Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

bez tytułu

 

W kościele sztuczne śpiewają dzwony,

Na placu dusze - wywiane do pnia

Nocą podróżnik zbłądzony –

Nie ujrzy przeszłości dnia.

 

Nim ciemność – Słońce

      w swe szpony złapie,

Nim głuchy dźwięk – zaleje ulice,

Tak los swój trzyma ten człowiek w łapie,

Gdy czasu bieg prowadzi na szubienice

 

Ten świat kiedyś piękny,

Zamienił scenerię na rozpacz

Kruchości słowem zaklęty:

Patrz, jak przemija, no patrz…

 

Wśród parków złotej jesieni;

Siedząc, pod drzewem akacji 

Na nie swoich rękach niesieni –

Pociągiem życia jadąc stacja, po stacji.

 

Na twarzach zwyczajnych ludzi

Uczuć pustynia wyschła na wiór.

Jak we śnie, gdzie nikt się nie budzi –

Marność, niczym paw bez swych piór

 

W dawniejsze bary,

Zawital pustych podmuchów szept;

Za cóż rzucono kary

Tej złudnej podróży drept?

 

Wśród tanich obrazów,

Krokiem ganiając cel

Jak w książce dawnych wyrazów,

Widać marmurów biel.

 

Samotnością strudzona droga –

Do nikąd nie prowadzi już ;

Zapomnienia zima sroga

Odległych wspomnień naniosła kusz.

 

Stąpając krokiem wolności,

Zniewala zegara dźwięk

Z uczy – dla zmarłych gości

Słychać kieliszków brzdęk…

 

Odgłos lanego wina;

Echo wesołej gawiedzi

Czekają, jak cała rodzina

Czekają, aż ktoś ich odwiedzi.

 

 

Trzciny targanej na wietrze

Odmierza szklana klepsydra czas.

Cień - przez trwałość rzucony

Wiąże każdego z nas;

 

Kim my jesteśmy na planszy tej gry?

Czasu oczyma - przerażeni na śmierć.

Gdzie żywot się kończy, kolejny zaczyna

W obłokach chmury, do góry leć…

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...