Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Granatowa czerń nieba,
Przetykana srebrem gwiazd.
Piękna, choć straszna...
Cisza, spokój.
Tak... To noc.
Tuli mnie do siebie,
Szepcze czule, kusi.
Nie...
Tak nie można!
Krzyk... Potem już tylko cisza
I nieba granatowa czerń.

Opublikowano

Granatowa czerń - całkiem dobrze :).
Zgodzę się tylko, że momentów naprawdę brak, ale myślę, że w oprawie tego rodzaju może coś udać się dobrego. Jeszcze te wielokropki mogą się nie spodobać czytelnikom :).
Pozdrawiam słonecznie,
czekam - co dalej ;)

Opublikowano

Czegoś mi tu brakuje, potraktowałbym to jako szkic do napisania czegoś innego, coś się chyba da z tego wyciągnąć, są niezłe zwroty, popracuj na tym naprawdę warto. Początek bomba, dalej trochę gorzej, no cóż, ale pisz, pisz trening czyni mistrzem. Jestem dobrej myśli :-)
Pozdrawiam
P.S.
Może o tej kanapce z serem i z szynka :-)

Opublikowano

Sugerujesz bym spróbowała napisać ten wiersz od początku...?
A wiesz,że wierszy się nie poprawia? :P Przynajmniej mi się tak wydaje, ale... mogę spróbować napisać to jeszcze raz... :) Dziękuję za komentarz. :)

Opublikowano

Każdy wiersz napisany jeszcze raz nie jest tym samym, więc masz kłopot z głowy.
Powiem Ci, że Jan Kochanowski pisał swoje wiersze i fraszki a potem długo je poprawiał, aż doprowadzał je do kształtu, który znamy. Jeśli on poprawiał swoje utwory, to ty też możesz :-)
Pamiętaj, też że poprawiasz słowa, a nie myśl, a to myśl jest wierszem, słowa to tylko opakowanie, które czasem można zmienić na ładniejsze :-)
Pozdrawiam

Opublikowano

ja dodam, żebys unikała wielokropków- wiem jaki jest cel, ale jak jest ich za dużo to niedobrze, a jak są tam gdzie ich byc nie powinno bądź są tam zbędne, to bardzo niedobrze (chyba) ;))

pozdr, fr.ashka ;)

p.s. granatowa czerń? jest, tzw. czerń z winorośli- mam ją wśród swojej tempery :)) :P

Opublikowano

tak, bo to ma być niedopowiedzenie albo stworzenie klimatu takemnicy, zagadkowości
tyle, że można to uzyskać innymi sposobami :)

do roboty! (do mnie to tez się tyczy) ;)
pozdr, frrrr ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w kontekście dwoistości dobra i zła, musi być też takim światło, niebeskie zabija też bakterie w sterylizacji i przyciąga komary... białe ożywia. a może to fioletowe?? fala elektromagnetyczna, chyba polscy naukowcy odkryli materiał na niebieski laser? ciekawe czy to podświadomość bo miałem napisać o rozbrajaniu bomby nuklearnej i jonizacji... wiersz lepki jak zawsze...  
    • nie mogę dać nic ponad sny wśród mchu krzaków kamieni na pogorzelisku pokręconych sosen wiesz dziś srebrno opadały chmury mgła z szarości przyoblekła szatę nie uciekaj już jestem spokojna w posmaku truskawkowo świeża na chwilę jeszcze zmruż oczy makowe mleko jak twoje nasienie rozcieram w kącikach ust spójrz  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Przyciąga mnie ta sama woda Na wskazówkach zegara Minuta za minutą   Płynę zygzakiem   Przypływ   Zatapia mnie ta sama woda Między 6 a 6:30   Odpływ   Budzik dzwonił Nie słyszałam   Ciężkie powieki Cięższe dłonie   Jak dzika rzeka   Samotna Niesterowalna   Biorę oddech   Znajomy Obcy   Zachłystuję się
    • Idę przed siebie. Idę na wprost. W światło. W to jaskrawe jarzenie. W puls. Idę i nasłuchuję. Nic. Słucham wciąż… W nikłych oddechach pustki. W tym chłodzie. W toni olśnionej miliardem gwiazd. Idę. I słyszę jak mówią. I słyszę, że ono mówi. Że wszystko mówi… Że TO mówi...   Wszystko mi się kotłuje . W zamęcie. W rozgorączkowanej głowie. W snach wariackich pełnych splątanych ze sobą zjaw o nieustalonych rysach twarzy. O nieznanej proweniencji.   Przeciskają się przez ciasne korytarze, przedpokoje, długie podziemne tunele w półmroku katakumb. W rozwichrzonych płomieniach świec, łuczyw, lampionów.   I oto drzwi do pokoju. I kolejnego pokoju, w którym obskurne światło wiszącego żyrandola rozsyła wokół mdławą poświatę żółtawego blasku.   Idą. Idą. Obijają sobą ściany stłoczeni ciasno, trącają gliniane figurki, które spadają, rozbijając się z trzaskiem, z chrzęstem szklanych, porcelanowych skowytów. Obijają się o kanty przedmiotów ustawionych w nieładzie. O krzesła, pufy, taborety i inne czworonożne stwory przebierające w miejscu wygiętymi w łuk wątłymi, kościstymi odnóżami w takt pajęczych zalotów. Nerwowo stukają, pukają, łomoczą... (skąd ich tu się tyle wzięło?)   I wszystko milczy, i szepcze zarazem.   I znowu chrzęst. I pierzchanie kroków wśród szurań i pokasływań, i chrząknięć. W nagłym ataku delirycznej ekstazy. W obfitości piany. Wymiocin i ślinotoku…   Pełznę… Taplam się w wątrobowej żółci. Dużo tu tego. I będzie jeszcze więcej. Mnóstwo.   Lecz znowu pusto… O, Boże! Jak pusto…   Gdzie ty jesteś? Spójrz! Wokół mnie trwa deliryczna ekstaza zwidów. Królujących wokół fantomów. Tańczą. Kołyszą się. Stąpają po moich śladach te widma...   Przechodzę. Przenikam. Przepływam z pokoju do pokoju. Przez niezliczone komnaty z drewna i muru. Z cegieł i kamieni. Wśród rur żeliwnych. Splątanych. Skorodowanych. Spleśniałych płócien czarnych, naddartych tapet, które liżą mnie z przymilnym łkaniem po twarzy, po włosach. Po skroni...   Przede mną jeszcze tak wiele. Jakieś załomy. Mansardy… A więc płynę, czołgam się. Wspinam (Ja? Czy oni, one… ?)   I szepcze wiatr w liściach zawieszonych wysoko. W gałęziach, łodygach. Na strychu, w deskach. W połaci dachu.   W dębach, kasztanach. W klombach. W topolach trzeszczących. W przechyłach konarów. W tę i we w tę.   W noc prawie pustą. W noc pustą, lecz drżącą od nadmiaru powietrza. Pełną słów czyichś i szeptów ugrzęzłych w nieruchomych, kamiennych, martwych ustach.   A więc idę tam, tam, gdzie TO zabiło nas. W promieniowanie. W światło nocy. W ten puls. W to drżenie. W ten blask niebieskawy…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-10)        
    • @obywatel Logiczny-osobliwy!! Dobry na noc !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...