Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Kuba Maryszczak

Użytkownicy
  • Postów

    21
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Kuba Maryszczak

  1. Pan Doktor – boli mnie tutaj kiedy robie tak : To Pan nie kop w ścianę !
  2. @Konrad Koper to znaczy..?
  3. Oczy otwarte Z niewinności obdarte Widzą zbyt wiele…
  4. @Nata_Kruk Bardzo doceniam przytoczenie tego pięknego dzieła, gdyż nie znałem go wcześniej. Ale myślę, że jest na prawdę trafne; więc można powiedzieć, iż ta osoba tonąca w milczeniu w piaskach jest jak ten na dnie popiołu diament, dziękuję.
  5. Postrach sieją – ruchome piaski! Krzycz zanim zwieją - o pomoc twe wrzaski. Biada ugrzęźniętemu, po pas w srogim piachu Co sypie lawiny strachu; Na pewną śmierć wziętemu, On zaś milczy. Co sił niechaj woła, Aż odsiecz przybędzie! Kto rękę poda przybłędzie Kiedy piasek go schował, a On w milczeniu trwa. Postrach sieją – ruchome piaski! Krzycz zanim zwieją - o pomoc twe wrzaski. Rozgląda się i główkuje; Cóż tu zrobić należy, gdy po pas już w grobie leży i z wolna do piekła wkopuje, Ni słowem piśnie. Kłody się chwyta - ta zaś zapada, a na każdym kroku zdrada lecz o pomoc nie spyta; Milczy wciąż twardo. Postrach sieją – ruchome piaski! Krzycz zanim zwieją - o pomoc twe wrzaski. Już siły swe traci, choć mężnie to znosi; Już ku niebu głowę wznosi Tam - do swoich braci, Którzy również milczeli… Kiedy łezki strumień szepcze, iż się zrobić nic nie dało Kiedy piach przykryje ciało, On zaś wzrokiem drepcze – po ścieżce ciszą usłaną. Postrach sieją – ruchome piaski! Krzycz zanim zwieją - o pomoc twe wrzaski. Wtem dostrzega gałąź młodą, co się skryła przed nim chytrze Gorzkie łzy nadzieją wytrze – była tuż nad jego głową, Przerywa milczenie. Parska lekko śmiechem, iż nie dostrzegł jej u góry; Na nic były męki, trudy I z najszczerszym uśmiechem, Wygrzebuje z piachu. Już mu nie wrogie – ruchome piaski, Bo spokój i zdrowie - cenniejsze niż wrzaski. Nagle za drzewem dostrzega, obóz pełni ludzi; Kiedy sam się miotał, trudził - na ich pomoc nie czekał, słowa nie wydusił. On zaś się tym nie przejmuje, choć i tuzin do pomocy – mogło rąk swych użyć mocy; Nic nie wiedział – nie żałuje, a wystarczyło krzyknąć… Już mu nie wrogie – ruchome piaski, Bo spokój i zdrowie - cenniejsze niż wrzaski. Spokojnym jest ten, co ujrzawszy oczy kata Kiedy inni w tarabany bili On z grobowca pieśń triumfalną zagrał, Na strunach swego milczenia. Po cóż się trudzić? – ktoś zapyta Wpierw niech sobie wyobrazi co by zrobił człek poddany, Kiedy pusty las mu dany A piach go za nogi chwyta… Zaś on jest tym – kto za wcześnie nadzieję swą stracił. Temu nie straszne – ruchome piaski Kto krzyki i wrzaski na koniec zachował.
  6. Ach, trudne te me rozterki Dyrygować ciągle muszę Każdą scenę rwać na strzępki – by samemu znów poskładać Nim na sznurze uduszę. Spektakl to Ja - tak prawią znad foyer Cały scenariusz, sam żem napisał A jednak serce me kuje, Iż na tej samej, co Oni scenie – Sam się wiernie znajduję I na cóż tych stron setki zapełniam? Potem aktorów, szkolę do roli Gdy sam nie czuję, iż dzieło spełniam Lub wyprowadzam siebie z niewoli. Mógłbym to samo wino spod sceny skosztować – A i tak nie smakuje tak samo… Ach, trudne te me rozterki Dyrygować ciągle muszę Każdą scenę rwać na strzępki – by samemu znów poskładać Nim na sznurze uduszę.
  7. W Teatrze elokwentnym, Balkonem zwisa – Na wpół-krok parapet. Na balkonie tak przestronnym Sławą się niechwała wzbija; Słychać Spektakl obustronnie – Tylko krzak go przed ryjcem zakrywa! Na moim balkonie - głuche wiatry lecą w obieg, Bo filary je zgłuszają. Pada deszczyk, Owszem, pada – Zatem można sobie lujnąć w nocy; Przecie oczu Ich gromada – Tutaj spojrzeć nie ma mocy. Na balkonie jak w Jaskini - Kapać będą lekkie krople My ze wszystkich wnet zakpimy, Żadna kropla nas nie cmoknie GDY KRZAK WIELKI OBSZCZAMY! Jakże smutno w góre patrzy Widząc szczyty tych pionierów; Na najwyższym balkonie zasiadłszy. Wszędzie widać, ze stron wielu - obraz nędzny i niemrawy; Wszyscy wzajem - wnet pytamy: Jak smutny musi być balkon znad sławy…? @Kuba Maryszczak Słowa wstępu Niech ten wiersz was nie zmyli - tak, jest o sikaniu z balkonu; lecz nie to jest przesłaniem tej wręcz chuligańskiej metafory. Więc choć wiersz wydawać się może trywialny, bądź nawet potoczny – Dokładnie w tej formie ma być jego przekaz. Każdy z nas bowiem żyje w jakimś przeświadczeniu o wygórowanych standardach społecznych. I o ile noszą w sobie bardzo słuszny cel cywilizacyjny – Jak często skrywają to, kim na prawdę jesteśmy, by publika widziała tylko to - co chcemy im pokazać?
  8. Kuba Maryszczak

    OBLĘŻENIE

    @Berenika97 Myślę, że Pani interpretacja o „napływie” ludzi z miast do wsi trafia jeszcze bardziej do sedna problemu współczesnych ludzi. Od dziecka mieszkam na wsi więc pamiętam jeszcze czasy, gdzie wokół mnie byli tylko „swojscy” sąsiedzi. 20 lat później i już z każdej strony, jak grzyby po deszczu wyrosły nad wyraz schludne betony i pokazowe dzieła modernistycznej architektury. Więc można teraz i mnie linczować za nazwanie tych „cywilizowanych” prostakami, bowiem ile to się nie nasłuchałem jak tym nowym sąsiadom przeszkadza przysłowiowy „smród gówna” lub szczekanie psa czy śpiew koguta o 5 rano. Aż trudno wtedy nie przytoczyć Wesela Wyspiańskiego oraz tej Inteligencji, która zachwyca się sielanką i spokojem od miast, kiedy tak na prawdę w tym temacie są równie nie do edukowani, co „buraki” w mieście.
  9. Kuba Maryszczak

    Haiku

    @bronmus45 bardzo ciekawa uwaga co do słownictwa @Konrad Koper oczywiście, wiersz nie jest oparty prawdziwymi wydarzeniami
  10. Kuba Maryszczak

    Haiku

    @aff myślę, że o ile widok wisielca nie ma w sobie nic pozytywnego, natura jest czysto obiektywna, bo po prostu jest. Potrafi być przerażająca w swoim bezwzględnym naturalizmie, lecz zawsze pozostaje w swojej formie . To nasza percepcja postrzega ją jako przerażającą bądź piękną
  11. Kuba Maryszczak

    Haiku

    Drzewa gałęzie Na wietrze się kołyszą Wisielec buja…
  12. @Alicja_Wysocka Módlmy się za tych co mówili Mówili nam prawdę w oczy; Za tych, których pobili – Po środku tej ciemnej nocy. Za demaskacji zbrodnie skazany, Przed sądem diabelskim stawiony Jak cudny krzew, wśród dzikiej trawy Wyrwany, otruty, strawiony Na piedestale wzrokiem pokryty - Leciał, jak na wietrze balony Człowiek z godności odkryty – Na Campo di Fiori spalony…
  13. @Waldemar_Talar_Talar Vanitas vanitatum et omnia vanitas, ale widzę jednak w tym wierszu iskrę nadziei związaną z katharsis zrozumienia tego ulotnego życia. Tak jakby cały sens był właśnie we chwilach, które są zbyt ulotne, by zostały w pełni uchwycone, kiedy to samo życie się kończy… Bardzo dobry wiersz i choć krótki, to równie treściwy
  14. @Arnold Lane Rybak w Teatrze Huczne oklaski wznoszą na scenę Spektakl zagrany, jak koncert z nut. Jakież w Aktorów wstąpiło marzenie – W górę wzleciały - kapelusze z głów. Więc lecą tak świsty i aplauz wzruszony Niech blask ich dumy - za scenę niesie; Dyrygent liczy te tuziny gęb, Niechaj zachwyt we foyer rozniesie! Aż Rybak wstaje i pyta; „Czy leszcze biorą na chleb?” Oburzy wnet się publika; Choć nikt do gardła – jemu nie fika, Pod nosem tak myśli: „Pan puknie się w łeb!” I do domów publika znika. Ach, biedny ten Rybak, co Błaznem sam jest – Gdy na strzępki go szarpią jak dzika Wilki srogie, tym winem spojone. I jak ten Rzecki, z ogonem skulonym Wlecze po przednie miejsc futerały - Tak w ludzkie serce – będzie wpatrzony, Które chłodem odpowie niemrawym; Jak wdzięk Izabeli, gdy nie ma żony. A publika z niego zaśmieje… Stanę wtem Ja — bez sławy na scenie - Rękę wyciągnę, gdy foteli las od grozy ustanie; I jeszcze raz, zapytam Ciebie: „Czy leszcze łapią na chlebie?”
  15. Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne płacze i krzyki; nawyki behawioralne Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne. Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki młodzieńcze; beztroskie zabawy Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści pokoje kontrakty, rozmowy Czyny chwalebne i akty nienawiści. Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie Wiersze i Poezje; dzieła wybitne trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i — kościelne dzwony. Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie, Boś ile warci są „My”? W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
  16. @Alicja_Wysocka Dokładnie tak, śmiech jest raczej ze strony tłumu, a nie Błazna; dopóki to właśnie on jako jedyny nie zaczyna dostrzegać, że cały ten dworek sam kopie sobie grób – wtedy to on się śmieje.
  17. Wznieść czas chóry chwalebne Niech się w sercu ludu kryją; Jak głosy podniebne – Króla dzwony niech zabiją! Zabaw nici czas jest tkać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Złote kielichy postawcie Przy błahej, Błazna zabawy Szaty pomników rozstawcie – Niech rozwieją Króla sławy! Złote wino będziem chlać Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Radosne tłumy wyją, Na dźwięk Trefnisia występu; Lecz w ciemnym pokoju - Mroki się kryją, Schowane, czerwonym strojem wstępu Choćby papier — w złości rwać! Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać Głos Twój, jak dotyk aksamitny; Geniuszem zachwycasz tysiące. Twej trwałej dykcji, wybitny - Płomień, rozpala serca wrzące. Chcesz kamiennym głazem stać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Choć obraz Twój wątły, nietrwały W ręku na tronie – jak żmija wijesz; I choćbyś od Króla dostawał pochwały Nie martw się – i tak przeminiesz… Choćby wieczny wiatr miał wiać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Nim wykują Ci złote medale, Hukiem oklasków obdarzą; Ich czasy przeminą niedbale – Głuche głosy zakażą. Cichy werbel możesz brać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Na Ciebie patrzą prześmiewczo Twych słów – nie sposób wysłuchać. Przechodzą wciąż zlewczo, Nim sami w ogniu będą buchać, O drogi Królu, koronę strać! Ha, ha; Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać…
  18. @APM Bardzo trafna obserwacja. W końcu każdemu zdarza się obserwować innych, tak jakby samemu nie grało się na własnej scenie. Myślę, że może Ci się spodobać wiersz, który udostępniłem z myślą o właśnie tej obserwacji:
  19. Ach! Wyborne te męki aktora Veuillez!¹ Jeszcze jedną lampkę wina; To już czas – zacząć pora, Encore, Encore!² niech się znów z swych trwóg wyklina… Im dłużej Spektakl nas pieści – Tym lepiej wino smakuje; Si exquise; Délicieuse!³ Rad-śmy wszak słysząc wieści – Iż nowy Seans zaczyna, Kolejny aktor - na scenę wskakuje. Sznurów grom aktorem porusza Choć on sam nie spojrzy za scenę; Bravo! Bravo! Qu’il nous nourisse de suffrance!⁴ Lec gdy zerknie choć raz za trybuny - światło go wzrusza, Co znad parterre Spektakl Im ściele Zapali się w oczach złudna nadzieja… Nim do swych wrócą villi – Ktoś inny Ich będzie oglądać. Ach! Wyborne te męki aktora Veuillez! Jeszcze jedną lampkę wina; To już czas – zacząć pora, Encore, Encore! niech się znów z swych trwóg wyklina! ¹ Veuillez - franc. proszę ² Encore, Encore - franc. jeszcze raz, jeszcze raz ³ Si exquise; Délicieuse - franc.Tak wykwintne, przepyszne ⁴ Qu’il nous nourisse de suffrance - franc. niech nas nakarmi cierpieniem
  20. @Poet Ka Czasem łatwiej powiedzieć niż zrobić;) O ile uderzenie pięścią w stół i wzięcie sprawy w swoje ręce wydaje się być najlepszą możliwą opcją, prawdziwym bólem egzystencji jest świadomość tego, lecz niemożność przełamania własnej roli, kiedy Seans dalej Trwa…
  21. Ach, smutny ten aktor na scenie Co swą rolę musi wciąż grać Zobaczcie jego cierpienie; Ach, biedny nie może wstać Spektakl długi jak lina – Wiążąca aktora świat Na pętli jest jego szyja, W sercu - miłości kwiat Związany z tym światem, jakby w jaskini Marionetkarz wskazuje gdzie iść. Czy to dla biustu jej w bikini, Czy owocu ignorancji kiść? Zagubiony w sobie aktor – Gra rolę której sam nie zna już. Ach, smutny ten aktor na scenie Co swą rolę musi wciąż grać Zobaczcie jego cierpienie; Ach, biedny nie może wstać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...