Zaneta Opublikowano 1 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2006 Martwe sygnalizatory, porozjeżdżane twarze facetów z taksówek, uśmiech kobiety z kwiatem i zapach przekąski zwanej sushi. Ulica pełna powagi; w co drugim zakamarku brzdęki talerzy, stukot obcasów, wycie psów i kłótnie zakochanych. Przygasła nawet latarnia, wkoło niej ćmy-tańczą szybciutką rumbę. Wypieszczone chodniki, pełne dziecinnych upadków, zabieganych mecenasów- tak jest i ukryta przyjemność: dziwka widziana od dołu – to iście rozkoszny widok...czarne jak smoła pończochy i dziwny – co najmniej tatuaż na kostce. Znudziły mnie obserwacje, jak najszybciej schować się w barze, wypić long drinka i tańczyć bez opiętej sukienki. Niech na mnie też patrzą, niech ktoś to opisze... Granatowo-bordowe drzwi, powyżej szyld „Yukon Jack” – bogate w trunek, zadymione i pełne mężczyzn miejsce. A w nim... Kryształowa nutka uniesienia – rozkołysana filiżaneczka i kwiat wanilii na talerzyku. Gorące, a zarazem pełne rozwagi spojrzenia, brzdęk ukryty w kącie i szafa grająca swinga. Usiadłam przy wypieszczonym do granic możliwości blacie, bałam się pozostawić odciski – pedantyczny kelner ukradkiem ogarnął spojrzeniem – me nogi...koleżanki mówiły że mam grubaśne łydki...a jemu wręcz przypadły do gustu. Wnet szepnął: -Co Pani podać? Słowo „pani” jak nektar spity z wymuszoną wręcz delikatnością brzmiało i brzmi nadal w uszach...niech wieczność zagości w tej chwili – niech nic go już nie obudzi. -Przepraszam....co podać? -Whisky z lodem poproszę... Co też przyszło mi do głowy – whisky z lodem...idąc marzyłam o drinku – pełnym kostek lodu i lazurowo-spokojnym płynie. To jego wina – jego oczy pełne dzikiego, namiętnego blasku. jego usta tętniące spokojem, jego dłonie – mapa delikatności, włosy pełne nieokiełznanej żądzy. Zatonę w przytłumionym świetle jarzeniówek, porwę do tańca siedzącego bogatego i pewnie żonatego faceta...niech jego zmysły opanuje pożądanie, niech jego dłonie będą wachlarzem, a serce tarczą ochronną. Niech zatracę się w rytmie i zapomnę że kiedykolwiek tutaj byłam...tylko wir, wir, wir rozkołysanego ciała. Tuż przed piątą dostałam okiennicą....czas wracać do domu... Nie chcę by pamiętali... Ja sama też zapomniałam...
Julia Jonek Opublikowano 1 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2006 wolałam Papierosława. chociaż ten tekst również kusi - tyle że swoją uwodzicielskością. pierwszy akapit wielce udany :) lubię sposób, w jaki piszesz. z małymi ale :) Ulica pełna powagi; -> zdecydowanie wolałabym kropkę od średnika ćmy-tańczą szybciutką rumbę -> zapewne chodziło o myślnik, a nie o łącznik. a swoją drogą uważam, że i jeden, i drugi niepotrzebny. mecenasów- tak jest i ukryta przyjemność -> taka sama sytuacja jak wyżej. po co ten myślnik? dziwny – co najmniej tatuaż -> tutaj myślnik wręcz fatalny Granatowo-bordowe -> według obowiązujących zasad języka polskiego kolor bordo jeszcze się nie odmienia :) ogarnął spojrzeniem – me nogi... -> znowu ten myślnik. po co? po co? ale to tylko moje małe czepnięcia :) generalnie plusik. chociaż za Papierosława był znacznie większy! pozdrawiam :)
asher Opublikowano 1 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2006 Kurczę, tekst pięknie płynie i hipnotyzuje, a potem jakby brak kompetentnej puenty. Ja bym skończył na oebrwaniu okiennicą.
Oxymoron Opublikowano 1 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2006 Kwintesencja zmysłowości! Upaja, rozluznia, czaruje.
Zaneta Opublikowano 2 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Marca 2006 dzięki za komentarze; już niebawem pojawi się moje nowe opowiadanie... pozdrawiam
Leszek_Dentman Opublikowano 2 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 2 Marca 2006 Są gusta i guściki. Mnie się to zdecydowanie bardziej podoba od Papierosława. Zgadzam się co do tych myślników - chyba wszystkie do wyrzucenia. A tak, na marginesie myślnik tworzy się przez wciśnięcie "ctrl" i "minus" oddzielając go spacjami z obydwu stron, natomiast łącznik samo "minus" bez odstępów. Co do koloru bordo: nie byłbym takim purystą - jeżyk cały czas ewoluuje i wyprzedza reguły. W tym konkretnym przypadku na pewno nie ma błędu, skoro pisze się już "wino bordoskie". No i jeszce "brzdęki talerzy" - gdybyś napisała: talerz rzucony na podłogę powiedział "brzdęk", to byłoby O.K. (rzy założeniu, że talerz potrafi mówić. Powinnaś jednak napisać "brzęki (lub raczej brzęk talerzy".
adam sangreal Opublikowano 3 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 3 Marca 2006 Może i kusi swoim delikatnym wyuzdaniem, ale końcówka wręcz odpycha. Brak pomysłu? Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się