Tali Maciej Opublikowano 28 Sierpnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Sierpnia 2005 Dwie zbłądzone dusze pałętały się po sklepie W poszukiwaniu miłości Błądząc znalazły Zapełniły swoje kosze stanęły w kolejce Długiej do nieskończoności Cierpiąc niewytrzymywały Pierwsza z dusz straciła połowę serca Kolejną oddała Pusta wewnętrznie Uciekła przed życiem W świat samotności Druga, naznaczona przeżyciami tragicznej nocy Gorliwie składała ręce do sklepikarza niebieskiego Przemywając krwawiące rany Podążyła w kierunku Duchowej jasności Był sierpień deszczowo-upalny. Jednego dnia potrafiło tak padać, iż wydawało się, że chyba cały ocean atlantycki wylewał się z tym deszczem. A z kolei następnego , było tak nieskazitelne czyste niebo i taki gorąc, że każdy z chęcią wolałby tonąć w tym oceanie Atlantyckim. A zdarzały się i takie dni gdy naprzemiennie żar lał się z nieba a zaraz po nim nadciągała burza pozostawiając po sobie przyjemną świeżość i bajeczne tęcze. Było bardzo późno, wieczór zastał wszystkich bardzo niespodziewanie, ponieważ wielkie chmury przysłoniły niebo zabijając zachód słońca. Marika stała przed otwartą szafą i nie mogła się zdecydować co zapakować do swojego małego plecaczka. Raz za razem wsadzała jakieś ciuchy, aby po chwili wywalić je z powrotem na podłogę. Wtem do pokoju wbiegła jej przyjaciółka i widząc cały ten bałagan zaczęła się podśpiewywać pod nosem. -Proszę pomóż mi się spakować, nie wiem kompletnie co mam zabrać ze sobą. Weronika anorektyczna blondynka o nieprawdopodobnie dużych zielonych oczach i wydatnie wystających kościach policzkowych. Stanęła, oparła ręce na swych chudych biodrach i po chwili zastanowienia powiedziala-Kochaneczko ty moja{zawsze witały się tymi słowami}-to są przecież tylko trzy dni w czym ty widzisz problem -w tym, iż pogoda robi sobie jaja i nie wiem czy przygotować się na deszcz, czy na słoneczko -przygotuj się na słoneczko, a jak go nie będzie to ja będę świecić oczkami oraz będę jeszcze robiła sztuczny wiaterek dmuchając ci do ucha-po tych słowach skoczyła jak gazela na łóżko, które cicho krzyknęło swoimi sprężynami. Weronika była jej sąsiadką oraz najlepszą przyjaciółką, bratnią duszą. Wszystko zawsze robiły razem. Przesiedziały razem 8 lat w szkolnej ławce, razem uciekały na wagary. Wspólnie podrywały chłopaków i także wspólnie ich rzucały. Gdy jedna z nich miała gorsze dni, to druga także nie przejawiała dobrego samopoczucia. Zżyły się z sobą jak siostry syjamskie i teraz razem miały jechać na Woodstock, trzydniowy festiwal muzyki alternatywnej. -dobrze już kochaneczko ja pędzę się wyspać, bo jutro długa podróż przed nami. Zaufaj mi będzie pięknie .Ach i nie zapomnij „glanów” pamiętaj mamy być drapieżne. Po tych słowach Weronika wybiegła z pokoju wielkimi podskokami znów przypominając gazele. -Mamy być drapieżne. Uśmiechnęła się pod nosem patrząc na bajzel pod swoimi nogami. Zamknęła szafę i zaczęła przeglądać się w lustrze, które było po jej drugiej stronie. Zawsze w obecności Weroniki czuła się, że jest troszkę za gruba, ale to tylko przez jej anorektyczną budowę. Odgarnęła kruczo czarne włosy z twarzy i patrząc przez chwilkę na własne odbicie pomyślała- Mon heure a son. Marika była szczupłą szatynką o gigantycznych czarnych oczach i długich czarnych rzęsach. Miała ciemną karnację i gdy latem nabierała opalenizny wyglądała jak mulatka. Uwielbiała śpiewać a zwłaszcza utwory Janis Joplin, znała na pamięć większość jej piosenek . Miała cudowny mocny przeszywający głos. Gdy śpiewała wszyscy jej słuchacze tracili dech w piersiach. A ona z przymrożonymi oczami i mimiką twarzy osoby będącej w stanie orgazmu, przeżywała cudowne uniesienie. Nie było chwili aby nie nuciła sobie jakiejś melodii pod nosem. Czasami a zdarzało się jej to dość często zatracała się w rzeczywistości, gdy akurat leciał jakiś jej ulubiony utwór. Można jej było wtedy machać ręką przed nosem, a ona i tak nie reagowała na nic, była prawie jak we śnie. Tej nocy śniło jej się, że słonce obraziło się na wszystkich i nie chce się nikomu ukazać. A to był przecież tak ważny dzień dla nich, więc w panice zadzwoniła po budawlańców, którzy za pomocą gigantycznego dźwigu, obwiązali słonce wielkimi łańcuchami, żeby je później na siłę wytargać zza horyzontu. Nadszedł wyczekiwany poranek...... c.d.n..
melisa Opublikowano 28 Sierpnia 2005 Zgłoś Opublikowano 28 Sierpnia 2005 Tali Macieju robisz tragiczne błędy!! Pomijam totalny brak przecinków, tam gdzie powinny być, albo taka prosta zasada, że po wyrazie jest przecinek a potem spacja. Z tego co jeszcze mi się rzuciło w oczka to "otworzona szafa" ... OTWARTA!! Co do samego tekstu to popracuja nad dialogami - te Twoje są odrobine drętwe. I opisujesz wszystko strasznie wprost: "ona jest taka, taka i taka" brzydko, oj brzydko.
Tali Maciej Opublikowano 29 Sierpnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Sierpnia 2005 "CZŁOWIEKU ROBISZ TRAGICZNE BŁĘDY"- jakbym słyszał swoją polonistkę, ona też nie nazywała mnie po imieniu, no cóż taki już mój los, z dyslekcją i dysortografią walcze od 10 roku życia, widać nic nie dały ćwiczenia, pozostaje mi spuścić głowę i poprawiać to co "PANIE POLONISTKI" znajdą, ale chyba o to chodzi, choć z drugiej strony jakbym tekst dał wcześniej komuś do sprawdzenia to może wyeliminowane karygodne błędy by skierowały oczy na inne aspekty.... "NIE szata zdobi człowieka" cytował mój katecheta, piękne zdanie choć wiem, że w literaturze się nie sprawdza dzięki za komentarz nisko się kłaniam i pozdrawiam
51fu Opublikowano 29 Sierpnia 2005 Zgłoś Opublikowano 29 Sierpnia 2005 Co ma do rzeczy dysleksja i dysortografia? To nie dyktando, każde słowo można przed publikacją sprawdzić w słowniku. Innymi słowy: brak szacunku dla czytelnika. // 51
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 30 Sierpnia 2005 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2005 budawlańców-budowlańców pewnie by sie jeszcze coś wyłapało ale z braku czasu nie moge dokładniej... walcz z dysleksją, walcz, a wkrótce na pewno będzie o wiele lepiej. co do tekstu, to na tym etapie nie można za wiele powiedzieć, może tyle, iż napisany poprawnie. poczekam cierpliwie jak to rozwiniesz, wiadomo jak jest na woodstocku :)) chyba że może coś po dodze im się przydarzy?
Tali Maciej Opublikowano 30 Sierpnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2005 dziki za komentarze, dajecie mi wiare bym mógł pisać dalej, wolę postokroć słowa krytyki od milczenia dzięki nisko się kłaniam i pozdrawiam
Piotr Rutkowski Opublikowano 30 Sierpnia 2005 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2005 mam wrażenie, że jesteś młodym człowiekiem (jak my wszyscy :))) ) oto moja rada: MIEJ OCZY OTWARTE, słuchaj ludzi, dużo czytaj ( ale tylko te dobre książki :) ) oglądaj filmy( te najlepsze nie z Van Damem :)) ) zaglądaj do teatru od czasu do czasu, i co najważniejsze, nie tłumacz się z tego co napisałeś, wiem, że to trudne, ale jeśli nie rozumieją to ich sprawa...i pisz, pisz, pisz... a jeśli chodzi o tekst to ma on zasadniczą wadę, przy trzecim akapicie nie pamiętam, co było w pierwszym ale nie przejmuj się, rzadko się tu zdarza, bym coś przeczytał od poczatku do konca, czesto po kilku zdaniach nudzi mi sie. c.d.n to sie moze rozwinąć Wszystkiego dobrego.
Vegga Opublikowano 30 Sierpnia 2005 Zgłoś Opublikowano 30 Sierpnia 2005 Ja poczekam może na cd, na tytułowe sex drugs and rock & roll;) Zapowiada się nieźle. Pisz, pisz dużo i walcz z tą dyslekcją, pozdrawiam :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się