-
Postów
15 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kuba Maryszczak
-
W Teatrze elokwentnym, Balkonem zwisa – Na wpół-krok parapet. Na balkonie tak przestronnym Sławą się niechwała wzbija; Słychać Spektakl obustronnie – Tylko krzak go przed ryjcem zakrywa! Na moim balkonie - głuche wiatry lecą w obieg, Bo filary je zgłuszają. Pada deszczyk, Owszem, pada – Zatem można sobie lujnąć w nocy; Przecie oczu Ich gromada – Tutaj spojrzeć nie ma mocy. Na balkonie jak w Jaskini - Kapać będą lekkie krople My ze wszystkich wnet zakpimy, Żadna kropla nas nie cmoknie GDY KRZAK WIELKI OBSZCZAMY! Jakże smutno w góre patrzy Widząc szczyty tych pionierów; Na najwyższym balkonie zasiadłszy. Wszędzie widać, ze stron wielu - obraz nędzny i niemrawy; Wszyscy wzajem - wnet pytamy: Jak smutny musi być balkon znad sławy…? @Kuba Maryszczak Słowa wstępu Niech ten wiersz was nie zmyli - tak, jest o sikaniu z balkonu; lecz nie to jest przesłaniem tej wręcz chuligańskiej metafory. Więc choć wiersz wydawać się może trywialny, bądź nawet potoczny – Dokładnie w tej formie ma być jego przekaz. Każdy z nas bowiem żyje w jakimś przeświadczeniu o wygórowanych standardach społecznych. I o ile noszą w sobie bardzo słuszny cel cywilizacyjny – Jak często skrywają to, kim na prawdę jesteśmy, by publika widziała tylko to - co chcemy im pokazać?
-
1
-
@Berenika97 Myślę, że Pani interpretacja o „napływie” ludzi z miast do wsi trafia jeszcze bardziej do sedna problemu współczesnych ludzi. Od dziecka mieszkam na wsi więc pamiętam jeszcze czasy, gdzie wokół mnie byli tylko „swojscy” sąsiedzi. 20 lat później i już z każdej strony, jak grzyby po deszczu wyrosły nad wyraz schludne betony i pokazowe dzieła modernistycznej architektury. Więc można teraz i mnie linczować za nazwanie tych „cywilizowanych” prostakami, bowiem ile to się nie nasłuchałem jak tym nowym sąsiadom przeszkadza przysłowiowy „smród gówna” lub szczekanie psa czy śpiew koguta o 5 rano. Aż trudno wtedy nie przytoczyć Wesela Wyspiańskiego oraz tej Inteligencji, która zachwyca się sielanką i spokojem od miast, kiedy tak na prawdę w tym temacie są równie nie do edukowani, co „buraki” w mieście.
-
@bronmus45 bardzo ciekawa uwaga co do słownictwa @Konrad Koper oczywiście, wiersz nie jest oparty prawdziwymi wydarzeniami
-
@aff myślę, że o ile widok wisielca nie ma w sobie nic pozytywnego, natura jest czysto obiektywna, bo po prostu jest. Potrafi być przerażająca w swoim bezwzględnym naturalizmie, lecz zawsze pozostaje w swojej formie . To nasza percepcja postrzega ją jako przerażającą bądź piękną
-
Drzewa gałęzie Na wietrze się kołyszą Wisielec buja…
-
jaką bronią wojujesz, od takiej zginiesz
Kuba Maryszczak odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Fraszki i miniatury poetyckie
@Alicja_Wysocka Módlmy się za tych co mówili Mówili nam prawdę w oczy; Za tych, których pobili – Po środku tej ciemnej nocy. Za demaskacji zbrodnie skazany, Przed sądem diabelskim stawiony Jak cudny krzew, wśród dzikiej trawy Wyrwany, otruty, strawiony Na piedestale wzrokiem pokryty - Leciał, jak na wietrze balony Człowiek z godności odkryty – Na Campo di Fiori spalony… -
Życie prawem umierania
Kuba Maryszczak odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Waldemar_Talar_Talar Vanitas vanitatum et omnia vanitas, ale widzę jednak w tym wierszu iskrę nadziei związaną z katharsis zrozumienia tego ulotnego życia. Tak jakby cały sens był właśnie we chwilach, które są zbyt ulotne, by zostały w pełni uchwycone, kiedy to samo życie się kończy… Bardzo dobry wiersz i choć krótki, to równie treściwy -
Entrée du foyer
Kuba Maryszczak odpowiedział(a) na Kuba Maryszczak utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Arnold Lane Rybak w Teatrze Huczne oklaski wznoszą na scenę Spektakl zagrany, jak koncert z nut. Jakież w Aktorów wstąpiło marzenie – W górę wzleciały - kapelusze z głów. Więc lecą tak świsty i aplauz wzruszony Niech blask ich dumy - za scenę niesie; Dyrygent liczy te tuziny gęb, Niechaj zachwyt we foyer rozniesie! Aż Rybak wstaje i pyta; „Czy leszcze biorą na chleb?” Oburzy wnet się publika; Choć nikt do gardła – jemu nie fika, Pod nosem tak myśli: „Pan puknie się w łeb!” I do domów publika znika. Ach, biedny ten Rybak, co Błaznem sam jest – Gdy na strzępki go szarpią jak dzika Wilki srogie, tym winem spojone. I jak ten Rzecki, z ogonem skulonym Wlecze po przednie miejsc futerały - Tak w ludzkie serce – będzie wpatrzony, Które chłodem odpowie niemrawym; Jak wdzięk Izabeli, gdy nie ma żony. A publika z niego zaśmieje… Stanę wtem Ja — bez sławy na scenie - Rękę wyciągnę, gdy foteli las od grozy ustanie; I jeszcze raz, zapytam Ciebie: „Czy leszcze łapią na chlebie?” -
Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne płacze i krzyki; nawyki behawioralne Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne. Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki młodzieńcze; beztroskie zabawy Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści pokoje kontrakty, rozmowy Czyny chwalebne i akty nienawiści. Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie Wiersze i Poezje; dzieła wybitne trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i — kościelne dzwony. Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie, Boś ile warci są „My”? W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
-
3
-
Błazen na Tronie
Kuba Maryszczak odpowiedział(a) na Kuba Maryszczak utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka Dokładnie tak, śmiech jest raczej ze strony tłumu, a nie Błazna; dopóki to właśnie on jako jedyny nie zaczyna dostrzegać, że cały ten dworek sam kopie sobie grób – wtedy to on się śmieje. -
Wznieść czas chóry chwalebne Niech się w sercu ludu kryją; Jak głosy podniebne – Króla dzwony niech zabiją! Zabaw nici czas jest tkać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Złote kielichy postawcie Przy błahej, Błazna zabawy Szaty pomników rozstawcie – Niech rozwieją Króla sławy! Złote wino będziem chlać Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Radosne tłumy wyją, Na dźwięk Trefnisia występu; Lecz w ciemnym pokoju - Mroki się kryją, Schowane, czerwonym strojem wstępu Choćby papier — w złości rwać! Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać Głos Twój, jak dotyk aksamitny; Geniuszem zachwycasz tysiące. Twej trwałej dykcji, wybitny - Płomień, rozpala serca wrzące. Chcesz kamiennym głazem stać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Choć obraz Twój wątły, nietrwały W ręku na tronie – jak żmija wijesz; I choćbyś od Króla dostawał pochwały Nie martw się – i tak przeminiesz… Choćby wieczny wiatr miał wiać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Nim wykują Ci złote medale, Hukiem oklasków obdarzą; Ich czasy przeminą niedbale – Głuche głosy zakażą. Cichy werbel możesz brać, Ha, ha! Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać. Na Ciebie patrzą prześmiewczo Twych słów – nie sposób wysłuchać. Przechodzą wciąż zlewczo, Nim sami w ogniu będą buchać, O drogi Królu, koronę strać! Ha, ha; Ha, ha! Jak zabawnie jest się śmiać…
-
Seans Trwa
Kuba Maryszczak odpowiedział(a) na Kuba Maryszczak utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@APM Bardzo trafna obserwacja. W końcu każdemu zdarza się obserwować innych, tak jakby samemu nie grało się na własnej scenie. Myślę, że może Ci się spodobać wiersz, który udostępniłem z myślą o właśnie tej obserwacji: -
Ach! Wyborne te męki aktora Veuillez!¹ Jeszcze jedną lampkę wina; To już czas – zacząć pora, Encore, Encore!² niech się znów z swych trwóg wyklina… Im dłużej Spektakl nas pieści – Tym lepiej wino smakuje; Si exquise; Délicieuse!³ Rad-śmy wszak słysząc wieści – Iż nowy Seans zaczyna, Kolejny aktor - na scenę wskakuje. Sznurów grom aktorem porusza Choć on sam nie spojrzy za scenę; Bravo! Bravo! Qu’il nous nourisse de suffrance!⁴ Lec gdy zerknie choć raz za trybuny - światło go wzrusza, Co znad parterre Spektakl Im ściele Zapali się w oczach złudna nadzieja… Nim do swych wrócą villi – Ktoś inny Ich będzie oglądać. Ach! Wyborne te męki aktora Veuillez! Jeszcze jedną lampkę wina; To już czas – zacząć pora, Encore, Encore! niech się znów z swych trwóg wyklina! ¹ Veuillez - franc. proszę ² Encore, Encore - franc. jeszcze raz, jeszcze raz ³ Si exquise; Délicieuse - franc.Tak wykwintne, przepyszne ⁴ Qu’il nous nourisse de suffrance - franc. niech nas nakarmi cierpieniem
-
Seans Trwa
Kuba Maryszczak odpowiedział(a) na Kuba Maryszczak utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Czasem łatwiej powiedzieć niż zrobić;) O ile uderzenie pięścią w stół i wzięcie sprawy w swoje ręce wydaje się być najlepszą możliwą opcją, prawdziwym bólem egzystencji jest świadomość tego, lecz niemożność przełamania własnej roli, kiedy Seans dalej Trwa… -
Ach, smutny ten aktor na scenie Co swą rolę musi wciąż grać Zobaczcie jego cierpienie; Ach, biedny nie może wstać Spektakl długi jak lina – Wiążąca aktora świat Na pętli jest jego szyja, W sercu - miłości kwiat Związany z tym światem, jakby w jaskini Marionetkarz wskazuje gdzie iść. Czy to dla biustu jej w bikini, Czy owocu ignorancji kiść? Zagubiony w sobie aktor – Gra rolę której sam nie zna już. Ach, smutny ten aktor na scenie Co swą rolę musi wciąż grać Zobaczcie jego cierpienie; Ach, biedny nie może wstać.