jacek_sojan Opublikowano 12 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Listopada 2006 Noc przez balkon sączy Nil sierpnia krzem Sahary wielkie miasto wpatrzone w lampę Alladyna całe na wiotkiej różdżce anten jeśli miasto jest prawdziwe /a któżby wątpił?/ zbudzi je krzyk oszukanego a gdy wyśnione - spłonie wśród gwiazd razem z mitem który je stworzył twoich wież nie wyglądałem na pustyni moich dziesiątków długich lat z nich - ile męskich? to godziny reszta to blaga dziecinny strach chwila modlitwy sierpniowy księżyc pierś dziewczyny ogląda jakby śnieg na Fuji tak istotnie śniegiem jesteśmy krótki sezon ludzkiej miłości kończy błoto ale czy zawsze jej twarz zwrócona gdzieś w krainę chaldejskich sadów widzi mnie nadal tak widzi morze swoje brzegi ja - jej księżyc pierś oglądam jakbym patrzył na śnieg istotnie - jesteśmy sobie wiecznym śniegiem jesteśmy sobie płatkiem zawieją i lawiną
M._Krzywak Opublikowano 12 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 12 Listopada 2006 Muszę przyznac, że czytając Twój wiersz - zapomniałem, że plucha wstrętna za oknem. Dwa - wprowadziłeś lekki, erotyczny nastrój (a badacze piszą, że język polski jest zbyt wulgarny do takich opisów, niech zatem czytają Sojana). I trzy - "wieczny śnieg" mi nie pasuje zupełnie - "wiecznośc" to jest słowo - fałszywka, bo kto osądzi, czy coś jest wieczne ? Na pewno nie my. Reasumując - dojrzałe, lśniące dzieło (niczym minarety, ha...) Pozdrawiam.
jacek_sojan Opublikowano 12 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Listopada 2006 M. Krzywak; wystarczy znaleźć związek frazeologiczny, podobny do "Wiecznego Miasta" - Rzymu, aby odczytać przenośnie: jako coś obecnego wystarczająco długo, by było niemal stałe, wieczne; , nie kończące się nigdy, nieskończone; i jest to optyka ludzka - subie ktywna, a jakże! A za te "minarety" niechaj Allach wpuści Cię Michale do seraju, na wieczność! :)))) J.S
jacek_sojan Opublikowano 13 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Listopada 2006 dzie wuszka.; uśmiechnięty ale nie rozśmieszony, pod wszystkimi kwadrami księżyca lirycznie nastrojony powiadam: lunatycznie dziękuję i jedwabie Ci daruję; :))) J.S
jacek_sojan Opublikowano 13 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :))) witaj Krzysztofie! uwaga może i słuszna, ale czego dotyczy!? gdzie - w którym miejscu miałbym te słowa poprzestawiać? Jacek S
Stefan_Rewiński Opublikowano 13 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 13 Listopada 2006 Pozdrawiam Jacku, ja bym nic nie przestawiał, fajnie się czyta i jesień już nie taka szara.
Jacek_Suchowicz Opublikowano 13 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 13 Listopada 2006 Jacku! Znakomicie czarujesz. Lubie takie wiersze. Miasto, dziewczyna, przemyślenia i drobinka różu. Pozdrawiam serdecznie Jacek
Jaro Sław Opublikowano 13 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 13 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To się nazywa właśnie transcendencją, a dokładniej to słowo rzeczywiście posiada znaczenie ranscendentne do rzeczywistości, w pewnym zakresie nie-transcendentnym może mieć znaczenie puste, ale, żeby zaraz fałszywka? ;o)
Messalin_Nagietka Opublikowano 13 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 13 Listopada 2006 ale żeś Jacku te lato rozszerzył jakby kto miał przez kulę z perzy do perzy lecieć by się dowiedzieć żech tylko u nas cztery pory roku a gdzie indziej bzdura boć takie szerokości - te ziemskie współrzędne trza czasami obejść jakoś oględnie by o lecie nie dać się głowić choćby takiemu murzynowi (jak ja, hi) z ukłonikiem i pozdrówką MN
M._Krzywak Opublikowano 13 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 13 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To wiem, gdzie wpadłem - "jesteśmy dla siebie" przeczytałem zbyt plytko i zbyt dosłownie - ale wybacz młodszemu odbiorcy - to lata praktyki i lektury :) Jaro Sławie - no właśnie, zależy co przypisujemy transcendencji, z której wynika, że jesteśmy poza poznaniem - i tutaj ja mówiąc (pisząc) że "wiecznośc" to "fałszywka" mam takie prawo. A dowód? Za nic nie da się udowodnic, że nie mam racji - bo jak ? Jak udowodnisz - zaprzeczysz sam sobie (o ile już nie zaprzeczyłeś:) Pozdrawiam.
Jaro Sław Opublikowano 14 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 Znaczeniom pustym w pewnym zakresie poznawczym można przywisać dowolną wartość - tylko po co? Przerzucanie kontekstu pomiędzy dwoma nieporównywalnymi zakresami - jest nieco bez sensu, i nie ma to nic ze sprzecznością lub fałszem. Po prostu po co określać coś, co ze swej istoty jest nieokreślone? Ta nieokreśloność określa również funkcję tego słowa w języku.... ;o)
M._Krzywak Opublikowano 14 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No właśnie - a jak ktoś nie wierzy w życie wieczne? Zresztą mam wrażenie, że Jackowi zupełnie o inny sens chodzi...
Jaro Sław Opublikowano 14 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 Wieczny śnieg - to termin techniczny, z dziedziny geografii, może nawet geologii, a na pewno glacjologii i nie pozostawia dowolności do interpretacji.... ;o) Ale życie wieczne to termin również używany w konkretnym kontekście, pojęcie nieco transcendujące rzeczywistość i nie trzeba w nie wierzyć, zby je rozumieć.... Fakt, może być symbolem pustym, ale tylko pustym logicznie, właśnie przez tę (tą)transcendencję, nie mniej jednak nie jest pusty kulturowo.... a co za tym idzie - znaczeniowo. Dalej, na pewno nie podlega operacjonalizacji... Trudno też uzyskać jego wewnętrzną oczywistość, poza znaczeniem kulturowym, albo uniwersalnym - jako ogół wyobrażęń na tematy po-śmiertne.... Ale nawet przekonianie, że po śmierci nie ma nic.... to również poglądy, ergo symbol logicznie pusty, niereferencjalny...... ale fałszywka, złudzenie ectr - sugeruje implicite też jakieś poglądy.... i tu następuje zapętlenie, bardzo ciekawe dla dyskursu antropologicznego, pewne znaczenia nie można w pełni świadomie używać, nie podkładając pod nie ukonkretnionych, kulturowo warunkowaych treści.... dopiero na tej bazie można posunąc się o ponadkulturowy, logiczny (metafizyczny w rozumieniu klasycznym) dyskurs w sferze pojęć transcendentnych... ;o)
M._Krzywak Opublikowano 14 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oczywiście - tylko warto zauważyc (już tak w szerszym zakresie) - ile takich powiedzmy - transcendentalnych słów jest w przeróżnych wierszach - najczęściej zasłaniają niewysłowienie się autora (będziemy wiecznie, będziemy zawsze, będziemy na wiecznośc itp) i ja stanąłem na tym podłożu - czyli miałem wrażenie, że powstało coś, co już było wiele razy i jest zupełnie nie pasujące do tego wiersza, jako, powiedzmy użycie standartu. Ale autor odpisał: "wystarczy znaleźć związek frazeologiczny, podobny do "Wiecznego Miasta" - Rzymu, aby odczytać przenośnie: jako coś obecnego wystarczająco długo, by było niemal stałe, wieczne; i to jest dokładnie to, o czym piszesz - istnieją takie związki i nie mam nic przeciwko ich istnieniu - zresztą wpisałem, że poszedłem złym tropem akurat w tej części, bo wyszło mi takie typowe - "będziemy razem na wieki" A i my też rozmawiamy o czymś innym, bo mowimy o znaczeniu samego znaku "wiecznośc" i ja pisze o braku jego derywatu a już szcególnie w połączeniu z dwiema ziemskimi istotami, zakochanymi na amen i obiecujących sobie wiecznośc po wsze czasy - ale to już jest inny problem, na długie dyskusje (czyli sięgające kozreniami wieków) - chociaż Jacek nie powinien miec nam tego za złe - w końcu Jego wiersz spowodował ją. I wreszcie - nie mam zamiaru przekonywac - że JA mam racje - tutaj racji jako takiej byc nie może, podałem tylko powody, dlaczego nie. I już dalej - jak po smierci piszesz, że "nie ma nic" - to znaczy, że jest "coś" - czyli kolejna pętla. A ja pisząc - "po śmierci jest nic" - stawiam kolejną złudzeniówke, bo "nic" znaczy - nic...
Fanaberka Opublikowano 14 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 Witaj Jacku. Czytam Twój wiersz i wiesz co sobie myślę? Że wierzę w istnienie czegoś, co się nazywa poetyckim natchnieniem. Wiersz wtedy nie usidla czytelnika i nie stara się uwieść, ale uwodzi pozostawiając wolnym. Tak jest w tym wypadku. Bardzo mi się podoba. Wolę Twój zapis niż pana Krzysztofa. Pozdrawiam i życzę weny. Fanaberka :-)
Jaro Sław Opublikowano 14 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 dodajmy do tego całego dyskursu, że "wieczny śnieg", to taki, który nie topnieje w obrębie jednego lub kilku cykli rocznych, a w ramach bardziej historycznych w obrębie jednego glacjału, między interglacjałami.... Smaczku dodaje to, że w przypadku nagłego ocieplenia na dużym obszarze, powstają skupienia "martwego sniegu", który pod pokrywą aeralną może zamienić sie w "martwy lód" czego ani Jackowi, ani podmiotowi lirycznemu i jego Bogdance nie życzę.... ;o)
jacek_sojan Opublikowano 16 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 Stefan Rewiński.; Ty jesteś fajny gość, howgh!! rzekłem; :))) J.S Jacek Suchowicz.; :))); a ja się zastanawiam, czy nie lepiej czarują nas politycy i nasi bohaterzy do władz samorządowych; bo widzisz, Jacku - dziewczyny już nas nie chcą czarować (z wyjątkiem rozkosznej Izy Sierakowskiej i jeszcze słodszej Jakubowskiej!! :))) - ale u nich nie róż, tylko buraczana czerwień tryska... Jaro Sław.; absolutnie, w sporze z Michałem K. muszę przyznać i rację; ten wyraz - wieczne - ma i miał mieć w intencji autora znaczenie transcendentne; i wyznacznik kulturowy o tym decyduje...pewna tradycja literacka, językowa. M.Krzywak.; to twoje "NIC" Michale cóż znaczy wobec dzieł kulturowych, takich jak "Biesiada" Platona, albo "Elegie duinejskie" Rilke'go, nie mówiąc o odziaływaniu na współczesnych świadectwa Apostołów, zebranych w Ewangelie...tamci dawno umarli, a ich dzieła obcując z nami tworzą świat i kształtują ludzkość; nie ma "nic", zawsze jest "coś"... "))) J.S nawet po śmierci, bo jak pisze Rilke: "A śmierć nasza mozołem jest i ciągłym doganianiem, aby z wolna wczuwać się w wieczność. Lecz wszyscy żywi popełniają ten sam błąd zbyt mocno odróżniając." - "Elegie duinejskie", R. Rilke
M._Krzywak Opublikowano 16 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 Dzieło to nie jest nic, tylko materia - a jak czytałeś "Imię róży" - z 2 poetyki Arystotelesa zostało nic (oczywiście poruszamy się w strefie fikcji, ale taki przykład mi się nasunął). A zresztą wcale nie o to w tej dyskusji chodziło - chodziło o samo znaczenie słowa "wiecznośc" - tylko i wyłącznie.
Dariusz Sokołowski Opublikowano 16 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 Chętnie bym się ze swoją szklanicą do Panów dosiadł, ale jakoś mie do tematu za daleko. Może i dobrze. Może i ręce nie te.
M._Krzywak Opublikowano 16 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 Darku - jakbyś raczył przyjechac, to pewnie znalazłaby się i niejedna... Jacku - jeszcze jedna myśl - już tak obok - czy dałbyś sobie wszytsko odebrac stwierdzenie, że księgi Platona będą wieczne? Oczywiście - do tej pory i dla nas są i coś istnieje - ale czy wiecznie? Za to nie dałbym sobie uciąc ręki. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się