Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na przestrzeni wszystkich tych wieków,

łączy was tylko ta jedna rzecz.

Nazwisko? Posiadłość? Herb?

Nieskończona samotność 

i objawy destrukcyjnego szaleństwa.

Ktoś, kiedyś dawno,

przeklął cały ród.

Dziwny to ród w którym brak małżeństw, potomstwa

czy więzów krwi.

Brak drzewa i sagi rodzinnej.

Skąd wzięło się tak zepsute nasienie?

Kto był praojcem stworzenia 

tej genetycznej degeneracji?

 

 

Matroną była senna muza.

Zwid umysłu,

ogarniętego bólem istnienia.

Jej ciało było zbezczeszczone przez bluźniercze potrzeby zmysłów.

Była blada, gnilna, pobita i gwałcona.

Żyła choć jej członki i oczy

były martwe.

Serce wyrwano jej okrutnie 

i zastąpiono klątwą bestii.

Niegdyś jeszcze potrafiła 

płakać nad swym losem.

Łudząc się tym co kłamliwie 

materializował jej świat.

Pokazywał jej kwiaty

na łąkach wiosennych,

ogrody i sady pełne krasnego owocu,

ludzi beztroskich i wolnych.

Serdecznych przyjaciół.

Zjednoczone rodziny.

Sprawiedliwych ojców 

i kochające matki.

Taki był świat za szkłem.

Granicy bytu.

 

 

Ona miała tylko zaświaty.

Pełne pyłu, kurzu,

czarnych kikutów drzew.

Rzeki spienione krwią.

Zamiast kwiatów,

trupy wzdęte od rozkładu,

kwitły słodką wonią śmierci.

Wędrowała przez

puste, skruszałe wioski.

Miasteczka rozpalone ogniem 

nie ognisk domowych a pożogą moru.

Miasta o olbrzymich murach i wieżach.

Czarne jak noc.

Zwiewne jak mara.

Tam mieszkały demony,

które czasami prosiła o pomoc 

w starciu z ludźmi z powierzchni.

 

 

Krążyły legendy, 

że tam za murami twierdzy,

za pustynią nieposkromionego wichru,

za płaskowyżem zimnego żalu,

za oceanem łez niewinnie przelanych.

W strażnicy wykutej 

z pierworodnego ognia nienawiści.

Mieszka ON!

Demon, którego

nie dotykają myślą Bogowie.

O którym nie mówią kroniki i sagi.

Ten który przybył tu 

przed powstaniem czasu i materii.

Kurhan jego usypany 

z wyschniętych czaszek

niedoszłych herosów,

którzy przed eonami 

rzucili mu niebacznie wyzwanie.

Spoczywa w grobowcu zakopanym 

aż do trzewi ziemi.

Płytę nagrobną zdobią, 

srebrne słońce i złoty księżyc.

Nad kurhanem

roztoczyła wieczny cień,

samotna góra.

Martwa i milcząca bazaltową pustką.

Śpiewa mu pieśń

o zagładzie cywilizacji.

Muza wie dobrze. 

Czuję to w sobie.

On to wszystko stworzył.

Wraz z nią.

Ona go do tego zmusza.

By pisał poezję 

z bezdni swego grobu.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...