Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Benjamin Artur

Benjamin Artur

 

Uchylę wszystkie gwiazdy,
by u rąk twych
mogły zamigotać.

 

Twe oczy jak kryształ
od cienia śmiertelnego —
pobladły.

 

Niech już zastygną
na zawsze w podzięce,
że zechciałaś je podarować
raz jeden, jedyny
świętej Panience.

 

A mnie — raz jeden, jedyny — ucałować.

 

I podarowałem ci na zawsze
chore od miłości,
bez obaw żadnych,
szczere do bólu serce.

 

Ty odebrałaś od ust moich słowo,
które boli jak od kuli zabłąkanej rana,
i sprawiłaś, że nic nie zdoła nas otulić —
tylko ziemia w polskich barwach.

 

I zrobiło nam się słodko
od sierpniowych migdałów,
którymi zechciałaś mi pobrudzić
usta jagodową, czarną nocą.

 

I zrobiło nam się słono
od łez spływających
wprost z ziemi zapłakanej ku naszym oczom,
by wraz ze świtem
odejść — niepokonanym.

Benjamin Artur

Benjamin Artur

 

I uchylę wszystkie gwiazdy,
by u rąk twych
mogły zamigotać.

 

Twe oczy jak kryształ
od cienia śmiertelnego —
pobladły.

 

Niech już zastygną
na zawsze w podzięce,
że zechciałaś je podarować
raz jeden, jedyny
świętej Panience.

 

A mnie — raz jeden, jedyny — ucałować.

 

I podarowałem ci na zawsze
chore od miłości,
bez obaw żadnych,
szczere do bólu serce.

 

Ty odebrałaś od ust moich słowo,
które boli jak od kuli zabłąkanej rana,
i sprawiłaś, że nic nie zdoła nas otulić —
tylko ziemia w polskich barwach.

 

I zrobiło nam się słodko
od sierpniowych migdałów,
którymi zechciałaś mi pobrudzić
usta jagodową, czarną nocą.

 

I zrobiło nam się słono
od łez spływających
wprost z ziemi zapłakanej ku naszym oczom,
by wraz ze świtem
odejść — niepokonanym.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...