@.KOBIETA. "Wcale a wcale". Zrobiłem nawet taką piosenkę - za tydzień będzie na Spotify.
Ale... czego ty słuchasz, poza śpiewem gregoriańskim, "psotna zakonnico"? Podsiadło? Sobel? Kwiatkowski?
@.KOBIETA. "Wcale a wcale". Zrobiłem nawet taką piosenkę - za tydzień będzie na Spotify.
Ale... czego ty słuchasz, poza śpiewem gregoriańskim, "psotna zakonnico"? Podsiadło? Sobel? Kwiatkowski?
@.KOBIETA. "Wcale a wcale". Zrobiłem nawet taką piosenkę - za tydzień będzie na Spotify.
@LessLove Ale... czego ty słuchasz, poza śpiewem gregoriańskim, "psotna zakonnico"? Podsiadło? Sobel? Kwiatkowski?
Bardzo mocny tekst. Peonia jako centrum emocjonalnego terroru to trafna metafora domu podporządkowanego czyjejś obsesji. Scena z piłką i wstrzymanym oddechem świetnie oddaje, jak ciało wciąż pamięta strach, nawet gdy zagrożenia już nie ma.
Genialna końcówka - spalenie kwiatu to ulga, a "skradziony, dziecięcy śmiech" to jak odzyskanie wolności. Świetna, gęsta i poruszająca proza.