Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

na wietrze zwykle jak w żarnach, gdzie zboże
sypane garścią w dołek albo jamkę,
nie chce się ścierać, bo wilgotne może
lub też dzierzęgiem nienormalnym całkiem
spod wykna sadzi i zdziwójce bugzi
płoskiem i święchem i jarkiem dasz bug ci

że głaz przy szosie jest odpryskiem żarna,
któreż z chmur święci puszczali na mąkę
i póki święchom nie odbiła szajba,
że wciąż tak kręcą z jaru płoskim drągiem,
wyduczył w końcu któryś jak chłopina,
daj pokój pracy, bo to miód i ścina

by szło o kromkę i wody pół kubka
i dołek, w którym wieś jak żarno wrosła,
duczy do dzisiaj każdej strzechy Dutka,
a weź się krowy wypytaj lub osła
czy kto na wietrze jak w Dzierżąsce płynie
choć młyna nie ma w całym Duczyminie

---------------------------------------------------
od autora:

Duczymin – (pow. przasnyski) wieś dawniej gromadzka,
przy szosie ze Starej Wsi do Chorzel. Nazwa pochodzi
od duczy, co oznaczało dołek w żarnach do wsypywania
zboża, ale także i ogólniej jamkę. W pewnym sensie wieś
zbudowana została w takim wgłębieniu pomiędzy wzgórzami
morenowymi Zielony Bór a ciągiem wzgórz ozu rapackiego.

W pobliżu znajduje się pomnik przyrody - wielki głaz narzutowy
o obwodzie 1033 cm i wysokości 205 cm na polu Mariana
Lubowieckiego przy szosie do Chorzel.

Na południe od Duczymina znajdują się przysiółki wsi
Czarzaste: Błotki, Chodupki, Liwki, Wielkie. W Czarzastych
Wielkich znajduje się zabytkowy park podworski z pomnikowymi
dębami i jesionami o bardzo wielkich obwodach. W parku
jest system stawów i strumyków. Obecnie własność nadleśnictwa.

Na zachód w dolinie rzeczki Zdziwójki znajdują się Bugzy: Płoskie,
Jarki,i Święchy a bliżej wieś Dzierzęga, która nazwą przyjęła
od rośliny, dzikiej wyki. Tak samo nazywano wątłego człowieka.
Przez Dzierzęgę, a dalej przez Duczymin i bagna nad Orzycem
porośnięte olchami, przepływa rzeczka Dzierżąska wypływająca
z moreny koło wsi Wykno.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hihihi, tak to jest wieś Czarzaste Chodupki - Chodupki to dopełniacz - dowiem się w takim razie sam i oczywiście napiszę - to są tereny Chorzel i pogranicza powiatu przasnyskiego i w ogóle województwa maz. - tereny gdzie rzadziej jeździłem - ale jak chcesz to dowiem się o tej miejscowości i oczywiście napiszę z miłą chęcią
z ukłonikiem i pozdrówką MN
ps. teraz szlifuję wiersz o Ździwoju Starym

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew dzięki serdeczne :) @Poet Ka bardzo mi miło :)
    • @beta_b Beatko bardzo Ci dziękuję za miłe słowa

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Staram się w tych moich wiersz ach przemycić odrobinę swojskości ale też niepokoju  Chyba się czasami udaje Przytulam Cię mocno
    • @Konrad Koper Mi się to wydaje mądrą przestrogą, w końcu nie wiemy co spotkamy na drugiej planecie, czy księżycu. Lepiej zawsze podchodzić do takich rzeczy z dystansem. Tak też jest w życiu, jeśli ktoś jest nieznajomy, musimy go najpierw poznać, nim mu zaufamy.  
    • "In uno corpore duo reges perpetuo bellant."   "Errare Humanum Est"   Dawno temu, to miejsce  było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę  a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była  niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o  strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku  lub niewoli w kajdanach.     Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy  i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane  z okrucieństwa,  braku litości  i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie  o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis,  prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości  a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów  i twardych, pozbawionych złudzeń osób.     Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na  złotej wolności, czystym powietrzu  i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem  była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta,  inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości  i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze  jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety.     Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa  i pozbawiona nawet krzty  honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych,  tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec.     Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu,  najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu  najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak  jak kochał swą dumę.     A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost  z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem  a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno  to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków  którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu  w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.            
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...