Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zadzwoniła do mnie Zofia. Jakieś dokumenty źle jej się otwierały w komputerze. Pojechałem.
Już od progu – fajnie, że jesteś, kawa, herbata? -. Zachciało mi się rozpuszczalnej na zimno. Kawy. Dostałem.
Gdy już powoli siorbałem wtedy zaczęła:

- Wiesz, coś niesamowitego spotkało mnie dzisiaj! Pojechałam do Alicji i spotkałam tam jej męża. Inżyniera. Nie znasz go. Mówiłam ci o nim. Nigdy bym nie pomyślała, że inżynier może tak wyrażać swoje uczucia. Znam tylko dwóch inżynierów wrażliwych i w tak specyficzny sposób odbierających świat. Mego ojca i ciebie. -
Poczułem się bardzo fajnie chociaż nie mam dyplomu inżyniera.
- Posłuchaj co od niego usłyszałam! Zaczął mi opowiadać o sobie. Powtórzę ci to. Mam nadzieję, że będzie wiernie.

„Wiesz, wszedłem do domu. Zdjąłem buty, założyłem kapcie.
Ale jej tam nie było...
Poszedłem do łazienki. Umyłem ręce. Poszedłem do kuchni coś zjeść.
Ale jej tam nie było...
Usmażyłem jajecznicę. Bo najłatwiej. Zjadłem z bułką i pomidorem. Zaparzyłem sobie herbatę. Wypiłem. Pozmywałem.
Ciągle jej tam nie było...
Poszedłem do pokoju. Rozłożyłem gazetę i zacząłem czytać. Ale nie mogłem.
Jej tam ciągle nie było...
Włączyłem telewizor. Ale nic nie widziałem. Wyłączyłem. Włączyłem radio. Ale nic nie słyszałem. Też wyłączyłem.
Jej tam nie było...
Posprzątałem, odkurzyłem, poukładałem książki na półkach. Poprawiłem zasłony.
Jej tam ciągle nie było...
Pomyślałem, że dobrze byłoby pojechać na działkę. Pojechałem. Wszedłem do domku.
Ale Jej tam nie było...
Otworzyłem okna. Przewietrzyłem. Posprzątałem. Wszystko sprawdziłem.
Ale jej tam nie było...
Podlałem Jej ulubione kwiaty. Skosiłem ten mały trawnik. Zgrabiłem.
Jej tam ciągle nie było...
Więc pozamykałem wszystko i wróciłem do Warszawy. Do pustego mieszkania.
Ale Jej tam ciągle i tak przeraźliwie nie było...”

I wiesz co, przez cały ten czas głaskał i masował jej nogę. Tę którą czasami lekko poruszała. To pewnie jakiś odruch. Bo jej mózg już nie pracuje. Lekarz mówił, że miała takie badania. Chyba na tomografie. Tylko tą nogą w ogóle od czasu do czasu poruszała. I robił to tak delikatnie. I patrzył w jej nieruchomą twarz. I wtedy ona bardzo lekko, to pewnie mimowolny ruch, poruszyła powieką. I wiesz co on zrobił! Objął ją mocno, przytulił i głaskał po twarzy. I tak czule mówił do niej o tym jak bardzo ją kocha i prosi aby spojrzała, raz jeszcze i jeszcze....-

Opublikowano

hm, no jestem zaskoczona,
nie ukrywam, że mile :)

choć już pierwsze zdanie.. może tak "Zadzwoniła do mnie Zofia"? wydaje mi się lepiej

Jej tam nie ciągle było... - tu rozumiem szyk przestawny "nie" jest zwykłym niedopatrzeniem :)

owo wymienianie w pewnym stopniu nuży, ale tylko to powtarzanie "tam nie ma", bo cała reszta pomiędzy, uważam, że całkiem niezła.

a zakończenie? och, piękne...

Opublikowano

Twoja propozycja zmiany pierwszego zdania brzmi lepiej. Zmieniłem. Za przestawienie przepraszam. Poprawiłem. Monotonne powtarzanie niemal tej samej frazy było zamierzone. Chciałem w ten sposób podkreślić bezradność zrozpaczonego człowieka. Takiego, który na pewno nie jest poetą. Zacząłem pisać w czerwcu tego roku. To moje drugie opowiadanie. Dziękuję za komentarz.

Opublikowano

Dziękuję wszystkim za opinie. Dzięki nim zaczynam wierzyć, że moje pisanie ma sens. Dodatkowo zobowiązują mnie aby następne opowiadania (a może i wiersze) nie były słabsze. Pewnie odważę się opublikować także pierwsze. Wcześniejsze teksty były zapisem różnych myśli.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @leszek piotr laskowski ciekawy wiersz i forma bardzo dobra, swobodnie się czyta! Jedynie z przekazem się nie do końca zgadzam, ale kto autorowi zabroni :)
    • jak na debiut może być  ma pazur i należy dopracować pozdrawiam   prawie pisane 5/5 w ostatnim wersie każdej strofy 5/6  i dobór słów aby zachować logikę
    • Nadszedł dzień, w którym słowo wreszcie zamarzło - „znużenie” było tylko przeciągiem, „kres” - pierwszym, twardym kryształem lodu. Zaczęło się od drobinki szronu na języku, która zamiast tajać, zaczęła narastać, powoli wypełniając sklepienie mowy. Obracasz ten chłód - gładką kostkę, czując, jak przyjemnie znieczula podniebienie, jak odbiera smak wszystkim innym sprawom. Przyglądasz się jej z bliska - nie jest już ostra, nie rani krawędzią. Matowieje, gęstnieje, traci przejrzystość, staje się doskonale obła od ciągłych powrotów. I coraz bardziej podoba ci się ten mróz, który nosisz pod językiem. Myśl o końcu staje się czysta, wybielona z lęku - tak sterylna, że aż piękna.     inspiracja - książka Anny Ciarkowskiej, "Pestki".  
    • "Zbroja godności"   Nie chcę być biedny. Znam zapach tego strachu, więc gryzę beton, by wyrwać mu swoje. Pomoc? Tak, gdy krew cieknie albo braknie dachu – ale nie karm mnie tak, bym odrzucił zbroję. Jałmużna to smycz: miękka, jedwabna, złudna, która oswaja wilka, aż stanie się psem. Prawdziwa wartość jest szorstka i brudna, mierzona łokciem i harówki dniem.   Szanuj staranie, ale broń swej godności: darmowe ziarno to tylko głód w ratach. Człowiek się rodzi w procesie kreacji, a nie w kolejce po resztki od świata. Stałem kiedyś i ja w takim rzędzie, czując ten chłód od spodu, ale pięt nie wbiłem w grunt. Nie dla mnie była ta kolejka.   Wybrałem ból w dłoniach zamiast ucisku w żołądku, bo wolność ma zapach potu, a nie zasiłku w rubelkach. Więc nie proś o lekkość, lecz o twardą skórę, bo łatwy chleb smakuje jak glina. Tylko to, co sam wyrwiesz, buduje strukturę – reszta to rdza, co od środka nas ścina.   — Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...