Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Łukasz Wiesław Jasiński
Wszystko się zgadza panie Łukaszu. Ciekawe, bo publikując zastanawiałem się czy użyć cudzysłowów, ale skoro uważa pan, że lepiej będzie bez nich to zdejmę je (na pana prośbę). Dziękuję za konstruktywny komentarz.

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński


 

@Poet Ka
Dziękuję za piękny, pisany białą poezją komentarz. :)

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

 

Opublikowano (edytowane)

Zaraz panu wytłumaczę:

 

"Bo bezmyślność zabija - innych..." - cudzysłowia używamy wtedy - kiedy chcemy przytoczyć cudzy fragment - cudzysłów to nic innego jak cudze słowa.

 

Można również używać w innym kontekście: jeśli pan spłaca cudzy dług, to: "dług" - de facto to haracz.

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Berenika97
Dziękuję Bereniko za polubienie i piękne, przepełnioną mądrością, rymowane dopełnienie tejże satyry. Bardzo mi się podoba.

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

 

@Łukasz Wiesław Jasiński
Dość pokrętna logika, ale dziękuję za osobliwy i nieco zabawny komentarz. :)
Btw. Nie wiedziałem, że używając niewinnych cudzysłowów mogę popaść w długi... ;) XDDD

Pozdrawiam! J. J. Zieleziński


 

Edytowane przez jjzielezinski (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Alicja_Wysocka
Dziękuję Alu :)

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński


 

@Łukasz Wiesław Jasiński
Na podstawie konkluzji, która wypływa z pana utworów i z pana komentarzy - śmiem wątpić. Natomiast podtrzymuję nadal to co pisałem wcześniej: pańska logika jest pokrętna, a pańskie komentarze zwyczajnie prowokacyjne i nie warte do wchodzenia w dalszą polemikę z panem.

 

Opublikowano (edytowane)

@jjzielezinski Cudzysłowu (nie 'cudyslowia") używamy nie tylko do cytatów, ale również w celu wyodrębnienia 

                          np. ironii, a czasem słów o niedosłownym znaczeniu. Nick - przydomek też może być ujęty w cudzysłów.

                          Cudzysłów w tytulach też miewa zastosowanie, ale z reguły, kiedy je np. wymieniamy jako tytuły

                          nazw płyt, książek, filmów itp.

                           Pozdrawiam.

 

 

 

 

Edytowane przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@jan_komułzykant
Taki był mój pierwotny zamysł, ale nieopatrznie (i niepotrzebnie) zacząłem wchodzić z imć Łukaszem Jasińskim w dyskusję. Przestroga dla innych żeby tego nie robili.

Dziękuję za merytoryczny i konstruktywny komentarz. :)

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Świetny, refleksyjny wiersz z twórczym polotem napisany...pozdrawiam z podobaniem*)
    • żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino pomału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odurzona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie
    • @karenka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • "Bóg umarł" Friedrich Nietzsche    Tłum na tym placu  nie był niczym szczególnym. W końcu ludzie zbierali się tutaj od setek lat. By dzień święty święcić. By w południe  odpowiedzieć na boże wezwanie. Anioł pański zwiastował im zawsze  i błogosławił wszelką łaską i pomyślnością. Uciszał ich ból,  osuszał łzy. Budził pokłady miłości i miłosierdzia. Namawiał do przekazywania znaku pokoju między zwaśnionymi ludami.  Modlił się z nimi  a ich prośby ulatywały  do uszu samego Stwórcy.     Dziś jednak plac  był pokornie zastygły  w drętwocie dojmującego bólu i żalu. Twarze ludzi zdawały się  umartwionymi maskami, rozświetlonymi słabym światłem świec. Prawie każdy miał je w dłoniach. Niektórzy razem z różańcem czy krzyżem. Byli też tacy, głównie zakonnicy i zakonnice, którzy głucho czytali ustępy biblijne, pieśni i hymny. Licząc na cud, który nie nadchodził.     Czułem się we wnętrzu tłumu tak jakbym kroczył  ciemną doliną dusz potępionych. Każdy bał się tutaj zła i grzechu. Apatyczny lęk wyzierał z zapłakanych oczu. Dając przykład temu,  że wiara jest oznaką słabych. Rok kończył się za trzy dni. Zegar śmierci,  przestawi kolejną cyfrę  w kalendarzu doczesnym. Z czasem wszyscy tu obecni odejdą. Wszystkie ślady i wspomnienia  staną się jedynie zapomnianą rysą na linii niebytu.     Ledwie kilka dni temu  świętowali tu narodziny Boga. Ich nadzieję na zbawienie. Życie wieczne  w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Wierzą, że mogą pokonać śmierć. Odrzucić ciała lecz nie dusze. Ale są na to zbyt słabi. Zbyt ograniczeni by porzucić  żądzę swych prymitywnych chuci.     Teraz modlą się by przetrwał, by odrodził się jak niegdyś, By pokonał znów śmierć. By nie umarł na wieki. Lecz co uczyniliście dla niego  gdy był w potrzebie? Wydaliście go za srebrniki. Osądziliście go,  uwalniając w to miejsce mordercę. Zaparliście się go nie po trzykroć a często na stałe. Umęczyliście go biczami swoich występków. Przybyliście do krzyża i patrzyliście na mękę. Wybaczył Wam choć powinien przekląć.     A teraz patrzycie z trwogą maluczkich  czy światło w apartamencie nadal się świeci. Bo wiecie, że gdy zgaśnie, Wy zgaśniecie wraz z nim. I zgasło wreszcie. Lecz koniec świata nie nastał nagle. Nie było błyskawic, burz, trzęsień ziemi czy erupcji wulkanów. Był tylko płacz i zgrzytanie zębów. I śmiech legionów piekła. Smok mógł odrodzić się na nowo. Baranek poległ pod butem swego ludu.     Na balkon wyszli delegaci i kardynałowie. By ogłosić sąd ostateczny. Zdanie nadające sens nowemu. Dziejom współczesnym. Triumfu małego człowieka  w starciu z absolutem. Kamerling objął wzrokiem zatrwożony tłum i jakby wbrew swemu sercu i ustom wyrzekł. Bóg umarł! Zaprawdę umarł! Pieczęć została złamana. Czas na apokalipsę jego ludu. Wiele dni później ten sam tłum na placu patrzył już nie w okno a komin. Czarny dym sączący się gęsto  zwiastował to co nowe. Wybór. Człowieka. Antychrysta.    
    • Świetny wiersz z twórczym polotem jak na poetę przystało, może to i mądre rady, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana...pozdrawiam z uśmiechem*)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...