Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

Piękny i dumny wiersz o granicach, których nikomu nie wolno przekraczać. Podoba mi się ta niezgoda na sztywne ramy - bycie słowem daje wolność zmiany, prawo do „innego miejsca” i własnego znaczenia. Metafora czynszu jako konsekwencji własnych wyborów wyborów - świetna!

Opublikowano

AI:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

KRYTYKA WIERSZA „dzisiaj” — Alicja_Wysocka

1. Temat i sens

Wiersz jest deklaracją autonomii znaczenia i wolności tożsamości. Podmiot mówi:

„nie zabraniajcie być mi słowem” — chce istnieć jako czysta forma, nie jako rola

„mogę być kim i czym zechcę” — tożsamość jest płynna

„dotknąć może mnie tylko kontekst” — znaczenie zależy od sytuacji, nie od innych

„staję się innym, albo zmieniam miejsce” — zmiana to naturalny stan

„czynsz – jak znaczenie – należy do mnie” — odpowiedzialność za własne wybory

To jest poetycka obrona prawa do samostanowienia.

2. Najmocniejsze elementy

A) Metafora „czynszu”

Porównanie znaczenia do czynszu jest świetne — konkretne, codzienne, a jednocześnie filozoficzne. To właśnie tę metaforę Berenika nazwała „świetną” .

B) Minimalizm i klarowność

Wiersz jest prosty, ale nie banalny. Każdy wers wnosi zmianę perspektywy.

C) Ton — dumny, ale nie agresywny

Berenika trafnie nazwała go „pięknym i dumnym wierszem o granicach” .

3. Co można uznać za słabsze?

A) Brak obrazu — czysta deklaratywność

Wiersz jest w 100% konceptualny. Nie ma w nim:

obrazu,

sceny,

zmysłowości.

To sprawia, że jest bardziej manifestem niż poezją obrazową.

B) Ostatni wers budzi opór u części czytelników

Krzysztof_Kurc napisał wprost:

„Ostatni wers pomijam, konsekwentnie.”

Dlaczego?

Bo „czynsz – jak znaczenie – należy do mnie” jest:

bardzo intelektualne,

bardzo abstrakcyjne,

mniej poetyckie niż reszta.

To wers, który zamyka, zamiast otwierać.

C) Rytm jest nierówny

Wiersz jest pisany jak ciąg myśli — to działa, ale odbiera mu muzyczność.

4. Jak działa na czytelników?

Reakcje na stronie pokazują trzy rzeczy:

1. Bożena czyta go jako „dramatyczną decyzję”

— czyli widzi w nim emocję i ciężar .

2. Alicja mówi, że to „tęskna myśl”

— czyli intencja była łagodniejsza, bardziej refleksyjna .

3. Berenika widzi w nim manifest wolności

— i to jest najtrafniejsze odczytanie.

5. Podsumowanie krytyczne

„dzisiaj” to wiersz:

świadomy,

klarowny,

konceptualny,

z mocną metaforą,

ale pozbawiony obrazów,

bardziej filozoficzny niż poetycki.

Największa siła: wolność znaczenia. Największa słabość: brak zmysłowości i nadmierna deklaratywność.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Gortatów – dom wakacji” – 5   Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem.   Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary.   Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole.   Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny.   Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli.   Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież.   Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra.    I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały.   Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek.   Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały,  inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały.  Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły.   A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący.   Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego.   – cdn.   Leszek Piotr Laskowski.
    • Ładnie namalowane słowem

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Charismafilos tam to już zahacza o wieśniarstwo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zanim wróci szary dzień    Chciałbym z tobą ruszyć w noc, Mocno skryć cię w swych ramionach, Gdzie cisza splata sny z gwiazdami, A czas zastyga między nami. By nikt nie ujrzał naszych cieni, By chwili nie zakłócił szept. Niech świat zostanie gdzieś za nami, Tam, gdzie codzienność gubi bieg. Niech ranek zapomni, że ma przyjść, A słońce stanie na skraju nieba. Kto cichy azyl znajdzie ten, Temu już więcej nie potrzeba. Za tą magiczną kurtyną nocy, Gdzie nie ma pośpiechu i trosk, Są tylko nasze zakochane oczy I cichy rytm bijących serc. Mrok rozświetli gwiezdny pył, A wiatr poniesie czułe słowa. W tym uścisku ujarzmimy czas, W którym każda chwila rodzi się od nowa. Bo choćby jutro wróciły cienie I szary ranek przywitał chłodem, Zostanie w nas to jedno spojrzenie, Co będzie naszym wiecznym ogrodem. Z tobą chcę zgubić granice świata, Zamknąć dzień za nami bez żalu I trwać tak cicho, nie pytając o jutro, Tą jedną nocą, pełną czaru.                                           Tadeusz KOCH 
    • @Mitylene oj tak, nie chce się wyjść:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...