Jakby reprezentacje rzeczy
Zastąpiły same rzeczy
Jakby mapa przykryła
Całe terytorium
Jakby znaki na autostradach
Przestały mieć sens
Bo wszystkie drogi
Prowadzą
Do fake town
Jakby reprezentacje rzeczy
Zastąpiły same rzeczy
Jakby mapa przykryła
Całe terytorium
Jakby znaki na autostradach
Przestały mieć sens
Bo wszystkie drogi
Prowadzą
Do fake town
Jakby reprezentacje rzeczy
Zastąpiły same rzeczy
Jakby mapa przykryła
Całe terytorium
Jakby znaki na autostradach
Przestały mieć sens
Jakby reprezentacje rzeczy Zastąpiły same rzeczy
Jakby mapa przykryła
Całe terytorium
Jakby znaki na autostradach
Przestały mieć sens
Jestem w pracy.
Lecę na Marsa.
Misja wojskowa,
kontrakt zawodowy.
Eter w próżni
gra mi w uszach melodię
o czarnoksiężniku na Księżycu.
W karczmie „Rzym”
nie byłem już dawno.
Pewnie z Marsa
nie wrócę – bilet w jedną stronę.
Powoli zarysowuje się
Planeta Mars na mojej drodze.
Mówili:
„Kategoria A otwiera drzwi wszędzie”.
A tak zwyczajnie się mnie pozbyli.
I mam wakacje...
Przez interkom
możemy pogadać.
Taki ze mnie bohater.
zazdroszczę
Wam na Ziemi
problemów