Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dusza jest dziewicą
ubraną w mgłę
krąży po cichych kościołach
ociosanych z ciemności
zbyt młoda
niepowabne ruchy
w ręce zegar z wahadłem
w drugiej lilia
krąży po skrawkach chmur
szukając ciała
by osiąść
melodyjnie zgrabna
płomiennie czysta
boso stąpa
po gubionych płatkach lilii
szukając ciała
by osiąść


dusza dziewicą nie jest
znalazła ciało
grzeszne
gorączkowe ruchy
ubrana w czarny len
chaotycznie biega
w piwnicach ludzkiego umysłu
w ręce zegar z kukułką
w drugiej dębowy konar
błąka się w szaleńczym krzyku
szukając wyjścia
kamiennej ucieczki
rozchwiana
wypiętrzony strach
krwawiące stopy kolana
upada
poszarzały twardy beton
szukając wyjścia
kamiennej ucieczki

Opublikowano

poszatkowane, pocięte
kiepska wersyfikacja bez uzasadnienia
poza tym:
zbyt patetyczne
zbyt miejscami banał przkraczające

ogólnie rzecz biorąc
nie widać tutaj wysiłku tworzenia
raczej tylko odtwarzania znanej symboliki

pozdrawiam

Opublikowano

banały, powtarzalne niejednokrotnie:
ubrana w mgłę
ciche kościoły
lilia - jako symbol niewinności
stąpanie po płatkach
kolor czarny - jako symbol zła, nieszczęścia
gorączkowe ruchy
chaotyczne bieganie
piwnice ludzkiego umysłu
szaleńczy krzyk
krwawiące stopy/kolana
***
jeśli zauważę coś jeszcze, dopiszę

poza tym, nie rozumiem wyrażenia "kamienna ucieczka"
odnoszę nieodparte wrażenie, że jest to "chwyt" tylko
w dodatku kompletnie bełkotliwy
***

ponieważ widać zacięcie w tym wszystkim
namiawiam do pracy!
i do czytania, czytania, czytania

pozdrawiam

Opublikowano

'chwyt' Kocico, który nazywa się 'ja coś napiszę, a wy sobie doróbcie ideologię'.
mnie to kompletnie nie rusza, ale z dwojga złego...
no, więc już nie jest tak makabrycznie jak ostatnio, coś drgnęło. tli się coś, co pozwala wierzyć, iż kiedyś napiszesz przyzwoity wiersz. pierwsza rada: poproś znajomych by na urodziny kupili ci coś 'świeżego'. nie wiem...Czerskiego np. to dość prosta poezja, a wiele ukazuje...naprawdę wiele i w 'pisaninie' pomoże jak otworzysz oczy


ps. jeżeli tobie dobrze to nie znaczy, że innym dobrze

Opublikowano

Dziękuję EK., choć ktoś dotrzegł to, że przedstawiłam mój punkt widzenia, przeciez nie kaze innym tak mysleć i w to wierzyc, choc pozostalym tez szczerze dziekuje za komentarze, ktore z pewnoscią przydadzą się w dlaszej twórczości!!! :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...