Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wieczór zsuwał się z dachów

jak ciężka zasłona z ramion wdowy,

a drzewa — nieruchome i skupione —

stały w ogrodzie

jak myśli, których nikt nie odważył się wypowiedzieć.

I tylko studnia

przechowywała jeszcze głos dnia,

ciemny, głęboki, drżący od gwiazd,

które dopiero miały nadejść.

Człowiek jest samotny bardziej, niż przypuszcza.

Nosi w sobie zamknięte pokoje,

gdzie od lat nie wszedł nawet Bóg.

Czasem jedynie noc

dotyka klamki.

Widziałem starą kobietę,

jak niosła chleb przez pustą ulicę —

tak ostrożnie,

jakby niosła własne serce.

Nad nią krążyły wrony

podobne do spalonych listów.

I wtedy zrozumiałem,

że piękno nie mieszka w rzeczach wielkich,

lecz w tym, co odchodzi cicho:

w świetle gasnącym na ścianie,

w filiżance pozostawionej po kimś,

w dłoni, która już nie potrafi zatrzymać drugiej dłoni.

A noc rosła.

Ogromna, cierpliwa,

pełna niewidzialnych schodów.

I szedłem przez nią długo,

jak przez wnętrze własnej duszy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...