Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Czuję się zagubiony.

Jakbym miał w sobie dwie osoby.

Jedna pcha mnie do przodu,

każe wstawać, udawać, że jestem silny.

Druga ciągnie mnie na dno,

stoi w miejscu i rozdrapuje wszystko, co dawno miało się zagoić.

Kiedy ona wygrywa,

wszystko we mnie cichnie.

Zakładam uśmiech,

żartuję, żeby nikt nie pytał.

A w środku siedzę sam

ze sobą i z nią.

 

Czasem czuję, że nie wytrzymam.

Maska pęka w najmniej oczekiwanym momencie,

śmiech staje się krzykiem,

a każdy gest i słowo wydają się fałszywe.

Chciałbym krzyczeć, płakać, uciec…

Ale nie wiem dokąd.

 

I wtedy wszystko wybucha.

Nie mogę już nic kontrolować.

Słowa kipią w głowie, jakby ktoś je wrzucił do ognia.

Serce bije za szybko, a dłonie drżą.

Nie wiem, kim jestem,

a może wiem za dobrze i to boli jeszcze bardziej.

Chciałbym, żeby ktoś zobaczył,

ale nie potrafię zdjąć maski.

Boję się, że jeśli ją zdejmę,

to wszystko, co myślę i czuję, wyleje się na świat i zmiażdży mnie.

 

I mimo tego wszystkiego,

wciąż oddycham.

Nie wiem, jak długo, nie wiem, po co,

ale czuję, że w tym oddechu jest coś mojego

resztka mnie, która jeszcze chce iść dalej.

Może nie wiem dokąd,

może nie wiem jak,

ale na razie idę krok po kroku,

nawet jeśli każdy boli.

Edytowane przez TTL
literówka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@TTL

 

Interesująca jest ta dychotomia, którą opisałeś - walka dwóch osób w jednym ciele. Bardzo trafną metaforą jest ten "uśmiech-maska", który staje się więzieniem. Świetnie oddajesz narastające napięcie, aż do momentu "wybuchu".

Chyba każdy z nas czasem czuje ten ciężar udawania siły, gdy w środku wszystko krzyczy. Dobrze, że mimo tego bólu, kończysz wiersz tym "krokiem po kroku". To daje nadzieję, że nawet w największym mroku jest w nas ta iskra, która każe iść dalej.

To surowa, bolesna, ale piękna puenta.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...