Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Mel666

 

Inrygujący wiersz, przypomina mi  opis dysocjacji, poczucia odrealnienia i stania się widzem we własnym życiu. Może dlatego, że niedawno sama pisałam o dysocjacji. 

Obraz pustej skorupy i uwięzionej w środku lawy robi wrażenie. 

Piękny, choć bardzo bolesny wiersz. 

Opublikowano (edytowane)

Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie.

W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" .

Mamy tu lewą dłoń,  to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku. 

Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala.

Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień. 

Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny  nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie. 

Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek. 

 

Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych  uczuć, to prawa strona, która także  zanika.  Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było  " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek"  pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki są zardzewiałe, czyli to już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały.

 Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umiera to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki.

Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię. 

Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei. 

Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja". 

Z kolei  końcówka  jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu. 

Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie.

Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia.

Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch". 

 

@Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch". 

To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy.

Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk. 

Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam. 

Dziękuję za ten wiersz. 

Pozdrawiam Cię serdecznie. 

 

Edytowane przez wiedźma (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Mel666 Bardzo ciekawe przedstawienie gry świadomości i podświadomości podmiotu, gry w której logika i uczucia (L/P) dopełniają się i mieszają w jednym strumieniu. Ale nie jesteśmy sumą nabytej przez siebie wiedzy, tej wystudiowanej i tej nabytej praktycznie, życiowej. Nie jesteśmy też sumą przeżytych uczuć. Nasza świadomość jest lawą, o której piszesz, zamkniętą w cienkiej ale stalowej skorupie poczucia odrębności bytu.

Nazywasz na koniec życie grą i natychmiast pojawia się pytanie: z kim prowadzimy tę grę? Graczy wewnętrznych świadomości podmiotu poznaliśmy, ale czy poszukiwanie siebie to mieszanie egzotycznie przyprawionej polewki? Nie zdefiniujemy siebie, patrząc tylko w siebie, ale oddzielając siebie od tła doświadczeń swojego życia, szukając sensu, który wyznacza nam granice wyboru.

Chcemy podjąć grę, nie znając jej zasad, bo nie my je ustalaliśmy, jak nie powołaliśmy siebie do istnienia. A jednak jesteśmy dlatego, że wynika to z jakiejś logiki, jakiejś konieczności. Według nauki wszechświat nie jest rozrzutny, ale jego kształt wynika z jego praw.

Na koniec nie unikniemy więc pytania o "Prawodawcę".

 

Dziękuję za poruszający wiersz, Mel :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...