju literackiego.
Dlaczego zwraca się Pan/i do mnie z małej litery? Błąd ortograficzny czy chęć okazania lekceważenia?
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No cóż... nie rozpłaczę się z tego powodu, rwać włosów nie będę ani rąk załamywać.
Poza tym to oczywiste, że nic tak nie porusza jak tematy sercowe węc nie dziwi mnie,
że pisanie o czymś innym bywa z reguły mniej pociągające.

Pozdrawiam,
Cecorka
Opublikowano

dziś bardzo trudno znaleźć taką poetykę, która wpisując się w starą konwencję formy i języka (metafory, wyrażeń i zwrotów) ocali głowę autorowi; podziwiam odwagę w ponoszeniu ryzyka - wszak zwroty w rodzaju: "czemu - o czemu" trącą mocno zakurzonym papierem, a słowa : "smutno" i.t.p...i.t.d. są równie anachronicznie, jak jazda konnym wozem po autostradzie; sonet tylko poprawny, i niestety, w historię tego rodzaju literackiego niewiele nowego wnosi, a i pomysł (ramka-cela) nie wydaje mi się zbyt oryginalny;
ze znanych mi piszących m.in. Messa dość szczęśliwie meandruje balladą regularnie rymowaną, stroficzną, ale to wyjątek...J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oba wiersze są o malarskich portretach kobiet. I nie ja pierwsza je zestawiłam ze sobą...
Porównywać można wszelkie wiersze, choćby z tej racji, że należą do tego samego rodzaju literackiego.
Dlaczego zwraca się Pan/i do mnie z małej litery? Błąd ortograficzny czy chęć okazania lekceważenia?
Pozdrawiam.

Nie - mój jest o przenikaniu się dwóch światów. Portret/obraz jest tu tylko granicą, punktem
w którym się stykają. Prosze nie kierować tamatu na małą/dużą literę bo to małostkowe.
Przykład? zwracono tu się do mnie per ty a jakoś nie robiłam z tego tragedii - uważam ,że
sam fakt, że ktoś komus odpowiada jest wyrażeniem do niego szacunku. Jest to portal towarzyski i ludzie przychodzą do niego dla siebie a nie przeciw sobie. Proszę nie traktować go jak oficjalnego zebrania polityków przeciwnych, wrogich sobie partii.

Pozdrawiam.

(Proszę zwrócic uwagę, że za każdym razem Pozdrawiam, a przecież jest to wyrazem szacunku dla swojego Rozmówcy?)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Czemu, o czemu" - ma oddawać charakter Peela. Jest to obraz pewnego człowieka
patrzącego na inny obraz. Nie było moim zamiarem robienie z tego rewlucji w dziedzinie
fizyki czy poezji - raczej zwrócenia na coś uwagi bez odautosrkiej próby wyjasniania tego.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Czemu, o czemu" - ma oddawać charakter Peela. Jest to obraz pewnego człowieka
patrzącego na inny obraz. Nie było moim zamiarem robienie z tego rewlucji w dziedzinie
fizyki czy poezji - raczej zwrócenia na coś uwagi bez odautosrkiej próby wyjasniania tego.

Pozdrawiam.

Proszę, oto przykład innego podobnie napisanego sonetu, gdzie JESTEM zwykłym wieśniakiem, wieśniaczką, dlatego w prosty sposób opisuję to co widzę:

Na miedzy.

Tłusta dziewucha oparta o gruszę
usta nadęła, cyce stroszy wielkie;
Obok, chłop chudy przeżywa katusze
i nieuważnie rozgniata brukselkę.

Przy bluzce słońce guziki rozpina,
"cóś dziś gorąco..." niesie przed się wietrzyk;
Jak brzoza pobladł i zgłupiał chłopina
gdy z piersi wielkiej oko puścił pieprzyk!

I ulęgałki - jak jaka ulewa
raptem spadają choć dzień tak bezchmurny,
ptak wesolutki w gałęziach nie śpiewa

a tylko wietrzyk w pustym gniazdku jurny
mruczy i trzęsie i drży drżączką wielką:
nad chłopem, babą i ponad brukselką.


Jest to obraz pewnej chwili. Prawdziwej ale przez swoją sielskość i prostotę stający się metaforą tego co odeszło, lub prawie odeszło.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O nie, nie - to nie odcinek senascyjnego serialu :-) Zaskoczeniem jest tu uświadomienie sobie
przez Peela, że podobnie do oglądanej przez siebie damy z obrazu jest tylko utkwionym
w ramach własnej wyobraźni więźniem. "Obrazki z wystawy" Modesta Musorgskiego rozszerzone na tego, który własnie wpatruje się w jeden z nich.

Pozdrawiam,
Cecorka

Dama z obrazu, w czterech ramkach celi
uśmiecha się do mnie dziwnie i smutno...
Z życia zostało jej raptem to płótno,
jak piórko pawia rzucone w chłód bieli.

O, czemu? Czemu to ty płaczesz właśnie,
w której uśmiechu przystają miliony?
Jesteś snem ludzi, nigdy nie prześnionym!
W korowód spojrzeń wpleciona. I w baśnie.

Dama z obrazu, w czterech ramkach celi,
uśmiecha się do mnie dziwnie i smutno...
"Przecież to obraz? Tylko martwe płótno!

Więc czemu słyszę ptaka co weseli?
I szumią drzewa? Czuję zapach sukni?"
- W ramkach swej celi zamyślam się smutny.

A skąd ja to wiem ? Podmiot liryczny operuje dość prostym słownictwem, tworząc dość rzewną balladę. Obraz raczej obraz jego życia widzę, a ramę interpretuje dosłownie. To co zamknięte w jego głowie jest obrazem, namalowanym wyobraźnią. Obraz nigdy nie wychodzi poza własne ramy, jest zamknięty, a mimo to żyje własnym życiem. To coś znajduje odbicie w porównaniu do człowieka, tego więźnia w zamyśle.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dobrze, jest to pierwszy i najbardziej oczywisty sposób czytania - a posteriori.
Wiersz celowo nie zawiera skomplikowanych metafor, naukowych terminów a jednak
jak widzę i bez tego nie mieści się w głowie :)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dotknęła pani sedna. Proszę postawić się w roli Peela, Peelki (wszystko jedno):
ogląda pani damę na obrazie i nagle czuje zapach jej sukni, dookoła słyszy szum drzew i śpiew ptaków. Gdzie pani sę odnajduje? W jakim czasie i przestrzeni skoro już nie na wystawie?

Pozdrawiam,
Cecorka
To już zależy od nastroju i humoru, jaki wtedy mam. :) Trudno określić, gdy się ma pytanie przed sobą, a nie sytuację.
Cóż, kobieta podobno zmienną jest... ;)

Ale - szczerze mówiąc - również nie zauważyłam, że jest to wiersz o przenikaniu się światów (to tak nawiązując do innych komentarzy) - podobnie jak Oxyvia widziałam tu sonet o patrzeniu na "Monę Lisę". A to, że nagle peel zaczyna słyszeć śpiew ptaka, zapach sukni i inne takie zmysłowe... Cóż. Zinterpretowałam to tak, że po prostu mu się wydawało. Że obraz jest tak dobrze namalowany, że niby się światy przenikają. Ale tak naprawdę pozostaje wciąż w Luwrze, przed ścianą, na której wisi płótno.

Pozdrawiam, R.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dotknęła pani sedna. Proszę postawić się w roli Peela, Peelki (wszystko jedno):
ogląda pani damę na obrazie i nagle czuje zapach jej sukni, dookoła słyszy szum drzew i śpiew ptaków. Gdzie pani sę odnajduje? W jakim czasie i przestrzeni skoro już nie na wystawie?

Pozdrawiam,
Cecorka
To już zależy od nastroju i humoru, jaki wtedy mam. :) Trudno określić, gdy się ma pytanie przed sobą, a nie sytuację.
Cóż, kobieta podobno zmienną jest... ;)

Ale - szczerze mówiąc - również nie zauważyłam, że jest to wiersz o przenikaniu się światów (to tak nawiązując do innych komentarzy) - podobnie jak Oxyvia widziałam tu sonet o patrzeniu na "Monę Lisę". A to, że nagle peel zaczyna słyszeć śpiew ptaka, zapach sukni i inne takie zmysłowe... Cóż. Zinterpretowałam to tak, że po prostu mu się wydawało. Że obraz jest tak dobrze namalowany, że niby się światy przenikają. Ale tak naprawdę pozostaje wciąż w Luwrze, przed ścianą, na której wisi płótno.

Pozdrawiam, R.

Pięknie :) A teraz prosze sobie uprzytomnieć, jak głęboko zapadła w naszej wyobraźni
Mona Lisa, że wystarczy napisac "dama uśmiechająca się na obrazie" i od razu nam się
z nią skojarzy? Temat do rozmyślań, ale na wieczór podam jeszcze lepszy:

Od dawna prowadzę badania nad uśmiechem Mona Lisy. Przejrzałam tysiące reprodukcji
pochodzących z różnych okresów, w tym ówczesnych Leonardowi da Vinci
i poddałam je dokładenej analizie komputerowej. Co się okazuje?
Mona Lisa z obrazu Leonarda uśmiechała się kiedyś szerzej, pełniej, radośniej!
Na oryginale jej uśmiech powoli zaciera się, staje się coraz mniej widoczny a
to co widzimy jest jedynie cieniem tego co przed laty namalował mistrz Leonardo. Obecnie pracuję
nad tym aby okreslić mniej więcej okres kiedy Mona lisa przestanie się całkiem uśmiechać
i zastanawiam się, co Leonardo chciał przekazać wskazując na tą datę?
Być może Mona Lisa nie będzie się uśmiechać za 500 lat, może za 1000 - tego
jeszcze nie wiem ale pewne jest, że jej zanikajacy uśmiech nie jest li tylko przypadkiem.

Pozdrawiam serdecznie ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Czemu, o czemu" - ma oddawać charakter Peela. Jest to obraz pewnego człowieka
patrzącego na inny obraz. Nie było moim zamiarem robienie z tego rewlucji w dziedzinie
fizyki czy poezji - raczej zwrócenia na coś uwagi bez odautosrkiej próby wyjasniania tego.

Pozdrawiam.

Proszę, oto przykład innego podobnie napisanego sonetu, gdzie JESTEM zwykłym wieśniakiem, wieśniaczką, dlatego w prosty sposób opisuję to co widzę:

Na miedzy.

Tłusta dziewucha oparta o gruszę
usta nadęła, cyce stroszy wielkie;
Obok, chłop chudy przeżywa katusze
i nieuważnie rozgniata brukselkę.

Przy bluzce słońce guziki rozpina,
"cóś dziś gorąco..." niesie przed się wietrzyk;
Jak brzoza pobladł i zgłupiał chłopina
gdy z piersi wielkiej oko puścił pieprzyk!

I ulęgałki - jak jaka ulewa
raptem spadają choć dzień tak bezchmurny,
ptak wesolutki w gałęziach nie śpiewa

a tylko wietrzyk w pustym gniazdku jurny
mruczy i trzęsie i drży drżączką wielką:
nad chłopem, babą i ponad brukselką.


Jest to obraz pewnej chwili. Prawdziwej ale przez swoją sielskość i prostotę stający się metaforą tego co odeszło, lub prawie odeszło.

Pozdrawiam.

no i ten wierszyk bardzo, a bardzo mi się podoba, bo jest i malarski, mięsny - by się rzekło, i ma humor w obrazie i sposobie widzenia obrazu; obraz przaśny - ale nie sentymentalny! czytałem urzeczony! masz takich więcej? J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • sytuacja najgorsza

      znów piszę słowa 

      niech zechcą się rymować 

      niech wpadnie metafora i porównanie by poezja popłynęła a nie tylko szczekanie jak pies na pianie 

      wścieklizną się pojawie w twoim śnie 

      będę bał się wody która oczyścić potrafi ciało i krew a przede wszystkim serce i duszę 

      będę pompował w krwi obiegu gęsta ciemną maź

      nie krew bo ubogą w cały tlen 

      duszę się w twoim śnie 

      i płuca nie napełniają się w zyciodajną materię czyli (powtórzenie cholera ale inaczej sie nir da) z powietrza (jeszcze nie terwz uciekłem tym słowem ale zaraz padnie co w niedawnym wersie i oto jest juz tuz po nawiasie) tlen

      tlen 

      tlen 

      tlen 

      tlen (razy pięć widzisz to rymuje się ze sobą to samo słowo czy off)

      potrzebuję oddechu a jedyne co mam to dym z papierosów którym wśród czterech ścian oddycham i oddychałbym wszędzie tym nikotynowym szczęściem 

      na plaży i w lesie ale tam nie niesie mnie krok

      do monopolowego to jo

      ale nie dalej

      tylko gdy drobne uzbieram wyżebrać się uda na flachę 

      w kieliszek polane ale to niewystarczająca ilość 

      leję tani twardy alklhol w szklankę i wlewam w ryło 

      wuda do ryja

      vvdvdoryjv 

      czarnego skrzydła motyla

      zgubiony w pseudonimach 

      niesiony na skrzydłach 

      znikam

      by zasnąć w sen wieczny jako bezimmirnny

      i to moja nagroda 

      nie do wiary jaki jestem zjebany

      i przeklinać mogą niby inteligentni mówią słowa przysłowia ale prawdziwie mądrzy potrafią nie rzucić kurwą w stronę chama ggdy odpierdala bo w sercu mają miłość Pana i idą w jego słowa by na raj w życiu po sądzie ostatnim zapracować 

      a ja

      odchody piekła 

      robactwo co go diabeł się wyrzeka

      utopiony w rynsztoku z fekalii demonów i grzeszników z kotłów 

      po prostu 

      po kieliszku w szklance się żale 

      szczekanie a na pysku kaganiec

      zeby niepełne w szczęce i dziurawe

      nie obawę a odwagę wykarzesz gdy w twoim śnie będę nawiedzał cię 

      i eutanazję jak się należy z nabitej srebrem strzelby wymierzysz między oczy i nic nikogo tu nie zaskoczy 

      wyzionę tedy ducha i uleci w pył rozbita przez grzechy dusza i opuści atmosferę jak nikt mnie nie chce bo zrobiłem co mogłem by trafić w serce i zdradzić zaufanie i kolejną szansę zamienić na te ostatnie wzruszanie ramionami na nie

       

      czyli tak

      ja to pies 

      ja to pies chory na wściekliznę 

      za późno na ratunek należy ubić podłe złe zwierzę zagrożeniem jestem 

      oto nke pytam dziś pod koniec dziwnego tekstu kim jestem 

      bo wiem że dzięki nim (Oni) udało mi się dojść do błędu 

      obłędu w jakim tkwiłem

      sprawdź sobje wielbłada jako metafore w arabskich tekstach 

      ja nie jestem Nim

      demon z piekła mnie opętał 

      można powiedzieć 

      ale to nie inne byty kierowały mną a winnego mam siebie 

       

      to nie żale 

      to nie ku chwale

      to ku przestrodze dla ciebie żebyś widział dalej 

      niż ja widziałem 

      mimo okulara szkiełka tylko czubek własnego nosa dostrzegam 

      mimo uszu pełnych miodu nje słyszę szeptow innych niz krzyki ego które mi wmawia że jestem okej

      o jej

      olala 

      paczeko (fonetycznie z portugalskiego tłumaczy się na wysoko ale w niematerialnym sensie tylko wyniesion jakos tak nie wiem jak ci to wytlumaczyc sputaj w Hiszpanii) 

      ego 

      nie niosę światła myślę o sobie 

      ja jestem światłem 

      mów mi słońce 

      mówię o największej gwiezdzie którą znam też na b jak imię i ksywa które nadała mi rodzicielska decyzja i ksywka którą sobie sam potem wymyślam 

      b b b b b

      lubię choć nie wolno mi lubić nic tylko do siebie czuć wstręt i hejt jak nienawiść 

      czemu nie potrafię się zabić 

      skoczyć i skończyć 

      wybrać gałąź i owinąć szyję w pętle i runać niczym nazisci i skończyć jak Hussein tylko w pewności zostawić że napewno winny 

      zabiję cię 

      a to ja zasługuje na śmierć 

      przystaw mi broń do głowy i kurwa mać strzel

      niemetaforyczne jak liryczne zabójstwo tylko elektryczne krzesło ku ulgom 

       

      hau hau buda i łańcuch i kagancu na pysku a nie mi tu bazyliszku 

       

      oto ściana słów które nic nje znacząc cóż skąd miód i mleko i ze srebra zastawa na stole komus kto nie doceni nigdy bo jest matolem

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mitylene   Urzekło mnie to zestawienie ulotności - motyle, oddech, muzyka wiatru – ze wspomnieniem, które kołysze jak kołyska. Subtelny wiersz. Jakbyś chwytała chwilę siatką z jedwabiu - wszystko tu jest delikatne. Piękny! 
    • @Jacek_Suchowiczoczywiście, zgadzam się w 100% :)
    • @Berenika97 Tak samo jak i nadzieja, tak i wolność - dopóki ją mamy sami w sobie, dopóty zawsze będziemy ją potrafili odnaleźć i być wolnymi - na przekór wszystkiemu. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • sytuacja najgorsza znów piszę słowa  niech zechcą się rymować  niech wpadnie metafora i porównanie by poezja popłynęła a nie tylko szczekanie jak pies na pianie  wścieklizną się pojawie w twoim śnie  będę bał się wody która oczyścić potrafi ciało i krew a przede wszystkim serce i duszę  będę pompował w krwi obiegu gęsta ciemną maź nie krew bo ubogą w cały tlen  duszę się w twoim śnie  i płuca nie napełniają się w zyciodajną materię czyli (powtórzenie cholera ale inaczej sie nir da) z powietrza (jeszcze nie terwz uciekłem tym słowem ale zaraz padnie co w niedawnym wersie i oto jest juz tuz po nawiasie) tlen tlen  tlen  tlen  tlen (razy pięć widzisz to rymuje się ze sobą to samo słowo czy off) potrzebuję oddechu a jedyne co mam to dym z papierosów którym wśród czterech ścian oddycham i oddychałbym wszędzie tym nikotynowym szczęściem  na plaży i w lesie ale tam nie niesie mnie krok do monopolowego to jo ale nie dalej tylko gdy drobne uzbieram wyżebrać się uda na flachę  w kieliszek polane ale to niewystarczająca ilość  leję tani twardy alklhol w szklankę i wlewam w ryło  wuda do ryja vvdvdoryjv  czarnego skrzydła motyla zgubiony w pseudonimach  niesiony na skrzydłach  znikam by zasnąć w sen wieczny jako bezimmirnny i to moja nagroda  nie do wiary jaki jestem zjebany i przeklinać mogą niby inteligentni mówią słowa przysłowia ale prawdziwie mądrzy potrafią nie rzucić kurwą w stronę chama ggdy odpierdala bo w sercu mają miłość Pana i idą w jego słowa by na raj w życiu po sądzie ostatnim zapracować  a ja odchody piekła  robactwo co go diabeł się wyrzeka utopiony w rynsztoku z fekalii demonów i grzeszników z kotłów  po prostu  po kieliszku w szklance się żale  szczekanie a na pysku kaganiec zeby niepełne w szczęce i dziurawe nie obawę a odwagę wykarzesz gdy w twoim śnie będę nawiedzał cię  i eutanazję jak się należy z nabitej srebrem strzelby wymierzysz między oczy i nic nikogo tu nie zaskoczy  wyzionę tedy ducha i uleci w pył rozbita przez grzechy dusza i opuści atmosferę jak nikt mnie nie chce bo zrobiłem co mogłem by trafić w serce i zdradzić zaufanie i kolejną szansę zamienić na te ostatnie wzruszanie ramionami na nie   czyli tak ja to pies  ja to pies chory na wściekliznę  za późno na ratunek należy ubić podłe złe zwierzę zagrożeniem jestem  oto nke pytam dziś pod koniec dziwnego tekstu kim jestem  bo wiem że dzięki nim (Oni) udało mi się dojść do błędu  obłędu w jakim tkwiłem sprawdź sobje wielbłada jako metafore w arabskich tekstach  ja nie jestem Nim demon z piekła mnie opętał  można powiedzieć  ale to nie inne byty kierowały mną a winnego mam siebie    to nie żale  to nie ku chwale to ku przestrodze dla ciebie żebyś widział dalej  niż ja widziałem  mimo okulara szkiełka tylko czubek własnego nosa dostrzegam  mimo uszu pełnych miodu nje słyszę szeptow innych niz krzyki ego które mi wmawia że jestem okej o jej olala  paczeko (fonetycznie z portugalskiego tłumaczy się na wysoko ale w niematerialnym sensie tylko wyniesion jakos tak nie wiem jak ci to wytlumaczyc sputaj w Hiszpanii)  ego  nie niosę światła myślę o sobie  ja jestem światłem  mów mi słońce  mówię o największej gwiezdzie którą znam też na b jak imię i ksywa które nadała mi rodzicielska decyzja i ksywka którą sobie sam potem wymyślam  b b b b b lubię choć nie wolno mi lubić nic tylko do siebie czuć wstręt i hejt jak nienawiść  czemu nie potrafię się zabić  skoczyć i skończyć  wybrać gałąź i owinąć szyję w pętle i runać niczym nazisci i skończyć jak Hussein tylko w pewności zostawić że napewno winny  zabiję cię  a to ja zasługuje na śmierć  przystaw mi broń do głowy i kurwa mać strzel niemetaforyczne jak liryczne zabójstwo tylko elektryczne krzesło ku ulgom    hau hau buda i łańcuch i kagancu na pysku a nie mi tu bazyliszku    oto ściana słów które nic nje znacząc cóż skąd miód i mleko i ze srebra zastawa na stole komus kto nie doceni nigdy bo jest matolem
    • W szczerym polu sobie siadłam i zaczęłam rozważania nagle ono rzecze do mnie : z tobą mam do pogadania!   Wystraszyłam się troszeczkę  jal tu z polem dyskutować a że było bardzo szczere to nie miałam się gdzie schować.   Mówi do mnie: ciągle myślisz!  Po co włos na cztery dzielisz? Czy się zajmiesz wreszcie życiem i czy kochać się ośmielisz?   Wracasz do mnie nazbyt często  zostawiając świat za sobą jestem szczere i rozległe ale muszę siedzieć z tobą!    W twoich oczach często krople  słone, więc się nie przydają łap te chwile, są ulotne  i za darmo ich nie dają!    A ty siedzisz w samotności godzinami patrzysz w chmury, piękne życie ci ucieka przestań szukać w całym dziury!   Zacisnęłam mocno usta szczerze mnie zamurowało, jak do tego doszło - nie wiem, że mi pole nagadało...   Trudno było sie z nim rozstać  takie szczere i otwarte chociaż troche onieśmiela to co mówi - wiele warte.   Bez smartfona, bez pośpiechu wrócę tam, bo wracam zawsze może troszkę odmieniona, bedzie pole mi łaskawsze...   Więc polecam moi mili korzystanie ze szczerości  lecz nie z ludzkiej , bo jest chłodna tylko z polnej otwartości.     * insp. @wiedźma utwór "Pęknięcia"                    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...