Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Poeci, powieściopisarze, dramatopisarze.
Liryka, epika, dramat. Wiele wierszy napisano. Wiele stron zapełniono prozą. I dramaty pisano też. A potem zbierali się mądrzy ludzie i układali plan; czego uczyć w szkole? Układali skrzętnie plan martyrologii ucznia polskiego, każąc mu czytać rzeczy zgoła niepotrzebne. Nauczyciele! Nadążacie? Uczniowi potrzebne jest bardziej „Regio” Różewicza, niż „Konrad Wallenrod”. Z całym szacunkiem dla Mickiewicza.
Pytanie tylko pozostaje - czy „Regio” należy wygłaszać na wychowaniu seksualnym, na anatomii czy na języku polskim? Wielu poetów pisało wiersze. Napisał niejaki Mickiewicz „Ballady i romanse”. Lecz czytelnicy z czasem odrzucili „ballady”. Wielu pisarzy pisało książki. Jeden to napisał „W poszukiwaniu straconego czasu” (kolega przeczytał cztery strony i stwierdził, że to czas stracony), drugi napisał „Zbrodnia i kara”(jakby to były papużki-nierozłączki). Jeden to nawet napisał, że „śpiewać każdy może. Trochę lepiej lub trochę gorzej”. Męczyli się i czasem nawet krzyczeli twórcy, układacze słów. A potem „znawcy” się męczyli i męczyli nas. Mierzyli i ważyli słowa. I czasem snuli opowieści o tym, co to wiersz, co to dramat, co to powieść. Mówili nam, że ten poeta jest dobry, a ten nie, że ten pisze dobre powieści, ten nie! A dramaty - tego będziemy wystawiać, tego nie! Czyśmy tego chcieli czy nie, musieliśmy czytać co nam kazano, i wypowiadać się, na zadany temat. Zdecydowana większość z nas nie czytała. w najlepszym razie studiowała pilnie bryki. To pozostało w nas do dzisiaj – miłość do bryku. I przynajmniej wiemy o czym to czy tamto jest.
Po co nam to było?
Ile pokoleń zna na pamięć słowa „Litwo! Ojczyzno moja!...
Kto zna „Litwo? Dlaczego Ty, a nie Warszawo...”? Właśnie. Dlaczego Ty, a ja bym dodał – po co? A gdyby te słowa były po niemiecku lub po rosyjsku. I tak tego prawie nikt nie przeczyta. Matka! Chyba żona. Może dzieci.
Wiersz to chyba najpiękniejszy pomnik słowa. Patrz i podziwiaj szary człowieku. Patrz na piękno naszych słów, rzadziej myśli. Myśl, bowiem nie jest zawarta jedynie w słowie. Jest także w liczbie, w obrazie, w dźwięku.
Myśl jest w każdym naszym działaniu. W Tobie, we mnie. Oby. Jest na trzepaku. Wy szydercy, nie macie racji wyśmiewając nasze dzieci. Bo na trzepakach, i w piwnicach w rytmie Hip-Hopu rodzi się myśl nie nowa lecz własna. Może i zgrzebna ale nasza. Rodzi się poezja przekleństw. Bo przekleństwa to są też słowa. Możemy tych słów nie lubić. Lecz one są! I cieszmy się nimi! Czy kalekie dzieci zasługują na potępienie. Nasze dzieci?
Może to my zasługujemy na pogardę, za nasz brak akceptacji.
Wiele lat temu przeczytałem wiersz. Wiersz był o śmierci, a raczej o umieraniu. Nie rozumiałem ni słowa, chociaż był napisany po polsku. Nie znałem autora. Po latach dowiedziałem się, że autorką była Halina Poświatowska. Odnalazłem jej życiorys. Był krótki. Ona mogła pisać o śmierci, bo sama jej doświadczała.
POŚWIATOWSKA HALINA, 1935–67, poetka; liryka miłosna i refleksyjna (Hymn bałwochwalczy), naznaczona piętnem śmiertelnej choroby autorki; autobiografia Opowieść dla przyjaciela.
(za Encyklopedią PWN)
Byli pisarze, których słowa były zakazane. Potem nie były zakazane. Potem ich znowu nie było. Teraz to my skazujemy pisarzy na byt lub niebyt. My czytelnicy! Nie urzędnicy.
Książka! Co to takiego? Prócz zadrukowanych kart papieru? Prócz zbioru słów mniej lub bardziej udatnie poskładanych?
Czytałem książki o masowej śmierci. Czytałem słowa sprawozdawców, ludzi, którzy doświadczyli pogardy i cierpienia. Czytałem „Kamienny świat”. Czytałem „Pożegnanie z Marią”. Doświadczyli pogardy i cierpienia, ze strony tych, którym powiedziano, że są „lepsi”. Którzy uwierzyli, że są „lepsi” i nosili na sobie dumny napis – „Gott mit uns”. Czytałem słowa tych, którzy widzieli skutki działań „lepszych”. Czytałem „Medaliony”.
„Jeżeli objąć myślą ogrom przyspieszonej śmierci — konstatuje Nałkowska — jakiej miejscem — niezależnie od działań wojennych — stały się tereny Polski, to obok zgrozy najsilniejszym uczuciem, jakiego doświadczamy, jest zdziwienie. Uduszono i spalono te nieprzebrane masy ludzkie w trybie najstaranniej przemyślanej, zracjonalizowanej, sprawnej i udoskonalonej organizacji.”
(Encyklopedia PWN)
Idziemy wciąż naprzód. Gdzie kres tej wędrówki?
Może to wiedzą nasze dzieci. Nie! One idą w przeciwną stronę niż my. I nie wolno nam im w tym przeszkadzać. Nie są powtórką z nas, nie muszą pragnąć tego, co my, nie myślą tak jak my. Nie! Nie idą w stronę przeciwną, bo to rozstaje. Muszą wybierać drogę, którą pójdą! My możemy jedynie pomóc wybrać, posługując się naszym doświadczeniem, jeżeli nas o to poproszą. Czy możemy wybierać za nich? Nigdy. Wyboru można dokonać jedynie samemu. W ciszy i skupieniu. Czyli dojrzale? Impulsywnie, szybko, niektórzy powiedzą, że bezmyślnie. Nie! To nieprawda. Rozumienie nie jest funkcją szybkości.
Wnioski, by dojrzeć potrzebują czasu. A mogą to być: sekunda, minuta, godzina, dzień, tydzień, miesiąc, lub lata całe. Czasami stulecia. Jednym słowem – chwili potrzebują wnioski.
Po co pisać – skoro nikt prawie nie czyta? To naprawdę – to tylko ćwiczenie palców? Ćwiczenie ręki lewej. I ćwiczenie ręki prawej.
A nogi? Idę. Lecz dokąd?
Urodziłem się i żyję w kraju, gdzie pisarzy na kilometr kwadratowy jest chyba najwięcej na świecie. No, poza Irlandią. I kilkoma innymi krajami. Urodziłem się i żyję w kraju wspaniałej poezji.
Polski poeta napisał: „nazywam się milijon, i za milijony kocham i cierpię katusze.”
Polski poeta napisał: „źle, źle zawsze i wszędzie”
Polski poeta napisał: „odpowiednie dać rzeczy słowo”
Polski poeta napisał:
„Zawsze tęskniłem do formy bardziej pojemnej,
która nie byłaby zanadto poezją ani zanadto prozą
i pozwoliłaby się porozumieć nie narażając nikogo,
autora ni czytelnika, na męki wyższego rzędu.”
(Miłosz Czesław Ars poetica?)
Nie będę oryginalny. Nie jestem oryginalny cytując Czesława Miłosza.
Jeszcze jeden „pogranicznik”! jak Mickiewicz i Słowacki!

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się kłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze dzień jeden przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.
(Miłosz Czesław Który skrzywdziłeś)

Ten wiersz. Te słowa są... z krzyża zdjęte. Z pomnika poległych stoczniowców w Gdańsku. Czy ktoś te słowa czyta?

Opublikowano

przeczytałam i...zadumałam się
wcześniejszy mój komentarz u ciebie był żartem, uśmiechem, teraz...zastanawiam się z marsową miną dlaczego piszę? dlaczego katuję ludzi tu zaglądających moimi wierszykami i krótkimi próbkami prozy? czy to rzeczywiście tylko ćwiczenie ręki?, czy rodzaj ekshibicjonizmu?, czy też pewnego rodzaju terapia?
a słowa zdjęte z..krzyża przeczytałam dopiero tutaj, czy mam się tego wstydzić?, rozpaczać?, czy też... jeszcze nie odnalazłam swojej drogi?

Opublikowano

to "zadumanie" to tak wiele
myślę,że jesteśmy wszyscy skazani na szukanie
pisanie?
w moim przypadku to ćwiczenie
i zaskoczenie
pisz pisz pisz
jak długo chcesz
i nie wyrzucaj sobie, że ich nie czytałaś (tych słów)
wielu ważnych
bardzo ważnych rzeczy
nie czytałem
bo tak naprawdę - można się zaczytać
i nic nie napisać

Opublikowano

Adamie szanowny!
No nie przekonałeś mnie. Choć poruszasz istotne zagadnienia, to mam wrażenie, że tym razem schowałeś swe przekonania za podwójną gardą (może się mylę). Nie potrafię z tekstu odczytać intencji Adama. Dużo jest tu myśli - wręcz natłok, w którym ja szary czytelnik się gubię (człowiek prosty).
W związku z powyzszym mam kilka pytań:
-Czy uważasz, że szkolny proces lekturowy jest niepotrzebny?
-"Jeden to napisał „W poszukiwaniu straconego czasu” (kolega przeczytał cztery strony i stwierdził, że to czas stracony), drugi napisał „Zbrodnia i kara”(jakby to były papużki-nierozłączki)." jak mam to rozumieć? u mnie w szkole średniej wielu ludzi twierdziło, że lektury to gówno, ale jakoś im nie wierzyłem.
-kwestia "bryków" - to dziadostwo ogranicza człowiekowi interpretację, to taki totalitarny artefakt skrzętnie ukryty pod nazwą "pomoc naukowa" zawierający rażące błędy. Ja osobiście wolę nie zrozumieć tekstu do końca i szukać odpowiedzi, a iść na łątwiznę. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?
-napisałeś "Urodziłem się i żyję w kraju, gdzie pisarzy na kilometr kwadratowy jest chyba najwięcej na świecie. No, poza Irlandią. I kilkoma innymi krajami. Urodziłem się i żyję w kraju wspaniałej poezji." - pewna niekonsekwencja - skoro najwięcej to czemu piszesz potem, że jest więcej w Irlandii no i w kilku innych krajach? Może lepiej ująć to w ten sposób "Urodziłem się i żyję w kraju, który zalicza się do czołówki jeśli chodzi o liczebność poetów" albo "jednego z krajów o największej liczbie poetów na km[2]"
-cenię hip-hop ale uważam, że twócy tego gatunku wcale nie są głosem pokolenia naszego tak jak nim nie są obecni rockowcy czy punkowcy. Niestety. Choć raperzy dysponują możliwością przemawiania publicznego w muzyce, to tego nie wykorzystują odpowiednio.
-jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie "po co pisać skoro nikt nie czyta?" w którym już się zawiera sugestia odpowiedzi (cwany retoryczny zabieg), to powiedziałbym " po co wydawać płyty skoro nikt ich nie kupuje, bo lepiej je ściągnąć z netu" albo " po co nagrywać filmy i rozpowszechniać w kinach....?"

Mimo że nie jestem wirtuozem pisarstwa, a co najwyżej małym uczniakiem (amatorem) to odpowiem na twoje pytanie prosto: pisać warto, pisać trzeba, w pisarstwie jest wiedza, joł joł;)
Mam nadzieję, że nie odebrałeś mych słów jako rodzaju ataku na twój tekst. Twoje pisanie wzbudza do polemiki. To chyba dobrze?
Popracuj trochę nad warsztatem. Wiem, wiem, że się czepiam tych kótkich zdań i powtórzeń, ale na dłuższą metę odrzucają mnie od czytania.
Ten cykl, który publikujesz ma pewne znamiona manifestu artystycznego. Wiadomo, że takowe rodzą swoiste kontrowersje.

Plus jest taki, że chyba nad żadnym tekstem się tak długo nie zatrzymałem.
pozdr!
Trzymaj się bracie!!!!

Opublikowano

Sanestis Hombre
no jeszcze na dokładkę rozpisałeś się wielce
i za to bardzo Ci dziękuję
nikogo
nikogo, powtarzam
przekonywać nie chcę i uczyć tym bardziej
to jest moim widzeniem
jeśli o bryki chodzi
czytałem je aby wiedzieć co w nich jest i to tylko takie, których "oryginały" wcześniej przeczytałem
co publikuję nie jest manifestem
nie cierpię tego słowa
nara
(wyganiają mnie od kompa a Twoje pisanie wymaga rzetelnego namysłu i
rzetelnej odpowiedzi)
Olesia Apropos
Nie miałem na myśli konkretnego Jej wiersza

Opublikowano

no i zgoda. były lepsze rzeczy do czytania. nie minąłem wielu lektur dlatego, że były "gównem", a dlatego ze mi sie nie podobaly. a podobanie, jak wiadomo to rzecz indywidualna. zdaje sie ze wogle lektury raczej sluza ludziom, ktorzy raczej czytac nigdy zamiaru nie mieli, a w sumie to mi to wisi czy marian z trzepaka wie cos o dostojewskim, bo nawet jak to i tak ma to w dupie. i slusznie. mimo ze pisarzy jest w polsce tyle samo co alkoholikow, to ci pierwsi, prawie co do jednego czuja ze robia cos fajnego i nie wiem czy powinno kogokolwiek obchodzic co drugi o tym czy o tamtym. bo mnie na przyklad powtorzenia sie podobaja i lubie. bo laskocze mnie jesli komus sie podoba, ale wogle nie interesuje mnie zdanie jakiegos malkontenta. dlatego wiele smieci umieszczanych jest w wielu miejscach dla czystej szydery. pisze mysle sie dla pisania a nie na oceny.
nie podejrzewam zeby w irlandii bylo wiecej pisarzy niz w irlandii, bo alkoholikow na przykuad jest tyle samo. a najwiecej wszystkiego i wszystkich jest jak wiadomo w stanach zjednoczonych ameryki.
hiphop jak kazda muza moze byc fajny albo niefajny i miec jakis przekaz albo wrecz uwsteczniac drechy.
i lepiej jest pisac niz pluc pod klatka, nie ulega kwestii.

Opublikowano

Sanestis Hombre
To do dzieła (to do mnie)
Lektury szkolne są niezbędne tylko czy wszystkie z oficjalnej listy?
Za czasów mojej szkoły średniej Norwid był niemal wyklęty
przeklęta była Poświatowska, Różewicz, Stachura
jak miałem się przekonywać do Dostojewskiego, który Polski i Polaków nie lubił
wolałem czytać i do dziś wyżej cenię Bułhakowa, Okudżawę
a ich na liscie lektur nie było
A "W poszukiwaniu straconego czasu" mimo pewnego powinowactwa do moich "zagrań" nie zachwyciło.
Do dyskusji pobudza?
To chyba najwspanialszy komplement jaki mnie spotkał!
A rady? Nie odbieram ich jako ataku!
Raczej jako życzliwość!

Opublikowano

dialog z samym soba dialog z czytelnikiem
i na deser najpiekniejszy / dla mnie / wiersz Miłosza. Warto bylo przeczytać!

Idziemy wciąż naprzód. Gdzie kres tej wędrówki?
Może to wiedzą nasze dzieci. Nie! One idą w przeciwną stronę niż my. I nie wolno nam im w tym przeszkadzać.

zadumałam się nad tymi słowami.
Pozdrawiam

Opublikowano

ja też bym z chęcią wywalił połowę lektur ze spisu i wstawił ciekawsze. Sądzę, że będzie się to zmieniało na lepsze.
też wyżej cenię Bułhakowa, ale nie zmienia to faktu, iż rosyjscy pisarze zaliczają się do ścisłej czołówki światowej.
W moich czasach Norwid i Różewicz był, a nawet "Mistrz i Małgorzata" choć się edukowałem na elektronika:) i nie żałuję tej dużej dawki książek jakie mi zaaplikowano, a wcale nie musiano, bo przeci nie uczeszczałęm do żadnego liceum.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

napisz jeszcze kogo miałeś na myśli. Ja od razu powiem, że sam niejednokrotnie wypowiadałeś się jak malkontent, więc takie wymądrzenia możesz sobie darować. Zresztą po twoim komentarzu nie można zbyt wiele od ciebie oczekiwać. De gustibus non est disputandum. Każdy ma prawo do własnego głosu o Wielki
smutnomi sassaki fachowcu;)
pozdr!
Opublikowano

Sanestis Hombre
efekt taki
że mam ochotę, pod warunkiem,że i ty masz,
powołać kolejną prześwietną komisję do spraw lektur
warunek
posiedzenia płatne!
przynajmniej będzie na książki
ciekawe - piszesz, że kształciłeś się na elektronika
ja się nie kształciłem
ale jestem chodzącą historią informatyki
jak potrzebujesz informacji
a ja będę umiał ich udzielić - udzielę
z poważaniem

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • śnieg przestanie odbijać światło a źrenica pochłaniać   na granicy pęknięcia zaczną rosnąć nieśmiałe rośliny później pojawią się opiłki srebra
    • Iwo, gamety myte magowi   Aga maca ryby, raca maga
    • Moja Tania, Kaina Tajom!
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popatrzył w okół siebie. Cztery ściany pokoju, zadymionego pomieszczenia z pożółkłymi firanami, za kurtyną zasłon, ciężkich, nietransparentych, zasuniętych przez cały czas by oddzielić go od dnia ze swoimi promieniami słońca, by nie okazywać mu nocnego nieba pełnego gwiazd, z tym całym ziemskim satelitą, który znów kojarzy się ze słońcem. Słońcem na które nie zasługiwał, ze swoją życiodajną mocą, z umiejętnością nadawania barw, koloru światu, który winien być szarym i zadymionym miejscem. Miejscem jak ten pokój. Poszarzałe ściany, dym pod sufitem, przez który ledwo przebijało się światło żarówki zawieszonej bez żadnego żyrandola, bez jakiegokolwiek abażura, dekoracja zbędna jako wyraz pożądania, chęci nadania piękna. Piękna, którego nie cierpiał bo nie rozumiał czemu miałby nadawać estetyki tam gdzie nie zasługuje się na przedmioty warte podziwiania. Zawiesił się wzrokiem w pustce, gdzieś za ścianą było coś co powinien dostrzec a czego nie dane mu było zobaczyć. Gdyby się zamyślił w tym momencie to pewnie odkopał by jakieś swoje wady ukrywane jak w labiryncie w skrzyniach, których klucze powyrzucał. Ale to było tępe spojrzenie. Mówią, że jak nie możesz oderwać tak wzroku to wpatrujesz się w zagubioną duszę. Ducha osoby, która nie dotarła do zaświatów i włóczy się po ziemi głodna bo nie może się nakarmić, zziębnięta bo nie może się ogrzać. Daleko mu było do rozmyślania w tym momencie. Bezmyślnie więc sięgnął do leżącej na stole przy którym siedział paczki tanich papierosów. Pomietę opakowanie z ostatnim już szlugiem, po wyciągnięciu go poleciało w róg pokoju gdzie stał śmietnik. Nietrafiony rzut, którym się nie przejął, na ziemi i tak stały i leżały puste butelki, zaschnięte talerze, klejące się szklanki i wiele zapisanych niechlujnym pismem a pogniecionych kartek i kurz, kłęby kurzu tu i gdzieniegdzie.  Rozejrzał się za zapalniczką. Na stole jej nie było. na szafce pod ścianą nie leżała. Więc automatycznie sięgnął do kieszeni marynarki zawieszonej na krześle na którym przesiadywał. Nie ma tam zapalniczki stwierdza i rezygnuje z poszukiwań wiedząc że w zabałqanionych szufladach komody znajdzie paczkę zapałek.  Wstał ociężale i musi się przytrzymać krzesła bo nim kiwnęło. Komoda i jej szuflady skrywają kolejny bałagan, powciskane ubrania, dokumenty ułożone bez ładu i składu, listy nigdy nie otwarte z urzędowymi pieczątkami, i zeszyty zapisane niechlujnym pismem. Gdzieś tam są zapałki trzeba się przekopać co trwa chwilę i jest irytujące dla głodnego dymu tytoniowego palacza. Potrwało to chwilę ale wśród burdelu upchanego w otchłaniach mebla znajduje pudełko z zapałkami. Potrzasnietę zdradza, że niewiele w nim zapałek a paski do odpalania po bokach sugerują już zużycie ponad miarę. Kłopot polega na tym, że trzęsące ręce mają trudność w utrzymaniu płomienia. Ale udaje się za pierwszym razem. Wraca na swoje krzesło i strzepuje popiół po pierwszym, przeciągniętym z zachłannością machu do popielniczki. I wtedy zauważa coś. Coś co przestaje mu od tej chwili pasować. Obrus na stole. To zbędna ozdoba.  Choć nikt tego obrusu nie nazwałaby ozdobą. Pożółkły, pełen plam, dziur przypalonych papierosami i rozszarpanych pociętym szkłem czy to ze zbitych kieliszków czy z roztrzaskanych butelek po tanich wysokpolrocentowtch alkoholach.  Ten obrus był niegdyś biały. Jeszcze w czasach gdy ściany miały ciepły kolor gdy zasłony porozsuwane wpuszczały światło dnia do mieszkania i pozwalały by podziwiać czy choćby dostrzegać świat na zewnątrz.  Przypomniał sobie jak ten obrus pierwszy raz zasilił ten stół. Wtedy, z nią razem rozciągnęli go by spożyć wspólnie posiłek.  Z nią. Wtedy. Ona. Kim była i dlaczego tak się zmieniło jego życie jak ten obrus. Z bieli do kawałka zabrudzonej szmaty, pełnej dziur.  Nie ma nadziei są papierosy, alkohol i wstręt do siebie. Za to jak potraktował obrus.  Wściekł się i szybkim ruchem zrywa go ze stołu ciskając za siebie w miejsce gdzie nie będzie mu przypominał swoim widokiem do czego doprowadził swoje życie.  Wypalił papierosa i schylił się po zrzuconą w napadzie furii wraz z obrusem popielniczce by ugasić kiepa. Nie przejął się rozsypanymi niedopałkami i popiołem na ziemi. Postawił na nagim stole szklane naczynie i wcisnął w nie zgniatając filtr. Papieros zgasł i przyszła refleksja. Znów musiał wstać i znów ociężałe wstał, chwiejnie ale ustał i podniósł obrus.  Niech leży,  niech mu przypomina jaki jest wstrętny.  Po chwili wyrwał kartkę z zeszytu i ołówkiem skreślił na niej pare słów niechlujnym pismem.  Wszystko chuj pomyślał i zgniata zapisany kawałek papieru by rzucić nim w stronę kosza oczywiście nie trafia ale ta kolejna kartka nie zmienia wnętrza zabrudzonego, pełnego śmieci.  Trzeba będzie iść po papierosy, trzeba będzie kupić butelkę wódki lub whiskey z najniższej półki albo na promocji.  Wyjść i przejść to wyprawa wśród ludzi. Ludzi, którzy go mijają bez wiedzy o pogardzie jaka mu się należy. Sprzedawca w sklepie pozdrawia go słowem jak dobry wieczór co go mierzi. Bo to nie dobry wieczór gdy jest się nim.  ‘Co za mruk' - myśli sprzedawca za ladą gdy jego pozdrowienie pozostaje bez odpowiedzi.  Tą litrową pokazuje palcem na butelkę wódki i wymienia nazwę swoich tanich mocnych papierosów bez słowa proszę prosi o dwie paczki.  Okno nieotwarte nie wpuszcza świeżości powietrza co sprawia że w pomieszczeniu panuje bezruch z dymem zawieszonym niczym gęsta deszczowa szara chmura pod sufitem. Kieliszek nie pamięta by był myty od niepamiętnych czasów ale nie przeszkadza to by wlać w niego trunek, szybko łyknąć bez grymasu i uzupełnić po raz drugi by jak.najszybciej i jak najmocniej uderzył w myśli.  Bierze zeszyt i wyrywa z niego kartkę.  Zakładając mu przez ramię można przeczytać co pisze  Myśli nieczyste Brudny kieliszek Dym z papierosów wypełnia ciszę  Macha głową i zgniata zapisany papier by cisnąć nim za siebie.  Dwa kolejne kieliszki i papieros.  Wyrwana kartka i ołówek zapisuje: Pod kolorami skrywa się szarość  Stworzona z czerni i bieli  Wypływa na powierzchnię Kartka ląduje zgnieciona na podłodze  Dni mijają ale on nie mija gdy już sam się pominął. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...