jutka Opublikowano 11 Września 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Września 2005 -Siostro, czy mogłabym prosić o coś przeciwbólowego? -Za chwilę podłączę pani kroplówkę z Ketanolem. -Dziękuję – Spróbowałam się uśmiechnąć. Moje usta musiały się napracować, żeby z grymasu bólu przekształcić się tak, by wyrazić choćby ulgę. Chyba nie udał mi się ten „manewr” , bo pielęgniarka przyspieszyła kroku w drodze po lek. Po chwili zbawcze kropelki rozchodziły się żyłami po moim ciele powodując przyjemne drętwienie. Krótko po tym stałam się niezwykle senna. Nie potrafię określić kiedy się obudziłam, bo w pokoju nie było okien. Czułam, że moje ciało waży więcej niż zwykle i że nie jestem w stanie wykonać jakiegokolwiek ruchu. Z trudem obróciłam głowę w jego stronę. Wiedziałam, że tu jest. Siedział na krześle z twarzą ukrytą w dłoniach. Wydawało się, że głowa niezwykle mu ciąży i trzymanie jej rękoma jest jedynym ratunkiem przed jej całkowitym upadkiem. Po chwili zorientował się, że na niego patrzę, podniósł wzrok, po czym energicznie wstał i uśmiechnął się. Wydawało się, że nie ma nic wspólnego ze skuloną tu przed chwilą postacią. Odgarnął mi włosy z twarzy i ostrożnie, omijając liczne opatrunki pocałował niemal po ojcowsku w czoło. Spojrzałam błagalnym wzrokiem na cały czas zamknięte, przeszklone drzwi. Zauważył to. Ktoś tamtędy właśnie przechodził. Biały kitel. Lekarz. - Jak się pani czuje? - Wydaje mi się, że po tym co się ze mną działo, to całkiem dobrze, tylko trudno jest mi wykonać jakikolwiek ruch. - Proszę się nie martwić i uzbroić w cierpliwość. Wszystko przyjdzie z czasem. Już niedługo powinno być lepiej. Jakby działo się coś niepokojącego proszę zawiadomić siostrę. - Dobrze, dziękuję - Ktoś chciał się z panią zobaczyć. Zaraz pozwolę mu tu wejść, tylko proszę się nie przemęczać. Będę do pani zaglądał. Odprowadziłam lekarza wzrokiem i już nie oderwałam oczu od drzwi, dopóki powtórnie się nie otworzyły. Wreszcie wszedł on, jak zwykle elegancki i rzeczowo uśmiechnięty. Szybkim krokiem ruszył w kierunku łóżka, zupełnie nie patrząc w moją stronę. Chciał spojrzeć w okno. - Jak się czujesz? - W porządku. Dziękuję, że przyszedłeś. - Daj spokój, jestem tylko na chwilę. Musze pozałatwiać dzisiaj dużo spraw. - Czy coś się stało? - Nie mam czasu, żeby ci to wszystko teraz opowiadać. - ... - Mówiłaś, że dobrze się czujesz.... To najważniejsze. Milczenie. Coś zawsze ratuje ludzi przed ciszą. Okazało się, że kiedy nie ma okien i nie słychać ulicznego gwaru, wybawił nas od niej dźwięk urządzeń, do których jestem podłączona. To dobrze, bo cisza między bliskimi(?) jest porażką. Milczenie nie. - Potrzebujesz czegoś, bo już będę uciekał? Chciałabym, żebyś był tu ze mną tak jak on –cały czas. Żebyś znów opowiadał mi o Zweigu i śpiewał „Krótką piosenkę o miłości” i żeby twój wzrok nie biegał, tylko przystanął tu na moment . - Nie, mam tu dobrą opiekę. - To trzymaj się. Pa. Wyszedł. Kiedy wrócę do domu, na pewno wszystkie okna będą już pozamykane. Widziałeś wszystko? Wiem ze tak. Nie patrz na mnie w ten sposób. Po co mi twoje współczucie? Dlaczego tu w ogóle jeszcze stoisz? Przecież ty nie czujesz i nie potrafisz choćby zrozumieć. Po jego policzku szybciutko spłynęła łza miłości i bezsilności. Tego dnia pierwszy raz przytulałam Anioła i już wiedziałam, że lepiej będzie, jeśli okna będą pozamykane.
Barbara_Pięta Opublikowano 13 Września 2005 Zgłoś Opublikowano 13 Września 2005 Bardzo nastrojowy tekst, pasowałby jako część dłuższej powieści. Pozdrawiam/B.
Piotr Rutkowski Opublikowano 13 Września 2005 Zgłoś Opublikowano 13 Września 2005 Po co to ostatnie zdanie? :) Jesteśmy inteligenti ( upsss) albo przynajmniej domyślni. Na tym polega anielski motyw, żeby nie zdradzać kim on jest...i to zdanie bo bede leciał...nie wytrzymałaś napięcia :) Całkiem całkiem.
jutka Opublikowano 13 Września 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Września 2005 Dzięki:) Dopiero się uczę, może racja z tym ostatnim zdaniem, tylko chciałam być (że tak to określę) dobrze zrozumiana. A się okazało, że przedobrzyłam :P. Dziękuję raz jeszcze. Pozdrawiam.
jutka Opublikowano 13 Września 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Września 2005 a "będę leciał" poprawiłam:)
rumianek Opublikowano 14 Września 2005 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2005 To powinien być początek powieści. Wciągnął mnie. Mam nadzieję, że na tym kawałku nie poprzestaniesz i dopiszesz ciąg dalszy.
k.s.rutkowski Opublikowano 14 Września 2005 Zgłoś Opublikowano 14 Września 2005 nie jest zle... diolog trzyma sie kupy. a to dla mnie bardzo ważne w prozie. ważniejsze od opisów. "cisza między bliskimi(?) jest porażką' a to taki kawalek z tego opka, ktory postaram sie zapamietać.
Pedro Salazar Opublikowano 16 Września 2005 Zgłoś Opublikowano 16 Września 2005 Dobrze napisane jak na początek. Nie wydaje mi się by był sens ciagnąć to dalej. LEpiej jak zostanie takie jak jest.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się