– Mogę już do domu?
– Przecież jesteś w domu, o co chodzi?
– No ale to nie moje ściany, moje tak nie wyglądają.
– Przecież takie chciałeś, zielone orzeźwienie. Pamiętasz ten kolor?
– Nie wybrałem tego koloru.
– Przecież to nie ja wyznaczyłam ten odcień, razem to zrobiliśmy, a nawet sam go podpowiedziałeś.
– A te dekoracje? Nie wyglądają jak powinny, pamiętam je kompletnie inaczej.
– Nigdy nie mieliśmy innych, może poza ceramicznym słonikiem i tą stalową lampą.
– Chcę do domu.
– Uspokój się, jesteś już w domu.
– Chcę do domu… mojego domu… gdzie jestem bezpieczny…
– Ty jesteś w domu! Zawsze byłeś!
– Muszę wyjść.
Słychać tylko trzask czegoś o podłogę,
Jak fala o skały.
Coś już jest na parterze.