Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Umieram co dzień na nowo
Po wieczornej obietnicy życia
To co miało być światłem
Przemieniło się w czarne obłoki słonecznego dnia
Umieram po to by nie zyc
Przestać uciekać przed sobą
Umieram po to by nie czuć
Obietnic nie spełnionych sobie
Biczy diabelskich
Co dzień umeiram na nowo
W śmierci duszy nękanej
Przez samą siebie

Opublikowano

przepraszam za błędy --> tekst poprawiony:

Umieram co dzień na nowo
Po wieczornej obietnicy życia
To co miało być światłem
Przemieniło się w czarne obłoki słonecznego dnia
Umieram po to by nie życ
Przestać uciekać przed sobą
Umieram po to by nie czuć
Obietnic nie spełnionych sobie
Biczy diabelskic
Każdego dnia umieram na nowo
W śmierci duszy nękanej
Przez samą siebie

Opublikowano

Tak, to jest opowieść o błędach popełnianych przeze mnie, które niszczą wszystko, powodują, że muszę umierać i naradzac się na nowo, by budować siebie. Panie Mirosławie - brawo wszystkie uwagi biorę pod uwage i dziękuje za nie.

Opublikowano

Taka świadomość to dobry początek. Kafka napisał: "kto nie żył naprawdę, ten nie może naprawdę
umrzeć", więc warto umierać wielokrotnie, by odrodzić się do nowego życia, tego już własnego i autentycznego. Zatem - powodzenia, choćby to powodzenie niekoniecznie dotyczyło literatury. Pozdrawiam serdecznie. J.S.
Walka o "siebie" to taki heroizm, podejmowany przez uczciwie oceniających siebie, młodych ludzi, bo starsi - to już tylko konformizm i alkohol, czyli ucieczka. Warto "siebie" wygrać!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...