Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tak mnie to zastanawia - czy prace warsztatowe nie czynią wiersza innym, niż był on na początku.
Bo w pewnym sensie autor przestaje byc jedynym autorem, a wiersz zaczyna posiada więcej twórców. Czyli poeta przestaje byc samodzielny, a jego wiersz przestaje tak naprawde byc jego. Zawsze uważałem, że powinno sie pisac samodzielnie...
Pytam, bo akurat mnie to zastanawia, bo może akurat faktycznie warsztaty maja sens???

Opublikowano

mają sens,
ale uważam, że powinno się unikać proponowania autorowi poprawionych "gotowców", należałoby raczej opisowo pouczać z klarownym uzasadnieniem i koniecznie w pokorze,
wszak wszyscyśmy są jeno stworzenia, marne sługi nie bogi
:-)
pozdrawiam

Opublikowano

Oczywiście, ze mają. Pod warunkiem, że polegają na zgłaszaniu uwag do tekstu, a nie poprawianiu go. Od poprawiania (na podstawie uwag, po ich starannej selekcji). Praktycznie rzecz biorąc portale to też forma warsztatu.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Na podstawie zjedzony zębów (na nauczaniu ;) - protestuję! Nie można zakładać ograniczeń w stosunku do metod, czasem 'przykład' jest jedynym sposobem pokazania, zresztą najczęściej korekta jest wypadkową osobowości 'nauczyciela', jego znajomości 'ucznia' - i otwartości na uwagi "podmiotu procesu nauczania". ;)
Z twórczością jest tak, że podpisujący bierze odpowiedzialność autorską i nie może się tłumaczyć, że ktoś mu powiedział (pokazał, poprawił); zresztą - jak w życiu: decyzja i odpowiedzialność.
Praca nad tekstem ma być uczciwa i rzetelna - a czy na warsztatach powstają 'dzieła'? Uczymy się na błędach i przykładach po to, żeby coś robić lepiej: po warsztatach, poza forum, na własny rachunek.

Opublikowano

Panie Romanie, myli Pan szkołę z warsztatami. Jeżeli znany poeta na warsztatach "poprawi" czyjś tekst, to ten tekst nie jest już autorstwa poprawianego autora, tylko znanego poety. Znam przypadek osoby, która pisze wiersze (dosć kiepskie), a następnie przesyła je do dobrych poetów z prośbą o wskazówki i poprawki. Następnie poprawiony tekst publikuje jako swój. Autorzy poprawek (któzy mysleli, że to forma ćwiczenia i ich poprawiony tekst miał służyć za wzór) są wkurzeni, i trudno im się dziwić. To zwykła kradzież. Zwłaszcza, gdy poprawki nie są kosmetyczne, a polegają na dogłębnej zmianie tekstu, jego formy, stylistyki, środków przekazu. Wtedy powstaje nowy tekst i nie jest on już własnością tego, kto stworzył podwaliny, tylko tego, kto go "poprawił". Zwłaszcza, że często z oryginału pozostaje zarys treści i ze dwa-trzy słowa.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


joaxii ;)
(moja skleroza czy Twoja? ;)
mnie coś takiego nie wkurza, może to kwestia nastawienia, a raczej doświadczenia (widziałem w życiu kilka osobowości, które rozkwitały, a były 'ksztaltowane' różnymi metodami). To oczym mówisz, jest nieuczciwością (jeśli autor poprawek sobie zastrzegł!), ale gdzie jej nie ma? zresztą - ile razy można kogoś tak 'przerobić'? a od jednego poprawionego tekstu - nagle nie zacznie się pisać samych genialnych... Uważam, że moć się dzielić tym co mamy - to wielki dar, dla mnie jedna z ważniejszych życiowych przyjemności.
I powtórzę to, co wyżej: trzeba znać kogoś, komu się pomaga (inaczej jest to raczej proces przypadkowy).
Szkoda, że brak mi czasu - bo temat rzeka ;)
pzdr. b
PS. Również dla mnie 'poprawianie' czyichś tekstów jest dylematem, ale czasami to robię - odczuwając dziką przjemność grzebania w cudzych śmieciach ;)))
Opublikowano

No właśnie. Komentarz podpowie, oczywiście rozsadny komentarz. Bo osobiście mam wrażenie, że albo sie potrafi pisac, albo nie i nie ma żadnej pośredniej drogi. A dlaczego poruszyłem ten temat - bo czytając mój wiersz poprawiony przez kogoś bezpośrednio, czuje, że to jest zupełnie coś innego... niż ja chciałem przekazac. A z drugiej strony wiersz pisany przez parę osób musi byc wychwalony np. przez tych, co coś w nim zasugerowali i w tym momencie paradoksalnie chwalą samych siebie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Otóż to P. Romanie - zgadzam się, że czasami. Chodzi mi jednak o to, że należy najpierw uczniowi dać szansę autopoprawy i dopiero jak nie potrafi, to pokazać przykład. Na tego typu forach stosunkowo rzadko znamy osobiscie autorów i często obserwuję sprzeciw autorów wobec przeróbek ich tekstów. Są zdegustowani tym co zostało z ich wiersza, mimo tego, że obiektywnie poprawka jest lepsza. Zamykają się wtedy w sobie i nie przyjmują dobrych rad zadanych "gwałtem". Jestem nauczycielką i wiem z praktyki, że najlepsze efekty daje indywidualizacja metod dydaktycznych, zatem w niektórych przypadkach przykład (forma łopatologiczna) będzie najlepszy. Przestrzegam tylko forumowiczów występujacych w roli "krytyków tekstu" przed niefrasobliwym podejściem do czułej materii, jaką jest każdy autor.

pozdrawiam
Opublikowano

poprawki na forum to publiczne grzebanie w cudzym wytworze, zwykle bez zgody autora
publikując na forum piszący wyraża zgodę na poddanie swojego wytworu opinii publicznej, ale nigdzie nie ma mowy o zgodzie na bezpośrednie ingerencje w tekst; mam na myśli sytuacje, w których całe zwrotki, a nawet utwory są przerabiane przez komentatorów
przerabianie i pokazywanie na przykładzie ma wtedy sens, jeśli komentujący ma odpowiednią ilość czasu, aby spójnie i logicznie wyjaśnić, punkt po punkcie, co dają wprowadzone poprawki, wtedy to ma charakter warsztatowy i wtedy ma sens

Opublikowano

Tak właśnie czułem. Może to lepiej jednak uczyc sie na własnych błędach?
A co do ingerencji - to jest mniej groźne groźne, niż np. przerobienie cudzego wiersza i uznanie go za własny. Ciekawe, czy zdarzyła sie komus podobna sutyuacja?
Panie Romanie - uczeń i tak jest sprytniejszy, niz nam sie to wydaje. A już pomijam, że to co wypisują, to nieraz takie brednie... No ale to juz taka dola nauczyciela. Ale wiersze to faktycznie delikatniejsza sprawa. Bo osoby bardziej delikatne moga miec przykrośc, czytajac lekceważącą ich wypowiedź właśnie w opinii.A z drugiej strony, jak wiersz jest słaby, to co zrobic?
Faktycznie sam czasem nie wiem jak podchodzic do tego.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


joaxii ;)
(moja skleroza czy Twoja? ;)
mnie coś takiego nie wkurza, może to kwestia nastawienia, a raczej doświadczenia (widziałem w życiu kilka osobowości, które rozkwitały, a były 'ksztaltowane' różnymi metodami). To oczym mówisz, jest nieuczciwością (jeśli autor poprawek sobie zastrzegł!), ale gdzie jej nie ma? zresztą - ile razy można kogoś tak 'przerobić'? a od jednego poprawionego tekstu - nagle nie zacznie się pisać samych genialnych... Uważam, że moć się dzielić tym co mamy - to wielki dar, dla mnie jedna z ważniejszych życiowych przyjemności.
I powtórzę to, co wyżej: trzeba znać kogoś, komu się pomaga (inaczej jest to raczej proces przypadkowy).
Szkoda, że brak mi czasu - bo temat rzeka ;)
pzdr. b
PS. Również dla mnie 'poprawianie' czyichś tekstów jest dylematem, ale czasami to robię - odczuwając dziką przjemność grzebania w cudzych śmieciach ;)))
Ojej, chciałam tak bardzo oficjalnie ;) :)
Oczywiście, że trzeba się dzielić tym, co mamy, wiemy, umiemy. Natomiast przepisywanie za kogoś tekstu to coś, jak odrabianie za kogoś pracy domowej. Tak, jakby ktoś "poprawił", przez napisanie od nowa, czyjes wypracowanie. Moim zdaniem powinien pokazać, jakie są błędy, co trzeba poprawić i dlaczego, a reszta należy do autora. Nawet, jeśli miałby poprawiać jeden tekst kilkadziesiat razy.
Zdecydowanie poprawianie czyjegoś tekstu to dzika przyjemność. Staram się jednak tego nie robić, by nie kraść tekstu autorowi. Niech sam pracuje, uczy się, męczy.
Pozdrawiam serdecznie, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nieprawda. Ma sie (albo nie) talent. Ale to nie wystarczy - trzeba jeszcze mieć warsztat. A warsztatu można się nauczyć.
Pozdrawiam, j.

A z tym to ja się nie zgodzę. Własnie warsztatu szczegolnie trzeba sie samemu uczyc. Oczywiście korzystając z porad, i tego nie neguje. Ale bycie naprawdę dobrym przychodzi raczej własną, ciężką pracą. Na cóż kilkunastu znawców do jednega wiersza, szczególnie, że nie zawsze ci "znawcy" sa kompetentni. No, chyba że wracamy do epoki Oświecenia. Albo na tyle sobie nie ufamy, że musimy miec poparcie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nieprawda. Ma sie (albo nie) talent. Ale to nie wystarczy - trzeba jeszcze mieć warsztat. A warsztatu można się nauczyć.
Pozdrawiam, j.

A z tym to ja się nie zgodzę. Własnie warsztatu szczegolnie trzeba sie samemu uczyc. Oczywiście korzystając z porad, i tego nie neguje. Ale bycie naprawdę dobrym przychodzi raczej własną, ciężką pracą. Na cóż kilkunastu znawców do jednega wiersza, szczególnie, że nie zawsze ci "znawcy" sa kompetentni. No, chyba że wracamy do epoki Oświecenia. Albo na tyle sobie nie ufamy, że musimy miec poparcie.
A z czym Pan sie nie zgadza? Przecież to właśnie napisałam - warsztatu trzeba się uczyć. Nikt się nie rodzi z dobrym warsztatem. To kwestia przede wszystkim oczytania. Ale wskazówki warsztatowe również wiele dają, ponieważ czasami pokazują to, czego człowiek szuka po omacku i nie może znaleźć. Nikt nie jest w stanie przeczytać wszystkiego, więc sam fakt, że ktos może powiedzieć na przykład: "Słuchaj, to juz było, wyważasz otwarte drzwi" jest bardzo ważne. Poza tym mówimy o znawcach kompetentnych - dyskutując z kimś nie mającym pojęcia o poezji rzeczywiście niewiele się Pan nauczy. A kilku znawców do jednego wiersza?... Bardzo przydatne, zwłaszcza, że poezja jest bardzo subiektywna w odbiorze i żeby "wyłowić" te naprawdę cenne uwagi warto wysłuchać zdania więcej niz jednej osoby. Jeśli wszyscy powiedzą - "to jest złe, tu nie wiem, o co chodzi" to chyba świadczy o tym, że nie udało się przekazać zamysłu odbiorcy, prawda? Jeśli jedna osoba to powie, można zawsze powiedzieć, ze po prostu ten rodzaj poetyki do niej nie trafia.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Joaxii:
Już Pan( i ) wytłumaczę : nie ma dróg pośrednich. W sumie odeszliśmy nieco ot sedna tematu, gdzie bardziej chodziło mi o to, czy po obcych przeróbkach, nawet jednym wersie itp. wiersz nie przestaje byc autorski. Bo sam fakt uwag co do wiersza to ja popieram i sam je chętnie czytam. Napisze obrazowo: x pisze tekst, y, z, poprawiaja po zdaniu. I w tym momencie praca x przestała byc własna pracą tego x, a zostaje bardziej wspólnym dziełem.
Bo to, co Pan( i ) piszę, dotyczy bardziej komentarzy pod wierszem i tutaj zgadzam się całkowicie. A żeby nie wyważac otwartych drzwi, to trzeba troszeczkę znac poezje, czyli po prostu ją czytac.
Rady co i jak pisac, zawsze sa radami, tego, co radzi ( konkretny przykład - pewien znawca prowadził kółko poetyckie i zakazywał (!!!) pisac rymami, argumentując, że rymowac potrafił tylko Mickiewicz).
Tak więc zgadzam się z Pan ( i ) komentarzem, bo rzeczywiście tutaj jest słusznośc.
Pozdrawiam!!!

Opublikowano

warsztat warsztatem... a ja zawsze naiwnie myslalem, ze wierszem wyraza sie siebie a na metna osobowosc zaden warsztat nie pomoze...no chyba ze mozna sie scigac na l;adne metafory ale wtedy to ... :) sztuka dla sztuki ...moze by jaki slownik metafor napisac, coby sie "artysci" nie musieli wysilac ?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo naiwne podejście. Wiersz to oczywiście treść. Tylko, że treść to również proza. To, co decyduje, że wiersz jest wierszem to FORMA.
Poza tym w piękny sposób można po raz nie wiadomo który powiedzieć "kocham Cię". Piękne słowa, piękna osobowiść, piękna treść. Tylko co z tego? To nie jest wiersz. To nawet nie jest proza. Poza tym jest to tak wtórne, banalne i w ogóle, że który czytelnik (poza adresatem) chciałby to czytać?
Artysci muszą sie wysilać. Tylko, że czasem zwyczajnie nie widzą, gdzie robią błąd. I od tego są m.in. warsztaty.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Joaxii -
Ale czy nie od czytelników zależy wartośc poety? Nie sztuką jest przy czyjejśc pomocy byc lepszym, sztuką jest byc lepszym samemu. Można czytac samego siebie, poprawiac, dyskutowac a nie podkładac komuś do poprawy - piszę o poprawie bezpośredniej, bo o to mi cały czas chodzi.
Bardzo za to ładnie napisane o tym "kocham cię" - bo rzeczywiście na to sens.
Poezja albo jest samodzielna, albo przestaje byc poezją... (ale patos mi wyszedł) - a wysiłek artysty to właśnie długa droga do sukcesu, ale po co kroczyc podpartym przez obce ręce?
Zresztą zauważyc błąd, a poprawic go, to też różnica. Jak ktoś chce pisac, nie powinien popełniac błędów...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Widziałem człowieka z krwi i kości. Widziałem go, jak się modlił, błogosławił i dławił ością. Widziałem go uśpionego i rozgniewanego. Widziałem go obmywającego nogi i chowającego całe ciało przed światem.   Widziałem człowieka konającego, cierpiącego i obdarowującego innych. Widziałem człowieka miłosiernego.   I wszystko to ujrzałem w jednym spojrzeniu. Wszystko to zobaczyłem w oka mgnieniu, w maleńkim błysku, który spotkałem pewnego dnia na krakowskim rynku.   I zrozumiałem wtedy, że człowiek jest jednym spojrzeniem, jednym mgnieniem, jednym błyskiem, w którym mieszczą się wszystkie modlitwy.          
    • @Łukasz Wiesław Jasiński dzisiaj Havana klub:) dużo latynosów jest, idę z koleżankami na 19 na imprezę:) potańczymy salsę, pośmiejemy się :)
    • Półprawdy, miraże i lub inne pomyłki pamięci, Sytuacje, co naprawdę były, i sen, co żywy. Wszystko to jak koktajl na wieczór samotny, Co ma być reakcją na to, co było lub się nie zdarzyło.   Mitologia cała i zapach jej ciała, ale nie, to nie ona – To zapach żula, co w tramwaju chciał mnie wziąć w ramiona. Pomyłka się we wspomnienia wkrada: I to nie była impreza alkoholowa, tylko sala kinowa. Można se wkręcić różne historie, by ego podbudować, Można być generałem lub gwiazdą, ale... nie można Spać z każdą,   zbyt wielu się człowiek nie spodoba – Zbyt małe zasięgi, a i możliwości też. Zresztą, kto dojedzie na randkę na Guam? Ona nie poderwie każdego, a on nie prześpi się z każdą. Wiejski playboy ma najłatwiej – od obory do stajni, Mała kraina, to i większa spuścizna po nim zostanie.   Wielki świat nęci billboardami i sky line, Marzenia toną w pragnieniach bycia i przeżycia doświadczenia. Mnie urlop męczy, all inclusive nie jest radością, W podróży życie przestaje być celem, Złoty środek to pustka, masa też niewiele zmieni.      
    • Byle tylko spod tej blachy pozoru łatwości ,nie stawiała oporu intelektualnej po wszystkim zagwoztki , autorefleksji -ile mnie to kosztuje de facto.
    • @Poezja to życie minimalistyczny w słowach, a treściowo bogaty tekst!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...