Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dla j.renaty w podziękowaniu

Warszawa, jest godz.8.00 a ja zagubiona w podziemnym labiryncie tunelów, próbuję wydostać się stamtąd lecz z marnym skutkiem. Nie wiem czy to zmęczenie dziewięciogodzinną jazdą autobusem daje się tak we znaki, czy z braku orientacji w przestrzeni krążę i krążę bez końca.
Z jakiej by nie było to strony, gdy wychodzę za każdym razem znajduję się w tym samym miejscu. To jakiś absurd! W pewnym momencie czuję się jak bohater jednej z powieści Franza Kafki. Na dworze okropnie; leje jak z cebra, jestem przemoknięta, zmęczona. Nawet do głowy nie przychodzi aby przedzwonić do kogokolwiek, bo co im powiem; że czuję się samotna, zagubiona w wielkim mieście?
Jakimś cudem wychodzę naprzeciw Pałacu Kultury i Nauki, powoli wraca do mnie umęczony rozsądek i zaczynam racjonalnie myśleć.
Na wystawie „Mózg”, siłą woli równoważę wpływ lewej i prawej półkuli na spostrzeganie tego, co się dzieje wokoło. Niczym na równiku układam myśli: między odbiorem poprzez uczucia, intuicję a logicznym myśleniem i spostrzeganiem przestrzennym.
I udaje się! A co ma się nie udać.
Lubię ten trzask w głowie, gdy koncentrując się, tworzę nowe połączenia między neuronami.
Z rozłożoną mapą wjeżdżam na trzydzieste piętro Pałacu, który jest również dla mnie drogowskazem dla nie znających miasta turysty. Jest wciąż najwyższym budynkiem w kraju (234,5 m). Przede mną panorama miasta: Marszałkowska, Aleje Jerozolimskie, Aleje Ujazdowskie, Trakt Królewski. Już wiem gdzie będę podążać, jakie miejsca zwiedzać.

Stolica! Miasto jak miasto... Strumienie ludzi, sznur samochodów. Czuje się pośpiech i niecierpliwość na twarzach wielkomiejskich introwertyków.
Podążając przed siebie widzę, że w Warszawie przestrzeń jest rozciągnięta wzdłuż i wzwyż. Nie tak jak w Koszalinie; ciasne uliczki, niskie poniemieckie kamienice stwarzają poczucie bliskości i wszystko mogę ogarnąć wzrokiem.

Zwiedzanie zaczynam od Muzeum Narodowego.
Lekko - od gabloty do gabloty - prawie na palcach, w zwolnionym tempie poruszam się zauroczona. Grecja to dla mnie: subtelność, zmysłowość, rozkosz! Świat podporządkowany idei: Piękna, Dobra, Prawdy. Oglądam rzeźby eterycznych bogów o pięknych, idealnych kształtach. Jednak nie przemawiają do mnie tak bardzo, jak mocno wyrzeźbione muskuły rąk, atletyczne lecz pokaleczone torsy mężczyzn dłuta Adama Myjka. Artysta tworzy prace pełne dramatyzmu i ekspresji które można oglądać w Zachęcie.

W Grecji przeznaczenie zwane też Ananke decyduje o tym, jak będzie wyglądać życie. Więc nie jest to do końca tylko Arkadia, kraj szczęśliwości. Fatalizm bohaterów jest tłem dla greckiej tragedii, a „Król Edyp” Sofoklesa jest najpiękniejszym tego przykładem.
Jednak chrześcijaństwo złamało ten porządek, twierdząc, że mamy wolną wolę i sami (w jakimś stopniu) możemy kształtować własne życie. Chociaż rzeźba X. Dunikowskiego „Fatum” która jest ozdobą parku w Królikarni, przypomina, że nachylona nad człowiekiem Ananke kładzie się cieniem na całe nasze życie.
W sali poświęconej kulturze Egiptu wyczytuję zaklęcia, magiczne rytuały, modlitwy kapłanów, które pomogą wejść umarłym do krainy Ozyrysa. Jedno wiem na pewno, nie cała umrę. Moja dusza przez Egipcjan zwana KA pozostanie pod warunkiem, że na szali dobra – zła, przeważać będą dobre uczynki. A więc pojęcie grzechu nie stworzyli hebrajczycy.

Idę piętro wyżej zobaczyć wystawę Władysława Hasiora. Toż to mój ziomek, jego „Płonące Ptaki” są znakiem rozpoznawczym Koszalina!
Oglądając sztandary wykonane techniką paczwork (łączenie materiałów o różnorodnej fakturze ) przemykają mi w pamięci; wiejskie jarmarki, zapusty, procesje w Boże Ciało. Są to dla mnie miłe, ciepłe wspomnienia przesiąknięte tajemnicą związaną z sakralną przestrzenią w którą wchodziłam będąc dzieckiem.
Zamiast twarzy Madonny z dzieciątkiem powklejane są zdjęcia Ewy Demarczyk, laleczki z powbijanymi igłami i pourywanymi rączkami- jestem zaszokowana.
Sądzę, że dla przeciętnego turysty cenna będzie tego typu informacja: ”Hasior denerwował, drażnił dlatego, że jego sztuka nie do końca była abstrakcyjna, a właściwie składała się z zupełnie znajomych, codziennych przedmiotów, którym artysta nadawał nowe formy i sensy. - "Wywodzę się od Janka Muzykanta" pisał. (biuletyn)

Zmęczona nadmiarem wrażeń, resztkami sił wlokę się do Ogrodu Saskiego, zaprojektowany po to, aby koić zmęczone oczy i odpocząć. Szum fontanny, Gracje zapatrzone w siebie, a może w dal, stwarzają wokoło miły nastrój.
Lecz podążając za wzrokiem J. Piłsudskiego, ustawnego na cokole na przeciw Ogrodu Saskiego, widać w oddali Grób Nieznanego Żołnierza, który przypomina dumne karty historii. W tym miejscu niemożliwe jest zapomnieć o bohaterstwie żołnierzy, choć współcześnie słowo „patriotyzm” jest z lekka wyświechtanym pojęciem, lecz nie w każdym miejscu. Trzeciego sierpnia, Rocznica Powstania Warszawskiego obchodzona jest w stolicy minutą ciszy.
W Pałacu Ujazdowskim można oglądać zdjęcia przypominające o tragicznych losach stolicy. Obrazy pożogi zatrzymane w kadrze aparatu fotograficznego; rozdarte, spękane domy zioną pustymi oczodołami. Pogruchotane ściany, szkielety domów odarte ze skóry. Nikt nie krzyczy, nie słychać: dział artylerii, syczących ogniem kulomiotów. Zdjęcia wypełnione są ciszą. To już koniec, dym opadł...
Tylko w pobliżu pamiątek brakuje mi „dopowiedzenia” choćby w formie relacji naocznych świadków, jak to uczynił w swoich wierszach Krzysztof Kamil Baczyński:

„Miasto jak obryw trumny.
Rozrąbane żelazem, utulone snami
nie nasycone płaczem, nie spełnione chwałą.
Gruzy jak kości rozrąbane dymią.
Nie umiem matko nazwać, nazbyt boli
nazbyt śmierć uderza zewsząd.”

Czy też E.M.Remarqe jako niemiecki żołnierz pisał:

„Mieliśmy osiemnaście lat i rozpoczęliśmy miłowanie świata i istnienia – musieliśmy strzelać do niego. Jesteśmy (w tym) zjadliwi i brutalni i smutni i powierzchowni – myślę, że jesteśmy zgubieni ”(fragm. książki „Na zachodzie bez zmian”).

Dziś zabytki architektury stoją w pełnym blasku. Stare Miasto, tablice pamiątkowe, groby powstańców przypominają, że pamięć w stolicy nie jest martwa.

Idę do następnej sali Pałacu Ujazdowskiego.
Wchodzę w przestrzeń współczesnego absurdu, która zewsząd uderza swą gwałtownością, dźwiękiem, obrazem. Burzy mój spokój, wydobywają z podświadomości ukryte lęki, niepewność.

Ps. Czy wkleić ciąg dalszy?

Opublikowano

"Zagubiona w labiryncie tunelów bez końca, próbuję wydostać się stamtąd, bez skutku...
Nawet do głowy minie przychodzi aby przedzwonić do kogokolwiek bo co im powiem, że czuję się samotna, zagubiona w wielkim mieście?" ten obrazek to alegoria warszawskiego życia, życia w wielkim mieście, funkcjonowania w ogromie jako mały trybik; jednakże, UWAGA...
Kolejna odsłona: kobieta na szczycie
tak, stąd perspektywa jakże inna, tu wiemy, że możemy wiele, możemy ocenić...sytuację
czyżby/?/
czy kobieta zdoła się z tym sama zmierzyć?
do tego niezbędny jest odpowiedni nastrój, a także wrażliwość
sztuka
historia
a w koncu bliskość natury
"Warszawa da się lubić" -to nie tylko krótka relacja z pobytu w wielkim mieście
to przeżywanie świata przez współczesną kobietę, przez współczesnego człowieka; to droga przez zawiłe tunele do natury, i,
gdzieś w tym całym pędzie pamięć o naszych korzeniach
-to ewolucja, nie tylko literacka...
//z gorącymi buziakami// no pewnie, że pisać ciąg dalszy /ciekawość nie da mi zasnąć, a może to te dwa kieliszki wina/?////

Opublikowano

... a ja żyję, żyję w tym mieście ... :)) to co opisujesz z punktu widzenia kogoś, kto zatrzymał się tu na chwilę dla mnie jest codziennością...nie wspominasz nic o moim ulubionym miejscu, gdzie za plecami zostawiam całą tą wielkomiejską industrię, tam gdzie Chopin, liśćmi szelestem fantazjuje, gdzie pawie, i spokój niebiański zastaję na kilka chwil.

Mimo wszystko wielkie dzieki.

P.R

Opublikowano

j.renata - buźki A CO! to dla ciebie w podziękowaniu, dzieki tobie mogłam to zobaczyć, odczuć.
tak... bez wewnętrznej pewności siebie, po co to robimy, jaki to ma sens nasze zycie rzeczywiscie może wygladać jak kręcenie sie wkółko i wkółko.

Piotr
wyprzedziłeś moja narrację! tak będzie i park z Chopinem w tle, urokliwy Park Łazienkowski i coś o matamorfozie stolicy...
dzięki za koment i do poczytania.
pozdrawiam

Opublikowano

"Zagubiona w labiryncie tunelów bez końca, próbuję wydostać się stamtąd, bez skutku" - to najgorsze zdanie w tym sprawozdaniu, czy raczej zauroczeniu.

Dawno nie byłam w stolicy - chociaż mogłam. Było kilkanaście okazji, ale mam jakiś do niej żal, czy nawet od niej odrzut. Chyba przez polityków, premierów i cały ten rządowy bałagan, nie wiem! Jednak nie ciągnie mnie w tamtą stronę NIC! A szkoda! To przecież nie dość, że stolica mojej ojczyzny, to historyczne i piękne miasto. Jednak "warszafka" to ironia i złośliwość. Tak czuję.

Dzięki za spacer - coś jednak drgnęło w sercu. Pisz cd., a pewnie dam się skusić i ja na wizytę, chociaż zaproszona się jeszcze nie czuję.

Opublikowano

Shibbi
cieszę się że w jakims stopniu zachęciłam cię abyś jednak polubiła stolicę!
Zbyszek
zastrzeliłeś mnie swym komentarzem! ja przewodnikiem hm... wirtualnym tak, czemu nie!
dzięki i pozdrawiam Was

Opublikowano

Zaczynasz po dziennikarsku. Wolno Ci, ale powinno to wyglądać tak:
"Warszawa, godzina 8:00, a ja, zagubiona w podziemnym labiryncie tunelów",
lubtak:
"Warszawa. Jest godzina 8:00, a ja, zagubiona w podziemnym labiryncie tunelów"
Nie wiem czy to zmęczenie -Nie wiem, czy to zmęczenie
Z jakiej by nie było to strony- paskudny rusycyzm
Powieść Kafki powinnaś wymienić z tytułu, a nie poprzestać na ogólnikach, bo z tego nie wynika, że czujesz się jak jej bohater dlatego, że plącześz się nieustannie w tym labiryncie, czy dlatego, że leje, jak z cebra
wychodzę naprzeciw Pałacu Kultury - szliście naprzeciw siebie?
na spostrzeganie - postrzeganie (dostrzeganie)
I udaje się! A co ma się nie udać.- Na końcu znak zapytania (ostatecznie wielokropek)
który jest również dla mnie drogowskazem dla nie znających miasta turysty.-zagmatwane i niejasne
patchwork
nadawał nowe formy i sensy.- te sensy mi nie pasują- albo sens, albo znaczenia
do Ogrodu Saskiego, zaprojektowany po to, aby koić zmęczone oczy i odpocząć- zaprojektowanego, aby koić zmęczone oczy i dać odpocząć (lub coś w tym stylu)
Lecz podążając za wzrokiem J. Piłsudskiego- to jednak nie jest Piłsudski, lecz jego posąg
Rocznica Powstania Warszawskiego obchodzona jest w stolicy minutą ciszy. -czczona
zioną pustymi oczodołami- to jest przenośnia, dodałbym więc "okien"
Czy też E.M.Remarqe jako niemiecki żołnierz pisał: początek tego zdania sugeruje, że jest dalsza część zdania złożonego, a tak nie jest- do poprawki

To ty w ciągu jednego dnia tyle zobaczyłaś i masz ciąg dalszy? Tytan turystyki jesteś.
Oczywiście, że powinnaś wkleić.

Opublikowano

przewodnik pisany przez poetkę ;
impresje warszawskie;
napisane ciekawie i ponętnie;
i to zdanie: "mieliśmy osiemnaście lat......"
i ostatnie dwie strony tej powieści,
znam od mlodości ,na pamięć;
pozdrawiam - jacek.

Opublikowano

Leszek połączenie Twojego warsztatu i mojej pasji pisania...hmmm...niezły tandem!
ale i tak jest ciekawa zabawa!

jacek
swoim komentarzem wprowadziłeś klimat...własnie taki w jakim pisałam - zauroczenie!

pozdrawiam i dziekuję

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...