Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czarna mnie podnieca
Od wieczora do dnia
Rozpaliła ogień
I płonie pochodnia.

Co nie znaczy wcale
Że się Czarnej żalę
Czarna sarna zwinna
Czarna ,albo inna.

Może być dzie wuszka
W pierwszej kolejnośc
Bo się lękam Franka
Połamie mi kościi.

Z Ewą Kos zaśpiewam
Wyjdzie bardzo ładnie
A po tym śpiewaniu
Stasieńka wypadnie.

Nie mam nic na przeciw
Innej kolejności
Kochajcie dziewczęta
Można też z litości.

Opublikowano

Czarna czy dzie wuszka
Stasieńka czy Ewa?
weź Franka do łóżka
on ci tam zaśpiewa

o pochodni co płonie
w połamanych kościach
o sarnim ogonie
i o innych złościach

on nie zna litości
gdy w twym lóżku gości

;)))))

Opublikowano

Od wieczora do rana
czyli noc dla czarnuchy?
Gorący seks a potem
nosy w poduchy?

Z rana do dzie wuszki
na kawę z numerkiem?
I już niecierpliwie
za Ewunią zerkasz?

Stasię pieścisz w południe
A Milkę wieczorem?
Prawda to czy tylko
mielenie jęzorem?

Adorujesz i wielbisz
tu wszystkie kobiety
wołając: Zabawy w piasku
mają swoje zalety.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...