Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nad Zagórzem posiniaczone niebo
niczym skóra pod okiem Lucyny
delikatne drżenie olszynowych listków
zagłuszył nagły podmuch wiatru
w górę wzbiły się tumany kurzu
naleciałe z pobliskich rejek

od wsi słychać zawodzenie azora
idzie burza
najpierw nieśmiało kropla za kroplą
spadają przezroczyste paciorki
czyste
zimne
wprost na skórę

pot miesza się z wodą
tworząc ciemne ornamenty
od ramion po krągłości bioder
w rynience wargowej zaperlona krew

błysk
za plecami trzask łamanych gałęzi
policz do trzech
raz
dwa

błysk
tuż obok skręcony drut
na przełaj przez pola byle dalej od grzmotu

Opublikowano

@Gosława

 

Porównanie „posiniaczonego nieba” do „skóry pod okiem Lucyny”  jest  niezwykle mocne - czuć duszną, opresyjną atmosferę.

Nadchodząca burza staje się tu echem  fizycznego zagrożenia i przemocy. Zjawiska atmosferyczne, takie jak zawodzący pies czy tumany kurzu, potęgują uczucie osaczenia.

 

Tekst jest też sensualny - pot miesza się z wodą, zimne paciorki deszczu czy makabryczna zaperlona krew w rynience wargowej.

Końcówka z odliczaniem między błyskiem a grzmotem oddaje  stan paniki. 

Przejmujący  i świetnie napisany tekst.

Opublikowano

@Gosława Bardzo lubię Twoje hołdy naturze, krajobrazowi, lasowi, wsi (pod Krakowem?). Ciało drzew opływa tym samym deszczem, co ciało kobiety, która płoszy się głosem narastającej ulewy i burzy. Subtelny obraz.

Pozdrawiam.

Opublikowano

@LessLove ta wieś jest akurat na pograniczu Mazowsza i Mazur

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Myślę że zarówno w moich rodzinnych stronach jak i Twoich często można było spotkać takie sielsko nie anielskie obrazki 

 

@Berenika97 Berenisiu to dla mnie ogromne wyróżnienie 

Czytam Twoje komentarze i nadziwić się nie mogę że mimo wszystko te wierszyki pachnące skoszonym sianem potem i czasami gnojem zatrzymują tak wrażliwe osoby 

Dziękuję

Opublikowano

@Gosława Tak, olszy ci u nas "wszędy dostatek". Mazowsze i Mazury, "poetyckie krajobrazy". Krainą moich uczuć jest Beskid Wyspowy, strony Mojej Mamy, a moje Zagłębie uchodzi za mało romantyczne, choć... romantyzm mamy w sobie lub nie dostrzeżemy go nigdzie.

 

Opublikowano

@Gosława

 

Reniu:)

 

pięknie napisane

 

najbardziej porusza mnie to że burza nie jest tu tylko zjawiskiem pogody ale czyms   co na chwilę odbiera światu jego zwyczajnosć

 

 

wiele znakomitych obrazów a przy tym   ani jednego zbędnego słowa

 

bardzo dobry

 

dojrzały wiersz 

 

 

ukłony dla Ciebie:)

 

Opublikowano

@Migrena Jacku bardzo dziękuję za ten miły komentarz 

Tak jakoś mi się przypomniała pewna sytuacja 

Na szczęście nie z mojej przeszłości 

Za oknem burza 

W końcu chłodno a ja dojadam tort piję piwo 0i delektuję się świeżym powietrzem 

Wczoraj skończyłam dużo lata

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I teraz więcej mogę

@LessLove to chyba dobrze że nie mam zielonych bo jeszcze straciłabyś głowę a wtedy o dramat nie trudno 

A tak to mogę spać spokojnie wiedząc że nie złamałam nikomu serca

Opublikowano

@Gosława

 

Reniu:)

 

mozesz wszystko:)

 

ale nie mów nam........bo Twój avatar krzyczy do nas, że jesteś dziewczyną z całym życiem przed sobą:)

 

 

niech każdy dzień będzie dla Ciebie szczęśliwy:)))

 

a życie niech tka przed Tobą welony przyjemności:)

 

codziennie:)

 

i na zawsze:)

 

 

 

Opublikowano

@Migrena i prawko zdałam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Chwalę się tym bo nawet nie wiesz ile mnie to stresu kosztowało 

Człowiek zupełnie nie techniczny który myli kierunki i strony zdał! 

No jestem z siebie dumna 

Naprawdę 

Dziękuję za życzenia i łap

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ogień zadecydował   Urodziłam się na wsi sąsiadującej z dobrami Krasińskich. Choć moi przodkowie mieli tak samo piękną genealogię, nie byli aż tak światowi. Tam paryże, tiurniury, mitenki, opery, tartinki i paszteciki oraz niełatwa tożsamość polityczna, tu kościółek, wota, pielenie w rękawiczkach. Kultura? Mamusia Helena czytała nam modulowanym głosem Trylogię oraz książki Mniszkówny. No i ten kawałek czerwonego baldachimu nad głową...   Miałam rodzonych brata i siostrę oraz przyrodnią – Wacię. Reginka i Janinka zmarły w dzieciństwie. Mieszkaliśmy w całkiem sporym dworku, w którym mieściła się jeszcze szkoła oraz pokoje wynajmowane przez pobożnego Żyda. Mój tatuś zarobił pieniądze w Stanach Zjednoczonych po pierwszej wojnie światowej. Pracował w Pittsburgu. Wrócił z gotówką, tylko że nieubezpieczony.   Kiedy straciliśmy nasz dom przez szalonego podpalacza, rodzina już tak chętnie nie przyjeżdżała. Wolanty, frykasy, przyjęcia i tańce skończyły się nagle, jak za dotknięciem różdżki złej wróżki. Dworek rozpłynął się w marzeniach i tęsknocie.   Po raz drugi ogień zaingerował w moje życie, kiedy hitlerowcy rozstrzelali mojego narzeczonego, Janka – żołnierza Armii Krajowej. To był dla mnie ogromny cios.   A po raz trzeci... to już była inna historia.   Otóż po wojnie Wacka uciekła do Warszawy, bo chciała zostać artystką cyrkową. Tatuś uważał, że zejdzie tam na „złą drogę”, więc opuściła dom potajemnie. Z cyrku nic nie wyszło, ale w Warszawie poznała swojego męża. Mieli fabrykę wiatraczków. Kiedy ich odwiedziłam, byłam bardzo zadowolona. Nabrałam tam „ogłady”. Od tamtej pory, co jakiś czas przyjeżdżałam na wieś i wtedy mówiono o mnie: „ta warszawianka z wysokim czołem”.   Bawiło mnie to. Któregoś dnia zaprószył się jednak ogień z pieca i cała fabryczka spłonęła. Ratując dom, gasiłam ogień gołymi rękami. Znalazłam się w szpitalu w stanie krytycznym. Lekarze chcieli amputować mi rękę. Moja siostra nie podpisała zgody i zaryzykowała.   Po operacji miałam rysy na urodzie. A na udzie, po przeszczepie, nosiłam pamiątkowy napis: „Loth”. To nazwisko wybitnego chirurga, który uratował mi życie i kończynę. Na wsi mówiono złośliwie: „Klara staniała”.   Może i staniała, ale męża dostała dobrego. Powiedział mi wtedy: „teraz to już moja ręka”.
    • @Gosława   Reniu:)   mozesz wszystko:)   ale nie mów nam........bo Twój avatar krzyczy do nas, że jesteś dziewczyną z całym życiem przed sobą:)     niech każdy dzień będzie dla Ciebie szczęśliwy:)))   a życie niech tka przed Tobą welony przyjemności:)   codziennie:)   i na zawsze:)      
    • @LessLove  to bardzo precyzyjne i  trafne odczytanie. To rzeczywistość, która się kruszy, nie ma iluzji, gdy się człowiek przygląda to zostaje beton zamiast galerii. Na poczatku wydaję się, że jeśli pojawi się dialog to ktoś odpowie. Nie ma tu walki, jest akceptacja rezygnacji. Uczucia są zime. Wszysko sprowadza się do betonu.  Dziękuję za tą świetne i dokładne odczytanie.  Pozdrawiam serdecznie
    • @Migrena dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta Wnusia w Warszawie, a Ciebie tam nie ma.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Można zlecieć   Miłej zabawy.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...