Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1. Maria Callas – La Mamma Morta

Trzy godziny błądziła po starówce miasta. W każdej dłoni trzymała bukiet kwiatów. Niosła je na swój pogrzeb, który miał się odbyć w Święto Trzech Króli. I choć nie była wierząca, wstąpiła do małego kościoła i upadła na kolana. Jej włosy rozsypały się na posadzce, kwiaty wypadły z rąk. Leżała w bezruchu i wdychała zapach świec. Mamrotała pod nosem słowa niczym mantrę „zdradziłam cię, wybacz mi”.
Jeszcze godzinę temu leżała w ciepłym łóżku, a nie na zimnej posadzce. Wtulała spocone ciało swojej partnerki. Nie obchodziło jej nic prócz satysfakcji, której przed chwilą doznała. Oddychając spokojnie po mocnych przeżyciach, gładziła delikatnie łono i patrzyła na sufit, obserwując ciemną plamę.
- Muszę iść do pracy – powiedziała do kochanki i wstała z łóżka by się ubrać.
- Zobaczymy się jeszcze?
- Nie.
- Dlaczego – spytała młoda dziewczyna i objęła swoją rozmówczynię za nogi.
- Puść. Przekraczasz tym zachowaniem swoje kompetencje! – powiedziała 32 letnia
Daria i wyrwała się uścisku. Sięgnęła do kieszeni żakietu i wyjęła papierośnicę. Po chwili już z gracją pokerzystki zaciągała się Morrisem, wydmuchując do góry dym.
- Czy prostytutki nie mogą mieć uczuć? – zawołała Tamara i rozpłakała się.
- Naprawdę, muszę iść.
- Błagam, zostań!
- Mam męża i dwie córki – wyjaśniła Daria.
- Nie przeszkadza mi to.
- Żegnaj – powiedziała Daria i skierowała się w stronę drzwi.
- Jesteś taka sama jak ja! Dziwka!
- Ja nie biorę za to pieniędzy.
Daria ubierała się zawsze elegancko, co wynikało z jej statusu majątkowego. Jako spadkobierczyni ogromnej fortuny ojca, mogła sobie pozwolić na ekskluzywne życie, operacje plastyczne i opłacanie kochanki. Choć to ostatnie wymykało się powoli z pod kontroli. Zaangażowanie finansowe przekształciło się w inwestycję emocjonalną. Młoda pani prezes zakochała się w prostytutce. Mimo, że genetycznie odziedziczyła umiejętność rozporządzania ludźmi, to nad Tamarą nie potrafiła zapanować. Problem wynikał ze zbyt częstego przebywania w towarzystwie kochanki. Początkowa fascynacja erotyczna, chęć przygody, kaprys bogatej kobiety, przerodziły się w silną zażyłość.
Z czasem znajomość z Tamarą nabrała charakteru destrukcyjnego. Częste nieobecności w domu oraz coraz ostrzejsze kłótnie z mężem nasilały się. Daria oddalała się od rodziny, codziennego życia, uciekała w drugie życie.
To był wtorek. Daria poszła wieczorem do pubu, gdzie była umówiona z Markiem. Mężczyzna, który zjawił się w lokalu punktualnie, był przystojnym, wysokim brunetem o urodzie południowca. Należał do tego gatunku ludzi, który wyglądem torowali sobie drogę na szczyt kariery. Przenikliwy umysł Darii od razu rozpracował Marka. Po kilku gestach była pewna, że ten człowiek będzie doskonałym współpracownikiem.
Jak zawsze rozmowy prowadziła przy barze. Siedząc na wysokim stołku prężyła się i głośno śmiała, co działało na facetów bardzo skutecznie. Po dwóch godzinach byli gotowi uwierzyć w każdą bzdurę. Podobnie miało być i tym razem.
Młody mężczyzna już po zamówieniu drugiego drinka spijał słowa z ust Daria. Nie wiedział, że ma do czynienia z kobietą niebezpieczną, wytrawną kolekcjonerką takich jak on. Każdy wystudiowany gest, przenikliwe spojrzenie oraz niezwykła umiejętność prowadzenia rozmowy, czyniły z niej nieodpartą pokusę, obiekt pożądania. Przynajmniej tak było do tej pory.
- Pracowałeś już w kilku znanych firmach. Nabrałeś doświadczenia. Lubię takich ludzi. Myślę, że czeka nas owocna współpraca – stwierdziła Daria, zagryzając delikatnie wargi. Nie odrywała wzroku od Marka i kontynuowała – Jestem przekonana, że się sprawdzisz.
- Dziękuję za zaufanie – odpowiedział.
Znajomość nabierała rozmachu, a tematy zawodowe zeszły na drugi plan. Kiedy Daria położyła dłoń na ramieniu Marka, dostrzegła coś dziwnego. 27 letni „południowiec” nie zareagował na jej gest. Kompletnie obojętny sięgnął po szklankę i wypił całego drinka.
- Coś zrobiłam nie tak? – spytała Daria. Postanowiła zastosować inną strategię. „Może jest typem, który sam musi zdobywać?” – zastanawiała się.
- Przepraszam – powiedział spokojnie Marek. Spojrzał na zegarek. – Już północ. Muszę iść.
- Odwiozę cię do domu – zaproponowała Daria czując, że szansa na sukces powoli wymyka się jej z rąk.
- Wezmę taksówkę. Dziękuję za propozycję...
- Co z tobą? – przerwała mu. - Jesteś homoseksualistą?
- Nie skąd. Czemu tak pomyślałaś?
- Masz zaburzenia erekcji? – pytała dalej, zdając się nie słyszeć odpowiedzi Marka.
- Religia mi nie pozwala.
- Co? – Z jej oblicza zniknął uśmiech i subtelne ruchy nabrały nerwowego charakteru.
- Naprawdę ja już muszę wracać.
- Idź chłopczyku. Wracaj do mamusi! – powiedziała wściekła Daria. Odwróciła się do barmana i wskazała mu wymownym gestem na pustą szklankę.
Takiego upokorzenia jeszcze nigdy nie doznała. Przyzwyczajona do dostawania każdej upragnionej rzeczy czuła gorycz porażki. Nie potrafiła się z tym pogodzić. Położyła na blacie baru zwitek pieniędzy. Po minucie stała przed nią pełna butelka tequili oraz cytryna i sól. W tym momencie nie robiło jej różnicy co powinno się najpierw wybrać. Cytryna, tequila, tequila, sól, tequila. Zdecydowanie alkohol dominował w tej wyliczance.

Wracała nad ranem, pijana i wściekła. Rozmyślała nad kondycją męskiej części populacji. Przeklinała pod nosem, wymachiwała torebką. W lewej ręce niosła otwartą butelkę tequili. Usiadła na ławce i zaczęła pić. Mamrotała pod nosem:
- Tak. Jestem winna! Skąd mogłam wiedzieć, że myślący penisem facet okaże się chłopczykiem? Taki grzeczny. Katolik. Pieprzę was. Dobrze wysoki sądzie. Proszę o najwyższy wymiar kary. Zamknijcie mnie w więzieniu dla kobiet. Zedrzyjcie ze mnie to luksusowe wdzianko. Prowadźcie pod prysznic. Umyjcie z zapachu tych ohydnych perfum. Chcę by mnie przenieść do izolatki. Jestem samowystarczalna… - zrobiła większego łyka – Co mówisz kochanie? Aha, potrzebujesz na nowy samochód. Nie dostaniesz psie ani grosza! Od siedmiu lat żresz za pieniądze tatusia. Koniec! No i co? Powiem ci coś. Ukłuję twoją męską dumę. Mam kogoś. Zdziwiony? To kobieta. Powiem więcej. Ja ją kocham! Kocham ją i tyle! Każdy facet to... Jestem zmęczona.

Po południu dzieci wracały ze szkoły. Dwie dziewczynki postanowiły pójść do parku. Kiedy biegały po alejkach, dostrzegły w krzakach jakieś ciało. Podeszły powoli i wystraszone uciekły. Wieczorem w tym miejscu roiło się od policjantów.
W tym samym czasie Tamara oczekiwała na telefon od Darii. Po cichu liczyła na to, że jej ukochana zmieni zdanie i wróci do niej. Miała już położyć się spać, ale ktoś zapukał do drzwi. „A jednak” – pomyślała i pobiegła otworzyć. Gdy ujrzała Darię uśmiechnęła się i rzuciła na nią z radością. Zaczęła ją całować i przytulać. Po chwili jednak przestała, bowiem zauważyła kamienną twarz i nóż w jej ręku.
- Zabiłam człowieka.
- Jezu! – szepnęła Tamara. – To niemożliwe. To jakiś twój wygłup?
- Nie. Chciałam cię tylko zobaczyć.
- Jesteś bardzo blada...
- Idę.
- Gdzie idziesz?
- Na swój pogrzeb. – powiedziała Daria i pomimo usilnych prób werbalnych i fizycznych Tamary, opuściła mieszkanie, zeszła w dół po schodach i ruszyła przed siebie.
Kilka godzin włóczyła się po starówce, by w końcu wejść do kwiaciarni. Zakupiła dwa bukiety i przy wtórze operowej arii Marii Callas wyszła.
Później „leżała krzyżem” na środku kościoła i rozmyślała o swoim życiu, które dobiegało kresu. Ktoś zapalił świece. Zaczęły bić dzwony. Pusty kościół zaczął się wypełniać wiernymi. Ludzie siadali w ławkach i zdawali się nie zwracać na nią uwagi.
Na ołtarzu pojawił się ksiądz i rozpoczął mszę. Gdy ludzie odmawiali modlitwy, do leżącej podeszły dwie dziewczynki i rozpłakały się. Kobieta nie reagowała.
Daria obudziła się na dworze. Leżała w trumnie, wokół której znajdowali się ludzie. Chciała się podnieść, lecz nie mogła. Wśród żałobników dostrzegła płaczącą Tamarę. Dziewczynę przytulaj pogrążony w zadumie wysoki mężczyzna – ojciec dziewczynek i mąż Darii.
Wieko przykryło trumnę, którą następnie opuszczono ją do wykopanego dołu. Daria krzyczała, ale nikt jej nie słyszał. Słysząc spadającą ziemię, uderzała pięściami w drewniane ściany trumny. Już nie walczyła o kolejną zdobycz, próbowała ocalić życie, ale sił i powietrza miała coraz mniej. Zrobiło się ciemno, duszno i bardzo klaustrofobicznie. Zapanowała cisza.
Kobieta leżała w bezruchu. Minęło kilka chwil, które zdawały się trwać wieczność. Jednak usłyszała, coś co brzmiało jak aria operowa. Łzy cisnęły się jej do oczu. Resztką sił nuciła:

La mamma morta m'hanno
alla porta della stanza mia;
Moriva e mi salvava!
poi a notte alta
io con Bersi errava,
quando ad un tratto
un livido bagliore guizza
e rischiara innanzi a' passi miei
la cupa via!
Guardo!
Bruciava il loco di mia culla!
Così fui sola!
E intorno il nulla!
Fame e miseria!
Il bisogno, il periglio!
Caddi malata,
e Bersi, buona e pura,
di sua bellezza ha fatto un mercato,
un contratto per me!
Porto sventura a chi bene mi vuole!
Fu in quel dolore
che a me venne l'amor!
Voce piena d'armonia e dice:
"Vivi ancora! Io son la vita!
Ne' miei occhi è il tuo cielo!
Tu non sei sola!
Le lacrime tue io le raccolgo!
Io sto sul tuo cammino e ti sorreggo!
Sorridi e spera! Io son l'amore!
Tutto intorno è sangue e fango?
Io son divino! Io son l'oblio!
Io sono il dio che sovra il mondo
scendo da l'empireo, fa della terra
un ciel! Ah!
Io son l'amore, io son l'amor, l'amor"
E l'angelo si accosta, bacia, e vi bacia la morte!
Corpo di moribonda è il corpo mio.
Prendilo dunque.
Io son già morta cosa!


(Maria Callas
La Mama Morta
kompozycja - Umberto Giordano)

Opublikowano

dzięki:)
ostatnio siedzę w tych klimatach i nie mogę się wyrwać (umieranie, śmierć)
jak dorwę tłumaczenie to spróbuję wrzucić - chodzi o śmierć matki - piosnka ma mieć związek z tekstem
dużo dobrych tekstów, zdrówka, uśmiechu i pozytywnej energii w 2006 roku!!!

Opublikowano

doczytałem do końca
i jeszcze mi smutniej
jeśli o mnie idzie trudno liczyć na jakąś analizę
reczej na opis stanu uczuć
chce kto śmiechu - idzie do kabaretu
lub ogląda TV transmisje z Sejmu
twoja proza jest daleka teraz od śmiechu ja też
coś dla mnie

Opublikowano

Adamie - jeśli nie chcesz bracie pogorszyć sobie nastroju to nie słuchaj Joy Division (genialne aczkolwiek przygnębiające)
dzięki za koment.

ostatnio złagodniałem, a mój gniew zmalał, więc stałem się bardziej tolerancyjny wobec tego co czytam i tego co piszę - mimo, że niektórzy (z forum) doceniają tylko ostre opinie, ja piszę wyważone słowa.

czekam na miażdżące, obrazoburcze, wściekłe komenty;)
pozdr!

Opublikowano

iście filmowy kawałek...mniam mniam...tylko mam wrażenie, że gdzieś to już...ale nie ważne.

Kiedyś przyczepiłbym się do nierealności tej opowiastki, bogata laseczka z prostytutką? ale wiem dzisiaj, ze kino i literatura właśnie po to jest, zeby czerpać właśnie z niemożliwych na pozór sytuacji, zdarzeń...

Dobrze nakreśliłeś portret Darii. Rozumiem ją, jej motywacje, cel. Przekonałeś mnie.

Żeby nie słodzić do końca : " Młoda pani prezes zakochała się w prostytutce" Unikaj takich zdań. To oczywisty stan emocjonalny lepiej pokazać ten stan niż go nazywać (tak mnie uczą ostatnio "mądrzy" ludzie od pisania), z resztą w kilku następnych zdaniach, tłumaczysz się z tego co napisałeś. więc po co to zdanie?

Podobało mi się.

Jedno pytanie. Co to są te prowienencje? bo ja prosty chłopak jestem a nie chce mi sie do slownika patrzeć.?

Opublikowano

dzięki Piotrze za odwiedziny.
Nie wiem co sądzić o twojej opinii - czy poważnie tak uważasz czy się subtelnie nabijasz z moich wypocin. Przyjmę tę pierwszą wersję:)
nierealność - jest coś w tym, ale jakoś się przekonałem ostatnio, że takie historie są możliwe

zdanie o którym wspomniałeś rzeczywiście jest do du** spróbuję coś z tym zrobić.
proweniencje - pochodzenie
pozdr!!!

Opublikowano

doceniam takie podejście.Ja też komentuję szczerze, choć czasami staram się delikatnie wytknąć błędy nie zniechęcając (w tym dziale należy być wyrozumiałym)
Dziękuję i Życzę wielu dobrych tekstów oraz realizacji planów życiowych w 2006 roku!!!
pozdr!!!

Opublikowano

nie porwała mnie treść, ale po prostu dlatego, że niezwykle rzadko porywają mnie takie historie - ponieważ w nich nie gustuję i nie umiem ich smakować.
wytknę jednak usterki interpunkcyjne (upieram się przy przecinkach, rozdzielających zdanie podrzędne od nadrzędnego, a także postulowałabym o przecinki w zdaniach z imiesłowami - mimo wszystko).
z pod kontroli -> SPOD kontroli!!
i nie rozumiem: "upadła na kolana. Jej włosy rozsypały się na posadzce". miała takie długie włosy, czy przeoczyłeś moment upadku reszty ciała Darii na podłogę? :)
pozdrawiam :)
ps. motyw marii callas smakowity i pociągający.

Opublikowano

znalezione na szybkiego i wybrane losowo braki przecinków:
Błagam zostań!
stwierdziła Daria zagryzając delikatnie wargi
Kiedy Daria położyła dłoń na ramieniu Marka dostrzegła
Gdy ujrzała Darię uśmiechnęła się

źle postawiony przecinek:
Mimo, że genetycznie odziedziczyła umiejętność rozporządzania ludźmi

mam nadzieję, że pomogłam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Miotła”   Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła.   Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co?   Wybacz, ale idę sprzątać.   „Widelec”   Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam.   Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje.   Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki.   „Łyżka”   Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę.   Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło.   Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę.   „Radio”   Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie.   Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi.   Wybacz, ale moja ukochana woła.   „Nóż”   Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa.   Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego.   Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad.   „Talerz”   Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio.   Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas.   Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki.   „Telefon”   Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz?   Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania.   Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela.   „Książka”   Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić.   „Powietrze w bloku”   Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie.   Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest.   Wybacz, ale wracam do obowiązków.   „Blok A”   Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię.   Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia.   Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać.   „Stół”   Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej.   Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża.   Dziękuję, że jesteś.   „Krzesło”   Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej.   Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już.   Dziękuję, że jesteś.   „Poduszka”   Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem.   Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się.   Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas.   „Blok B”   Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem.   Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem.   Dziękuję ci Bloku A.   „Blok D”   A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta.   Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem.   Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy.   Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie.   „Stare mieszkanie i kotek”   Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek.   Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość.   Dziękujemy za siebie.   „Kosz na śmieci”   Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami.   Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili.   Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.                
    • Zamierzona dominacja formy nad treścią wypowiedzi. Forma jest ważnym i samoistnym celem u ciebie - w tym wierszu.   1. Każda z 7 pierwszych linijek jest złożona z dwóch samodzielnych elementów.  2.W lewej kolumnie wiersza "połówki wierszy" wchodzą ze sobą w rymy i rytmy. 3. Dwie ostatnie linijki tworzą puentę, osobną całość, refleksję podmiotu lirycznego. Pzdr  
    • i nadchodzi ta wiosna w której słychać ptaków liryczny śpiew wiosna ta kolorem drzwi odmłodzi co otwiera na oścież wiesz niebem ona taka kobaltowo pycha taka schludnie całkiem miła a na powitanie ciebie mocno znowu radość w wiosny łyk w blask polubiła ta wiosna to zimy jak co roczne zapomnienie to czarodziejskie nowo to miłosne odmłodzenie wszystko kwitnie no i łąki też w końcu swą piersią zaśpiewają bo serduszkiem promienie słońca tudzież nas witają będzie piękny kwiecień no i rodny złoty maj dorodny w las kotek mi tu ładnie teraz proszę aby graj lecie głodny będzie dużo kwiatów naj tych nośnych ulic drzewach i ptaszyny co mi raj doraźnie dłoń podgrzewa a w marcu jak w garncu coś się jakby poruszy rzucimy marzannę no i sen o wiośnie się nam wzruszy to ten który nosiliśmy tej zimy ochłodzeni a on rodnym okiem bladym świtem świat nasz w końcu zmieni jeszcze kaczeńce się podniosą w tych młodych miłosnych glebach jeszcze wierzby zapłaczą w letnich podniebnych siewach jeszcze Krokusy i fiołki olśniewają swym dorodnym plonem wiosennie woń dobywają jeszcze Tatry pokażą swą złotą wiosny naturę co zboże blaknie miłości w lecie które zwierzyna odrodzi się z zimowego zapomnienia wszystko rozchodzi się bez trosk do życia i zwątpienia bo te liście które brodzą potem będą sobie ssać to co było deszczem co im można było latem grać na fortepianie i na mandolinie i akordeonie ta wiosna tak szybko nie minie ona płonie
    • @Charismafilos mam wierszyk ale się w jęzor ugryzę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Idę spać bo mnie tu bałamucisz  Dobranoc Dawid i nie siedź za długo bo Cię oczy będą bolały
    • @Gosława i w te słowa ją nieśmiało klecić mowę swą wspaniałą Skoro już mnie panienka tak bez gaci zobaczyła I tak miła dla mnie raczyć była Przyjmę i zapaskę i pantalony ale tylko od mej przyszłej żony ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...