Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jakiś rok temu pierwszy raz zetknąłem się z portalem Nieszuflada... ( niech moderator się nie boi, nie będę reklamował konkurencji ;)
Moje wiersze zostały zjechane z góry na dół. Podejrzewam, że należało im się, bo wtedy pisałem dużo słabiej niż teraz. Jednak po dwutygodniowym pobycie odszedłem z innego powodu. Komentarze typu: 'odłóż pióro, nic z ciebie nie będzie' irytowały mnie i uznałem, że to nie ma sensu.
Po Łódzkiej Nocy Poetów, kiedy to Pani Prowadząca raczyła stwierdzić, że Nieszuflada jest najlepszym portalem poetyckim, a wiele osób ze zrozumieniem pokiwało głowami, doszedłem do wniosku, że widocznie (niepotrzebnie) się uprzedziłem. Jakiś tydzień temu wróciłem na Nieszuflade. Wnioski i refleksje? Nic się nie zmieniło.
Dalej osoby (przynajmniej te które mnie) komentują są niekonkretne, posługują się sloganami, w dodatku roszczą sobie prawo do szafowania czyjąś karierą literacką, a co mnie również niezwykle rozbawaliło, wiedzą co by się spodobało (a co nie), zmarłym, wielkim poetom, np. Baczyńskiemu.
Żeby być konkretnym przytoczę kilka komentarzy:

*Jaka ładna metafora w tytule. A jaki wiersz banalny.
Kuba .Ancymon

*Jak wyżej. JW
Janusz Witt

*coz Krzysztof bylby na pewno zadowolony ...
darren white

*oj,niech płoną durne wiersze;-(
Justyna Radczyńska (Jola Grosz)

*Oj, nie. Szatyńskie werseciki, pulpa.
Jacek Dehnel

itd.,itp.
Przepraszam za ten przydługi (narcystyczny) wstęp do tematu dyskusji...
Pytam szalenie ciekaw: Co ludzie widzą w Nieszufladzie?!
Moim zdaniem:komentarze są tam najczęściej na poziomie przedszkola:
Mi się to nie podoba, to jest be!
Zero argumentacji, zero konkretyzacji, co jest złe/dobre.
No,ale prawdopodobnie jestem w błędzie, a Nieszuflada to najlepszy portal. Proszę mnie tylko nawrócić i wytłumaczyć, dlaczego tak jest :)

Pozdrawiam serdecznie
Coolt

  • Odpowiedzi 54
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

cha, słuchaj Coolt- jestem na nieszufladzie pod 3 nickami; pod pierwszym nie komentuję wcale, więc sama dostaję jeden komentarz, zwykle coś w stylu "byłem, czytałem", pod drugim krytykuję wszystkich po kolei, więc piszą 'mi się nie podoba, a jak w ogóle ktoś kto jeździ po wszystkich może takie wiersze pisać', natomiast pod trzecim wszystkim słodzę szukając tych dobrych momentów w wierszu (lub je stwarzając jak trzeba) i tu dostaję komentarze "ładne nastrojowe' itd. tak jest wszędzie. na Nieszufladzie komentarze rzeczywiście są zwykle negatywne, a kilka osób (zobacz fotki ze zlotów) rozdaje karty i wiążą sie TWA;). czy jest tam najwyższy poziom? trudno powiedzieć, sądzę że wyższy jest tutaj, w dziale Z, bo tam (na nieszufladzie) obok wierszy bardzo dobrych zdarzają się również straszne gnioty, zresztą większość ludzi jest zalogowanych na wielu portalach, więc wiersze się powtarzają, ergo poziom jest bardzo zbliżony, co innego że taki zjechany na nieszufladzie debiutant emigruje do poezja.org. i tu zagnieżdża się na dłużej, gdyż wiele osób pociesza go po komentarzach samego zła...

Opublikowano

Zauważyłem ostatnio migrację sporej ilości ludu z wirtualnej galerii do poezji.orgii. Ciekaw jestem jakie jest ich zdanie na temat tejże ostatniej, bo chociażby charakter czytania i komentowania znacznie się różni?
Ja cenię sobie poezję.org i uważam że jest tu sporo ludzi, którzy zachowują się bardzo na poziomie, udzielają konkretnych, życzliwych, obiektywnych i wartościowych merytorycznie komentarzy. Zdarzają się takie popisy jak wczoraj pod wierszem "W otchłani mroku", co zatrąca kanarem w autobusie rzucającym się na starszą panią, ale omijającym młodego osiłka, zdarzają się komentarze w stylu "zaczarowałaś/eś mnie" (i koniec), ale jest też sporo dobrego w myśl hasła w dziale P - "jeśli zaczynasz przygodę z poezją".
Do nieszuflady zajrzałem raz, przeżegnałem się lewą nogą, zaśmiałem z cicha z artystowskiej atmosfery, skląłem w duchu, jako znany tchórz, na czym ziemia stoi niektóre tamtejsze gwiazdy, których okrutnie nie lubię, i przestałem szukać innych portali.

Opublikowano

Gniotów nie brakuje i tutaj w Z ;)
Ale nie chciałem porównywać (tych dwóch) portali, tylko dowiedzieć się czemu wiele osób uznaje Nieszuflada za najlepszą?
Taką próbę argumentacji podjęła elka-one, moja znajoma pisząc, tu cytat:
'Cóż, z przyczyn, których nie znam, udalo jej [Nieszufladzie] się przebić do świadomości publicznej. Potrafiła ściągnąc do siebie dużo dobrych poetów jako krytyków, którzy systematycznie oceniają wiersze. Bierze udział w organizacji konkursów i sama je organizuje. Mówi się o niej i pisze. Więc łatwiej z niej się przebić, jak sądzę. Pisze tam trochę dobrych poetów'.

Prawdę mówiąc mało mnie to przekonuje ;)
Jako osobowość egocentryczna, głównie zwróciłem uwagę nie na to kto tam publikuje (choć to też jest ważne), ale na jakoś komentarzy (pod swoimi wierszami :). I już nie jest istotne to, że są nieprzychylne... lubię jak ktoś mnie porządnie (a więc konkretnie!) zjedzie :)
Chodzi o ich jakość, która jest mierna (piszę o tych z którymi się zetknąłem).

Jeśli ktoś mógłby udzielić satysfakcjonującej odpowiedzi na moje główne pytanie, stawiam piwo we Wrocławiu :)

Pozdrawiam serdecznie
Coolt

Opublikowano

1. Portal to ludzie, którzy na nim zamieszczają. Nieszuflada ma Pasewicza, Dehnela, Każmierskiego, Borosa, Podgórnik, Pado, Bielickiego, Pluszkę, Kuśmirka i wielu innych. Każdy, kto sie interesuje współczesną poezją polską młodego pokolenia powinien znać te nazwiska.
2. Nieszuflada jest jedynym portalem, na którym można uzyskać pod wierszem opinię kogoś, kto cokolwiek osiągnął na polu poezji czy literatury. Do komentowania zaprosili m.in. Różyckiego, Maliszewskiego, Wajs, Świetlickiego, Foksa i wielu innych.
3. Poziom wierszy i komentarzy jest różny, jak wszędzie. Ale po dłuższym pobycie człowiek zaczyna się orientować czyj komentarz jest istotny, a czyj to tylko wygłup czy lizusostwo. Czytając komentarze pod tekstami np. Pasewicza można łatwo zauważyć, że nie ma TWA - jest za to bardzo surowa ocena. To nie jest miejsce, gdzie się głaszcza po główkach. Szafowanie czyjaś karierą literacką?... Można opinii posłuchać, albo nie. Często jednak opinie tego typu są zasłużone. Świat może sobie poradzić bez przecietnych poetów. A jeśli naprawdę chcesz się czegoś nauczyć - przetrwasz to, wyciągniesz wnioski i będziesz lepszy.

Oczywiście - Nieszuflada ma mnóstwo wad. Jak wszystkie portale. Prosiliście o zalety.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

dokładnie, Nieszuflade odwiedzają, a właściwie odwiedzali ci 'ważni' (Maliszewski i Wencel komentowali dawniej często, teraz niektórzy robią to na innych portalach za pieniądze, śmieszne zresztą bo cały 'abonament' wynosi ok. 10 zł. za 3 miesiące- jak się nie mylę), natomiast teraz króluje tam Pan Dehnel. czy to zawyża poziom? nie sądzę. o nieszufladzie jest głośno, bo w ciągu ostatnich lat wyrosło tam kilku niezłych poetów (sądze, że to raczej zasługa wygrywanych przez nich konkursów, ale co tam moje zdanie...). tak naprawdę żaden portal nie pozwala wkraśc się do szczelnie zabezpieczonego poetyckiego światka, trzeba publikować wiersze w czasopismach, a potem przy odrobinie szczęścia wydać tomik w jakimś niszowym wydawnictwie, którego i tak nikt nie kupi, ale co tam...no chyba że w wielkim stylu zadebiutować we Frondzie, zostać poetą religijnym, zacząć pisać eseje i felietony (broń boże nie wytykać księżom blędów). potem najlepiej dostać NIKE, lub chociaż nominacje. tu pojawić się powinien Tygodnik Powszechny gdzie należy robić z siebie proroka, potem dobrze wydać książkę w której ganimy polski Kościół (sic!) i tym samym zapisać się ludziom w pamięci jako buntownik, który zszedł na złą drogę. następnie należy zostać alkoholikeim, wyleczyć się i znów pisać wiersze o bogu, który jest dobry i w całej swojej łaskawości pozwala nam żyć ciesząc się z każdego dnia. gdy już wszystko to zostanie spełnione, można z czystym sercem nazwać się poetą, który wszystko osiągnął dzięki portalowi internetowemu.

Opublikowano

Mimo wszystko ciągle uważam pozainternetowe sposoby dokształcania się jako wierszopis za lepsze od tych internetowych. Forum - jakiekolwiek - ma oczywiście tony zalet, ma wiele wad, jest także sposobem najszybszej komunikacji i największej prawdopodobnie dostępności. Co z tego wynika jest dość oczywiste. To moja skromna filozofia i dlatego też ograniczam swoje bytowanie do jednego podwórka. Słuszność oddaję Joannie.

Opublikowano

Nie tylko Dehnel. Problem w tym, że na Nieszufli panuje dziwny zwyczaj zmieniania nicków lub posługiwania się kilkoma jednocześnie. Z tego co wiem Pasewicz ma kilka nicków. Mało kto wie, że np. niejaka Lusia Gręplarka to znany poeta i eseista Andrzej Tchórzewski (mam nadzieję, że mi wybaczy tę zdradę) ;) Wielu znanych funkcjonuje w taki sposób.
Jasne, że nie można zostać internetowym poetą. Poezja w dalszym ciągu wymaga papieru, i mam nadzieję, że tak zostanie. Tyle, że ci, co publikują najczęściej siedzą na Nieszufli - procentowo jest ich tam chyba więcej niż na innych portalach.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

a tak na temat(poniekąd) to nieszuflady nie znam, choć z tego co tu czytam to to znany portal, ale szukałam tylko innych forum prozatorskich. Wchodziłam na wiele forum, ale przede wszystkim przeszkadza mi w nich szata graficzna,kolorystyka, nie da się wysiedzieć chwili na niektórych stronach. Merytorycznie, jest podobnie jak tutaj...ale tylko tą kolorystykę i estetykę jestem w stanie wytrzymać:P
ps.właśnie zajrzałam na nieszufladę. Tam też jest obrzydliwie!(mówię o estetyce)
pozdrawiam

Opublikowano

Po co szukać? Wystarczy zobaczyć co wyprawiają "poeci" na tej stronie.
Tak bardzo są przykuci do własnej twórczości, że nadliryka nie pozwala im na konstruktywność...Stać ich tylko na pseudonimy i pod netowymi ksywkami chowają swoją prawdziwą poetykę, a w epiku nie widziałem jeszcze nic, czym "poeci" mogliby się pochwalić.

W porównaniu z Prozą P,Z, Poezja to kraina zarozumialców, dawno nie widziałem czegoś podobnego. To chyba nazywa się właśnie grafomanią do kwadratu.

Opublikowano

co z tego że ktos jest "znanym" bądź "uznanym" poetą? jeśli komentuje w sposób : to jest złe i koniec, nie pomoże nikomu...wiele komentarzy na nieszufladzie tylko zniechęca do pisania, wiele z nich jest nieuzasadnionych, wręcz gburowatych. To że ktos wydal tomik albo dwa nie oznacza że ma prawo oceniać kogoś zdolności "poetyckie" po przeczytaniu jednego wiersza. Takie gwiazdy szybko gasną- jak powiadała moja nauczycielka fizyki. Niektorzy noszą głowę zbyt wysoko, taka jest prawda...

sama nie zadomowiłam się na nieszufladzie, bo nie potrafię wyciągnąć nic dla siebie z komentarzy które pojawiały się pod moimi tworami. Paradoksalnie, szukałam miejsca gdzie ktoś mnie skrytykuje, gdyż czułam że stoję w miejscu, owszem, krytyka była, ale nic z niej nie wynikało...

sama też nie rozumiem na czym polega fenomen Nieszuflady...
niektórzy zachwalają, ale dużo osób mówi też o tym, że panuje tam pewna MANIERA i trzeba się mocno bronić, żeby w nią nie popaść:)

pozdr. agnes

PS. Coolcie, ja też udałam się na nieszufladę po Nocy Poetów...te same odczucia :)

Opublikowano

Nie mogę się zgodzić z Tobą ,Piotrze! Swoją drogą jeśli Ci się tu nie podoba, to co tu jeszcze robisz? Jest tu wiele osób ,które potrafią pisać i potrafią konstruktywnie krytykować (ja do nich nie należę) Niestety jak powiewa banałem i tandetą ,to nawet niewykwalifikowany "krytyk" to wyczuwa. Ale chciałam zauważyć ,że forum jest dla tych ,którzy piszą ale nie są "pisarzami" czy "poetami".
ps. Rozumiem, że się zraziłeś komentarzami pod swoim wierszem,ale może zbyt poważnie do tego podszedłeś?

Opublikowano

Bycie "uznanym" nikogo nie czyni dobrym poetą, bo zależy przez kogo jest się uznanym i za co ;) Zresztą nie sądzę, że w internecie ma to jakiekolwiek znaczenie (tymbardziej, że ci "uznani" potrafią takie gnioty zamieszczać, że głowa boli a puszą się niemiosiernie). A co do wydawania tomików, to to jeszcze nikogo nie czyni uznanym, bądź nawet poważnym poetą - każdy głupi może to zrobić, za niewielką kasę.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Źle mnie zrozumiałaś.
Nie chodzi tu o mnie. Ani trochę nie czuję się poetą. Do poezji zaglądam tylko po to by wkleić krótkie "coś" , co nie pasuje do prozy..i kiedy zaglądam widzę komentarze na Poezji typu "śmietnik", "do bani", "przestań pisać". Po co to komu?
Właśnie na Prozie można z komentarza coś wynieść, poprawić, ustosunkować się, natomiast tam to marnotrawstwo cennego czasu...

p.s I wcale się nie zraziłem...i nie podchodzę poważnie do niczego co tu się dzieje, kiedyś napisałem, że ta strona nie jest żadną formą weryfikacji, tu można sprawdzić tylko i wyłącznie reakcję czytelników...
Weryfikacją są honoraria, kontrakty, tantiemy, Księgarnie, nazwisko w napischkońcowych przed reżyserią.
To tyle...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Źle mnie zrozumiałaś.
Nie chodzi tu o mnie. Ani trochę nie czuję się poetą. Do poezji zaglądam tylko po to by wkleić krótkie "coś" , co nie pasuje do prozy..i kiedy zaglądam widzę komentarze na Poezji typu "śmietnik", "do bani", "przestań pisać". Po co to komu?
Właśnie na Prozie można z komentarza coś wynieść, poprawić, ustosunkować się, natomiast tam to marnotrawstwo cennego czasu...

p.s I wcale się nie zraziłem...i nie podchodzę poważnie do niczego co tu się dzieje, kiedyś napisałem, że ta strona nie jest żadną formą weryfikacji, tu można sprawdzić tylko i wyłącznie reakcję czytelników...
Weryfikacją są honoraria, kontrakty, tantiemy, Księgarnie, nazwisko w napischkońcowych przed reżyserią.
To tyle...

Bzdury gadasz Piotrze. Gdzie nieby są te komentarze w stylu "przestań pisać"? Jeżeli nawet to zdarza się to rzadko, przy naprawdę koszmarnych wierszach a i tak zawsze dopisze się ktoś, kto uwargumentuje. Jak coś jest "do bani" to takie jest, po co komu to słodzić? Nie sądze, żeby ktoś tutaj zalecał komukolwiek odłożenie pióra, czy mówił o wierszu śmietnik (w najgorszym wypadku padło "gówno").


Co do honorariów, kontraktów, tantiemów etc, to jeżeli założymy, że masz rację, to niestety ktoś taki jak Różewicz powinien być uznawany za kiepskiego poetę, za to Szymborska... :P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Agnes, a dlaczego ktoś ma Ci pomagać?... Jakieś obowiązki?...
Dlaczego ktoś ma Cię zachęcać do pisania? Po co? Poetów i tak jest za dużo. Jeśli jesteś naprawdę dobra - będziesz pisać. Jeśli nie - lepiej, że się zniechęcisz.
Poeci, o których mówiłam nie wydają tomików sobie - im wydają tomiki. WEidzisz różnicę? Masz paręset złotych i wydajesz sobie swój tomik. Im wydają tomiki ludzie, któzy wykłądają na to pieniądze, którzy sie znają. Robią to fundacje literackie (np. nagroda Bieriezina), stowarzyszenia (Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki) i inne instytucje kulturalne. Niektórzy są uznani nie tylko w Polsce, ale i za granicą (np. Pasewicz). Można lubić ich poezję lub nie, ale trzeba przyznać, ze piszą dobrze. To co piszesz to przejaw ignorancji. Oni nie noszą głowy zbyt wysoko. Przynajmniej większość z nich. I na pewno nie są gwiazdami jednego sezonu.
Maniera?... Znajdź cechy wspólne takich uznanych poetów nieszufladzkich jak mia i, powiedzmy, rzut rzodkwią czy Dona Kamella. Jedyną cechą wspólną jest jakość tekstów. Wysoka.
Prawdę powiedziawszy to dział Z w tym portalu to przedszkole w porównaniu z nieszufladą. Większość osób tu piszacych pisze słabo lub przeciętnie. To za mało.
Nieszuflada nie rości sobie praw do kształcenia poetów. Ciesz się, żę ktoś wyraził swoje zdanie. Niestety, mnóstwo tekstów jest tak potwornie beznadziejnych i powiela ciągle te same błędy, że chcąc konstruktywnie je ocenić należałoby napisać pod każdym z nich elaborat. Najczęściej pod każdym z nich - ten sam. Ile można?...
Uwazam, że powinno się pisać konstruktywne komentarze. Sama piszę tylko takie. Napisanie takiego komentarza wymaga mnóstwo czasu i pewnego wysiłku, dlatego rzadko komentuję. Jednak nie uzurpuję sobie prawa do czasu i wysiłku każdego, kto przeczyta mój wiersz. Za to uważam, że jeśli ktoś mi pisze, że tekst jest zły - należy samemu poszukać przyczyn. Jeśli nie potrafi sie ich znaleźć - zawsze można zapytać. Oczywiście, nikt nie ma obowiązku niczego tłumaczyć.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Jasiek, nie odpowiem ci na pytanie kto jestlepszym poetą Szymborska czy Różewicz bo z poezją mam niewiele wspólnego. Prawie nic.

To była tylko moja obserwacja jeśli chodzi o komentarze zamieszczane tam.

Możemy podyskutować na temat prozy, scenopisarstwa, dramatu...ale to przy innej forum-okazji.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Za moimi plecami pojawił się enkawudzista. Był w doskonałym humorze. I nie wiedziałem tylko czy to z powodu tego, że wiedział o tym, że Żerebcow wywołuje  tak wielkie uczucie strachu, czy może z powodu  rozkazów jakie mu przekazano.   Wychodź Żerebcow. Koniec wycieczki. Kota zostaw nie będzie Ci potrzebny,  mały, czarny pluszak. Teraz będziesz co najwyżej tulił się z zimna do ciał kolegów w baraku.   Żerebcow już miał zamiar prostować kolana, gdy enkawudzista poklepał mnie  zuchwale po ramieniu.   Rozkazy się zmieniły lejtnancie. Góra nie chcę już więcej o nim słyszeć  ani przerzucać go z miejsca w miejsce. Dość już jego wątpliwej legendy. Podobno nie można go zabić. Podobno odradza się zawsze po egzekucji. Drugi pieprzony Rasputin. Ale nie ma takiego Diabła,  którego nie potrafiłby zgładzić  ludowy komisariat obrony. Prawdziwy człowiek radziecki  i piekło może zamrozić jeśli tylko chcę. Plan jest taki. Wy lejtnancie jedziecie z nim do lasu. Kierowca zna miejsce. Moi ludzie już wszystko tam przygotowali. Wysiadacie wieczorem. On klęka, wy strzelacie.  Moi dobijają bagnetami. Nawet go nie grzebcie. Wilki i niedźwiedzie  posilą się krwawą padliną. Wracacie w nocy. Spisujemy raport. Wychylamy kilka szklanek  za dobrze wykonaną robotę. W tajemnicy Wam powiem lejtnancie, że za zabicie tego wrzoda  na radzieckim organizmie, dostaniecie order czerwonego sztandaru, sam towarzysz Beria za tym optował. A nie powiecie mi chyba, że nie chcielibyście dostać  przepustki do stolicy. Tu tylko jaja można sobie odmrozić. A tam będziecie towarzysz i gieroj. Bohater naszych czasów. Ta akcja nie może czekać. Jeździe już teraz. Dopilnuję obozu przez te kilka godzin.   Uścisnął mi rękę i prawie siłą  wepchnął na pakę ciężarówki. Chciałem więcej wyjaśnień, omówić plan działania. Zamierzałem się sprzeciwić. Ale co mógł prosty czerwonoarmista  wobec potęgi komisariatu obrony. Wobec całej potężnej maszyny śmierci.    Kierowca rzucił okiem za siebie  i zauważył że usadowiłem się niemrawo prawie dokładnie naprzeciw literata.   Jeśli coś będzie nie tak lejtnancie, krzyczcie a najlepiej  bijcie dłonią w ścianę szoferki. Ja mam tu pistolet. Spojrzałem z niedowierzaniem  na enkawudzistę    Jak mam eskortować więźnia bez broni? Chcę wrócić po pistolet i proszę o eskortę w postaci dwóch dodatkowych ludzi. Moich zaufanych ludzi.   Enkawudzista machnął tylko ręką.   Eskorta do Żerebcowa?! On nigdzie nie ucieknie. Zresztą dokąd? Do najbliższej większej osady przeszło osiemdziesiąt kilometrów. Do miasta trzysta. A na termometrze dziś  prawie minus trzydzieści pięć stopni. Zresztą on nawet nie jest związany. Nie musi. Nie wie na jakim świecie jest. Nie odzywa się słowem od tygodni. Zresztą zobaczcie sami.   I faktycznie Żerebcow stwarzał pozór osoby obłąkanej i zupełnie nieobecnej w rzeczywistości. Nie wiem czy rozumiał o czym rozmawialiśmy. Czy wiedział o tym, że za kilka godzin zginie? Czy rozumiał cokolwiek  z tego co się wokół działo. Siedział i z błogim uśmiechem małego chłopca,  głaskał kota,  który zdążył zasnąć na jego kolanach. Widać literat i kot  byli razem w siódmym niebie. Ciężko było dyskutować o tym  co powinno się zrobić  i jak powinno się teraz postąpić. To był rozkaz,  którego nie mogłem zlekceważyć.   Jechaliśmy już przeszło godzinę. Kilka minut temu, rozpadał się ostry, wirujący dziko na wietrze śnieg. Przesiąkłem odorem paki. Wszystko wokół cuchnęło. Na dodatek opary paliwa  łatwo przechodziły na tył pojazdu i powodowały astmatyczne napady  duszności i kaszlu. Żerebcow nie reagował. Miał zamknięte oczy  i odchyloną delikatnie głowę. Ale nie spał. Wydawało się jakby słuchał tej ciszy. Jak gdyby delektował się podróżą  w swoich własnych myślach. Może pisał w nich kolejny wiersz. List pożegnalny. A może jednak był pewny ocalenia. Kolejnej cudownej ucieczki  i oszukania systemu. Tutaj jednak mógł usłyszeć go jedynie  Bóg i Diabeł. No i ja, gdyby tylko  chciał wreszcie cokolwiek powiedzieć.   Kierowca jechał bardzo ostrożnie  a mimo to ciągle łamaliśmy pod kołami, powalone pnie, korzenie i zbitą zmarzlinę, która była tutaj po prostu drogą do nikąd. Byłem bardzo zdenerwowany a nie miałem przy sobie  nawet grama tytoniu i bibuły. Wódki też nie. A zająłbym chociaż czymkolwiek, ciągle drżące z przejęcia dłonie. Nagle, zupełnie bez zapowiedzi, z rogu paki wypłynęło źródło głosu. Były to słowa wypowiadane  starannie, powoli wręcz sennie. Był to głos cichy lecz mocny. Wychodzący jednak jakby spod ziemi.     Lejtnancie… zaczął cicho Paweł Fiodorowicz, nie odrywając wzroku  od narzuconego brezentu  Mówi Wam coś nazwisko Levenstern?  Był Waszą ostatnią ofiarą, prawda?   Drgnąłem, gdzieś wewnątrz. Serce zakuło mnie w piersi  a w krtani narosła twarda kula. Nie winy. Nie wstydu. A paraliżującego strachu. Jak to możliwe?! To nazwisko powinno leżeć w ciszy tajgi. Nikt o tym nie mógł wiedzieć. Nikt!   Skąd o nim wiecie, Żerebcow?  Wychrypiałem nie patrząc na pasażera. Co wam do niego?   Był szpiegiem niemieckim w czasie wojny...  a raczej tak właśnie sfabrykowano dowody.   Kontynuował literat  z tym samym niepokojącym spokojem,  jakby czytał nekrolog w porannej gazecie.   Zastrzeliliście go dokładnie tam,  dokąd mnie teraz zabieracie.  Widzę go, Lejtnancie.  Stoi tam i czeka na towarzystwo.     Poczułem, jak pot spływa mi po karku,  mimo dojmującego mrozu.  Kim on jest? Świętym? Przeklętym? Carskim upiorem dawnej epoki? A może sumieniem kata? Bo nie literatem. Był mistrzem z piekła rodem.   Nawet jeśli, Żerebcow...  to już niedługo Wy zajmiecie jego miejsce ostatniego w wyliczance.   Uciąłem brutalnie,  odzyskując na moment pewność siebie.    Kierowca o mało co nie wywrócił nas do rowu, którego nie zauważył przed nosem pojazdu. Zawieszenie jęknęło, koła po lewej stronie oderwały się od podłoża i bardzo opornie wracały na swoje pierwotne miejsce. Dopiero teraz Żerebcow  jakby ocknął się z maligny. Wyjrzał do szoferki i radośnie oświadczył w przestrzeń lub do rozmówcy w swoim umyśle.   Był ostatni.  Szepnął radośnie.  Gładząc się po skołtunionych włosach.   Będzie ostatni.  Odpowiedział trzeci głos.   Zamarłem jak panujący wokół mrok i mróz To nie był głos Żerebcowa,  ani tym bardziej, przerażonego kierowcy.  To był dźwięk niski, chropowaty,  wibrujący jak pomruk nienasyconego pieca.  To było absolutne szaleństwo ale zwróciłem powoli wzrok na ostatniego pasażera.   Kocur zdawał się spać,  pogrążony w błogim spokoju,  ale gdy mój wzrok spoczął na jego futrze, zwierzę powoli otworzyło prawe oko.  Było złote, głębokie  i pełne nieludzkiej wiedzy.  Kot nagle puścił do mnie oczko  a na jego pyszczku wykwitł  ten sam podle ludzki uśmiech,  który zwiastował koniec pewnego świata.    Przecież... to tylko kot. Wybełkotał kierowca,  ale jego głos utonął w wyciu silnika,  który nagle wszedł  na nienaturalnie wysokie obroty,  jakby chciał uciec  z tego przeklętego Studebakera. Żerebcow cicho przytaknął a kocur znów zamknął oko,  mrucząc rytmicznie Ostatni... ostatni…   Znów każdy pogrążył się w swoich myślach. Jego milczenie denerwowało mnie. Doskonale już teraz wiedziałem, że on wie dosłownie o wszystkim. Zna moje ofiary, moje troski i problemy, czuje mój strach, widzi całe moje życie. Dlatego jego milczenia nie odbierałem w kategorii spokoju i harmonii  a drwiny z mojej osoby. Żerebcow znów oparł wysoko głowę  i wbił wzrok w sufit paki. Chciałem zasypać go pytaniami. O twórczość, której szczerze nie znałem. O to czy ma jakąś rodzinę albo dzieci. O jego liczne ucieczki i cudowne ocalenia. Przecież mówi się,  że to piekło we wszystkim mu pomaga. I przynajmniej kot,  jest jakąś częścią tego diabelskiego planu. Ale Żerebcow? Tak nie wygląda Diabeł. Nie wiem jak mógłby wyglądać,  lecz z pewnością nie tak. Nie jak człowiek. Znudzony, zmęczony, dziwnie spokojny zupełnie zwyczajny  a zarazem głęboko niezwykły.   Wreszcie ciężarówka wykonała  ostatnie półkole wokół,  wyrwanej z trudem tajdze polany. Silnik zachłysnął się ostatni raz i zgasł. Naprzeciw naszego pojazdu, zaparkowany był Zis z oddziałem żołnierzy. Nasz kierowca wysiadł do nich pierwszy  i z wyraźną ulgą po opuszczeniu szoferki, ściskał im kolejno dłonie. Byli w szampańskim humorze. Srogo pochlali. Krzyczeli, śmiali się, podskakiwali  i oklepywali ciała,  zamaszystymi ruchami ramion, próbując się ogrzać.   Nie musiałem nic robić z więźniem. Żerebcow zrozumiał, że to finalny postój i wygramolił się niezdarnie na zewnątrz. Kot czmychnął jego śladami. Gdy ja wreszcie uwolniłem się  z tej brezentowej klatki. Stanąłem twarzą w twarz z Żerebcowem. Ten w ogóle nie przejmował się  zadymką śnieżną i stał dumnie wyprostowany i zupełnie nieczuły na wszystko. Oczy literata były jednak inne. Wreszcie pytały i one.   To moja mogiła lejtnancie?  Doskonała. Chłopcy spisali się na medal albo nawet order i wakacje w Odessie.   Zadziwił wszystkich gdy zbliżył się do rowu, wykopanego nierównomiernie i na tempo. Padł przy nim na kolana,  nachylił się i zawołał do ciemni.   Levenstern przyjacielu,  za chwilę będziesz miał towarzystwo.   Chciał jeszcze wstać, lecz dwóch strażników doskoczyło do niego  i brutalnie popchnęli go  nad samą krawędź,  skutej lodem czerni grobu. Nie bronił się, nie wołał Boga ani łaski. Poprawił tylko kołnierz palta. Wywinął go z taką formą etykiety, jak gdyby wchodził na przedstawienie leningradzkiego baletu czy teatru. Przygładził jeszcze włosy, dłuższe kosmyki powędrowały za uszy. Odetchnął jedynie głęboko. Nie z ulgą a ze zniecierpliwienia. Widać skoro mu było w objęcia śmierci, lub do jakiś kolejnych magicznych sztuczek. Jeden ze strażników wręczył mi pistolet.   Wasza kolej towarzyszu lejtnancie. Koniec jego ziemskiej wycieczki. Tym razem Diabeł się nie wywinie. Jeden strzał w głowę  a my dokończymy jeśli będzie trzeba.  Spojrzałem jeszcze za siebie na kierowcę. Gdyby mógł to krzyczałby. Ruchy, ruchy lejtnancie. Moskwa czeka. Gdzieś na granicy polany  zaświeciło się coś złotego. Owalne jak moneta lecz bezsprzecznie żywe. Oko czarnego kocura. Patrzył cały czas. Trzeba będzie też go zastrzelić  razem z jego panem. Tak by mieć spokojne sumienie.   Wyciągnąłem pistolet.  Moja dłoń, dotąd tak karna  i posłuszna systemowi,  drżała w sposób haniebny.  Nie z powodu mrozu.  Czułem, jakby tysiące niewidzialnych mrówek chrzęściło pod moją skórą,  paraliżując każdy nerw.  Spojrzałem na Żerebcowa.  Zgarbiony, spokojny,  z tym samym  błogim uśmiechem małego chłopca,  czekał na uderzenie ołowiu.   Podniosłem broń.  Wycelowałem w potylicę studenta.  Świat wokół zamarł.  Czas przestał biec do przodu,  a pętla fatum zacisnęła się na mojej krtani. Pociągnąłem za spust. Huk rozdarł ciszę tajgi,  a ciało poety runęło bezwładnie  w przygotowany rów. Strażnicy rzucili się do mogiły  jak wściekłe psy. Kuli ciało raz za razem, aż do momentu omdlenia ramion.   A potem nastał poranek. Mgła przedświtu,  gęsta i szara jak dym z podłych papierosów, osiadła nisko nad polaną. Nad polaną na której  nie pozostawiono tylko ciała literata  w płytkim grobie. Śnieg wokół był pełny  czarnego brudu lub sadzy. Drzewa miały okopcone pnie. Wszędzie wokół unosił się także,  drażniący smród siarki. Studebaker i Zis nadal stały frontem do siebie. Nie było wokół nikogo. Ani na polanie ani w lesie, ani na pakach czy w szoferkach. Lejtnant i strażnicy  nie wrócili z akcji do obozu. Oficer czekał na ludzi i raport. Nie było gratulacji, obietnicy awansu. Nie było niczego. Poza ciszą.  Martwą i złowrogą. Wysłano więc kolejny oddział na miejsce. W końcu robota  mogła być wykonana wzorowo. Żerebcow nie żył  a oni w drodze powrotnej, mieli wypadek albo zgubili drogę  w śnieżnej zamieci. Drugi oddział strażników  przybył na miejsce egzekucji z opóźnieniem, klucząc Studebakerem  pośród zwalonych pni.  Gdy żołnierze wysiedli z wozu,  nienaturalna cisza lasu  sparaliżowała ich kroki.     Nad otwartą, czarną mogiłą  stały dwie postaci. Paweł Fiodorowicz Żerebcow,  nienagannie młody,  z czujnym i bystrym wzrokiem petersburskiego filozofa,  trzymał na rękach wielkiego, czarnego kocura. Na jego brudnym palcie  nie było śladu krwi,  a czas wydawał się omijać jego oblicze szerokim, lękliwym łukiem. Obaj z kotem trwali w milczącej zadumie, spoglądając w dół,  do wnętrza ziemnego grobu. Tam, na dnie lodowatego rowu,  pośród grud zmarzliny,  spoczywało ciało lejtnanta.  Jego oczy były szeroko otwarte,  wybałuszone w ostatecznym,  pośmiertnym zdziwieniu,  a na ustach zastygał krwawy spazm paranoi. Martwy kat leżał dokładnie tam,  gdzie kilka godzin wcześniej  miał spocząć poeta.   Żołnierze zamarli na linii drzew,  niezdolni do oddania choćby  jednego strzału z pepesz.  Wtedy, pośród arktycznego milczenia Syberii, czarny kocur uniósł poszarpane lewe ucho, spojrzał na Żerebcowa  i przemówił ludzkim, chropowatym głosem, który wibrował jak  pomruk nienasyconego pieca.   Fatalnie… fatalnie tak mój drogi przyjacielu, stracić zupełnie głowę  dla godnej pożałowania sprawy.   A Żerebcow tylko cicho mu przytaknął,  po czym obaj odwrócili się plecami  do armii straceńców  i odeszli wolnym, dystyngowanym krokiem  w gęstniejącą mgłę tajgi.   Nikt za nimi nie pobiegł ani nie strzelał. Zjawa była wolna. I było tylko kwestią czasu, gdy znów ją schwytają  gdzieś w ciemni rozpadającej się komunałki. Z maszynopisem w jednej dłoni A z kartą wiersza w drugiej.      
    • wiosną koniku wio sną niech wstają ptaszki chcą paszki a może jest morze i rosa i maj i rosną watry wiwaty i wiatry i mają się dobrze kwiaty i krople dżdżu wyłażą dżdżownice i rośnie radośnie tak ona i on jak ja i ty w deszczową toń „Jeśli deszcze w maju, wszystko rośnie jak w gaju” 
    • @Stukacz, @Berenika97, @viola arvensis, @violetta, @Poet Ka  dziękuję bardzo
    • @viola arvensis dziękuję
    • @viola arvensis dziękuję
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...