Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

już jestem!
melduję posłusznie, że dotarlam cała i zdrowa
no i z jakimi wspomnieniami..... :)
było rewelacyjnie, bardzo się cieszę, że ten weekend spędziłam z Wami :)

z całego serca dziękuję Regince! za serdeczną gościnę, wyśmienite towarzystwo, fascynujace rozmowy kanapkowe... :)

baaardzo dziękuję Jackowi za zaznajomienie mnie z pięknymi okolicami Krakowa i towarzystwo :)

Agnes, kochanie, miło było się spotkać ponownie, tym razem w zdrowszym klimacie :)

Ogromnie się cieszę, że miałam okazję
poznać tylu fascynujących ludzi! m.in. Arenę, Izę, Catalinę, Henrietę, Klaudiusza, Franka Klimka, Jacka Sojana...
ponownie spotkać się z ORGanizatorem Bezetem :)

miło było widzieć (i słyszeć i...) towarzystwo z ognikami w oczach rozprawiające na tematy poezjopochodne :) zarówno w czasie jak i po czasie spotkania w Świętej Krowie (np. rzucające się w oczy dominy i ich cierpliwi słuchacze - dobrze mówię Miś? czy też żonglerki słowne na tle pedagogicznym i grząskim :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i mam nadzieję do zobaczenia!

Opublikowano

natalko kochana nie odpisalam na sms bo mi sie kom wyladowala w pociagu, teraz juz bede na bieZaco:) to ja dziekuje za to, ze nie okazalas sie jakims potworem znad morza a cudowna dziewczynka o sercu czystym i Anielim ( wiersz bylby marny tj. slowo aniol)
buziaki dla ciebie przeogromne
Regina

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 przypomniałeś mi ta fraszeczką Artura Schopenhauera - jednego z moich ulubionych autorów.  Dobry jesteś w tych mini :)
    • Są buty do chodzenia i do spacerowania. Zapewne są też takie do uciekania i do biegania. A mnie się zamarzyło, by kupić sobie buty do fruwania. — Do fruwania? — zapytał zdziwiony sprzedawca. — Pierwszy raz o takich słyszę. Jak żyję, nikt mnie jeszcze o nie nie zapytał. A czy myśli pan, że w ogóle istnieją? Są do biegania, chodzenia, trekkingowe... Można w nich śmiało skakać, uciekać, pośpiesznie za czymś gonić. Ale fruwać? — Na pewno muszą być bardzo lekkie — odparłem. — Lżejsze od tych do biegania i o wiele lżejsze od tych do uciekania. Bo biegnąc bez przymusu, taki trening zawsze można przecież przerwać. Ale kiedy się ucieka? Wtedy nigdy nie wiadomo, kiedy będzie można się zatrzymać. A te do fruwania... one muszą być wytrzymałe, a zarazem tak lekkie, by nie ciągnęły ku ziemi. Bo latać bez butów to chyba żadna przyjemność. Biegać też można by na bosaka, ale co najwyżej po pokoju albo na bieżni, a i tak byłoby trudno. — A jeśli można spytać — zaciekawił się sprzedawca — po co panu takie buty? Przecież ludzie sami nie fruwają. Polatać jeszcze jakoś można: na paralotni, szybowcem... ale żeby tak samemu pofrunąć? Tego jeszcze nikt nie dokonał. — Śniło mi się, że jestem jastrzębiem — wyjaśniłem. — Na razie moje skrzydła, mięśnie i ścięgna są zastane, bo czekały od lat. Nie wiedziały nawet, że są skrzydłami jastrzębia. Teraz myślę, że ta chwila niedługo nadejdzie. Może już wkrótce polecę? Dlatego potrzebuję tych butów. Kiedy już będę je miał, stanę się spokojniejszy. Chciałbym być przygotowany na chwilę, która zapewne nadejdzie. Sprzedawca milczał przez moment, po czym pokiwał głową z powagą. — No cóż... zrobiłem już buty dla papieża i został świętym. Zrobiłem też buty pewnemu piosenkarzowi i okrzyknięto go królem popu. Postaram się zrobić i te dla pana.  
    • kolejny dzień i noc minęły bezpowrotnie pozostało po nich tylko westchnienie którym oddaje hołd temu co było co przeminęło co pozostawiło po sobie tło proszące o spełnienie które staje się coraz trudniejsze z powodu przemijania tego co w nim najpiękniejsze
    • Na moim pogrzebie nie było żałobników, ksiądz mszy nie odprawił  płakał tylko nieboszczyk.   Na moim pogrzebie nie leżałem w trumnie w urnie ciała tylko dusza cicho łkała.   Na moim pogrzebie dzwony nie biły, cmentarz bólem poświęcony, raz po razie umierałem.   Krzyżem pod krzyżem miłość pogrzebałem na własnym pogrzebie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...