Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kto mi powie, że w Paryżu
żaby mają całe uda,
temu krzyżem dam po krzyżu
przy kapliczce na Kaszubach.

Kto uważa, że w Kijowie
pije się z umiarem wino,
temu nadwyrężę zdrowie
w Pile pod Świętą Rodziną.

Kto powie, że w Amsterdamie
lud zwykł nurzac się w nostalgii,
ten sam w sobie się przełamie,
pod obrazem Jezu-Marii.

A kto rzeknie, że Germanie
mają w sobie szału krztynę,
ten niezdrowym wnet się stanie
pod katedrą, co w Pelplinie.

Kto mi powie, że Szwajcarzy
noszą szaty bez stelażu,
temu zmienię wyraz twarzy
u cystersów, w reflektarzu.

Kto zaś twierdzi, że Hiszpanie
wstają dzień po dniu o brzasku,
ten zląduje w oceanie,
przy kościele w Kraju Basków.

Kto powie, że w Barcelonie
psy wypuszcza się w kagańcu,
temu kota wnet pogonię
pod kościołem Zmartwychwstańców.

Kto mi powie, że w Lizbonie
się na stronie rymy kleci,
tego rozciągniemy koniem,
wokół Kostki (patron dzieci).

Kto zaś powie, że dziś Grecy
nie szlajają się w tunikach,
temu z rzyci zrobim piecyk
u świętego Dominika.

Opublikowano

Dawno się tak nie uśmiałem :)


Pozdrawiam
Wuren
ps.
Kto mi powie, że Antoni
zdrowych zmysłów jest przykładem,
temu flaszką wnet przydzwonię,
podkościelnym będzie dziadem :)

  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Kto mi powie, że w Berlinie
Piją wodę o poranku
Temu wnet podłożę świnię
U Maryli na kruszganku

Powiedz tylko, że Polacy
Guzik więdzą o browarze
Kosę masz już jak na tacy
za zakrętem u nas w barze

Jesli powiesz że Polacy
To prostaki rodem z boru
Lepiej umieść nóż w swej glacy
Lub sie schowaj do klasztoru

Jeśli mówisz o Paryżu
Jako mieście dla bogaczy
Większej miary mój znajomy
ostrzem finki cię uraczy

Spróbuj tylko rzec to zdanie
"Kocham Francję i ich wieżę"
To ci sprawię ostre lanie
Choćbyś zwiewał na rowerze

Powiedz tylko że zabawa
Tylko jest rozrywką Czechów
Już do trumny szykuj krawat
Albo postaw mi 100 "lechów"* *chodzi o piwo

Jeśli powiesz że u Niemców
Warzą tylko dobry browar
zapewniam ci uraz pleców
I popsuję ci samowar

Jeśłi powiesz że w Szczecinie
Nie ma żony marynaża
Dyndać będziesz na tej linie
Tu pod domem kolejarza

Powiedz tylko takie słowa
że wrocławiak nie potrafi
Jak szeroka Częstochowa
Taki wielki szlak cię trafi

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...