Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

26 lutego 1989 roku
Wczoraj byłem na urodzinach Włodzimierza Gontarza – również kolegi z budowlanki, który tak jak ja, też mieszka w Stargardzie. Na skromnym przyjęciu u Włodka oprócz dwóch naszych kolegów znalazło się jeszcze kilka osób z Warszawy, należących do ruchu ekologicznego „Wolę Być”. Między mną a nimi doszło do ostrej słownej potyczki. Dlaczego? Dlatego, że do pasji doprowadzało mnie, że tak bardzo są przez swoje poglądy zniewoleni. Gdyby to jeszcze były przekonania wspólnie przez nich wypracowane, może bym się nie rozwścieczył, lecz jak wywnioskowałem, to czym mnie raczyli, to skrzętnie zbierane skrawki czegoś, co zostało przez nich jedynie zasłyszane lub gdzieś wyczytane. Wciąż pouczali co jest lepsze, a co gorsze. Nie wiem czy takie aroganckie zachowanie jest typowe dla warszawiaków, ale wiem, że ich gadania nie szło po prostu słuchać. W końcu wkurwiłem się do żywego, dosiadłem Kasztanki i dałem im taką jazdę, że chyba przez długie tygodnie będą wspominać tę ułańską szarżę.
Wśród nich była wyjątkowo brzydka dziewczyna, ale jak stwierdziłem, o dobrej duszy. Kiedy zlazłem z Kasztanki, i zacząłem rozmawiać z nią o przyziemnych sprawach, wówczas przyglądając się jej pomyślałem:
Dziewczyna bez właściwej sobie urody – traci
Trudno w ogóle myśleć o niej jak o kobiecie
Ale za to dziwnie zyskuje na człowieczeństwie

Półtorej godziny później:
„Chrystus nie czytał z księgi” – oto metafora, której mi brakowało kiedy przed godziną pisałem o ekologach!
Jeśli się przyjrzeć, to my nic innego nie robimy tylko recytujemy jakieś księgi – całe rozdziały panujących norm, obyczajów, prawd, smaków, gustów, itd. To wszystko księgi – z których nic, ino recytujemy!
Może wynika to stąd, że tak jak ekologom również i nam wydaje się, iż o istocie RZECZY wystarczy się dowiedzieć, zasięgając gdzieś o niej informację. Zbyt rzadko na własnej skórze doświadczamy, że tak naprawdę RZECZ trzeba przeżyć, przetrawić żołądkiem, że trzeba ją sobie uświadomić, a nawet uosobowić ze sobą!
Tak, właśnie. – Trzeba uosobowić, i to do tego stopnia, abyśmy zerwani ze snu bez zastanowienia mogli dać właściwą naszemu jestestwu odpowiedź.
Porażką jawi mi się w takiej sytuacji przecieranie niedospanych oczu z równoczesną wypowiedzią: Proszę poczekać, zaraz na pewno przypomnę sobie, co myślę na dany temat.
- I w tym momencie wszcząłbym przywoływanie w myślach autorytetu, który w danej kwestii mnie przekonał.

28 lutego 1989 roku
Wreszcie dostałem pracę. Zatrudniono mnie w Oddziale Robót Budowlanych PKP. Pracuję jako niewykwalifikowany robotnik przy budowie pralni dla szpitala w Szczecinie. Moja praca polega głównie na wykonywaniu slalomu taczką. Jako nowicjusz jestem dosyć spięty i mam kurwa wrażenie, że rozrabiana przeze mnie zaprawa murarska nieustannie krzyczy: szybciej, szybciej! Wprawy w wykonywanych czynnościach nie mam, bo i skąd, zdarza się więc, zwłaszcza przy większych stromiznach, że nie udaje mi się opanować zachybotania i rozlewam całą zawartość taczki. Obrywam wówczas potworne zjebki.
Najgorsze jest jednak to, że aby ze Stargardu dojechać do Szczecina muszę wstawać o piątej rano, kiedy to podobno przewijają się przez głowę najtrwalej zapamiętywane sny, tak więc notorycznie mam je, kurwa, niepodokańczane.
Podobni z charakteru powiedzą: na CH... Ci taka praca?! Owszem chodziło mi po głowie żeby to rzucić, że nie ma w tym nic pozytywnego. - Ale koniec końcem zdołałem znaleźć coś, co mnie przy niej zatrzymało, przynajmniej na jakiś czas (szukajcie, a znajdziecie!) Otóż tym czymś są mięśnie. Wyrobienie mięśni pracą na budowie może przynieść nieocenione korzyści, krótko mówiąc, może podbudować całą moją sylwetkę do tzw. sexapilu, bo zdaniem niektórych dziewcząt, twarz mam już całkiem do rzeczy!

5 marca1989 roku
W robocie, mój kolega przytoczył mi podsłuchaną rozmowę między dwoma murarzami na mój temat. I tak, jeden pyta drugiego:
- Ty, a młody, to jak ma na imię?
- Kornel.
- Kornel?
- No, tak, Kornel. Pamiętasz, był kiedyś taki Kornel Makuszyński?
Na co tamten: Co ty pierdolisz, u nas taki nie pracował!

Opublikowano

nie czytałem wcześniejszych odsłon, będę to musiał nadrobić.

cóż... daje do myślenia, a to chyba dobrze. może nie chłonąłem tego z oczami na żyłach, ale na pewno nie zapomnę po piętnastu minutach (a taki już los znakomitej większości textów=).
Baboli nie zauważyłem.

btw: siedzę sobie kiedyś na lekcji, czytam autobigrafię Milesa Davisa. podchodzi qmpel: Davis? Hmmm... taki koszykarz był". Smutne. Tak jakoś skojarzyło mi się to z wpisem z 5 marca.

+

pozdr

Opublikowano

Wczoraj byłem na urodzinach Włodzimierza Gontarza – również kolegi z budowlanki, który tak jak ja, też mieszka w Stargardzie. - gramatyka może wystarczyć usunąć również...

Dlatego, że do pasji doprowadzało mnie, że tak bardzo są przez swoje poglądy zniewoleni. - gramatyka i nieznajomość języka polskiego,...wydaje mi się , że chodziło ci o Furię, szał ,wściekłość, pasja to namiętność, lub ukrzyżowanie Chrystusa

wkurwiłem się do żywego - gratuluję stworzenia nowego powiedzenia i proszę o wytłumaczenie jak to jest wkurwić się do żywego...

podobnie jak:

Dziewczyna bez właściwej sobie urody – traci - co to jest właściwasobie uroda i co traci?

Trudno w ogóle myśleć o niej jak o kobiecie - (czyli jest brzydka BABOCHŁOP) ...Ale za to dziwnie zyskuje na człowieczeństwie to wyjaśnienie do mnie nie dociera...bo nie rozumiem tego. Co ma uroda wspólnego z człowieczeństwem, Pisze po raz nty, że choć niektóre wyrazy w zestawieniu ciekawie brzmią, muszą coś jeszcze oznaczać.

uosobowić ze sobą! - taki wyraz nie istnieje ...Trzeba uosobowić, i to do tego stopnia, abyśmy zerwani ze snu bez zastanowienia mogli dać właściwą naszemu jestestwu odpowiedź. - ja pierdolę , nie wiem jak takie zjawisko nazwać, nie mieści mi sie to po prostu w głowie...

stromiznach??? nie wiem co to jest,nie ma takiego slowa

Jest jeszcze kilka zdań, w których mi coś gramatycznie nie gra.

Straciłem na to 20 minut, i niczym nie różni się ten tekst od wielu innych , które tu przeczytałem. SŁABIZNA...pozwolisz, że nie będę czytał ani poprzednich części, ani kolejnych bo to strata czasu...ale chetnie wymienie sie z toba jakimis spostrzezeniami...

Opublikowano

1) "również" - użyłem dlatego, że ostatni fragment poprzedniej części też dotyczył kolegi z budowlanki.

2) i 3) www.korpus.pwn.pl - powinieneś tam zaglądać, przyda ci się właśnie w rozszerzaniu znajomości języka polskiego. Jest to strona, na której można sprawdzić poprawność związków wyrazowych. Między innymi dowiedziałbyś się o możliwości szerszego stosowania i pojmowania wyrazu "pasja" , jako też dowiedziałbyś się, że jak najbardziej poprawne jest wyrażenie "wkurwiłem się do żywego".
Jeśli chodzi o "stromizny" to właśnie twoja arogancja w tym momencie jeśli właśnie mnie nie wkurwiła do żywego to przynajmniej rozsierdziła. Zanim napiszesz cyt."nie ma takiego słowa" - sprawdź przynajmniej w dwóch słownikach języka polskiego.
Co do słowa "uosobić" zastanawiałem sie nad nim długo, wiedziałem, że nie istnieje w słowniku, ale żadnej innej alternatywy, zadowalającego mnie synonimu nie znalazłem. Na razie niech "uosobowić" zostanie, chyba, że nikomu nie będzie pasować.

A czy pozwolę ci nie czytać moich poprzednich części - oczywiście, że nie pozwolę - masz je czytać, dzięki dzisiejszemu twojemu komentarzowi, albo wyrzucę tą część albo wezmę się ostro do przeróbki - może i to będzie strata czasu dla ciebie, ale ja muszę dbać o swój interes. A mój interes potrzebuje konstruktywnej krytyki. Tylko mam prośbę, zanim coś orzekniesz kategorycznie, sprawdź w słowniku - bo co jak co, ale na zadzierających nosa, jestem bardzo czuły - normalnie wkurwia mnie to do żywego. Ze mną trzeba być uczciwym .
Pozdrawiam z sympatią, i też chciałbym byśmy nie unikali wzajemnych konfrontacji.

Opublikowano

witam;) bardzo podobał mi się twoj tekst;) a zwłaszcza stwierdzenie:wkurwiłem się do żywego;) moim zdaniem jak najbardziej trafione i uwypuklające postać rzeczyBo jak inaczej, dobitniej podkreślić taki stan...??Moim zdaniem tylko tak!!;))

Opublikowano

Doterra proszę już nie słodzić, tylko wskazywać słabsze moje strony. Pomagać Don Cornellosowi trzeba. Bo Don Cornellos jak najszybciej chce wydać Rubaszny Dziennik . Wydawca się niecierpliwi... Brać proszę przykład z Piotra Rutkowskiego, który co prawda potrafi zaleźć nieźle za skórę, ale w gruncie rzeczy robi tu wspaniałą robotę. To taki facet sprawiający nam przez okrągły rok smingus-dyngus z wiadra zimnej wody. Proszę upodabniać się do Piotra, oczywiście uwzględniając wszystkie postulaty jakie wysunąłem co do zawartości jego komentarzy.
Pozdrawiam :))

Opublikowano

Uwagi techniczne:

-również kolegi z budowlanki - również do wywalenia
-Na skromnym przyjęciu u Włodka, oprócz dwóch naszych kolegów, znalazło się jeszcze kilka osób z Warszawy, należących do ruchu ekologicznego „Wolę Być”.
-Dlatego, że do pasji doprowadzało mnie, że tak bardzo są przez swoje poglądy zniewoleni. - Usunęłabym "dlatego, że", bo że się powtarza. Może zostać: Dlaczego? Do pasji doprowadziło mnie... albo "bo do pasji..." lub "ponieważ do pasji..."
-Wciąż pouczali co jest lepsze, a co gorsze. - kogo pouczali?
-Nie wiem czy takie aroganckie zachowanie jest typowe dla warszawiaków, ale wiem, że ich gadania nie szło po prostu słuchać. - bez "po prostu"
-Jeśli się przyjrzeć, to my nic innego nie robimy, tylko recytujemy jakieś księgi
-Może wynika to stąd, że tak jak ekologom, również i nam wydaje się...
-zastanowienia mogli dać, właściwą naszemu jestestwu, odpowiedź.
-Porażką jawi mi się w takiej sytuacji, przecieranie niedospanych oczu z równoczesną wypowiedzią...
-Moja praca polega głównie na wykonywaniu slalomu taczką. - fajne zdanie
-Obrywam wówczas potworne zjebki. - to "zjebki" mi nie pasuje, nie brzmi
-Najgorsze jest jednak to, że aby ze Stargardu dojechać do Szczecina muszę wstawać o piątej rano, kiedy to podobno przewijają się przez głowę najtrwalej zapamiętywane sny, tak więc notorycznie mam je, kurwa, niepodokańczane. - bomba z niepodokańczanymi snami

Ogólnie tekst sprawny i dobrze napisany. Jest ok. Wszystkich przecinków nie wypunktowałam, bo sporo brakuje.
Pozdrawiam :)

Opublikowano

No, i znów mam to uczucie, że opisujesz lata przełomu, historię całkiem niedawną, a jednak tak odległą, że chciałoby się zapomnieć. Tylko to miałem na myśli w "anachronie".

Opublikowano

Jak zwykle czegoś nie rozumem. - Co znaczy "życzę w płóciennych" - chodzi o okładki książek? A kim jest Mirek Popiołek?
M. Popiołek to musi być jakiś szaleniec, skoro podoba mu się dziennik Don Cornellosa - hiszpańskiego szajbusa - co to woli konia dosiąść niż wejść do autobusa :)))

wiem: autobusu
Dzie wuszko - a ty miła jesteś, że hej, a ja tak lubię sympatyczne dziewuszki :))
Pozdrawiając, swoim kapeluszem w ukłonie wahluje Don Cornellos

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...