Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdybanie

Gdybym mogła zasiać w moim ogrodzie nasiona wiedzy
i zebrać plon ,
zabezpieczyć w słojach, workach, puszkach
i spożywać choć przez jedną zimę,
byłabym mądrzejsza przy rozwiązywaniu pozornie nierozwiązywalnych problemów.
Gdybym mogła kupić, choćby za najwyższą cenę,
szczyptę nadziei lub parę ziarenek radości
i przyprawić nimi życie,
byłabym szczęśliwsza nie popadając w zwątpienie czy rozpacz.
Gdyby ktoś wymyślił korektor,
który jak wyrazy z tekstu wymaże z naszego życia smutki, tragedie, nieszczęścia.
Gdybyż dało się przekazać wszystkie swoje doświadczenia,
a świat jak wielki komputer zapisałby je na swoim dysku,
aby każdy następny przedstawiciel ludzkiej rasy znał do tych plików ścieżkę dostępu,
umiał i chciał z nich skorzystać.
Bylibyśmy coraz doskonalsi, popełniający mniej błędów.
Czy takie marzenia są nierozsądne?

Opublikowano

kolejny przykład jak nadwaga może przeszkadzać
po pierwsze przeczytać jeszcze raz i poobcinać co się tylko da
np.

"Gdyby ktoś wymyślił korektor,
który jak wyrazy z tekstu wymaże z naszego życia" to bardziej pasuje do prozy, takie obgadywanie tematu, każdy zna działanie korektora więc całe zdanie jest kompletnie niepotrzebne

po drugie -jest taki dział jak warsztat i tam może ktoś coś podpowie jak poradziać sobie np. z wersyfikacją bo tego w tym wierszu kompletnie nie ma

po trzecie- jest tytuł to po co podtytuł i jeszcze pierwsze słowo w wierszu takie samo, jakby czytelnik cierpiał na sklerozę)-:

po czwarte- odpowiadam na zadane pytanie, takie marzenia są rozsądne ale pisanie o tym to już przesada

generalnie uważam tekst za kompletnie nie udany i radzę napisać coś nowego

pozdrawiam

Opublikowano

Nie, takie marzenia nie są nierozsądne.. ale gdybanie niewiele pomoże... może lepiej zacząć zmieniać malutkie sprawy wokół samego siebie.... przecież roztrząsanie rzeczy, na ktore nie mamy wpływu na nic się zda, zabierz się za sprawy, które zależą od Ciebie... a Twój świat nabierze bardziej przyjaznych barw..:) Podobno ja się nie znam.. ale na pewno nie nazwę tego wierszem, przepraszam..:(.i pozdrawiam milutko Aniu..:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...