Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Noc pierwsza

Moja ulica. Znajome bloki, sklepy mięsne, warzywniaki, znajome twarze szczerzą się z witryn zapraszając uśmiechem „wejdź”. Idę, bo cóż innego można robić na ulicy. Idę a chłodny wiatr przemarza mnie na wskroś. Chłodzi stopy, łydki, kolana, uda, brzuch…. Ciężka kołdra co chwila odsłania nagie ciało, na którym spoczywa. Idę depcząc wstyd, udając, że nie wiem o swojej nagości. Ludzie odwracają się do mnie, wykrzywiają w karykaturalnych uśmiechach, które bardziej przypominają grymas drwiny. Dom. Nie wiedziałam, że można się tak cieszyć na widok starej kamienicy, z której farba odpada płatami brudząc i tak już szary i zbrukany chodnik. Biegnę. W domu czeka mnie ratunek, szafa pełna ubrań. Koniec wstydu, koniec upokorzenia, koniec nagości!
Schody. Schody pełne szczegółów, szczelin, drobin piasku przyniesionego z podwórka. Czuję wszystko, bo stopy mam gołe. Wbiegam maltretując poręcz, która krzyczy pod uściskiem mojej dłoni. Drzwi. Znajome drzwi w kolorze ciemnej zieleni i gałka, za którą zwykli szarpać goście. Teraz ja szarpię. Zamknięte. Wrzask uwiązł mi w gardle, pięść zastygła jakby zapominając, że miała walić w drewno aż pęknie i umożliwi mi wejście. Zamknięte.
Obudziłam się. To był jeden z tych snów, po których ciężko jest dojść do siebie. Leżałam wpatrując się w okno, za którym gwiazdy malowały wzory na brunatnym niebie. Nie zasnę już tej nocy.

Noc druga

Znajome kąty. Pokój, w którym siedzę z rodzicami i oglądam telewizję. Leci jakaś sensacja. W tej chwili w kuchni siedzi matka z córką, a tuż za rogiem szykuje się do ataku jej syn. Trzyma w dłoni nóż – główna postać, seryjny morderca, kolejna szmira, która miała udawać świetny film. Muzyka zaczyna zdradzać napięcie grajków, którzy nie mogą już spokojnie dotykać instrumentów, drżąc z emocji i przestrachu.
Błysk. Kuchnia, jakby znajoma. Siedzę na blacie szturchając stopą szafkę. Obok dwie obce kobiety. Wiem, że jedna z nich to moja siostra, a druga to matka. I wiem, bo przecież właśnie widziałam to z innej perspektywy, że za drzwiami czai się mój brat, którego tak naprawdę nie znam. I wiem, że zaraz mnie zabije. Czuję podniecenie pomieszane ze strachem. Myśli galopują mi szaleńczo. Rozglądam się dookoła. Jedne drzwi, brak okna – koniec.
Atak. Zaskoczył mnie choć wiedziałam o niebezpieczeństwie. Szamotanina. Krew. Krzyki. A w środku ja. Kucam uchylając się przed ręką brata. Na kolanach czołgam się do drzwi. Zostawiam za sobą krzyki mordowanych kobiet i wbiegam do pokoju, który wydaje mi się dziwnie znajomy, chociaż stoją w nim obce meble, a na ścianach zwisają żałosne tapety w tandetne wzorki. Zamykam drzwi, które skrzypią przerażone, jakby były mimowolnymi świadkami masakry, która zaraz rozegra się w tym pokoju.
Balkon. Znajomy balkon. Z tą tylko różnicą, że na moim kwitły pelargonie. Krzyczę. Ludzie idą dalej głusi na moje wołania. Odwracam się i widzę, że drzwi jęczą próbując odeprzeć ataki silnych dłoni brata, który oszalały wali w nie i próbuje wejść by dopełnić dzieła. Krzyczę. W końcu mój krzyk dociera do jednego z przechodniów. Pomoc. Nareszcie.
Błysk. Siedzę w pokoju. W tym samym, w którym przed laty próbował zabić mnie brat. Minęło sporo czasu. Siedział w więzieniu za zabicie siostry i matki. Wiem to chociaż nie mam pojęcia skąd. Jakbym nagle dostała cudze wspomnienia. Pokój ten sam, ale zmieniłam go. Nie ma w środku mebli, nie ma drzwi. Musiałam się przecież zabezpieczyć, bo on zaraz tu przyjdzie, skończyła się jego kara i wróci by dokończyć dzieła. Wiem to. Do pokoju wchodzi się przez klapę w podłodze, która teraz została solidnie zabezpieczona. Nie wejdzie tędy nikt. Nikt też stąd nie wyjdzie.
Siedzę na podłodze i czuję narastające napięcie. To teraz, już, w ty memencie. On tu jest, czuję jego obecność, czuję jego chęć mordu. Balkon… ten znajomy, bez pelargonii. Balkon. Odwracam się. Zapomniałam o balkonie. Stoi tam. Widzę, jak odsłania czerwone dziąsła w grymasie, którego nie jestem w stanie opisać. Wiem, że stąd nie wyjdę, wiem, że umrę. Mój bezpieczny pokój stał się moją pułapką
Obudziłam się. Dyszę. Boję się ciemności, która chowa zjawy z dziecięcych lat. Moje bezpieczne łóżko, w którym już nie zasnę tej nocy.

Noc trzecia

Moja ulica. Wszystko jest takie niebieskie. Widzę świat przez niebieskie okulary. Ludzie i znajome miejsca toną w różnych odcieniach błękitu. Jest cicho, strasznie cicho. Jakbym oglądała niemy film. Przechodnie poruszają ustami, ale nie wydobywa się z nich żaden dźwięk. W tym dziwnym świecie nie ma powietrza. Żaby oddychać ludzie połykają tabletki, które dostarczają im tlen. Tylko na godzinę. Właśnie idę do sprzedawcy po kolejną porcję, bo moja kieszeń skrywa ostatnią tabletkę. Zaraz zacznę się dusić i będę musiała ją połknąć by iść dalej.
Brama. W bramie leży kobieta. Starsza pani ubrana w niebieski prochowiec. Granatowy berecik skrywa jasno-błękitne włosy. Dusi się, nie ma tlenu. Oddaję jej mój, bo nie mogę dopuścić by umarła. Połyka go łapczywie i wybiega z bramy. Siadam. I tak nie dojdę do sprzedawcy. Zaczynam się dusić. Dławi mnie brak powietrza i bezsilność. Umieram.

Noc czwarta

Okno. Stare drewniane okno obdarte z farby. Kiedyś było pomalowane na biało, ale teraz biel jedynie prześwituje przez szare, zmurszałe drewno. Stoję w oknie i przyglądam się światu, który kryje się za nim. Czuję, że za plecami stoi drewniana szafka, na której porozrzucane książki ostatkiem sił trzymają się by nie spaść na podłogę. Za szafką stoi moja matka.
Skupiam się na oknie. Dom zaczyna się poruszać. Zachód słońca. Wodospad. Ruchliwa ulica. Obrazy przeskakują co chwila ukazując jeszcze piękniejsze skrawki świata. Muszę je uchwycić. Muszę! Aparat. Dajcie mi aparat, bo nikt mi nie uwierzy co widziałam. Matka. Podaj mi aparat mamo! Właśnie widzę piękne krajobrazy i musze je utrwalić na tej kliszy. Matka siłuje się z paskiem, który na dobre zaczepił się o szafkę. Nie zdążyła podać mi go na czas. Zrobię więc inne zdjęcie. Teraz widzę krajobraz z góry. Jakbym leciała samolotem. Celuję aparatem w te cuda i tracę ostrość. Morduję obiektyw, żeby szybko złapał ją z powrotem, bo wiem, że zaraz obraz się zmieni. Nie zdążyłam. Teraz się uda. Las. Nigdy nie widziałam tak pięknego lasu. Podnoszę aparat i czuję szarpnięcie. Matka krzyczy, że szkoda zdjęć, żebym poczekała na piękniejszy obraz. Próbuję usztywnić rękę by jej szarpnięcia nie rzucały aparatem, który zaraz wypadnie mi z dłoni. Zmiana obrazu. Znowu nie zdążyłam. Morze o wschodzie słońca. Na różowo-granatowym niebie walczą z blaskiem słońca blednące gwiazdy. Teraz zrobię zdjęcie. Na pewno zrobię! Mierzę i już mam naciskać magiczny przycisk, kiedy aparat wydaje z siebie ciche jęknięcie i gaśnie. Wysiadły baterie. To koniec. Nie zrobię już żadnego zdjęcia. Nikt nie zobaczy tych obrazów, które mnie zachwycają i wzruszają do łez swoim pięknem.
Obudziłam się. Zdyszana usiadłam na łóżku. Kosmate prześcieradło pod dłońmi zaczęło mnie uspokajać. Wpatrywałam się w ciemność czując, jak piękne obrazy zamazują się by rano zniknąć na dobre.

Opublikowano

Wreszcie doczekałam się dłuższego Twojego tekstu. Pomysł mi się podoba :) jeśli zaś chodzi o resztę, to jest się do czego przyczepić. W moim odczuciu narracji brak jakiejś płynności, szczególnie w "Nocy drugiej". "Noc pierwsza" wg mnie najlepiej Ci wyszła:) Co do błędów: przeczytaj sobie raz jeszcze np. fragment "Leci jakaś sensacja. W tej chwili w kuchni siedzi matka z córką, a tuż za rogiem szykuje się do ataku jej syn. Trzyma w dłoni nóż – główna postać, seryjny morderca, kolejna szmira, która miała udawać świetny film." po pierwsze chyba raczej po prostu- film sensacyjny i uwerz, że nie jest to zdanie poprawne stylistycznie (wynika z niego że to nóż jest główną postacią a seryjny morderca kolejną szmirą). Zauważyałm troszkę błędów leksykalnych np. wydaje mi się, że nie można się czołgać na kolanach, ja bynajmniej tak nie umiem:P albo "Myśli galopują mi szaleńczo" - bez "mi" albo na początku zdania daj "moje" I proszę bez banalnych tekstów typu:"wzruszają do łez swoim pięknem". Czekam na kolejne twoje teksty, generalnie patrząc okiem amatora (czyli mnie) jest nie najgorzej. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Ojjj te sny to hardcorowe na prawdę;) Nie wiem czy takie masz, czy je wymyśliłaś - jeśli tak to gratuluję pomysłowości:)
Tylko, że sam sennik jest trochę jałowy, ciekawy tylko do pewnego momentu. Może jakoś by tu wpleść rzeczywistość? Mam na myśli wpływ snów na życie Twojej bohaterki, lub jakieś jej utajone lęki, bolesne wspomnienia. No nie wiem to tylko taka luźna sugestia:)
Pozdrawiam serdecznie:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...  
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
    • @Poet Ka To było zanim powstał Totem Nie było przedtem, teraz i potem Człowiek latał umysłem, nie samolotem ...   Dziękuję za komentarz, pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...