Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tak ciemno i zimno,
Tysiące stóp poniżej wzroku
W otchłani, pogrążona na zawsze
Na dnie niczym tajemniczy wrak
Równie tragiczna
Zapomniana przez Słońce
Kruszeje kamienną nadzieją
Próbuje zapomnieć
Złamana. Niechciana
Tak ciemno i zimno
W oceanie niepamięci
Gdzieś w kącie pokoju
Kończy przeznaczony jej los
Wydobyta z głębin zakurzonej podłogi
Prawie jak okręt, który wyłania się z fal
By jeszcze raz przypomnieć swe dzieje
Tylko że Ona nikogo nie wzruszy
Nikt nie chce wiedzieć skąd się wzięła
Nic nie powie, choćby chciała
Wie gdzie skończy
Swój ostatni rejs ku wieczności
Na śmietniku

Opublikowano

pamiętam Twój wiersz o deszczu, który muszę stwierdzić, że był lepszy od tego.
zawsze tylko nurtuje mnie pytanie, dlaczego prawie wszyscy piszą o róży ? rozumiem, to piękny kwiat, w dodatku miłości i takie tam . ale przecież jest tyle innych, wspaniałych jak orchidea, aster, lilia itp.

co do samego wierszydła, to niestety zbyt wiele patosu, choć jest kilka ciekawych momentów. może uda mi się trochę pokombinować :)

*****


tysiące stóp poniżej wzroku
na dnie jak wrak
niekoniecznie Titanica
odkryty na nowo

w kącie pokoju
wydobyta
z zakurzonej podłogi
próbuje zapomnieć

pewnie skończy
jak inne
na śmietniku

*****

taka moja propozycja, skrócić; bo w sumie przetwarza podobny motyw, małe literki na początku i usunąć patos. a popos tytułu, to powinien przyciągać a w tym wierszu, już każdy wie, że jest o róży. to tak na przyszłość.

pozdrawiam serdecznie i życzę wielu sukcesów Espena Sway :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @KOBIETA Mistyka cielesności… Sakralny przelot w intymność, sensualną i namiętną, jak dzikość nocy.
    • @Simon Tracy W końcu wiem, dlaczego od początku, czytając Twoje utwory, miałam nieodparte wrażenie, że jest w nich coś znajomego, w najlepszym sensie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Również uwielbiam Poego! Od razu zgadłam, którym z jego opowiadań się inspirowałeś.
    • Przeczytałem sześć wierszy – każdy dobry, lepszy od mojego. „Rozbiorę się całkiem i przejdę przez zimny trawnik”. Telefon oznajmił – umarł. Nosowym głosem, jak mówił literat - pisał o kocie -   słabo znałem człowieka, mniejsza z nim. Poszedłem słuchać Dat Dere. Co to takiego? Ta śmierć.   Widziałem wiele – w Lizbonie strach, mimo tabletek, szklanki whisky – irlandzki torf mam na języku, żaden ptak nie siada z podwiniętym skrzydłem. Lizbono, wielki prysznicu! Błądziłem, nie mogąc znaleźć Ginjinhy z shot-glass, chociaż zjechałem windą.   Żadnego pisania! Cierpię na anhedonię. Nie ma na to leków, w każdym razie niewiele. Nie słyszę rymów, rytmu, nut. Bach jest Händlem Ginsberg Sosnowskim – mylę postaci, rytm, rym, bez dwóch zdań – Gefühllosigkeit! Potrzebny wam tłumacz – ins Polnische?   Okres latencji snu, i snu REM wydłużyłem do granic, za nimi nic – urwisko. Małe statki zasypiają na Tagu, kołysząc fado na bakburtach.   Kto wymyślił wyliczanie wstecz, jakby dni przed miały znaczenie? Przedwczoraj i jeszcze przed widziałem cię - niosłaś torby pełne szmat. Miałem podejść, zapytać, co słychać. Nie rozmawiamy od lat. Od 2 lat   włóczę się. Drażni mnie kolor – ta zima, zgasły liście i ptaki na drzewach, ślisko. Czasami myślę, że tutaj od zawsze i przede mną – wieczna zmarzlina, ludzie zamknięci na cztery spusty, dwie apteki – zwykłe „dzień dobry” jest obojętną grzecznością. Nic,   chociaż w radiu każdy ma coś do powiedzenia. Zaprzyjaźniłem się z lokalną polityk – bez znaczenia, przypomina Ciebie – paplasz,   dlatego nie odbieram: wyjdziemy, czy dziś,  teraz? Twoja impulsywność męczy mnie. Wolę, gdy piszesz. Twoja pojedynczość jak u O’Hary, twoja mnogość. Wciąż Ty. Kocham  obrazy,   teatr, sztukę – przez jakiekolwiek s czy k, Kicz za 200 zł u kosmetyczki, nie ma Strzemińskiego, w muzeum dwie rzeźby Kobro pośrodku czegoś, co też jest suprematyzmem. Postawiłem lampkę na grobie obok upiornych, solarnych zniczy, potem u rodziców. Tli się, ostatkiem sił   piszę, dat dere, dat dere - jak u dziecka w głowie. Idę w kierunku trawnika zasypanego śniegiem. Zima. Słabo znałem człowieka ktoś powie, grzebiąc nogą dołek. Możesz wziąć tamtego dużego słonia (you can have dat big elephant over dere). Możesz go wziąć, potem.     @huzarc Dziękuję:)
    • @Radosław uwielbiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...