-
Postów
49 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez P.Mgieł
-
@wiedźma Już w pierwszych wersach pojawia się wyraźny motyw przewodni: pustka jako stan nie tylko emocjonalny, ale niemal materialny. Porównania („jak niebo przed deszczem”, „jak kurz na półce”) są trafne i komunikatywne — nie próbują być przesadnie wyszukane, lecz działają dzięki swojej codzienności. To dobry wybór stylistyczny, bo wzmacnia autentyczność przeżycia. Czwarta strofa dobrze rozwija metaforę przestrzeni — pustka jako coś, w czym można „utonąć” albo „rozłożyć ręce”. Podoba się tu ambiwalencja: zagrożenie i potencjalna wolność współistnieją bez rozstrzygnięcia. Końcowa część to wyraźna zmiana tonu: od biernego trwania do refleksji. Puenta („Może pustka to nie brak…”) wprowadza element nadziei, ale robi to ostrożnie, bez patosu. To bardzo spójne z całością — wiersz nie próbuje na siłę się „domknąć”, raczej pozostawia czytelnika w stanie otwartym. Można rozważyć lekkie doprecyzowanie niektórych wersów (np. „a zaczynał ktoś”), jeśli zależy Ci bardziej na klarowności niż na wieloznaczności. Mocne 8/10 To dojrzały, świadomie napisany wiersz, który nie epatuje formą, lecz buduje nastrój i refleksję. Najlepiej działa tam, gdzie pozwala sobie na prostotę i ciszę — dokładnie tak, jak sugeruje jego temat.
-
@Perykles To dobry, świadomy formalnie wiersz z wyraźnym głosem — szczególnie wartościowy jako zapis wewnętrznej walki i procesu zmiany. Utwór spójny w swojej koncepcji i emocjonalnie wyrazisty. Najlepiej działa tam, gdzie pozostaje niedopowiedziany i symboliczny. Słabsze momenty pojawiają się, gdy wchodzi w zbyt dosłowny lub instruktażowy ton.
-
jeszcze nie przegrałem
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Nata_Kruk Cieszę się, że mogłaś to poczuć @Sekrett Lubię zostawiać coś na koniec -
@Alicja_Wysocka Cieszę się, że ktoś lubi moje słowa @LessLove Czasem najwięcej prawdy jest właśnie w smutku @Lenore Grey Chyba najbardziej przemawiają do mnie właśnie te najcichsze słowa
-
Mogę dziś zapisać najcichsze rzeczy. Noc stoi przy oknie jak ktoś, kto nie odszedł do końca. Światło latarni rozlewa się po chodniku i udaje, że pamięta nasze kroki. Powietrze jest chłodne jak miejsce obok mnie. Byłaś tu kiedyś — wystarczy to powiedzieć szeptem, żeby wszystko znowu zaczęło istnieć: ławkę, która skrzypiała pod ciężarem milczenia, przystanek, gdzie czas spóźniał się razem z autobusem, śmiech, który nie należał do nas, a jednak nas uratował na chwilę. Teraz noc układa się inaczej. Gwiazdy są dalej niż wtedy, albo to ja stoję gdzie indziej. Mogę dziś zapisać, że Cię nie ma. I że to zdanie nie mieści się w żadnej linijce. Bo są rzeczy, które zostają jak ślad po czyimś głosie w powietrzu — niewidoczny, a jednak cięższy niż cisza. I tylko papier udaje, że to wystarczy.
-
jeszcze nie przegrałem
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka Może właśnie dlatego warto pisać — żeby nic nie przepadło bez śladu. @Berenika97 Fajnie, że to wybrzmiało — bo właśnie w takich drobiazgach najłatwiej się odnaleźć. -
miasto znowu pachniało tanim piwem i czymś, co miało być nadzieją, ale zgubiło się gdzieś między chodnikiem a porannym kacem. kobieta na przystanku paliła papierosa jakby każdy dym był ostatnim słowem, którego nigdy nie powiedziała nikomu. ja stałem obok z rękami w kieszeniach pełnych niczego i kilku starych powodów, żeby jeszcze nie zniknąć. autobus spóźniał się jak zwykle, ludzie patrzyli w ziemię jakby tam była odpowiedź, albo przynajmniej coś bardziej sensownego niż niebo. i wtedy, cholera, ktoś się zaśmiał. tak zwyczajnie, bez powodu. i przez sekundę to brzmiało jak coś prawdziwego. więc pomyślałem, że może to wszystko ten brud, zmęczenie, samotność — to tylko tło dla tych krótkich momentów, które nie proszą o nic i zostają trochę dłużej, niż powinny. autobus w końcu przyjechał, drzwi się otworzyły, a ja wszedłem do środka jak ktoś, kto jeszcze nie przegrał do końca.
-
nie szukałem cię bo zawsze myślałem że takie rzeczy trafiają się innym albo w książkach które kłamią lepiej niż ludzie a potem przyszłaś bez fanfar bez obietnic po prostu usiadłaś obok jakbyś znała to miejsce od zawsze i nagle świat ten stary sku*wiel przestał mnie bić codziennie zostawił tylko lekkie siniaki żebym pamiętał jak było wcześniej kocham cię w ten brudny, ludzki sposób kiedy myślę o tobie przy pustym kubku o trzeciej nad ranem i wiem że nawet cisza z tobą ma sens tęsknota? jest jak niedopałek w kieszeni ciągle o sobie przypomina ale nie boli bo wiem że istniejesz że gdzieś oddychasz śmiejesz się może właśnie patrzysz w sufit tak jak ja i to wystarczy żeby jutro znów wstać nie wierzę w bajki ale wierzę w ciebie a to więcej niż kiedykolwiek odważyłem się mieć bo po raz pierwszy nie boję się stracić tylko cieszę się że w końcu znalazłem dom w drugim człowieku
-
Bardzo wysoki poziom. Wiersz jest spójny, gęsty znaczeniowo, emocjonalnie dojrzały i przede wszystkim — szczery. Najlepsze elementy: -świetna metaforyka (konkretna i oryginalna), -mocna pointa, -piękny rytm wolnego wiersza, -bardzo dobra praca z symboliką światła, -język prosty, ale nośny. Gdyby ten tekst znalazł się w tomiku współczesnej poezji, nie odstawałby jakością. Proste, mocne, deklaratywne. Cała kompozycja dąży do tego jednego słowa: Tożsamość. Widzialność. Istnienie.
-
jeśli to w tobie nie wrzeszczy
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Tak, dokładanie ale w jednym i w drugim przypadku pisanie to sposób na przeżycie -
@viola arvensis Interpretacja tutaj jest tylko jedna, szarość, po prostu szarość
-
tam, gdzie powietrze pamięta
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Rozwiń temat bo Miękkie zegary można interpretować na kilka sposobów -
tam, gdzie powietrze pamięta kroki, których już nikt nie stawia, świat rozsuwa się jak zasłona i wpuszcza odrobinę ciemności, żeby dzień nie zapomniał, jak smakuje głębia czas stoi tam na jednej nodze jak ptak w połowie myśli, a każda myśl jest powolnym, ciężkim skrzydłem unoszącym się nad milczeniem wśród gałęzi przechodzą przez siebie cienie, jakby szukały wspólnego kształtu dla dwóch niespójnych godzin i tylko serce zawieszone na cienkiej nici zdziwienia bije w rytmie, którego nie da się zapisać — bo każda nuta jest próbą zrozumienia czegoś większego niż światło
-
budzisz się i już przegrałeś. jeszcze nawet nie otworzyłeś oczu, a dzień stoi nad tobą z rękami w kieszeniach i krzywi się z politowaniem. mówią, że wszystko można zacząć od nowa, ale to kłamstwo dla tych, którzy nigdy niczego nie stracili. twoje marzenia leżą pod łóżkiem, jak stare buty, których nikt nie chce włożyć, bo cuchną przegranymi próbami. ludzie mijają cię na ulicy jak reklamy, których nikt nie ogląda— jesteś tłem, szumem, tapetą życia, którego nigdy nie zamówiłeś. i nawet noc nie przynosi ulgi, tylko ciemność, która przypomina, że jutro znów będzie to samo: powolne topienie się w kubku zimnej kawy i udawanie, że jeszcze coś w tobie płonie. ale nic już nie płonie. został tylko popiół, którego nikt nie posprząta, bo nikt nawet nie zauważył, że kiedykolwiek byłeś ogniem.
-
jeśli to w tobie nie wrzeszczy
P.Mgieł opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
jeśli musisz się zmuszać, zapomnij. świat ma dość ludzi, którzy tłuką słowa jak zardzewiałe gwoździe w spróchniałe deski. jeśli nie budzi cię w nocy ta brudna prawda, która gryzie od środka jak szczur — daruj sobie. życie i tak cię połknie, a nawet się nie zakrztusi. pisz tylko wtedy, kiedy nie pisanie zaczyna cię dusić, jakby ktoś wbijał ci kolano prosto w gardło. a jeśli przyjdzie to naprawdę — nie pytaj, nie proś o pozwolenie, nie wyglądaj oklasków. po prostu otwórz drzwi i pozwól temu potworowi wyjść, nawet jeśli zostawi po tobie tylko pusty pokój i podłogę pełną zębów. bo inaczej będziesz tylko kolejnym głosem, którego nikt nie usłyszy, nawet ty sam. -
kolejna noc i znowu nic się nie wydarzyło, poza tym, że jestem jeszcze bardziej zmęczony niż wczoraj. miasto oddycha jak stary pijak, kaszle neonami, a ja siedzę przy kuchennym stole, licząc okruszki po życiu, którego nie chciałem, ale które się przypętało. wszyscy mówią: „trzeba mieć cel”. ja mam tylko rachunki, puste krzesło i lustro, w którym ktoś zostawił moje oczy bez instrukcji obsługi. czasem myśl przychodzi cicho, jak stróż nocny, pyta, czy nie czas już zamykać, zgasić światło, oddać klucz. ale potem włącza się lodówka, pies sąsiadów zaczyna szczekać, a ja przypominam sobie, że nawet jeśli to wszystko nie ma sensu, to rano znów trzeba wstać, nawet bez powodu. i tak trwam — jak popielniczka pełna niedopalonych dni, które ktoś zapala z przyzwyczajenia.
-
siedzę przy stole, zimna kawa udaje sens życia, a ja nawet nie mam siły żeby wstać po świeżą. świat kręci się dalej, jak stary pies, który już nie powinien, ale nadal macha ogonem z przyzwyczajenia. kiedyś myślałem, że miłość to wybawienie, ty przyszłaś jak papieros o północy — rozgrzałaś gardło, a potem zostawiłaś smak popiołu. teraz dni ciekną po ścianach, jak woda z przeciekającej rury: kap, kap, kap — aż człowiek przestaje liczyć, bo i po co. niespełnione zakochanie to najtańszy sposób na bezsenność, a niemoc nauczyła mnie jednej rzeczy: że czasem nawet oddech jest zbyt ciężki, żeby go unieść. ale wciąż tu jestem, jak brudna szyba w oknie — nikt nie patrzy, nikt nie czyści, a jednak trzyma cały świat po drugiej stronie.
- 8 odpowiedzi
-
10
-
wstałem dziś później niż powinienem, kawa była zimna, a kot patrzył na mnie jak na ostatniego frajera. za oknem ktoś kłócił się o życie, tak głośno, jakby miał je tylko jedno. usiadłem przy biurku, papier pomarszczony, palce ciężkie, myśli jeszcze cięższe. i pomyślałem sobie: jeśli to wszystko ma jakiś sens, to chyba taki, że trzeba iść dalej, nawet jeśli buty obcierają do krwi. więc poszedłem. bo co niby miałem robić?
-
posłuchaj — w kieliszku ląduje ostatni motyl dnia, tłuste palce miasta sięgają po pustkę, a ja — w tym hałasie, w tym łupie świtu — szukam cień Twojego śladu. zimno jak papier, którym piszesz listy życia, piękne są tylko te, co nigdy nie zostaną wysłane. ulice pachną brudem i nadzieją — tak mylną, jak Twoje “kochanie” rzucane między wódką a snem. pamiętasz — jak śmialiśmy się z naszych upadków, jak światło latarni rysowało twoją twarz, bladość wygraną w bittersie i ciszy, a ja zanurzałem się w okrągłym dźwięku Twojego oddechu. ale noc — stara śpiewaczka — wywijała swoje fałszywe miny, i zataczałem kręgi wokół pustego stołu, czekając, że wrócisz z tą melodią na ustach. teraz — w tym barze, gdzie czas płynie taniej niż wino, żegnam Twoje słowa rzucone jak monety na dno budżetu serca, i piję za nas — za dwoje, których miasto pochłonęło, zanim ktokolwiek zdążył wymyślić imię dla „na zawsze”. a jutro — będę kroczyć pod latarnią, która nigdy nie świeci, i zapalę papierosa w miejscu, gdzie Twoje echo śpiewa: „odchodzę, ale zostanę w każdej szkaradnej chwili, w śmiechu, w łzach, w tym drżeniu, które zwie się życiem”. tak — piję, bo życie nie czeka, i piszę, bo cierń nie wybiera rąk, a jeśli świat to bar, w którym ginę — to zamów ostatnią kolejkę, i spójrz, jak gasną światła.
-
2
-
Nie dołączono jej do narodzin. Może dlatego wszystko działa — tak, jakby chciało inaczej. Czasem coś się psuje: słowo za ostre, gest zbyt miękki, cisza, której nie było w planach. Człowiek uczy się na błędach, choć nikt nie powiedział, czy to kurs podstawowy, czy zaawansowany. Miłość — przycisk bez etykiety. Śmierć — gwarancja, której nikt nie reklamuje. A pomiędzy? Reklama szczęścia w wersji próbnej. Najlepiej działa przypadek. Nie wymaga baterii. Nie kończy się z wiekiem.
-
@Alicja_Wysocka Ton wiersza to pogodzona melancholia. Nie ma tu dramatyzmu — raczej łagodność, czułość wobec samej siebie. To poezja uzdrawiająca, pisana z perspektywy kogoś, kto już przeszedł przez ciemność i teraz po prostu jest. To wiersz bardzo dobry — świadomy, spójny emocjonalnie, z wyczuciem rytmu i obrazu. Nie potrzebuje ozdobników. Wyróżnia go autentyczność i wyważenie – widać, że każde słowo zostało wybrane z troską, bez przypadkowych metafor. Jeśli miałbym podsumować jednym zdaniem: To wiersz o powrocie do siebie – cichy, prawdziwy i mądry bólem, który przestał krzyczeć.
-
ostatni raz nalewam
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Po prostu metal który siedzi w poezji XD -
ostatni raz nalewam
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Nick jest faktycznie dość zabawny ale przemyślany. Jest to połączenie kilka szczegółów o mnie i osobowości. Nie zdradzę za dużo ale uchylając lekko rąbka tajemnicy odnośnie szczegółów jestem fanem zespołu MGŁA , -
ostatni raz nalewam
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Nie przewiduję żadnych konfliktów XD a tym bardziej interesów. Po prostu bądźmy sobą XD -
ostatni raz nalewam
P.Mgieł odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Gosława Dramatyzm z sarkazmem coś co lubię ale nie zawsze sarkazm jest u mnie sarkazmem Sarkazm czasami bywa prawdą dlatego jestem Panem Mgieł XD. Dzięki i wpadaj po więcej