Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 @wiedźmaTo odpowiedź na poprzedni wierszyk "Byłbym ja poeta".

"Każdy wiersz ma dwa końce :-) a z drugiego końca są słowa tańczące :-)

@.KOBIETA.

Dziękuję "Duchowa Siostrzyczko". One są psotne, jak Ty. Przesadziły z psotami i zostały "za oknem". Bądź uważna w psotach :-)

Edytowane teraz przez LessLove (wyświetl historię edycji)

Opublikowano

@LessLove

 

Świetna opowieść! Personifikacja słów, które mają własne fobie i ambicje, wyszła zupełnie naturalnie. Aż spojrzałam na swój parapet! :)


Choć poeta poszedł w cyfry,

na parapecie słowa

ciągle kuszą - by od nowa

uchylić im okno skrycie...

Piękny wiersz, pisany z życiem!

 

A piosenka bardzo mi się podobała. :))) 

Opublikowano

@Berenika97 Wprowadzałem firmy na giełdę (również ja, w zespole) i pisałem w tym czasie dyrdymały dla kucharek. Wszyscy byli zadowoleni. Moja Żona też :-))

@Berenika97 Wrażliwości słowa nie utracisz. A wulgaryzując ten boski dar: napisanie wiersza lub zapisanie pomysłu można zrealizować na stacji benzynowej, na myjni. Nie trace nadziei w imieniu Twoich Czytelników.

To praca konsultantki... doradcy... Pisałem, że jestem wścibski?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@LessLove

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


 

widzę siebie bez sukienki

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

ale jeśli już muszę być ubrana to oczywiście wybieram czerwień lub groszki dziękuję! Dla Ciebie również pięknego weekendu !

 

 

Opublikowano

@LessLove... ale głosik dobrany.. ten śmiech na początku, uroczy... aż miałam w obrazie kalinę Jędrusik, choć barwa jej głosu nieco inna. Świetna treść, muzyczka dodaje smaczku.. to AI.. ehh... :) ale, ale.. słucha się, naprawdę.!

Opublikowano

@Nata_Kruk Polubisz AI także Ty. Bo to posłuszne, ciężko pracujące dla nas narzędzie. Rozmawiałem dzisiaj z koleżanką Żony - ma wykształcenie muzyczne, jak Ty - rozstaliśmy się z przekonaniem, że AI jest warte wdzięczności, bo opiera się na dorobku ludzkim i poszerza jego owoce z pomocą człowieka. A efekt takiej współpracy AI-muzyk-poeta (jak Ty) będzie jeszcze piękniejszy niż zabawka dyletanta z milionami odsłon- w piosenkach, których tekst i muzykę napisała AI. Serdecznie Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...