Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Prowadzimy się jak auta na autostradach,

machając do siebie przez małe okienka uchylonych szyb.

Jedziemy trasami szybkiego ruchu,

mijając się z życiem.

 

Ja jestem kierowcą ciężarówki.

Lubię klimat przydrożnych barów,

wiśniowe ciasto

i szejk za pięć dolarów.

Okna mojej ciężarówki pomalowałem w polne kwiaty,

i śmieję się do machających policjantów.

 

W klaserach, zamiast znaczków,

pomiędzy aktem urodzenia a świadectwem zgonu

trzymam mandaty.

Tak jest dobrze:

słońce odbite w wodzie

i coś, co próbuje mi opowiedzieć kolejną historię.

Patrzę pustym wzrokiem –

to nie ma sensu, zostawiam to.

 

Czy czujesz ciepło swojego ciała?

Słoneczny guru twierdzi, że to jest jeszcze prostsze.

Nigdy nie opuściliśmy drogi – tak twierdzą mapy,

więc jest to wystarczający powód, by je wyrzucić

znów iść na oślep.

 

Ta droga nie ma końca.

Powiedz to teraz: że nie wiesz, czym jest droga,

usiądź, zakładając nogi na szyję.

Mrucząc tajemne sylaby, odszukaj sens – jeśli potrafisz.

 

Ja jestem żartem stworzonym na własny użytek,

tylko czasami zachowuję pozory,

bo bardzo lubię popołudniowe herbatki.

Tego poranka wyjąłem z twojej głowy sen o domu wśród pastwisk

i pomyślałem: to szaleństwo żyć z dala od ludzi.

Ale to był tylko sen –

najdziwniejszy ze snów.

 

A teraz chodź i powiedz:

kto widział mnie prawdziwego?

Komu udała się ta sztuka?

 

Poczułem i usłyszałem to dzisiaj.

Słońce wstało rano, a później, jak zwykle,

nie wydarzyło się nic, co warto byłoby zapisać.

Ty wiesz i ja to wiem: drogi prowadzą donikąd,

krajobrazy są takie łudzące.

 

Nasze okna malujemy w polne kwiaty,

później śmiejemy się do przejeżdżających podróżnych.

Jestem zaaferowany, mam kłopoty, boli mnie serce –

medycyna zna takie przypadki.

 

Moja babcia piła herbatę z malinami,

latem zbierała lipowe kwiaty.

Nadchodzi ten czas.

Przepis jest całkiem prosty:

kilka liści wiśni i król koper.

 

Znowu nadchodzi nasz czas,

jedziemy w nieznane,

wszystko jest emanacją życia.

Na wietrze, jak ptaki,

fruwają płachty porzuconych map,

słońce rozmazuje kształt horyzontu.

 

Ziemia wiruje jak bąk w ręku Boga,

który na powrót jest dzieckiem.

 

 

Opublikowano

@Proszalny

 

Muszę się przyznać, że to tak wielowarstwowy wiersz, że musiałam przeczytać wolno dwa razy, i nadal mam wątpliwości, czy dobrze rozumiem:) Sporo jest tu różnych motywów - klimat drogi, nawiązania do starych filmów - "szejk za 5 dolarów."  Płynnie   przechodzisz w nim do swojskich klimatów - babcia, lipa, koper.

Mam  poczucie absurdu.  Ostatnia metafora o Bogu kręcącym Ziemią jak bączkiem bardzo mi się podobała:) 

Opublikowano

@Berenika97

 

Mrucząc tajemne sylaby, odszukaj sens – jeśli potrafisz.

 

Nie wszystko się da zrozumieć, a zwłaszcza ludzi. Sam siebie nie rozumiem, ale jest mi z tym dobrze. Zrozumieć to znaczy oślepnąć. Człowiek, który rozumie, niczego nie musi już szukać. Babcia, lipa i koper to fragment strumienia świadomości, jeden ze snów na jawie.

 

"Czasem tak zdaje się

Że tu chodzi o życia sens

A to tylko jest ładny film

Jeszcze jedna reklama Marlboro..."

 

 

 

 

 

 

@Lenore Grey

 

Wspomnienia we wstecznym lusterku odbijają słońce, które mamy przed oczami. Opuść daszek, bo oślepniemy. Fajnie, że usiadłaś na chwilę obok. Dziękuję.

 

Opublikowano

@Proszalny ten monolog pod lirycznego jest wielowymiarowy. Różnorodność podejmowanych tematów na pewno zaciekawia. Doszukałam się między wersami poszukiwania sensu życia i własnej tożsamości. Zainteresował

mnie fragment o tym, że sztuką jest zrozumieć drugiego człowieka , gdy często on sam siebie nie rozumie...

 

"A teraz chodź i powiedz:

kto widział mnie prawdziwego?

Komu udała się ta sztuka?"

 

"Ta sztuka " jest tak trudna, że wątpię, aby komukolwiek się udała, być może w jakimś stopniu, ale na pewno nie w całości...

 

Podoba mi się motyw podróży ciężarówką i mijanych aut po drodze...Interesująca metafora życia , gdy ludzie mijają się w pędzie zbierając przywołane mandaty. 

Wspomnienie o babci nastraja natomiast nostalgicznie, bo często doszukujemy się prawdy o sobie wracając myślami do naszych przodków jak byśmy chcieli coś z tej przeszłości " wydrapać"- zrozumieć i tym samym doszukać się sensu życia...

 

@Proszalny na pewno interesująca jest końcówka, gdzie widzimy obraz Boga , który bawi się bączkiem, będącym metaforą naszego życia. I teraz rodzi się pytanie, czy nasze żecie kończy się z chwilą, aż On sam zatrzyma to kręcenie, czy poczeka aż wirowanie zakończy się samo. Ot tak wyłania się wielka tajemnica istnienia, kóra nurtuje wielu od wieków...kto tym wszystkim " steruje" i w jakim celu... Bardzo mi się podoba Twój wiersz, bo pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi...no chyba ,że znajdzie się ktoś kto na nie odpowie...

Opublikowano

Bardzo mi się podoba ten wiersz. Droga w tym tekście spełnia zupełnie inne zadanie niż zazwyczaj. Nie skupia się na celu, ale na ruchu, na mijaniu się, machaniu do siebie z okien ciężarówki... Da sie tutaj wyczuć samotność, już po dwóch pierwszych wersach. Podoba mi się piąta strofa jest bardzo refleksyjna. W moim odczuciu ta droga to nic innego jak stan umysłu. Fantastycznie to ująłeś. W ogóle to przypomniała mi się książka Tokarczuk " Bieguni" w której całe to przemieszczanie się, ruchome obrazy mają ogromne znaczenie. Był też taki film, tylko nie pamiętam tytułu w którym kierowca ciężarówki pisze wiersze opierajac się na rutynie i tym co widzi przez okno. Naprawdę dużo refleksji po lekturze. Pozdrawiam autora.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...