Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kochanie
nic mi się nie stało
jedynie przestałem istnieć

sobą
nie byłem
ani przeciw ani za
ani gdy stałem obok

militarnie
palcami palnąłem
sobie w łeb

w zamyśle
srebrna kulka
rozpłynęła się w rtęć

po skrzydłach pozostały
nuklearne niewypały
i grzech i grzech i grzech

humanitarnie
dałem w mordę
zgorzkniałej nadziei

kochanie
może tak naprawdę
nigdy nie istniałem

Opublikowano

tak poruszyles kwestie ktora trudno nie poruszyc w poezji.
jak na pierwszy rzut oka to calkiem ciekawie, ale jak czytam drugi raz to draznia mnie niektore zdania i slowa ("militarnie/palnąłem sobie/palcem w łeb" ; "nuklearne niewypały" ; "humanitarnie/dałem w mordę/zgorzkniałej nadziei"). rozumiem, ze starasz sie wprowadzac innowacje, ale pasuje je jeszcze jakos oswoic z czytelnikiem, bo czasem wydaje mi sie, ze kompletnie nie pasuja do wiersza, sa tylko czczym dodatkiem.

pozdrawiam

Opublikowano

i ten zabłąkany przypadkowy (?) rym
ech, jedno tylko mi się podoba:
te śwpiewne i grzech i grzech i grzech
-> nad resztą można popracować i popracować i popracować

nic na siłę --> to najlepsze rada

pozdrawiam

Opublikowano

Wiersz pewnie jest dobry, bo raczej przypadł do gustu komentującym. Mi najbardziej podoba się pierwsza i ostatnia strofa (może banalne, proste, ale mi się podobają;). Wg mnie nad "środkiem" utworu można by popracować, nie wiem co Ci napisać, że to akurat by mi się podobało, bo jeśli bym wiedziała to sama bym napisała. :)

Pozdrawiam z nutą wakacyjnej radości :D/Kasia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...