Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zobaczyłem dzisiaj kota

W towarzystwie z kociętami

Leżącego na środku drogi

 

Ich wnętrzności były czarne

Padły na piekący asfalt

A ich koniec był ubogi

 

Przy zapachu jajecznicy

Odór smażonego truchła

Przywołuje czarną dziurę

 

Postać jej zagina światło

Jakby czernią emanuje

Kiedy wzrokiem ją świdruję

 

Białe oczy niewzruszone

Dwa to punkty w jej sylwetce

Pusto patrzą na kocięta

 

Kiedy dusze ich wysysa

Ścierwo gnije i rozkłada

Lecz czerń nie jest tym przejęta

 

I po chwili gdy już skończy

Każdy chce by sobie poszła

By zniknęła każdy prosi

 

Lecz ta ciemność nie zanika

Tylko wciąż dalej żeruje

I na innych się przenosi

 

A ja stałem tak ciągle otępiony

Gdy widziałem kolejne to demony

Przyczepione do każdej tak istoty

Miały ludzi, rośliny, nawet koty

 

Te od spodu kwiaty już wąchały

Czarne byty wszystko rozkładały

Gdy na głowie poczułem to ciążenie

Zrozumiałem że wszystkim jest cierpienie

 

Śmierć - panowie rozkładu

To oni nas hodują

Mija krótki żywot

Oni wciąż żerują

 

Mam nadzieję, że umrę

Choć nie jestem gotowy

Ot małe marzenie 

Dawno ściętej głowy

Nabitej na kark.

Opublikowano

@Poet Ka

 

jak to "bardzo dobry"?

 

to literacki tandeciarz.

 

gdyby nie nazwisko i układy ojca nikt by go nie drukował!

 

potrafisz wskazać coś nowatorskiego, odrywczego, głębokiego w jego pisarstwie?

 

a jeżeli  znasz powieści Jastruna  staruszka to na poziomie warsztatowym - Himalaje.

 

jedna z jego powieści jest moim zdaniem lepsza od całego cyklu Prousta.

 

Mieczysław to był pisarz a Tomasz......eee

Opublikowano

@Migrena rzecz gustu, nie da się ich porównać, wsiąkłam w "Dom pisarzy w czasach zarazy", a to nawiązanie - "opiłki i okruszki". Tomasz to inna kategoria...

@Migrena widocznie, z Twojego punktu widzenia gustuję w tandecie. Bo nie wycofam się z tego, co napisałam. Cenię Tomasza Jastruna. Ale to rzecz gustu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Staruszka z niedowierzaniem obracała w palcach kolorową torebkę, jakby trzymała artefakt z innego świata. Dla niej, żyjącej w rytmie udoju Noszki i ciepła bijącego z kuchennej blachy, jedzenie z proszku było czymś niemal magicznym – i pewnie trochę podejrzanym.     Jest na Morzu Białym wyspa, do której można dojść pieszo tylko podczas odpływu. Trzeba wybrać odpowiedni moment, by zdążyć przed powracającą wodą i nie dać się pochłonąć morzu. Nad samym brzegiem stoi wielki, ceglany dom. Podczas przypływu jego podwórko wypełnia się słoną wodą, a gdy morze się cofa, zostawia po sobie skarby i odpadki, które można zbierać gołymi rękami. W tym domu mieszka samotna kobieta. Od kilkunastu lat wyczekuje męża, który nie wrócił z rejsu. Trwa w tym zawieszeniu między lądem a wodą, licząc, że kolejny przypływ w końcu przyniesie go do domu. — Ona wciąż tam stoi i patrzy w horyzont — szepnęła Meg, gdy mijaliśmy ceglane mury. — Myślisz, że on kiedykolwiek wróci, czy to tylko kolejna legenda tego wybrzeża? — Nie wiem — odparłem, patrząc na mokry piasek pod stopami. — Niektórzy po prostu budują swoje życie na czekaniu. To ich jedyny fundament.     Obraz ceglanego domu, który przy każdym przypływie jest odcinany od świata, a jego podwórko zamienia się w morskie dno, to klasyczny motyw w rosyjskiej prozie i legendach północy. Często pojawia się on w opowieściach o Pomorach – mieszkańcach wybrzeży Morza Białego, którzy od wieków żyją w rytmie pływów, a ich domy budowane są z trwałej, czerwonej cegły, by wytrzymać słoną wilgoć i napór wody.     Kobieta wyczekująca męża staje się żywym symbolem wierności, trwającym w miejscu, które technicznie rzecz biorąc, nie powinno istnieć, bo co kilka godzin należy do morza.    
    • @Aleksander Hoorn   Dzięki za tak dogłębną i intelektualną analizę! Zgadzam się z Twoim "inżynieryjnym" spojrzeniem na relacje - w realnym życiu taka asymetria i bycie wyłącznie dawcą to faktycznie droga do wypalenia związku.   Ale poezja rządzi się innymi prawami niż psychologia. Wiersz to często zapis chwili, tęsknoty, a nawet tej pięknej, choć naiwnej ułudy bezinteresowności. Podmiot liryczny ma prawo do destrukcyjnych założeń.   Cieszę się jednak, że ten tekst wywołał u Ciebie tak ciekawą, termodynamiczną refleksję! :))   Serdecznie pozdrawiam. 
    • @APM  I tak trzymaj, ja też bardzo lubię deszcz, a najbardziej jak dziurawi ciszę, pozdrawiam :)
    • @piąteprzezdziesiąte, dziękuję :)
    • @Marek.zak1   Bardzo dziękuję!    Wspomnienia zabierz koniecznie - kufer i tak lepiej służy tym, co warte zachowania. A peelka dziękuje za troskę i zapewnia, że autorka ma się dobrze, tylko lubi zaglądać w ciemniejsze kąty. :)))   I się cieszy, że jest ulubioną czytelniczką. :)   Wiosenne pozdrowienia oddaję z nawiązką. :)   @andrew   Bardzo dziękuję!    Mój wiersz zamknął kufer, a Ty go otworzyłeś z powrotem. Dobrze, że ktoś pilnuje, żeby się nie żegnać za wcześnie. :)))   Serdecznie pozdrawiam. :) @Myszolak   Bardzo dziękuję!    Muszę przyznać, że Twoja zjawa w lustrze jest mądrzejsza od mojej w kufrze. Bo ona wiedziała, że nie ma sensu pakować tego, co i tak dotrze pierwsze.  Piękna odpowiedź!     Serdecznie pozdrawiam. :))) @Lenore Grey @Poet Ka @A.Between @[email protected] @piąteprzezdziesiąte   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...