Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'martwe' .
-
Zobaczyłem dzisiaj kota W towarzystwie z kociętami Leżącego na środku drogi Ich wnętrzności były czarne Padły na piekący asfalt A ich koniec był ubogi Przy zapachu jajecznicy Odór smażonego truchła Przywołuje czarną dziurę Postać jej zagina światło Jakby czernią emanuje Kiedy wzrokiem ją świdruję Białe oczy niewzruszone Dwa to punkty w jej sylwetce Pusto patrzą na kocięta Kiedy dusze ich wysysa Ścierwo gnije i rozkłada Lecz czerń nie jest tym przejęta I po chwili gdy już skończy Każdy chce by sobie poszła By zniknęła każdy prosi Lecz ta ciemność nie zanika Tylko wciąż dalej żeruje I na innych się przenosi A ja stałem tak ciągle otępiony Gdy widziałem kolejne to demony Przyczepione do każdej tak istoty Miały ludzi, rośliny, nawet koty Te od spodu kwiaty już wąchały Czarne byty wszystko rozkładały Gdy na głowie poczułem to ciążenie Zrozumiałem że wszystkim jest cierpienie Śmierć - panowie rozkładu To oni nas hodują Mija krótki żywot Oni wciąż żerują Mam nadzieję, że umrę Choć nie jestem gotowy Ot małe marzenie Dawno ściętej głowy Nabitej na kark.
-
"Martwe dłonie" Mar twe dłonie pełne Zjawiskowe zjawy się jawią z między jawy i snu, wiosennym dżdżykiem Wio, senny rycerzu, mrukiem i nawykiem; dłońmi badaj ściany Po ciemku Senne miraże murali przeszłości z cienia wyciągaj Ciągaj palcem trupim, głupim po gładkiej gładzi mroku, gładź nie ufając oku Mrucząc biernie, miernie w toku, u życia, za życia i z życia się z barakiem braku bycia Więc idziesz, widząc, co pragniesz widzieć Czyli nic I dżdży na martwe dłonie, mrzy rycerz siąść w koronie, zawczasu czasu pragnie Zaś czas mu się nie nagnie