Na pograniczu różnych rzeczywistości
Dzieje się ten sam jednostajny dramat
Echo woalu przebrane za przestrzeń
Niegdyś kochało wokół miejsc wełnę
Scalało ciała ulotnym powietrzem
Miłości całej dotkliwa bezdeń
Szczyptą za młodu dorastała w dzień
By w nocy okazać się pustką Zen
O Trwanie w mocy milczące jak cień
Wyrwij z mej głowy bolesny cierń