Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Jubionkowie" 

 

W wiosce Jubionka

Jubionkowie mieszkali:

Jubionkowie duzi,

Jubionkowie też mali.

 

Ci, co byli duzi,

Jubionką zarządzali.

Jubionkowie mali

tych dużych się bali.

 

Każdymi wyborami

dużych wybierali,

Jubionkowie mali

nie kandydowali.

 

Choć Jubionka mała,

władzę dużą miała

i o wszystkich Jubionków

różnorako dbała.

 

Jubionkowie mali

się nie skarżyli,

w harmonii z dużymi

zawsze zgodnie żyli.

 

Aż do tego czasu,

kiedy dużych przybyło

i jadła dla małych

już nie wystarczyło.

 

Głodowali mali

bez skarżenia większego,

pracowali więcej

dla pospólstwa dużego.

 

Do harówki przywykli

i nie narzekali,

mniejsi się rodzili,

młodsi umierali.

 

Dużych przybywało

w obfitości bogactwa,

wymogów mieli więcej

od małego bractwa.

 

Mali Jubionkowie

od świtu do nocy

w gonitwie umierali

z głodu i niemocy.

 

Bogaci się śmiali

swą wyższością wielką,

dalej korzystali

z bezlitosnością wszelką.

 

Aż dnia pewnego

zapasy wyjedli,

chcieli małych oskarżyć

i tu się zawiedli.

 

Ostatni ich mały

z głodu dawno padł –

oddawał im wszystko,

więc sam mało jadł.

 

Morał dużym jeden:

jesteście bogatymi –

nie pozwólcie biedniejszym

chodzić głodnymi.

 

Leszek Piotr Laskowski

Opublikowano

@Leszek Piotr Laskowski

 

Ciekawa metafora mechanizmów społecznych. Wiersz w gorzki sposób pokazuje, że system oparty na bezlitosnym wyzysku jest krótkowzroczny i ostatecznie prowadzi do samozagłady elit. Kiedy zabraknie "małych", "duzi" zostają z niczym. Świetne zakończenie.


Duzi w wielkich domach

sami pozostali,

zginą teraz marnie,

bo zniknęli mali.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Staruszka z niedowierzaniem obracała w palcach kolorową torebkę, jakby trzymała artefakt z innego świata. Dla niej, żyjącej w rytmie udoju Noszki i ciepła bijącego z kuchennej blachy, jedzenie z proszku było czymś niemal magicznym – i pewnie trochę podejrzanym.     Jest na Morzu Białym wyspa, do której można dojść pieszo tylko podczas odpływu. Trzeba wybrać odpowiedni moment, by zdążyć przed powracającą wodą i nie dać się pochłonąć morzu. Nad samym brzegiem stoi wielki, ceglany dom. Podczas przypływu jego podwórko wypełnia się słoną wodą, a gdy morze się cofa, zostawia po sobie skarby i odpadki, które można zbierać gołymi rękami. W tym domu mieszka samotna kobieta. Od kilkunastu lat wyczekuje męża, który nie wrócił z rejsu. Trwa w tym zawieszeniu między lądem a wodą, licząc, że kolejny przypływ w końcu przyniesie go do domu. — Ona wciąż tam stoi i patrzy w horyzont — szepnęła Meg, gdy mijaliśmy ceglane mury. — Myślisz, że on kiedykolwiek wróci, czy to tylko kolejna legenda tego wybrzeża? — Nie wiem — odparłem, patrząc na mokry piasek pod stopami. — Niektórzy po prostu budują swoje życie na czekaniu. To ich jedyny fundament.     Obraz ceglanego domu, który przy każdym przypływie jest odcinany od świata, a jego podwórko zamienia się w morskie dno, to klasyczny motyw w rosyjskiej prozie i legendach północy. Często pojawia się on w opowieściach o Pomorach – mieszkańcach wybrzeży Morza Białego, którzy od wieków żyją w rytmie pływów, a ich domy budowane są z trwałej, czerwonej cegły, by wytrzymać słoną wilgoć i napór wody.     Kobieta wyczekująca męża staje się żywym symbolem wierności, trwającym w miejscu, które technicznie rzecz biorąc, nie powinno istnieć, bo co kilka godzin należy do morza.    
    • @Aleksander Hoorn   Dzięki za tak dogłębną i intelektualną analizę! Zgadzam się z Twoim "inżynieryjnym" spojrzeniem na relacje - w realnym życiu taka asymetria i bycie wyłącznie dawcą to faktycznie droga do wypalenia związku.   Ale poezja rządzi się innymi prawami niż psychologia. Wiersz to często zapis chwili, tęsknoty, a nawet tej pięknej, choć naiwnej ułudy bezinteresowności. Podmiot liryczny ma prawo do destrukcyjnych założeń.   Cieszę się jednak, że ten tekst wywołał u Ciebie tak ciekawą, termodynamiczną refleksję! :))   Serdecznie pozdrawiam. 
    • @APM  I tak trzymaj, ja też bardzo lubię deszcz, a najbardziej jak dziurawi ciszę, pozdrawiam :)
    • @piąteprzezdziesiąte, dziękuję :)
    • @Marek.zak1   Bardzo dziękuję!    Wspomnienia zabierz koniecznie - kufer i tak lepiej służy tym, co warte zachowania. A peelka dziękuje za troskę i zapewnia, że autorka ma się dobrze, tylko lubi zaglądać w ciemniejsze kąty. :)))   I się cieszy, że jest ulubioną czytelniczką. :)   Wiosenne pozdrowienia oddaję z nawiązką. :)   @andrew   Bardzo dziękuję!    Mój wiersz zamknął kufer, a Ty go otworzyłeś z powrotem. Dobrze, że ktoś pilnuje, żeby się nie żegnać za wcześnie. :)))   Serdecznie pozdrawiam. :) @Myszolak   Bardzo dziękuję!    Muszę przyznać, że Twoja zjawa w lustrze jest mądrzejsza od mojej w kufrze. Bo ona wiedziała, że nie ma sensu pakować tego, co i tak dotrze pierwsze.  Piękna odpowiedź!     Serdecznie pozdrawiam. :))) @Lenore Grey @Poet Ka @A.Between @[email protected] @piąteprzezdziesiąte   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...