Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mojej mamie


Znów zostałem bez forsy więc poszedłem do Urzędu po zasiłek a tam, jak zwykle smród ludzki nie do wytrzymania.
Minęły trzy godziny. Wszedłem do pokoju zwierzeń. Stara baba jadła właśnie kanapkę z salcesonem. Człowiek pracy nie ma , a tu emerytka w pośredniaku za urzędniczkę robi.
- Przerwa!
- Jaka przerwa? Przecież stoję tu już trzy godziny.
- Nie słyszał? Przerwa!
Wróciłem na korytarz.
- Co jest? – zapytał mnie brudas w gumiakach.
- Przerwa.

Kwadrans jak z bicza strzelił. Zapukałem tym razem.
- Nazwisko?
- Rutkowski.
- Imię?
- Piotr, Paweł,
- Moment…- sprawdziła papiery -…nie należy się. Następny!
- Jak to się nie należy?
- Normalnie. Następny!
- Ale ja nie mam za co żyć.
- Gówno mnie to obchodzi. Uczyć się trzeba było. Następny!

Koszmar. Spojrzałem na tablicę ogłoszeń. Było tylko jedno i brzmiało następująco:


Chcesz znać swoją przyszłość? Wróżka Estrella. Tarot, numerologia, horoskop partnerski, codzienny, tygodniowy, miesięczny, wróżenie z kart, horoskop chiński. Pierwsze spotkanie gratis.

Na ogłoszeniu widniał jeszcze jej adres.


- Witaj. – przywitała mnie Estrella.
- Dzień dobry. Byłem właśnie w Urzędzie i…
- …nie dostałeś zasiłku. Na tablicy znalazłeś moje ogłoszenie i postanowiłeś przyjść do mnie…
- Dokładnie – odparłem – Skąd wiedziałaś?
- Jak to skąd? Jestem wróżką.
- Ta, akurat, a moja siostra ma garba na plecach i magazynuje w nim wodę na wypadek suszy i globalnego ocieplenia.
- Twoja siostra myśli, że to garb, ale jutro lekarz ją uspokoi. To tylko zwykłe przemieszczenie kości.
Zagotowało mi się trochę w czaszce i obleciał mnie strach. Skąd ona to wie.? Nie mogę dać się zwariować. Nie mogę dać po sobie poznać, że się boję. Wbrew temu co mówi moja matka JESTEM MĘŻCZYZNĄ!
- Dobra Elwira. Słuchaj…
- Estrella.
- Estrella. Powiedzmy, że ci wierzę. Mam prośbę. Chciałbym coś zrobić ze swoim życiem.Nie mam co jeść, nie mam pracy, mieszkam z matką, nic mi się nie udaje. Nie wiem jak to się mówi po waszemu, ale mogłabyś mi udzielić jakichś magicznych porad? Nie wiem, wskazówki jakieś dać…skoro już tu jestem.
- Oczywiście drogi przyjacielu.

Weszliśmy do pokoju i znów poczułem smród, ale tym razem inny. Nie ludzki. Inny. Zmysł powonienia mam dobry, może nawet wyśmienity. Jak pies rozpoznaję zapachy. Wszędzie. W metrze, w autobusie w Urzędzie. Ludzie się pocą, rzadko myją i potem śmierdzi. U wróżki w pokoju śmierdziało inaczej - kadzidełka. Szybko się z nim oswoiłem.
Kazała mi przełożyć karty i rozłożyła je na stole. Często grywam w karty, ale takich obrazków to ja jeszcze nigdy na oczy nie widziałem:, kościotrup, pies wyjący do księżyca, arcykapłan, którego początkowo pomyliłem z waletem szalek. Miał podobne ,rude włosy, ale w przeciwieństwie do dzwonkowego jupka ten czytał jakąś książkę. Po prostu źle skojarzyłem.

- Jesteś słabym ,kruchym człowiekiem. Łatwo cię skrzywdzić. Masz dobre serce, i ludzie to wykorzystują. Twoja dobroć obraca się przeciwko tobie. Nienawidzisz swojej matki.
- NIEPRAWDA! KOCHAM MOJĄ MATKĘ!
- Paradoksalnie kochasz i jednocześnie nienawidzisz. Ma na ciebie zły wpływ. Nie pomaga ci, jest złą kobietą, gardzi tobą, gardzi wszystkim co robisz, nie chce cię zrozumieć, nie potrafi. Wciąż powtarza , że jesteś podobny do swojego ojca, że jesteś taki jak on. Egoistyczny, samolubny, zapominalski, spoźnialski bałaganiarz impotent z fiutem wielkosci Stuhra w King Sizie, a ty nie chcesz być taki.
- Zamknij się! Nie chcę tego słuchać! Co ty o tym możesz wiedzieć?
- Karty nie kłamią.
- Jakie karty? Ta stara baba z koroną na głowie ma być niby moją matką?
- Mnie nie oszukasz Piotrze. Jestem wróżką.
- Nie wierzę ci. Nic o mnie nie wiesz. Rozumiesz? Nic o mnie nie wiesz.
- Wiem o tobie wszystko Piotrze.
- Jeśli jesteś wróżką, prawdziwą wróżką to powiedz mi, o czym teraz myślę?
- Jak nie zobaczysz to nie uwierzysz? biedny Piotruś…
- No o czym teraz myślę? Mów! Co siedzi w moim pieprzonym mózgu?
- Przecież to proste.
- Czyżby?
- Chciałbyś mnie bzyknąć.

Faktycznie Estrella miała jakieś niesamowite zdolności czytania w myślach. Nie miałem z nią najmniejszych szans. Zrozumiałem , że mam do czynienia z kosmiczną laską. Estrella była prawdziwą wróżką . To było pewne, bo myślałem o tym już na starcie, od momentu kiedy otworzyła mi drzwi. Te przezroczyste wdzianko, bombowe cycki pod nim, wisiorki, amulety, dodawały jej uroku. Była młoda, ładna gładka i pachnąca. Blondynka o niebieskich oczach .
- Co mówi przyszłość na ten temat? – spytałem
- Sprawdź.
Sprawdziłem i jak boga kocham to było najlepsze ruchanie w moim życiu.

Mijały tygodnie a ja wciąż nie miałem roboty. Chodziłem po fabrykach i błagałem na kolanach. Nic. Wciąż puste kieszenie i głód ponieważ matka zamykała przede mną lodówkę na kłódkę. Wszyscy już wyjechali do Angli. Kumple, znajomi, a co to ja gorszy jestem? Co to za różnica? Polski śmieć jest gorszy od angielskiego? Nigdy tam nie pojadę. Mój dziadek o wolność tego kraju walczył, przed niemcami na wschód uciekał a ja teraz za granicę mam wyjeżdżać i czuć się tam jak ci wszyscy Wietnamczycy, Ukraińcy i Rosjanie u nas na Stadionie?. Wierzę w ten kraj i będę wierzył. Kiedyś umrę i jak ja dziadkowi w oczy spojrzę?
Z dnia na dzień robiło się coraz gorzej. Nieraz bywałem na dnie, ale tym razem sytuacja zaczynała wymykać mi się spod kontroli. Prawie codziennie widywałem się z Estrellą. Wizyty u niej wcale mi nie pomagały. Nie potrafiła mi pomóc. Chciała się tylko pieprzyć. Nic więcej. Aż pewnego dnia zaproponowała:
- Mam dla ciebie propozycję.
- Jaką?
- Nie do odrzucenia.
- Można jaśniej? Ja nie potrafię czytać w myślach.
- Przeprowadź się do mnie.
- Żartujesz?
- Ani mi w głowie głupie żarty. Chcę cię mieć dla siebie.
- Kochanie zrozum. Nie chcę ci siedzieć na głowie. Wystarczy, że jestem darmozjadem i chujowo się z tym czuję.
- Potrzebuję kogoś kto zajmie się rezerwacją klientów, biurokracja, te sprawy. Gubię się w tych wszystkich zbędnych czynnościach. Muszę odciążyć umysł i ty mi w tym pomożesz

Wybawiła mnie. Wreszcie jakaś porządna robota w księgowości a nie cieciowanie ,ankiety, czy magazyny za cztery złote na godzinę.

- Nie wiem czy dam radę.
- Dasz.
- Skąd ta pewność?
- Jestem wróżką. Nie zapominaj o tym.

Przestałem być bezrobotnym na chwilę.

Opublikowano

Przeczytałam, a to znaczy, że mnie zaciekawiłeś. :) Swoją drogą, fajna wróżka, szkoda, że wymyślona. Co się tyczy samego opowiadania, masz ciekwy styl (pamiętam Randkę z Lucy, która bardzo mi sie podobała. Oczywiście na sama randka, ale opowiadanie ;), momentami bardzo bezpośredni, ale to sprawia, że jesteś charakterystyczny. Wciągnąłeś mnie, zaciekawiłeś, czytałam z przyjemnością. Podoba mi się. Chociaż może ta końcówka zbyt szybko przyszła, mógłbyś to trochę pociągnąć.
Pozdrawiam :)

Opublikowano

przecinki pouciekały tu i tam. "pokój zwierzeń" kiepskim pomysłem. kobieta w urzędzie genialna :) ale trudno urzędowy gatunek opisać kiepsko, bo sam w sobie jest fenomenem :) rym wszędzie-urzędzie przez pomyłkę czy świadomie? w życiu nie słyszałam lepszego opisu garba :) caps lock w zdaniu o miłości do matki moim zdaniem kompletnie zbędny. "niemcy" napisani małą literą z premedytacją?
"U wróżki w pokoju śmierdziało inaczej - kadzidełka. Szybko się z nim oswoiłem." - z nim? raczej z nimi. albo z zapachem. bo "z nim" pasuje tu jak pięść do nosa.
podoba się, podoba :)
pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a wiesz, że James Dean był gejem???? dzięki, Urzędze - wszędzie ot tak wyszło i poleciało...ale zamierzone.....z premedytacją....:*

p.s a pokój zwierzeń dlatego, że tam trzeba się tłumaczyć z tego co się w życiu robi w czasie nic nierobienia między robotą .
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Ja piszę to co w danej chwili chcę powiedzieć. Nic nie udaję, czasem przemycam z życia ale to podstawa w tym co robimy, to nasze doświadczenia, nasz punkt widzenia a w życiu jak to w życu, nie wszyscy mogą być Wokulskim, wierzysz w coś ślepo i to cię rujnuje, idealizujesz, spadasz na dno, nie kochasz za wszelką cenę chcesz być kochany, i tak w kółko.

Wilson w Ulicy Marzycieli napisał : "Są takie noce, kiedy człowiek dobiega trzydziestki a życie zdaje się kończyć ...(tu powinienem postawić kropkę ale polecę kawałek dalej) ...Masz wrażenie , że już nigdy go sobie nie ułożysz, że już nikt cię nie pocałuje...

Facet wie co pisze, pisze o takich ludziach jak ja, o marzycielach, idealistach, ale ja w tej chwili nie czuje potrzeby idealizowania swoich tekstów. Wystarczy mi życiowy idealizm. Odczuwam potrzebę pisania o podobnych istotach , ale trochę odmiennym stylu bycia. Bardziej wyrazistych niż ja , fabularnych historii. Może to przez szkołę, gdzie wpajają ci do łba : Bohater, cel, konflikt, działanie, opowiadaj nie nauczaj, pokazuj nie mów...trudno mi naprawdę odpowiedzieć...Kiedyś może coś napisze refleksyjnego, póki co nie potrafię,
Im więcej czytam, staroci, klasyki, tym większe mam wrażenie , że pisanie refleksyjne o sobie nawet dobrze zakamuflowane, przebarwione nie jest interesujące skoro moje życie jest nudne i szare. Może to stąd odnosisz takie wrażenie.

Czy taka odpowiedź cię zadawala?

p.s Obiecałem pewnej dziewczynie, że napiszę coś refleksyjnego i zbieram się, mam motywacji a;e brak mi w tym wszystkim szczerości, może wkrótce
Opublikowano

dobry tekst. szczerze mówiąc nie czytam wiele prozy na portalu,
ale kiedyś przypadkowo wpadłam na Twoje opowiadanko. spodobało
mi się i przeczytałam następne. dlatego też dziś widząc nika postanowiłam
zobaczyć. i nie rozczarowałeś mnie :)

pozdrawiam serdecznie Espena Sway :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Nocni bandyci”   Kuropatwy w kartoflisku, cichutkie, bez żadnych pisków. Zając w trawie przyczajony świtu czeka wystraszony.   Czajki z bażantami skrycie boją się niesamowicie, pokorniutko i bez ruchu natężają swego słuchu.   Sarenka i mysz, i jeż w ciemnościach się boją też leśnej ciszy, co się niesie po polanie i po lesie.   Ciemność – straszna każdej nocy. Nocnej boją się przemocy, lisów, wilków i puszczyków, wszelkich nocnych drapieżników.   Bo gdy noc rozwinie cienie, strach niesie niepokojenie. Lis się skrada, wilk poluje, puszczyk ofiar wypatruje.   Z rosą śpiewu porannego, kosa, śpiewaka czujnego, zaufanie im przychodzi, z kryjówki każdy wychodzi.   Lękliwie, ale wesoło, rozglądając się wokoło, słysząc skowronka na niebie, wszystkie już pewniejsze siebie.   W życia zmagania ruszają, o strachu zapominają. Wiedzą, że „nocni bandyci” za dnia sami są ukryci.   Leszek Piotr Laskowski
    • Czarna żmija zygzakowata w górach

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Ps. Jest również serial :] Fajny wierszyk. Pozdrawiam!    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - dzięki serdeczne za komentarz - zmusza do głębszego przemyślenia -                                                                                                                                                  Pzdr.                                                                       @Posem - dziękuję - 
    • Aksamitnie czarna, lśniąca czerń głęboka aż po brzuszek. Półksiężyców się nie spotka na jej skórze ani uszek. W trójkąt głowa się odcina, czarny język — ruch — wysuwa. Zygzak pomógłby odróżnić ją i gdyby nas dzieliła choćby szyba — kształt jej źrenic. Lepiej będzie jej daleko. Gdzie daleko jest — ktoś spyta? Czy zagraża coś tym miejscom, w dawnym lesie wciąż jest dziko?      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      zdjęcie własne  P.S. Zagadka. Co to jest?      
    • Masz spędzać czas dany Ci na Ziemi na poszukiwaniu wrażeń, bo gdy Ci gry specjalnie psują, znajdź sobie lepszą zabawę Po co fabuła i to popsuta, są przecież batyl rojale, przyzwyczajony będziesz do stresu, po trupach do wygranej   Kiedy popsuli Ci batyl rojale, włączyli Ci Skłid Gejm, byś powtarzał, jak system szepcze „zabijać w realu chcę”   Kiedy mówisz, że jesteś wolny, to szlachta śmieje,się dzwoneczkami popularności manipulują Cię   Najpierw stworzyli bajki o wirusach, apokalipsach, igrzyskach śmierci, byś przyzwyczajał się do nowego i nic nie zrobił już bez ich sieci Masz grać w gry, oglądać strimy, nie czytać książek – zły Karol Wielki, Wifi załącza się w trzy minuty, więc robisz miny, nie wyłączasz fal więcej   Masz powtarzać: podatek cukrowy jest zły, a Wyklęci są wielcy, masz nienawidzić dziedziców zbrodni, a podczas świąt przed nimi klęczeć Masz być wszystkim, a przez to nikim, zapomnieć o najważniejszym, wkładać mejkapy, barber, siłownia, udawać, że jesteś piękny Rozmawiać o tym, co popularne Broń Boże, nie o sercu czy duszy Jest gra, są kijki, rower, zasiłek – dziw, że się jeszcze nie dusisz Żarcie, spalanie i oglądanie, rozmowy o tym, co w telewizji, ach, zapomniałem, przez te reklamy już nie oglądasz, czytając leady Nie klikasz w artykuł, żeby doczytać Nie szukasz drugiej strony Głupiejesz tak jak w średniowieczu po Grecji na zawsze straconej   I tak to koło czasu się kręci, szykują znów ciemne wieki, szlachta się cieszy, znów większość ciemna, pa, dziewiętnaste stulecie, kiedy tak wiele wspólnie stworzyliśmy, sny o równości i bez pieniądza, którym nas świnie szlacheckie dzielą, byśmy w M3 nie widzieli słońca   Masz marzyć wciąż o pracy strimera, która jest tylko dla szlachty W realnym życiu nic się nie starasz, zasiłek opłaci obrazki Maszyny wszystko zrobią za ciebie Pani sprzedawca się burzy, że ktoś chce coś zakupić u niej, a nie wybiera na kartę maszyny Pani ta zaraz straci swą pracę, lecz co jej karzą, to robi, w przyszłości już nie rozróżnisz, czy to człowiek, czy robot   Oj, ten Ej, Aj już dzisiaj jest mądrzejszy od wielu ludzi, którzy marzą o batyl rojalach – za późno, by ich obudzić Obrzydliwi Rzymianie znów siądą w lożach i będą głośno się śmiać, jak mordujemy się dla zabawy, bawi ich wciąż nasz strach Podniosą cenę za zdrową żywność, by stać Cię było tylko na chemię, no bo ich sieć musisz opłacić i sześć abonamentów, to twoje brzemię   I, niestety, znów kona mądrość, lecz ty stwórz swój batyl rojal, niech przeciwnikiem twym będziesz ty, twoje lenistwo, przed śmiercią żal, że tyle mogłem, a nie zrobiłem, że tyle czasu biernie straciłem, zamiast po szczeblach drabin się wspinać i więcej nie pić, by zapominać   Żyj! Na przekór wszystkim Nie bujaj się w chórze hien, gdyż zapamiętaj, że zamiast Ciebie, będzie się krztusił tylko twój cień Chyba, że chcesz, jak nie ma Cię, szkoda, człowieku, lecz żegnam Cię   I najsmutniejsze, że zanim coś powiesz, niestety, znam twoje słowa Chciałbym być kiedyś znów zaskoczony dobrocią płynącą z serca, lecz to się nie dzieje i rzadko działo, jakbyśmy daleko byli od Raju i wciąż się w kole Piekła ruszali, do kolejnej wojny się przyzwyczajali i znów swe polis tak porzucali, na wieś po Edykcie się znów udawali, skłóceni od siebie się oddalali jak w postapo, co je oglądaliśmy   Przyzwyczajeni do zła, które wciąż powtarzamy, żegnaj, człowieku, gdyż resztki dobra chcę w swym bi ar chociaż ocalić
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...