Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

fenomen strzelistych ramion drzewa
zakłóca rezonans oddechu i tętna
recital pasji
akompaniuje niepojęty diastrofizm
materii litej

to tylko jeden płomyk mniej
w galerii parafinowych metryk
przy konającym blasku supernowych
kiepski spektakl
czysta proza

dwie belki drewna
sprzęt egzekucji
fałszywych proroków
uzurpatorów
łotrów
wyrosły ku niebu
w niemym osłupieniu
szpetne w swym przekroju
niepotrzebne...?

planeta urodzaju
trawi plon własny
w płomieniach perwersji
inaczej smakuje powietrze
bez przydrożnych krzyży

Opublikowano

Po drugie - " zakłóca " - ale wskazuję na błąd ortograficzny, który robiony przez ludzi pióra dyskwalifikuje... właściwie ich i ich rzemiosło. Wyobraźcie sobie rzemieślnika, który knoci swoją robotę!
Właściwie nie wiem, czemu komentuję, bo nie rozumiem zamysłu autorki - pisze co myśli, czyli szydzi... czy ironizuje???
A powietrze bez krzyży rzeczywiście inaczej smakuje - jest wstrętne!

Opublikowano

dwie belki drewna
sprzęt egzekucji--->nie pasuje mi to określenie do krzyża, ale...
fałszywych proroków
uzurpatorów
łotrów
wyrosły ku niebu
w niemymm osłupieniu
szpetne w swym przekroju---> czemu szpetnE? chyba sprzęt jest rodzaju męskiego?
niepotrzebne...--->a poza tym, naprawdę niepotrzebne? (chyba, ze peel pisze o opinii innych, np. tych, którzy skazali)

inaczej smakuje powietrze
bez przydrożnych krzyży--->święta prawda i świetna puenta,
tylko treściowo mi się kłóci druga z trzecią strofą.

ale ogólnie ok.
pozdrawiams erdecznie!
ER

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Mamo, Tato — piszę nocą, gdy ziemia przestaje oddychać, gdy między wystrzałami można jeszcze usłyszeć własne serce. Kartka drży jak moje dłonie, a atrament miesza się z kurzem, którego nie zmywa deszcz.   Pamiętam zapach kuchni o świcie i skrzypienie drzwi, które zawsze otwieraliście pierwsi. Tutaj poranki są ciężkie jak kamień, a słońce wstaje tylko po to, by policzyć poległych.   Mamo, mówiłaś kiedyś, że wojna jest słowem z książek — dziś wiem, że to twarze bez imion i oczy, które gasną zbyt szybko. Noszę w kieszeni zdjęcie z wakacji nad rzeką, już prawie nie pamiętam dźwięku waszego śmiechu.   Tato, chciałem być silny jak Ty, ale siła nie polega na tym, by nie płakać. Najtrudniej jest patrzeć na chłopców młodszych ode mnie, którzy zasypiają w ciszy, z której już się nie budzą.   Jeśli wrócę — usiądę przy stole i będę milczał długo, bo nie ma słów na rzeczy, których oczy nie powinny widzieć. Jeśli nie wrócę — nie szukajcie winy w sobie, wojna wybiera szybciej niż człowiek potrafi zrozumieć.   A kiedy nadejdzie wieczór i wiatr dotknie okien naszego domu, pomyślcie, że to tylko mój szept wracający przez pola. Nie płaczcie nad losem, którego nie mogliście zmienić — kochajcie mocniej świat, aby nikt już nie musiał pisać takich listów.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - cieszy mnie że ładnie i obrazowo - dzięki -                                                                                         Pzdr. @Robert Witold Gorzkowski - @Natuskaa - @APM - @Berenika97 - dziękuje - 
    • wystarczy podzielić salę by strony zaczęły pluć   wystarczy rozdać role by pojawiły się ofiary i kaci   wystarczy biały kitel by ktoś naciskał przycisk do końca   wystarczy jeden który odmówi
    • @Alicja_Wysocka moja Pani małżonka musi się mierzyć z taką hańbą co wieczór. Chciałabym jej pomóc w niedoli ale nawet do jednej nie mogę się zmusić 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...