Sanestis_Hombre Opublikowano 29 Grudnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Grudnia 2005 1. Maria Callas – La Mamma Morta Trzy godziny błądziła po starówce miasta. W każdej dłoni trzymała bukiet kwiatów. Niosła je na swój pogrzeb, który miał się odbyć w Święto Trzech Króli. I choć nie była wierząca, wstąpiła do małego kościoła i upadła na kolana. Jej włosy rozsypały się na posadzce, kwiaty wypadły z rąk. Leżała w bezruchu i wdychała zapach świec. Mamrotała pod nosem słowa niczym mantrę „zdradziłam cię, wybacz mi”. Jeszcze godzinę temu leżała w ciepłym łóżku, a nie na zimnej posadzce. Wtulała spocone ciało swojej partnerki. Nie obchodziło jej nic prócz satysfakcji, której przed chwilą doznała. Oddychając spokojnie po mocnych przeżyciach, gładziła delikatnie łono i patrzyła na sufit, obserwując ciemną plamę. - Muszę iść do pracy – powiedziała do kochanki i wstała z łóżka by się ubrać. - Zobaczymy się jeszcze? - Nie. - Dlaczego – spytała młoda dziewczyna i objęła swoją rozmówczynię za nogi. - Puść. Przekraczasz tym zachowaniem swoje kompetencje! – powiedziała 32 letnia Daria i wyrwała się uścisku. Sięgnęła do kieszeni żakietu i wyjęła papierośnicę. Po chwili już z gracją pokerzystki zaciągała się Morrisem, wydmuchując do góry dym. - Czy prostytutki nie mogą mieć uczuć? – zawołała Tamara i rozpłakała się. - Naprawdę, muszę iść. - Błagam, zostań! - Mam męża i dwie córki – wyjaśniła Daria. - Nie przeszkadza mi to. - Żegnaj – powiedziała Daria i skierowała się w stronę drzwi. - Jesteś taka sama jak ja! Dziwka! - Ja nie biorę za to pieniędzy. Daria ubierała się zawsze elegancko, co wynikało z jej statusu majątkowego. Jako spadkobierczyni ogromnej fortuny ojca, mogła sobie pozwolić na ekskluzywne życie, operacje plastyczne i opłacanie kochanki. Choć to ostatnie wymykało się powoli z pod kontroli. Zaangażowanie finansowe przekształciło się w inwestycję emocjonalną. Młoda pani prezes zakochała się w prostytutce. Mimo, że genetycznie odziedziczyła umiejętność rozporządzania ludźmi, to nad Tamarą nie potrafiła zapanować. Problem wynikał ze zbyt częstego przebywania w towarzystwie kochanki. Początkowa fascynacja erotyczna, chęć przygody, kaprys bogatej kobiety, przerodziły się w silną zażyłość. Z czasem znajomość z Tamarą nabrała charakteru destrukcyjnego. Częste nieobecności w domu oraz coraz ostrzejsze kłótnie z mężem nasilały się. Daria oddalała się od rodziny, codziennego życia, uciekała w drugie życie. To był wtorek. Daria poszła wieczorem do pubu, gdzie była umówiona z Markiem. Mężczyzna, który zjawił się w lokalu punktualnie, był przystojnym, wysokim brunetem o urodzie południowca. Należał do tego gatunku ludzi, który wyglądem torowali sobie drogę na szczyt kariery. Przenikliwy umysł Darii od razu rozpracował Marka. Po kilku gestach była pewna, że ten człowiek będzie doskonałym współpracownikiem. Jak zawsze rozmowy prowadziła przy barze. Siedząc na wysokim stołku prężyła się i głośno śmiała, co działało na facetów bardzo skutecznie. Po dwóch godzinach byli gotowi uwierzyć w każdą bzdurę. Podobnie miało być i tym razem. Młody mężczyzna już po zamówieniu drugiego drinka spijał słowa z ust Daria. Nie wiedział, że ma do czynienia z kobietą niebezpieczną, wytrawną kolekcjonerką takich jak on. Każdy wystudiowany gest, przenikliwe spojrzenie oraz niezwykła umiejętność prowadzenia rozmowy, czyniły z niej nieodpartą pokusę, obiekt pożądania. Przynajmniej tak było do tej pory. - Pracowałeś już w kilku znanych firmach. Nabrałeś doświadczenia. Lubię takich ludzi. Myślę, że czeka nas owocna współpraca – stwierdziła Daria, zagryzając delikatnie wargi. Nie odrywała wzroku od Marka i kontynuowała – Jestem przekonana, że się sprawdzisz. - Dziękuję za zaufanie – odpowiedział. Znajomość nabierała rozmachu, a tematy zawodowe zeszły na drugi plan. Kiedy Daria położyła dłoń na ramieniu Marka, dostrzegła coś dziwnego. 27 letni „południowiec” nie zareagował na jej gest. Kompletnie obojętny sięgnął po szklankę i wypił całego drinka. - Coś zrobiłam nie tak? – spytała Daria. Postanowiła zastosować inną strategię. „Może jest typem, który sam musi zdobywać?” – zastanawiała się. - Przepraszam – powiedział spokojnie Marek. Spojrzał na zegarek. – Już północ. Muszę iść. - Odwiozę cię do domu – zaproponowała Daria czując, że szansa na sukces powoli wymyka się jej z rąk. - Wezmę taksówkę. Dziękuję za propozycję... - Co z tobą? – przerwała mu. - Jesteś homoseksualistą? - Nie skąd. Czemu tak pomyślałaś? - Masz zaburzenia erekcji? – pytała dalej, zdając się nie słyszeć odpowiedzi Marka. - Religia mi nie pozwala. - Co? – Z jej oblicza zniknął uśmiech i subtelne ruchy nabrały nerwowego charakteru. - Naprawdę ja już muszę wracać. - Idź chłopczyku. Wracaj do mamusi! – powiedziała wściekła Daria. Odwróciła się do barmana i wskazała mu wymownym gestem na pustą szklankę. Takiego upokorzenia jeszcze nigdy nie doznała. Przyzwyczajona do dostawania każdej upragnionej rzeczy czuła gorycz porażki. Nie potrafiła się z tym pogodzić. Położyła na blacie baru zwitek pieniędzy. Po minucie stała przed nią pełna butelka tequili oraz cytryna i sól. W tym momencie nie robiło jej różnicy co powinno się najpierw wybrać. Cytryna, tequila, tequila, sól, tequila. Zdecydowanie alkohol dominował w tej wyliczance. Wracała nad ranem, pijana i wściekła. Rozmyślała nad kondycją męskiej części populacji. Przeklinała pod nosem, wymachiwała torebką. W lewej ręce niosła otwartą butelkę tequili. Usiadła na ławce i zaczęła pić. Mamrotała pod nosem: - Tak. Jestem winna! Skąd mogłam wiedzieć, że myślący penisem facet okaże się chłopczykiem? Taki grzeczny. Katolik. Pieprzę was. Dobrze wysoki sądzie. Proszę o najwyższy wymiar kary. Zamknijcie mnie w więzieniu dla kobiet. Zedrzyjcie ze mnie to luksusowe wdzianko. Prowadźcie pod prysznic. Umyjcie z zapachu tych ohydnych perfum. Chcę by mnie przenieść do izolatki. Jestem samowystarczalna… - zrobiła większego łyka – Co mówisz kochanie? Aha, potrzebujesz na nowy samochód. Nie dostaniesz psie ani grosza! Od siedmiu lat żresz za pieniądze tatusia. Koniec! No i co? Powiem ci coś. Ukłuję twoją męską dumę. Mam kogoś. Zdziwiony? To kobieta. Powiem więcej. Ja ją kocham! Kocham ją i tyle! Każdy facet to... Jestem zmęczona. Po południu dzieci wracały ze szkoły. Dwie dziewczynki postanowiły pójść do parku. Kiedy biegały po alejkach, dostrzegły w krzakach jakieś ciało. Podeszły powoli i wystraszone uciekły. Wieczorem w tym miejscu roiło się od policjantów. W tym samym czasie Tamara oczekiwała na telefon od Darii. Po cichu liczyła na to, że jej ukochana zmieni zdanie i wróci do niej. Miała już położyć się spać, ale ktoś zapukał do drzwi. „A jednak” – pomyślała i pobiegła otworzyć. Gdy ujrzała Darię uśmiechnęła się i rzuciła na nią z radością. Zaczęła ją całować i przytulać. Po chwili jednak przestała, bowiem zauważyła kamienną twarz i nóż w jej ręku. - Zabiłam człowieka. - Jezu! – szepnęła Tamara. – To niemożliwe. To jakiś twój wygłup? - Nie. Chciałam cię tylko zobaczyć. - Jesteś bardzo blada... - Idę. - Gdzie idziesz? - Na swój pogrzeb. – powiedziała Daria i pomimo usilnych prób werbalnych i fizycznych Tamary, opuściła mieszkanie, zeszła w dół po schodach i ruszyła przed siebie. Kilka godzin włóczyła się po starówce, by w końcu wejść do kwiaciarni. Zakupiła dwa bukiety i przy wtórze operowej arii Marii Callas wyszła. Później „leżała krzyżem” na środku kościoła i rozmyślała o swoim życiu, które dobiegało kresu. Ktoś zapalił świece. Zaczęły bić dzwony. Pusty kościół zaczął się wypełniać wiernymi. Ludzie siadali w ławkach i zdawali się nie zwracać na nią uwagi. Na ołtarzu pojawił się ksiądz i rozpoczął mszę. Gdy ludzie odmawiali modlitwy, do leżącej podeszły dwie dziewczynki i rozpłakały się. Kobieta nie reagowała. Daria obudziła się na dworze. Leżała w trumnie, wokół której znajdowali się ludzie. Chciała się podnieść, lecz nie mogła. Wśród żałobników dostrzegła płaczącą Tamarę. Dziewczynę przytulaj pogrążony w zadumie wysoki mężczyzna – ojciec dziewczynek i mąż Darii. Wieko przykryło trumnę, którą następnie opuszczono ją do wykopanego dołu. Daria krzyczała, ale nikt jej nie słyszał. Słysząc spadającą ziemię, uderzała pięściami w drewniane ściany trumny. Już nie walczyła o kolejną zdobycz, próbowała ocalić życie, ale sił i powietrza miała coraz mniej. Zrobiło się ciemno, duszno i bardzo klaustrofobicznie. Zapanowała cisza. Kobieta leżała w bezruchu. Minęło kilka chwil, które zdawały się trwać wieczność. Jednak usłyszała, coś co brzmiało jak aria operowa. Łzy cisnęły się jej do oczu. Resztką sił nuciła:La mamma morta m'hanno alla porta della stanza mia; Moriva e mi salvava! poi a notte alta io con Bersi errava, quando ad un tratto un livido bagliore guizza e rischiara innanzi a' passi miei la cupa via! Guardo! Bruciava il loco di mia culla! Così fui sola! E intorno il nulla! Fame e miseria! Il bisogno, il periglio! Caddi malata, e Bersi, buona e pura, di sua bellezza ha fatto un mercato, un contratto per me! Porto sventura a chi bene mi vuole! Fu in quel dolore che a me venne l'amor! Voce piena d'armonia e dice: "Vivi ancora! Io son la vita! Ne' miei occhi è il tuo cielo! Tu non sei sola! Le lacrime tue io le raccolgo! Io sto sul tuo cammino e ti sorreggo! Sorridi e spera! Io son l'amore! Tutto intorno è sangue e fango? Io son divino! Io son l'oblio! Io sono il dio che sovra il mondo scendo da l'empireo, fa della terra un ciel! Ah! Io son l'amore, io son l'amor, l'amor" E l'angelo si accosta, bacia, e vi bacia la morte! Corpo di moribonda è il corpo mio. Prendilo dunque. Io son già morta cosa! (Maria Callas La Mama Morta kompozycja - Umberto Giordano)
Sanestis_Hombre Opublikowano 30 Grudnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Grudnia 2005 dzięki:) ostatnio siedzę w tych klimatach i nie mogę się wyrwać (umieranie, śmierć) jak dorwę tłumaczenie to spróbuję wrzucić - chodzi o śmierć matki - piosnka ma mieć związek z tekstem dużo dobrych tekstów, zdrówka, uśmiechu i pozytywnej energii w 2006 roku!!!
adam sosna Opublikowano 30 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 30 Grudnia 2005 doczytałem do końca i jeszcze mi smutniej jeśli o mnie idzie trudno liczyć na jakąś analizę reczej na opis stanu uczuć chce kto śmiechu - idzie do kabaretu lub ogląda TV transmisje z Sejmu twoja proza jest daleka teraz od śmiechu ja też coś dla mnie
Sanestis_Hombre Opublikowano 30 Grudnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Grudnia 2005 Adamie - jeśli nie chcesz bracie pogorszyć sobie nastroju to nie słuchaj Joy Division (genialne aczkolwiek przygnębiające) dzięki za koment. ostatnio złagodniałem, a mój gniew zmalał, więc stałem się bardziej tolerancyjny wobec tego co czytam i tego co piszę - mimo, że niektórzy (z forum) doceniają tylko ostre opinie, ja piszę wyważone słowa. czekam na miażdżące, obrazoburcze, wściekłe komenty;) pozdr!
adam sosna Opublikowano 31 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2005 proszę uprzejmie do bani (nieprawda) nie można tego czytać (nieprawda) grafomania (nieprawda) płaskie (nieprawda) i wszystkiego w 2006 (prawda)
Sanestis_Hombre Opublikowano 31 Grudnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2005 dzięki, wzajemne:) przyjmuję te słowa z pokorą
adam sosna Opublikowano 31 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 31 Grudnia 2005 Które? te w nawiasach? pytam, bo już oberwałem za obraźliwe i niejasne komenty
Sanestis_Hombre Opublikowano 1 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Stycznia 2006 za całość, za szczerość. komentarze nie są obraźliwe pozdr!!!
Piotr Rutkowski Opublikowano 1 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 1 Stycznia 2006 iście filmowy kawałek...mniam mniam...tylko mam wrażenie, że gdzieś to już...ale nie ważne. Kiedyś przyczepiłbym się do nierealności tej opowiastki, bogata laseczka z prostytutką? ale wiem dzisiaj, ze kino i literatura właśnie po to jest, zeby czerpać właśnie z niemożliwych na pozór sytuacji, zdarzeń... Dobrze nakreśliłeś portret Darii. Rozumiem ją, jej motywacje, cel. Przekonałeś mnie. Żeby nie słodzić do końca : " Młoda pani prezes zakochała się w prostytutce" Unikaj takich zdań. To oczywisty stan emocjonalny lepiej pokazać ten stan niż go nazywać (tak mnie uczą ostatnio "mądrzy" ludzie od pisania), z resztą w kilku następnych zdaniach, tłumaczysz się z tego co napisałeś. więc po co to zdanie? Podobało mi się. Jedno pytanie. Co to są te prowienencje? bo ja prosty chłopak jestem a nie chce mi sie do slownika patrzeć.?
Sanestis_Hombre Opublikowano 1 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Stycznia 2006 dzięki Piotrze za odwiedziny. Nie wiem co sądzić o twojej opinii - czy poważnie tak uważasz czy się subtelnie nabijasz z moich wypocin. Przyjmę tę pierwszą wersję:) nierealność - jest coś w tym, ale jakoś się przekonałem ostatnio, że takie historie są możliwe zdanie o którym wspomniałeś rzeczywiście jest do du** spróbuję coś z tym zrobić. proweniencje - pochodzenie pozdr!!!
Piotr Rutkowski Opublikowano 1 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 1 Stycznia 2006 Dzięki za wyjaśnienie. Oczywiście, że poważnie. Nie oceniam ludzi, tylko wyrażam swoje zdanie, na temat tego co piszą i raczej nie stosuję sarkazmu. Walę wprost Ta historyjka mnie się podobała i to bardzo. Dobrego w Nowym Roku
Sanestis_Hombre Opublikowano 1 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Stycznia 2006 doceniam takie podejście.Ja też komentuję szczerze, choć czasami staram się delikatnie wytknąć błędy nie zniechęcając (w tym dziale należy być wyrozumiałym) Dziękuję i Życzę wielu dobrych tekstów oraz realizacji planów życiowych w 2006 roku!!! pozdr!!!
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 4 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2006 wszystko co miałem do powiedzenia na ten temat już wiesz, teraz tylko plusuję :) 3maj się Sanestisie Luiz Nazario de Hombre
Sanestis_Hombre Opublikowano 8 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 ciesze się bro!! i udaję w zaświaty;)
aksja Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 Ładnie i ciekawie napisane! przeczytałam z zainteresowaniem i szkoda że nie zostało dodane tlumaczenie z włoskiego...
Sanestis_Hombre Opublikowano 8 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. witam! tłumaczenie właśnie robię - umieszczę w komencie - od razu ostrzegam, że może być ciut niepoetyckie fajnie, że zerknąłaś i pozostawiłaś ślad-thx:) pozdr!
Julia Jonek Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 nie porwała mnie treść, ale po prostu dlatego, że niezwykle rzadko porywają mnie takie historie - ponieważ w nich nie gustuję i nie umiem ich smakować. wytknę jednak usterki interpunkcyjne (upieram się przy przecinkach, rozdzielających zdanie podrzędne od nadrzędnego, a także postulowałabym o przecinki w zdaniach z imiesłowami - mimo wszystko). z pod kontroli -> SPOD kontroli!! i nie rozumiem: "upadła na kolana. Jej włosy rozsypały się na posadzce". miała takie długie włosy, czy przeoczyłeś moment upadku reszty ciała Darii na podłogę? :) pozdrawiam :) ps. motyw marii callas smakowity i pociągający.
Sanestis_Hombre Opublikowano 8 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 dzięki za odwiedziny i za dostrzeżenie błędów. "spod" - przeoczenie, wstyd mi interpunkcja - to do końca nie rozumiem, co z nia nie tak.Dość konsekwentnie wprowadzałem przecinki. pozdr!
Julia Jonek Opublikowano 8 Stycznia 2006 Zgłoś Opublikowano 8 Stycznia 2006 znalezione na szybkiego i wybrane losowo braki przecinków: Błagam zostań! stwierdziła Daria zagryzając delikatnie wargi Kiedy Daria położyła dłoń na ramieniu Marka dostrzegła Gdy ujrzała Darię uśmiechnęła się źle postawiony przecinek: Mimo, że genetycznie odziedziczyła umiejętność rozporządzania ludźmi mam nadzieję, że pomogłam :)
Sanestis_Hombre Opublikowano 9 Stycznia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Stycznia 2006 tak i to bardzo. Biję się w pierś, sypię głowę popiołem i w wolnej chwili poprawię. Ponowne podziękowanie za korekty. pozdr!!!
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się